Menu rozwijane

09 września 2005
9 września 2005 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski udał się z wizytą do Krynicy, gdzie wziął udział w XV Forum Ekonomicznym.

Po przyjeździe Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wraz z Prezydentem Republiki Litewskiej Valdasem Adamkusem oraz Marszałkiem Sejmu RP Włodzimierzem Cimoszewiczem wziął udział w ceremonii odsłonięcia Pomnika Nikifora.

Następnie Prezydent RP wraz z Prezydentem RL wziął udział w sesji plenarnej „Europejskie wyzwania – model i granice Europy”.

Zwracając się do zebranych Prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział:

Dołączam się do wrażeń Prezydenta Adamkusa, iż Krynica i forum krynickie rozwija się i bardzo się z tego cieszę. Mam szczególny powód, żeby Państwu podziękować za współpracę, ponieważ ostatni raz na tym Forum występuję jako urzędujący prezydent Rzeczypospolitej, ale podtrzymuje mnie na duchu fakt, jak patrzę nawet po tych krzesłach, że w stosunku do „byłych”, w Krynicy jest duży szacunek, więc również na ten szacunek w przyszłości liczę. Proszę Państwa chcę również powiedzieć, że wczoraj w tym gorącym momencie w Kijowie miałem okazję do rozmowy telefonicznej z Prezydentem Juszczenką, który bardzo przepraszał, bo miał być dzisiaj z nami, ale ze zrozumiałych względów być nie może. Ponieważ też był bywalcem spotkań krynickich prosił o przekazanie pozdrowień oraz prosił o wsparcie i myślę, że jak Państwo teraz tak gromko zaklaszczecie tu w Krynicy to w Kijowie też będzie słychać, a może nawet i w Dnietropietrowsku. W związku z tym proszę pozdrówmy stąd prezydenta Juszczenkę.

            Przechodząc do tematu, który został nam zaproponowany ja muszę kilka uwag wygłosić następujących, ale zacząć od pewnej istotnej deklaracji: otóż ja jestem zdecydowanie przekonany, co do najgłębszego sensu i ciągle dobrej perspektywy dla ogólnie mówiąc projektu europejskiego. Te kłopoty, czy jak chcemy kryzys, który przeżywamy, a który jest związany z prowadzeniem szczytu brukselskiego w moim przekonaniu jest do pokonania, choć oczywiście nie  sposób zupełnie go nie zauważać, on ma swoje przyczyny, ma swoje konsekwencje, natomiast to nie jest tak, że Unia Europejska, czy koncepcja europejska rozwijała się przez 50 lat bezkryzysowo. Ona miała swoje momenty trudne, ona miała momenty zahamowania, ona miała również takie momenty próżni politycznej jak chociażby w latach siedemdziesiątych, ale na końcu zazwyczaj udawało się te problemy pokonać i jestem przekonany, że tak również będzie. Z tym związana jest również odpowiedź dla mojego znakomitego przyjaciela – Prezydenta Wacława Klausa, który wręcz, dziś czytałem w gazetach, oczekuje ode mnie odpowiedzi jak ja to sobie wyobrażam. Korzystam z okazji i dzisiaj będę mówił jak sobie wyobrażam pokonanie tych kłopotów, dlatego że w moim najgłębszym przekonaniu koncepcja rezygnacji z Unii Europejskiej na rzecz, tak jak Wacław Klaus to nazywa, organizacji państw europejskich jest regresem. Jest cofnięciem się na tej drodze, którą idzie Unia Europejska, integracja europejska, ja już abstrahuję od faktów, że tego typu organizacje w końcu w Europie istnieją jak chociażby Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy Europejskiej, ale niedobrą odpowiedzią na obecne kłopoty byłby regres, byłoby zaniechanie pewnych ambitnych projektów, które Unia Europejska ma. Nie chodzi o ten finał, który Klaus nazywa dosyć prosto, to znaczy czy wam chodzi o Europę państw, czy o państwo Europa. Moim zdaniem właśnie między tymi dwoma koncepcjami: Europa państw i państwo Europa istnieje cała jeszcze wielka przestrzeń, którą w tej chwili wypełniamy bardzo konkretnymi formami współpracy, już nie tylko tej handlowej, nie tylko gospodarczej, ale także wspólnego rynku pracy, ale także współpracy politycznej i w dziedzinie bezpieczeństwa, a więc bardzo wielu kwestii, które w moim przekonaniu będą wypełniać przestrzeń europejską do momentu, który zapewne już nie zdarzy się nam, ale zdarzy się następnym pokoleniom. Pytania o nową koncepcję Europy XXI wieku, na ile będzie to koncepcja, na ile uda się stworzyć, że tak powiem obywatela europejskiego, na ile wielokulturowość Europy i napływ imigrantów będzie zmieniał w ogóle kształt Europy i rozszerzał tę płaszczyznę, płaszczyznę kulturową i religijną, która określa Europę od ponad 2 tysięcy lat, ale to są jakby tematy, które są ważne, ale może nie do poruszenia w czasie tej dyskusji. Otóż moje wyznanie jest więc takie: jestem przekonany, że projekt europejski ma ciągle znakomitą perspektywę przed sobą, że kryzys jest do pokonania i że odpowiedzią na kryzys powinien być konsekwentny ruch na przód, a nie regres, czy próba przestraszenia się tych wyzwań i tych trudności, które Europę czekają. Druga uwaga: otóż często, szczególnie podczas dyskusji w Holandii, w Francji przed referendami w sprawie konstytucji europejskiej podkreślano, że kłopoty europejskie wynikają z rozszerzenia, że to przyjęcie 10 dodatkowych krajów spowodowało pęknięcie, spowodowało trudność w opanowaniu struktur biurokratycznych, procedur instytucjonalnych i tak dalej. Głęboko nie zgadzam się z tą opinią. Jeżeli Europa chce uczciwie powiedzieć, jakie są przyczyny obecnych kłopotów to trzeba zacząć, że wynikają one z globalizacji, jak to się zwykło mówić, czyli z tych procesów cywilizacyjnych, które przeżywamy od zakończenia II Wojny Światowej, a których nową koligację mamy w tej chwili w postaci zarówno w wielkiej rewolucji technologicznej, która się dokonuje, informacyjnej, pokonania jakichkolwiek barier i granic gdy chodzi o możliwości podróżowania, kontaktowania się. Globalizacja dotyczy rzeczy dobrych, takich jak rynek, jak technologie, jak nauka, ale też złych jak: terroryzm, jak choroby i tak dalej. Mamy, więc do czynienia ze światem, który skomplikował się i w którym następuje dysonans, chyba najtrafniej nazwany przez znanego w tym gronie przecież i cenionego Ryszarda Kapuścińskiego, że technologie i rewolucja technologiczna poszła bardzo szybko na przód, natomiast człowiek i jego natura i przyzwyczajenia pozostają dość konserwatywne. Mówiąc krótko, wszyscy jak jesteśmy na tej sali, a szerzej ludzkość ma kłopot jak opanować tę zupełnie nową sytuację techniczną, technologiczną, informacyjną, w jakiej znaleźliśmy się. To są kłopoty. Jeżeli dzisiaj mamy kłopot z konkurowaniem ze Stanami Zjednoczonymi, z Chinami to przecież nie wynika to ani z rozszerzenia, czy ani tym bardziej nie byłoby pomocą brak rozszerzenia, tylko wynika to z tych procesów globalnych, z którymi mamy doczynienia. Stąd w moim przekonaniu, jeżeli chcemy prawidłowo zdefiniować problemy europejskie to trzeba jednak bardzo precyzyjnie ocenić wpływ procesów globalizacyjnych, moment, w którym znaleźliśmy się i przyjąć również z pokorą taki też fakt, że Europa będzie jednym z wielu centrów cywilizacyjnych tego nowego świata, umownie nazwijmy go świata XXI wieku, obok Stanów Zjednoczonych, czy w ogóle szerzej Ameryki Północnej, obok Chin i Indii, Ameryki Łacińskiej zorganizowanej wokół takiej rosnącej potęgi jak Brazylia,  trzeba po prostu przyjąć, iż przy tym stole światowym pozycja Europy, choć bardzo tradycyjna i bardzo, że tak powiem ważna, ona jednak będzie istotnie inna, a nawet można odważniej powiedzieć, zmniejszona w stosunku do tego co pamiętamy z ostatnich stuleci.

            Na to pytanie jak Unia Europejska powinna reagować. Pierwszą ideę już przedstawiłem – żaden regres, a tylko konsekwentne rozwijanie koncepcji integracji europejskiej. Teraz bym powiedział o trzech kwestiach, które wydają mi się niezwykle ważne, które mają praktyczny wymiar. Jak właśnie odpowiedzieć na problemy globalizacji, jak odpowiedzieć na to wszystko co dzieje się w samej Unii Europejskiej. Ja bym wskazał na trzy, w moim przekonaniu niezbędne punkty. Pierwszy: on będzie dość praktyczny, to jest niewątpliwie przyjęcie tych warunków, czy tej perspektywy finansowej, jak w Unii zwykło się nazywać, na najbliższe lata. Nim szybciej to się stanie tym lepiej dla Unii Europejskiej, bo Unia Europejska niewątpliwie powinna mieć jasne podstawy działania i finansowania na najbliższe lata z przyjęciem, iż w tym programie finansowym musi być bardzo mocno potraktowana zasada solidarności, a więc wsparcia tych państw, które mają dzisiaj gorsze pozycje w Europie, wynikające z wielu przyczyn, o których nie pora mówić. To jest niewątpliwie rzecz, która powinna po, przez wyrównanie poziomów ekonomicznych w Europie pomagać w budowaniu silnej pozycji Europy w przyszłości. Druga dotyczy wspólnej polityki. Moim zdaniem Europa potrzebuje wspólnej polityki zagranicznej, wspólnej polityki bezpieczeństwa. Widzę w tym zasadniczą słabość, którą obserwowaliśmy chociażby w trakcie kryzysu bałkańskiego, ale także widzę w tym istotne możliwości, które widzieliśmy chociażby przy okazji reakcji europejskiej na kryzys polityczny na Ukrainie. Dzisiaj Europa powinna budować wspólną politykę bezpieczeństwa i zagraniczną wobec naszych partnerów wschodnich: Federacji Rosyjskiej, Białorusi. Powinna być aktywna i mieć pomysł, co zrobić z konfliktami, które mają miejsce ciągle w Europie, jak chociażby najbliższe. Zastanowić się jak można skutecznie walczyć o prawa człowieka zarówno w Europie, bo nie wszędzie te wartości są podzielane. Myślę tu oczywiście o Białorusi. Ale także, co zrobić, aby to otoczenie europejskie, to jest i świat arabski i Afryka Północna, więc to wszystko, co ma wpływ na sytuację w Europie, było zgodne z tymi standardami, które Europa wypisała na sztandarach, a w nich prawa człowieka, a w nich demokracja, w nich szacunek do mniejszości. Te racje do nich niewątpliwie należą i ta współpraca polityczna, ta wspólna polityka zagraniczna i bezpieczeństwa staje się wręcz wyzwaniem. Wyzwaniem najbliższych miesięcy i lat. I Europa będzie traciła swoja pozycję skutecznie, jeżeli tego zadania nie podejmie się albo jeśli to zadanie będzie przegrywało z jakimiś zwadami narodowymi, co obserwujemy. Trzeci punkt tego średniookresowego planu dla odpowiedzi na europejskie kłopoty to jest rozszerzenie. Rozszerzenie jako udany projekt, o czym my i inne kraje, które weszły do Unii rok temu wiedzieć powinny, ale rozszerzenie, które powinno mieć swój dalszy ciąg, które powinno zgodnie z planem objąć Rumunię i Bułgarię, i które musi również określić miejsce dla krajów bałkańskich, a z naszego punktu widzenia niezwykle ważne jest również określenie europejskiej perspektywy dla Ukrainy. A więc te trzy elementy: finanse opierające się na zasadzie europejskiej solidarności, wspólna polityka bezpieczeństwa i zagraniczna, która określałaby Europę i Unię Europejską jako rzeczywiście istotnego nie tylko partnera, ale także współodpowiedzialnego za wszystkie procesy globalne, jakie w świecie mają miejsce. Oraz dalsze rozszerzenia jako odpowiedź na wzrastającą konkurencję, na właśnie wykorzystanie potencjału, który tkwi w Europie. Dzisiaj to jest już w ramach 25 krajów, blisko pół miliarda ludzi, a po rozszerzeniu o kolejne będzie to ponad pół miliarda ludzi. To jest np. konieczność otwarcia rynku usług, to jest konieczność współpracy naukowej, technicznej, a więc  wszystko, co będzie powiększało, co będzie przyspieszało budowanie potencjału europejskiego, to powinno być odpowiedzią na te kłopoty, które przezywamy.

            Ostatnia uwaga. Oczywiście bardzo trudnym i chyba najtrudniejszym zadaniem, bo te trzy, o których powiedziałem przy dobrej woli politycznej, przy zrozumieniu społecznym można zrealizować. Natomiast wydaje mi się bardzo trudne jest odpowiedzenie na zarzut, który stawiany jest dzisiaj projektowi europejskiemu i Unii Europejskiej o deficyt demokracji, o brak zainteresowania społeczeństw. Myślę, że mamy rzeczywiście do czynienia z sytuacją, ze kraje Unii, fundatorzy Unii, społeczeństwa tych państw, jak to pokazały referenda francuskie i holenderskie są zmęczone tym projektem. To, co miało być uzyskane, a więc pokój, bezpieczeństwo, rozwój jest oczywiste. O co tu walczyć. Z drugiej strony widzę wszystkie trudności, tak kuriozalne obrazy jak polski hydraulik czy polski rzeźnik w Niemczech czy jeszcze ktoś inny, który zabiera miejsca pracy, no, ale skoro jest taka podatność na tak bałamutne argumenty to coś w tym zmęczeniu projektem europejskim jest na rzeczy. Można to nazwać po 50 latach Unii Europejskiej swoistym kryzysem wieku średniego, który dla osób w tym wieku jest dość dobrze znany i trzeba wiedzieć, że z takim stanem rzeczy mamy do czynienia. Odpowiedzią czy pewną próba zmiany tego jest oczywiście entuzjazm, który w wielu krajach nowych Unii Europejskiej ma miejsce i który trzeba wykorzystać. Odpowiedzią na pewno jest nowa i młoda generacja, która na Europę patrzy już zupełnie inaczej. Nie jako wyzwanie, szansę czy cel, ale jako na swoją przestrzeń, w której działają, poruszają się bez jakichkolwiek kompleksów. Natomiast to, co trzeba zrobić w większym stopniu, to jest jednak drodzy Państwo dokonać takiego rachunku sumienia wśród elit politycznych i mediów, które kształtują opinię publiczną i poglądy. Idea europejska żyje o tyle o ile można jej dać jakiś bardzo, ale to wyłącznie spektakularny wymiar. Ja byłem przekonany, kiedy w Brukseli postanowiono, że  rok  dajemy sobie na czas refleksji w sprawie traktatu europejskiego, ten czas refleksji będzie czasem milczenia w tej kwestii i tak jest. Przeżywamy w Polsce kampanie wyborcze wyjątkowo, bo i parlamentarną i prezydencką, temat nie istnieje. Nie istnieje, bo nie ma posmaku skandalu, nie ma posmaku sensacji. Przecież zajmujemy się w tych kampaniach sprawami nawet nie pięciorzędnymi, czy sześciorzednymi, tylko właściwie zupełnie bezsensownymi i bez znaczenia. A z tego, co słyszałem przedtem, kiedy jeszcze kwestia referendum konstytucyjnego była w Polsce nierozstrzygnięta, to przecież zarówno ważni kandydaci na prezydenta, jak i partie polityczne miały bardzo różne poglądy w tej sprawie i byłbym wielce interesujący usłyszeć, co te partie myślą o traktacie konstytucyjnym. Czy nadal chcą umierać za Niceę, czy może już umarły za Niceę, choć nie widać. Widać, że żywotne są i walczą. Czy chcą tego traktatu czy nie, jak widzą ową perspektywę europejską, bo to są pytania, które moim zdaniem, w czasie kampanii prezydenckiej powinny być omawiane, bo one będą budowały nie tylko politykę większości parlamentarnej, rządu, nowego prezydenta, ale mogą być również istotnym wkładem Polski w tę debatę, która ma miejsce w Europie. Nie wiem jak poradzić sobie z deficytem demokratycznym, jeżeli rzeczywiście dyskusja europejska może być żywa tylko, kiedy jest skandaliczna, albo kiedy opiera się na całkowicie fałszywych przesłankach – patrz polski hydraulik. Jeżeli wyłączamy dyskusję o najpoważniejszych kwestiach Europy z tak istotnych kampanii jak toczące się w Polsce to źle. Dobrze, że jest choć jedno miejsce w Polsce – czyli Krynica, gdzie jednak o tym rozmawia się poważnie. Dziękuję.

W godzinach popołudniowych Prezydent RP uczestniczył w panelu dyskusyjnym „Promocja demokracji jako wyzwanie dla Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych w XXI wieku”, w trakcie którego powiedział:

            Witam wszystkich panelistów i witam Państwa. Muszę powiedzieć, że ten rok jest niezwykle szeroki, ale niezwykle ważny. Przed tym doświadczeniem ukraińskim chciałem tu kilka moich uwag może bardziej generalnych na ten temat. Na tym panelu, który odbywał się naprzeciwko, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” Pan Gauden powiedział, że nikt właściwie nie wie, co to znaczy być europejczykiem, nie odczuwa tego. Powiem Państwu szczerze, ja się na to zgodzę. Jestem europejczykiem i byłbym zdziwiony, gdyby ktoś nie nazwał mnie europejczykiem, czy uznał za kogoś zupełnie skądinąd. Otóż w moim przekonaniu, jeżeli mówimy o europejskości, jeżeli mówimy o tym, co to znaczy być europejczykiem, to oznacza właśnie zakodowane w sobie te wartości, które zwykło się nazywać demokratycznymi, że ład, który wyobrażamy sobie wokół nas, wszystko jedno czy dotyczy to Europy, czy dotyczy to naszego państwa, czy dotyczy to naszego otoczenia, jest ładem demokratycznym, jest ładem zwróconym ku drugiemu człowiekowi. Jest związany z ochroną praw człowieka, jest związany z prawami mniejszości, poszanowaniem drugiej istoty. To ma dokonywać się z wielkiego, filozoficznego powodu, nawiązywać do idei chrześcijańskich, do idei oświeceniowych, ale gdyby dzisiaj powiedzieć, co jest wyróżnikiem europejskości po tak tragicznych doświadczeniach XX wieku, to właśnie przekonanie, że demokracja jest lepszym ustrojem niż jakiekolwiek ustroje autorytarne, że prawa człowieka muszą być chronione, ponieważ nieposzanowanie praw człowieka, w krótkim bądź długim czasie prowadzi do nieszczęścia. To nieszczęście najbardziej dramatyczne to był holokaust, czystki etniczne, wojny, brak poszanowania mniejszości, marginalizowanie grup społecznych, wykluczenie jednostek i całych społeczeństw. A więc gdyby zastanowić się, co w dobie globalizacji Europa powinna wnosić jako swoją kartę, czy jako swój znak, czy jako swój wyróżnik – to właśnie troskę o demokrację i prawa człowieka. I o tym nie można mówić tak „na pół gwizdka”, o tym trzeba mówić pełnym głosem. Do tego jesteśmy przekonani i przywiązani. Jesteśmy wiarygodni przez swoje nieszczęścia, które przeżyliśmy. Nauka o demokracji w Europie i poprzez europejczyków ma wyższą wiarygodność, dlatego że jesteśmy uczestnikami, ofiarami, świadkami wszystkich nieszczęść europejskich XX wieku i przełomu wieków łącznie z Bałkanami z najświeższej daty, czy z systemami autorytarnymi, które w niektórych częściach Europy ciągle jeszcze trwają. Mówię o tym dlaczego? Dlatego żeby nie mieć wątpliwości, co do sensu, co do celu i co do znaczenia. To znak, to my powinniśmy być tymi, którzy chronią koronne wartości. To jest uwaga pierwsza.

            Uwaga druga. Otóż nie mam żadnych wątpliwości, iż nie ma jednego modelu i nie ma jednego sposobu, aby promowanie demokracji, promowanie praw człowieka było skuteczne w dowolnym miejscu. Tu trzeba liczyć się z ograniczeniami takiej natury, że każdy naród ma nieco inną historię, że jest inna wrażliwość historyczna, inna wrażliwość obywatelska, inny podział poszczególnych instytucji społecznych, mówiąc krótko: inny nieco przebieg miała rewolucja goździków w Portugalii, inny nieco przebieg miała rewolucja pomarańczowa na Ukrainie. Oczywiście, że te rewolucje dzieli blisko 30 lat no, ale trzeba wiedzieć, że jednego modelu nie ma. Natomiast, gdy chodzi o wartości to one są właściwie niezmienne, one są identyczne. Chcę Państwu powiedzieć, z obecnym tu Marszałkiem Włodzimierzem Cimoszewiczem, że uczestniczyliśmy w ciekawej dyskusji z okazji dwudziestopięciolecia Solidarności, gdzie mówiono o zupełnie zapomnianej kwestii wydawałoby się – roli aktu końcowego konferencji w Helsinkach w 1975 roku i podjęcia po raz pierwszy w tym akcie końcowym w Helsinkach kwestii praw człowieka. Dla nas w Polsce, szczególnie po wydarzeniach Solidarności, po stanie wojennym, po Okrągłym Stole, wydawałoby się to zamierzchłe, ale bardzo wiele osób z byłego NRD, z innych krajów byłego bloku radzieckiego właśnie mówiło, że w 1975 roku, po raz pierwszy usłyszano coś takiego, że istnieją prawa człowieka, że one podlegają ochronie. Okazuje się, że nawet w tak bardzo trudnych warunkach politycznych, jakie panowały w Europie w 1975 roku, mówienie o prawach człowieka, mówienie o demokracji nie tylko, że miało sens, ale w jakimś stopniu przyniosło skutek, przyniosło skutek w postaci tej Europy, która dzisiaj zupełnie inaczej funkcjonuje. A więc jednego modelu i jednego sposobu promowania nie ma, ale jest zestaw wartości demokratycznych, wolnościowych, praw człowieka, które powinniśmy chronić i w moim przekonaniu są właśnie tym znakiem firmowym Europy. Kto jak kto, ale europejczycy powinni czynić wszystko aby to się spełniło, to powinno być kanwą całej polityki europejskiej.

            Teraz oczywiście pytanie dotyczące już przykładu ukraińskiego, tych doświadczeń. Ja myślę, że w tych trzech sprawach, o których mówiła Pani profesor Konarska, oddziaływanie jest konieczne, czyli również, gdy mówimy o sferze ekonomicznej i wolności ekonomicznej, które powodują, że ludzie mogą w większym stopniu decydować o swoim losie, nie są, że tak powiem więźniami tego globalnego systemu gospodarczego. To stwarza przesłanki do większej odwagi, do większej energii i upominania się o własne prawa. Na pewno niezwykle ważne jest budowanie społeczeństwa obywatelskiego, a więc wspieranie wszystkich instytucji, które to społeczeństwo tworzy. Rola organizacji pozarządowych, rola różnego rodzaju instytutów, instytucji, mediów jest tutaj niezwykle istotna, dlatego że często to społeczeństwo zorganizowane istnieje. Natomiast ono nie ma szans wypowiedzenia się i ono nie ma możliwości poznania swojej siły. Słusznie w Polsce, kiedy mówiło się o dwudziestopięcioleciu Solidarności, o różnych przyczynach tego wydarzenia, czyli protestu ukraińskiego, później wybuchu Solidarności – dziesięciomilionowego ruchu społecznego, wspominano 1979 rok i pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski, bo rzeczywiście to był ten moment gdzie zorganizowane społeczeństwo, społeczeństwo pełne obaw, nagle może się liczyć, może się ze sobą skomunikować, może znaleźć kontakt. W tym sensie sfałszowane wybory i ten ruch protestu, jaki miał miejsce na Ukrainie, a później ten Majdan Niezależności, na którym spotkały się setki tysięcy ludzi, to było coś w tym rodzaju. To było to miejsce, gdzie można było się policzyć, gdzie można było jakby pozbyć się obaw, mieć to poczucie wspólnoty nie tylko wynikającej z fizycznej obecności obok siebie, ale także z ogromem celu, któremu się służy. Dla społeczeństwa obywatelskiego Majdan Niezależności jest czynnikiem absolutnie kluczowym. Mówię o Ukrainie w tej chwili, dlatego, że bez tego spotkania, bez tego trwającego wiele dni wspólnego protestu, ani działanie rozproszonych organizacji pozarządowych, ani nawet wsparcie ze strony mediów byłoby niewystarczające. Ten protest uruchomił w największym stopniu poczucie wspólnoty i on w największym stopniu uruchomił również, czy dał cel tym ludziom. Wielu obserwatorów zagranicznych wielokrotnie mnie pytało jak wytłumaczyć fenomen Pomarańczowej Rewolucji, fenomen Majdanu. Ja wytłumaczę dość prosto: to nie był kryzys ekonomiczny związany z płacami, warunkami pracy, zamykaniem zakładów, prywatyzacją, czy czymś podobnym. To nie był również protest przeciwko niedemokratycznemu reżimowi, bo system ukraiński był systemem, który instrumenty demokratyczne włączał, choć na końcu oczywiście sfałszował, ale to nie był reżim w rozumieniu chociażby dzisiejszej Białorusi. To był rzeczywiście system gdzie były wybory i był parlament i odbywało się bardzo wiele rzeczy, gdzie wola ludzi mogła być wyrażana. Ale to nie był protest za demokracją, przeciwko rządowi. To było w największym stopniu upomnienie się o godność ludzi. Ja nigdy nie zapomnę słów tego swoistego hymnu Majdanu: „dużo nas bahato, nas ne podołaty” – „wielu nas nie pokonacie”, bo tam nawet nie to słowo, ono było oczywiście ważne one stały się hymnem, ale to było wcześniej takie słowo "my nie bydło, my nie kozły, my córki i syny Ukrainy”. I o to tu chodziło, że to społeczeństwo powiedziało: nie, my nie chcemy fikcyjnej demokracji, my nie chcemy sfałszowanych wyborów, my chcemy, aby nas potraktowano poważnie. W tym sensie, tu jest największa bliskość Majdanu Niezależności i tego głosu protestu sprzed 25 lat w Polsce, bo przecież wtedy o to też chodziło: dajcie nam godność, nie oszukujcie nas, przestańcie opowiadać, że coś, co jest czarne jest białe, a białe jest czarne. My chcemy po prostu mieć porządek w naszych głowach i wydaje mi się, że to jest niezwykle istotne, że ten lud mógł w ten sposób wyrazić się w tym sensie, a mówię o tym wszystkim, dlatego że obrona Pomarańczowej Rewolucji, obrona tych wartości Pomarańczowej Rewolucji, tego ducha godnościowego Rewolucji Pomarańczowej jest niezwykle ważna, staje się dzisiaj głównym zadaniem zarówno dla prezydenta Juszczenki i słusznie dzisiaj rozmawialiśmy w czasie tego pierwszego panelu, żeby niczego nie stracić, to pomogłoby naszym ukraińskim przyjaciołom, to jest apel do wszystkich bohaterów Rewolucji Pomarańczowej, żeby nie zapomnieli o tych ideałach, które powołały ich do życia, a więc i do Pani Tymoszenko i do Pana Doroszenko i do Pana Zinczenko i do wszystkich. Najgorsza rzecz, jaka mogłaby się dzisiaj stać na Ukrainie, to jest to, że społeczeństwo zatomizowane włączyło się na Majdanie, a dzisiaj rozpoczniemy nową atomizację społeczeństwa poprzez atomizowanie liderów tej rewolucji. To jest niezwykle ważne. Europa i Polska i stąd z Krynicy powinien dziś właśnie taki zdecydowany głos - tutaj zgadzam się z Leopoldem Ungerem, który komentował naszą dyskusję poprzednio - brońcie wartości Rewolucji Pomarańczowej. Brońcie, bo to jest coś, jest ważniejsze od wszystkich ambicji politycznych, od sukcesów tej, czy innej partii. Społeczeństwo obywatelskie jest tym czynnikiem, który powinniśmy promować.

            I ostatnia część: działania polityczne. Otóż  moje działania polityczne były możliwe w dużej mierze dzięki temu, że wykazywałem się niezwykłą cierpliwością, jeśli chodzi o sprawy ukraińskie. Gdybym cierpliwie i bardzo konsekwentnie nie wspierał Ukrainy, ukraińskich aspiracji, nie utrzymywał kontaktów ze wszystkimi ważnymi środowiskami politycznymi, to zapewne ani Prezydent Kuczma ówczesny, ani późniejszy Prezydent Juszczenko nie zwróciliby się do mnie z prośbą o pomoc, wsparcie, mediacje. Bo wiedzieli, że mają w Polsce polskiego Prezydenta, który nie jest koniunkturalnym przyjacielem, tylko jest przyjacielem na dobre i na złe. Jest sąsiadem na pogodę i na niepogodę. Jest adwokatem w każdej sprawie. Proszę pamiętać, że wiarygodność, także moja indywidualna, wynikała z faktu, że dwa lata wcześniej w Warszawie zorganizowałem spotkanie okrągłego stołu dla sił opozycyjnych ukraińskich, na którym uczestniczyli Javier Solana i premier Szwecji Persson i polscy liderzy polityczni, więc to była droga, która jest drogą konsekwentną i którą należy kontynuować. Mój jedyny kłopot, jeśli chodzi o kontynuację tej drogi polega na tym, że ja mam cztery miesiące i kończę moje urzędowanie jako Prezydent, ale wierzę, że następca będzie tę politykę kontynuował. To będzie bardzo cierpliwa, aktywna polityka na rzecz łączenia Ukrainy ze strukturami europejskimi, ale jednocześnie wspomagania tego, co na Ukrainie się dzieje, przestrzegania przed tym, co jest złe. Ta uwaga o Pomarańczowej Rewolucji, to jest ta przestroga, którą kieruję w stronę Ukraińców, ale jednocześnie również przekazywanie partnerom z Unii Europejskiej, że trzeba podejmować kroki, które będą pomagały takim procesom demokratycznym i umacnianiu praw człowieka na Ukrainie. Gdybym dzisiaj miał powiedzieć, co najbardziej umacniałoby procesy demokratyczne na Ukrainie, to powiem tak - jasno określona perspektywa obecności Ukrainy w Unii Europejskiej i w NATO. Uważam, że tu politycy ze Stanów Zjednoczonych i Europy powinni wreszcie jasno powiedzieć: tak, to jest perspektywa. Nie mówić o latach, bo to są procesy. Czyli nie oferować czegoś, co nam oferowano i Kanclerz Kohl i Premier Chirac, że w roku 2000 będziemy w Unii Europejskiej, bo w rezultacie znaleźliśmy się w roku 2004, ale ta perspektywa musi być określona jasno. To jest raz. Dwa: to musi być pokonywanie tych przeszkód, które Ukraina dzisiaj napotyka związanych z WTO – z Organizacją Światowego Handlu, z statusem gospodarki rynkowej. To trzeba pokonywać, oczywiście to wymaga wielkiego wysiłku ze strony ukraińskiej, ale to wymaga również jasnego stanowiska partnerów europejskich. Czy to jest oczywiście otworzenie możliwości dla młodego pokolenia Ukraińców: studiowania, podróżowania, np. uważam, że Unia Europejska powinna bardzo poważnie zastanowić się nad kwestią zliberalizowania, możliwego zliberalizowania reżimu wizowego; podróżowania, kontaktowania się z zagranicą Ukrainy. To powinna być na pewno również zachęta dla inwestorów zagranicznych. Do inwestowania na Ukrainie, do obecności. Przez to do tworzenia innych standardów zarządzania, innej kultury pracy. Kto wie czy nie jest to jedno z najtrudniejszych zadań dla wszystkich krajów transformujących się. Stworzenie tej nowoczesnej kultury pracy i kultury zarządzania. Długo by można o tym mówić, ale wydaje mi się, że ta cała sfera działań politycznych, działań na poziomie instytucji państwowych jest niezwykle ważna, tylko ona wymaga ze strony partnerów zarówno europejskich, ale także i rosyjskich. Jestem przekonany, że wielu ludzi w Rosji dobrze życzy Ukrainie, jak najlepiej, czyli życzy, aby demokracja ukraińska utrwalała się i umacniała i inni też powinni w tym procesie promowania demokracji uczestniczyć tym bardziej, że im więcej demokracji na Ukrainie tym więcej demokracji w całym regionie, tym więcej bezpieczeństwa, spokoju i tych samych standardów dla nas wszystkich. Żeby spuentować: wiem, że być może chodziłoby Państwu o więcej szczegółów, ale to już może w swoich pamiętnikach opiszę. Natomiast puentując chcę podkreślić: zadaniem europejczyka jest promowanie demokracji i praw człowieka. Zadanie to nie jest działalnością wstydliwą, to nie jest żadne „wmieszaństwo”, to nie jest żadna próba budowania ustroju. Przed tym przestrzegam. Natomiast fundament europejski jest fundamentem praw człowieka i fundamentem demokracji. Jeżeli sami przestaniemy w to wierzyć, jeżeli sami z tego zrezygnujemy, to rzeczywiście trzeba będzie importować demokrację z kosmosu, bo w innych miejscach nie ma jej za wiele. I to byłby pierwszy istotny postulat. Drugi: to szczególnie zależy od Państwa tu siedzących przy mnie – rola wszystkich inicjatyw społecznych, organizacji pozarządowych, kontaktów uczelnianych, kontaktów młodych ludzi, jest niezwykle ważna. Politycy powinni to wspierać, temu pomagać, natomiast naprawdę prawdziwy fundament społeczeństwa obywatelskiego jest tworzony na płaszczyźnie ludzkiej, na płaszczyźnie społecznej i obywatelskiej. Myślę, że to jest istotne, aby nie czekać wyłącznie na polityków, ale wspomagać. Polityka powinna wspomagać społeczeństwo obywatelskie, aby ten ruch społeczny, ruch ludzi powinien być również wymuszający aktywność na samych politykach i często zastępujący brak działalności politycznych. Dziękuję za uwagę.