Prezydentowi RP towarzyszyła Jolanta Szymanek – Deresz, Szef Kancelarii Prezydenta RP.
Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział:
Chcę wyrazić satysfakcję, że po raz kolejny mogę uczestniczyć w Zgromadzeniu Sędziów Sądu Najwyższego. To spotkanie to dla mnie sposobność, by w gronie wybitnych prawników, ścisłej elity polskiego wymiaru sprawiedliwości, zastanowić się razem nad współczesnymi wyzwaniami. Cieszę się, że te nasze wspólne refleksje, sprzyjające dialogowi, zrozumieniu i współdziałaniu między władzą wykonawczą a sądowniczą są dobrą tradycją. Chcę podziękować Pierwszemu Prezesowi Sądu Najwyższego, Panu Profesorowi Lechowi Gardockiemu, za zaproszenie. Wszystkich tu obecnych Panie i Panów Sędziów chcę bardzo serdecznie pozdrowić.
„Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym” – mówi nasza Konstytucja. Pragniemy, by nie była to jedynie deklaracja, ale przede wszystkim powszednie doświadczenie. Staramy się umacniać rządy prawa. Trzeba powiedzieć, że są sukcesy, z których czerpią wzór inne kraje naszego regionu, podążające drogą transformacji. Polska na pewno może się pochlubić dokonaniami Sądu Najwyższego, Trybunału Konstytucyjnego, Krajowej Rady Sądownictwa, Rzecznika Praw Obywatelskich, czy sądownictwa administracyjnego. Ale wiemy przecież, że nie tylko same instytucje przesądzają o obliczu praworządności. Ważnym wymiarem jest także stan świadomości prawnej społeczeństwa, stosunek do norm prawnych, wola ich przestrzegania. I tutaj mamy problem, ponieważ przez dużą część społeczeństwa kultura prawna w Polsce oceniana jest niezbyt wysoko. Niepokojąco niskie jest też zaufanie, z jakim przeciętny Polak odczytuje zasadę rządów prawa, szczególnie gdy odnosi ją do swego codziennego życia. To wyzwanie dla nas wszystkich.
Szczególnie wnikliwej troski wymaga polskie sądownictwo. Nie spełnią się nasze ambicje, by silna Polska zajmowała mocną pozycję w europejskiej rodzinie, by szybko udało nam się zasypać cywilizacyjną lukę – jeśli w kwestiach społecznych i gospodarczych zabraknie sprawnego i w pełni wiarygodnego arbitra, jakim zawsze powinien być niezawisły sąd.
Znamy wszyscy powiedzenie, że młyny sprawiedliwości mielą powoli. Temida nie pracuje na akord; jej wyroki wymagają wnikliwości, rzetelności, namysłu. Jednak w przypadku Polski powolność postępowań sądowych graniczy z patologią. Wiele skarg składanych przez naszych obywateli do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, dotyczy właśnie nierychliwości polskich sądów. Zbyt niska skuteczność naszego wymiaru sprawiedliwości to jeden z głównych zarzutów, jakie stawia nam Unia Europejska. Mamy świadomość, że ten mankament osłabia nasza pozycję we Wspólnocie, trzeba uczynić wszystko, by na trwałe poradzić sobie z tym problemem.
Są także i pomyślne wiadomości. Coraz lepsza kondycja wymiaru sprawiedliwości staje się powoli faktem. Nie jest to krótkotrwały epizod, ale wyraźna tendencja. Już w roku 2002, po raz pierwszy od początku naszej transformacji ustrojowej, polskim sądom udało się rozpoznać więcej spraw, niż do nich wpłynęło. Zaległości, choć nadal duże, systematycznie maleją. Zmiany organizacyjne, a także mozolna, wytężona praca – przynoszą efekty.
W ubiegłym roku, zarówno prokuratura, jak i sądy, rozpatrzyły rekordową liczbę spraw. Najlepsze efekty widać w postępowaniach nakazowych, rejestrowych i w obsłudze ksiąg wieczystych. Dzięki temu z listy zaległości polskiego sądownictwa ubyło niemal 400 tysięcy spraw. Warto podkreślić sukcesy sądów rejonowych, które poprawiły swoją skuteczność, a przecież trafia do nich prawie 90 procent wszystkich aktów oskarżenia i pozwów.
Usprawnienie pracy sądów cieszy. Zdajemy sobie jednak sprawę, że przed nami jeszcze długa i trudna droga. Polskie przemiany, rozpoczęte w 1989 roku, nałożyły na sądy wielkie zadania. Nie da się ich wykonać bez pokaźnych inwestycji i modernizacji. Budżety sądownictwa powszechnego w latach dziewięćdziesiątych nie uwzględniały potrzeb wynikających z transformacji. Sądownictwo zaczęło tonąć w długach. Dopiero ostatnie lata zaczynają przynosić odczuwalną poprawę. Cieszy postęp w informatyzacji sądów. Znalazły się środki na godne uposażenia sędziów. Wyzwaniem jest zwiększenie liczby urzędników sądowych, bez których trudno sobie wyobrazić sprawnie działające sądownictwo.
Sądy nie działają w próżni. O ich skuteczności decyduje także praca organów ścigania, czy administracji publicznej. Wiele osiągnięć ostatniego czasu, zwłaszcza determinacja w walce z korupcją, jest efektem aktywnego współdziałania sądów i prokuratury. Wierzę, że tak będzie również w przyszłości, że uda nam się rozwikłać kolejne bolesne sprawy. Wytrwała i konsekwentna praca wymiaru sprawiedliwości; ściśle respektująca porządek prawny i nigdy nie wykraczająca poza jego granice; nie ulegająca pokusom populizmu – to w moim przekonaniu jedyna droga do usunięcia zła z polskiego życia publicznego.
Niezawisłość sądów stanowi jedną z podstawowych gwarancji praworządności. Z drugiej jednak strony, sądownictwo – jako trzecia władza, chroniona przed ingerencją z zewnątrz – nie może trwać w poczuciu, że jest wieżą z kości słoniowej. Sądownictwo podlega społecznej ocenie, a jego wizerunek ma wpływ na kulturę prawną obywateli. Zachwiane społeczne zaufanie co do rzetelności i bezstronności procedur sądowych jest zjawiskiem niebezpiecznym. Skłania nieraz do poszukiwania zastępczych dróg, na których obywatele mogliby chronić i dochodzić swoich uzasadnionych interesów. I to jest potencjalne źródło patologii, zagrożenie dla porządku publicznego, dla stabilności państwa i dobrego imienia Polski na arenie międzynarodowej. Musimy wzmacniać polski wymiar sprawiedliwości, a nie szukać protez, które będą zwiększać poczucie sprawiedliwości w społeczeństwie, ale nie będą zwiększać skuteczności systemu prawnego w naszym kraju.
Poprawa wizerunku sądownictwa to jest wielkie zadanie dla samych sędziów i to nie stanie się bez sędziów. W tej sprawie czuję się głęboko zaangażowany, ponieważ to właśnie Prezydent na mocy Konstytucji, ma zaszczyt wręczania nominacji sędziowskich. To właśnie z Pałacu Prezydenckiego rozpoczyna się droga wszystkich kolejnych sędziów, którzy w swojej misji powinni składać dowody, że jak mówi przysięga „Sprawiedliwość jest ostoją Rzeczypospolitej”. Jestem pełen podziwu i uznania dla wiedzy, rzetelności, prawości ogromnej większości z nich. Jestem pewny, że te nominacje trafiają we właściwe ręce. Ale muszę powiedzieć, że wyjątkowo boleśnie dotykają mnie te przykłady, gdy mówi się o braku etyki sędziów, o ich działaniu niezgodnym z prawem, o różnych zjawiskach negatywnych, patologicznych zarówno z zakresu etyki zawodowej jak i wręcz przypadków łamania prawa. Tu musi być zdecydowana reakcja samego środowiska, środowiska, które nie może uznawać, że ważniejsza jest zawodowa solidarność, aniżeli zasady etyczne i moralne. Potrzebne jest wyraźne potępienie zła, konieczne jest podjęcie energicznych działań wobec osób postępujących wbrew zasadom etyki sędziowskiej. Wiem, że w środowisku, które obejmuje ponad 9500 osób trudno jest zagwarantować, iż nikt i nigdy nie dopuści się rzeczy nagannych. Ale pamiętajmy, że to one interesują i skupiają uwagę opinii publicznej, że to one są później przykładem złych zachowań wszystkich, całego środowiska, chyba nie trzeba powtarzać, jak łatwo łyżka dziegciu może zepsuć całą beczkę miodu. Dlatego w tych sprawach i apeluję z tego miejsca, tutaj w Sądzie Najwyższym do całego środowiska sędziowskiego, aby nie zachowywać dystansu, żeby nie mówić o neutralności, bo to jest źle pojęta neutralność, a jeszcze co gorsza – nie powoływać się na solidarność zawodową. Potrzebna jest zdecydowana presja, ostracyzm środowiska sędziowskiego wobec takich postaw, włącznie z usuwaniem, podkreślam – włącznie z usuwaniem z zawodu sędziego.
Inny temat – bardzo istotny to współpraca sądownictwa i mediów. Władza trzecia i „czwarta” – choć jestem przekonany, że w ostatnim czasie władza „czwarta” wyraźnie staje się władzą, może jeszcze nie „pierwszą”, ale co najmniej „pierwszą i pół” – muszą znaleźć wspólny język przy jednoczesnym poszanowaniu swoich ról społecznych. Trzeba pamiętać, że nikt nie ma w tych relacjach pozycji uprzywilejowanej: ani sądownictwo, ani media. I jedni, i drudzy, nie są poza osądem opinii publicznej. Potrzebne jest współdziałanie i potrzebne jest też reagowanie na to wszystko, co w mediach pojawia się niewłaściwego, nierzetelnego, a dotyczy funkcjonowania sądów i pracy sędziów. Dlatego wspieram działania Krajowej Rady Sądownictwa, która postanowiła reagować na te sygnały i na te teksty. Myślę, że ważna jest także rola edukacyjna, którą wobec środowiska dziennikarskiego trzeba podjąć bowiem wiedza o przepisach, procedurach, problemach sądów i sądownictwa jest bardzo ograniczona. Mam nadzieję, choć to spotkanie i niezbyt liczna obecność mediów jest raczej podstawą dla takich nadziei, że media będą chciały mocniej i rzetelniej zainteresować się tym , co dzieje się w wymiarze sprawiedliwości nie tylko w kategoriach problemów, kłopotów, czy nadużyć, ale także w tej materii merytorycznej, którą sądownictwo się zajmuje. Pozwólcie, że powołam się na rzecz, o której rozmawiałem przed chwilą z panem prof. Safjanem – otóż 13 maja Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie o ogromnym znaczeniu dla nas – zgodności Traktatu Akcesyjnego Rzeczypospolitej z Unią Europejską, z Konstytucją RP. Ta informacja przez media publiczne została w istocie nie pokazana, jeżeli pojawiała się to w programach słabo oglądanych, w programie III TVP – jak mnie informowano. W głównych programach informacyjnych nie było tego, nie odbyła się na ten temat żadna poważniejsza debata i kiedy 13 maja zobaczyłem w Polskiej Agencji Prasowej list protestacyjny Prezesa Trybunału Konstytucyjnego do telewizji publicznej – to mogę powiedzieć, że po pierwsze mnie także ten fakt wzburzył, zdumiał i głęboko rozczarował, że tak ważne orzeczenie - jak powiedział to Prezes Trybunału Konstytucyjnego – być może jedno z najważniejszych w dwudziestoleciu działania Trybunału Konstytucyjnego – nie znajduje żadnego odzewu nie tylko w przekazie informacyjnym, ale również w dyskusji, w debacie, która na ten temat powinna się odbyć i która powinna podnosić poziom debaty publicznej, która toczy się w Polsce tak nisko, że nawet jaskółki obawiając się deszczu tak nie latają. Nie ma do dzisiaj reakcji ze strony telewizji publicznej – jak dowiedziałem się przed chwilą od prezesa Safjana – i oczekuję, że taka reakcja będzie, a także wydaje mi się, że odpowiednie grono jak Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji powinna w tej sprawie zabrać głos i wypowiedzieć się jak to się dzieje, że ważne orzeczenia, że ważne decyzje, które muszą być przekazane polskiej opinii publicznej i które powinny kształtować podstawową kulturę prawną są albo marginalizowane, albo wręcz niezauważane. Jest to wielki problem. Nie można przyjąć zasady, że sprzedaje się tylko skandal, nie można przyjąć takiej oto formuły debaty publicznej, że liczy się tylko, co złe, gołe, czy nieprzyzwoite. W debacie publicznej musimy znaleźć cierpliwość i czas na to, żeby rozmawiać o rzeczach poważnych nawet jeżeli są nudne. To nie spektakularność świadczy o wadze problemu i nie może ważyć wyłącznie o randze problemu. Ten apel kieruję do Krajowej Rady Sądownictwa i do Sądów Trybunału – aby mocniej upominać się o swoje prawa w przedstawianiu Waszych orzeczeń, Waszej pracy, Waszych przemyśleń w tej dyskusji, która powinna – jeżeli nie całość społeczeństwa – to zainteresowanych dotykać i powinna być im znana.
W ostatnim czasie nasze społeczeństwo często jest odbiorcą szokujących wiadomości o przestępstwach, które sięgają najwyższych urzędów, w tym policji i wymiaru sprawiedliwości. To jest bardzo dramatyczne, że oto w kraju, który tak chętnie powołuje się na swojego wielkiego rodaka Jana Pawła II, wśród ludzi zawodów o najwyższym zaufaniu społecznym zdarzają się osoby, które w sposób tak bezwzględny, bezceremonialny, dramatyczny łamią podstawowe zasady. Jest czymś, co wykracza poza wyobraźnię działalność lekarzy, którzy w Łodzi zamiast ratować życie doprowadzają ludzi do zgonu. Jest czymś co – co prawda było filmowane, jak słusznie mówił prezes Gardocki, film „Francuski łącznik” i mówił o aferze, którą teraz znamy z zamianą w magazynie policyjnym narkotyków na proszek do pieczenia i sprzedażą przez policjantów dealerom, których oni mają przecież złapać i osadzić. Już nie mówię o moralnym wymiarze, że oto w kraju gdzie walka z narkomanią powinna być wspólnym celem wszystkich środowisk społecznych, policjanci pomagają narkomanom w dotarciu do narkotyków. A żeby sędziowie sądów nie byli w swoich słabościach osamotnieni to dołączyli do nich sędziowie piłkarscy. Ale to jest żaden powód do uspakajania, czy samouspakajania. Musimy podjąć tutaj wielkie wysiłki, bowiem niewątpliwie patrząc z innej strony to państwo działa skoro te sprawy są pokazywane, skoro zatrzymywani są ci, którzy działają przestępczo. Niewątpliwie można powiedzieć, że państwo swoje funkcje wykonuje, że jest w stanie wykrywać i zwalczać dręczące nas wszystkich choroby i patologie. Ale nie na drodze populistycznych haseł, nie na drodze zaklinania jakiejś nowej rewolucji moralnej, szukałbym rozwiązania na drodze bardzo zdecydowanej postawy środowisk, bardzo zdecydowanej postawy autorytetów, które przecież w tych środowiskach istnieją, żeby eliminować tego typu zachowania i takich ludzi. Wiem, że w Sądzie Najwyższym być może wiara w prawo jest silniejsza niż w innych miejscach, ale nie wierzę, żeby na tej sali był ktokolwiek, który wierzy w omnipotencję prawa. Natomiast powinniśmy dążyć do tego, żeby to prawo wzmocnione etyką zawodową, wzmocnione postawami moralnymi ludzi będzie dawało po prostu efekty, czy przynajmniej marginalizowało, usuwało na bok, tych wszystkich, którzy do działania zgodnego z zasadami nie są zdolni. Wielki to problem i myślę, że stoimy tutaj przed wielkimi zadaniami, możemy pocieszyć się, że nie my jedyni, bo żadna ze spraw, którą przed chwilą opisywałem nie jest wyjątkowo polska, wyłącznie polska, nasza polska. One są znane w różnych regionach Europy i świata, to są wydarzenia, które bulwersowały również inne społeczeństwa. W innych krajach być może znaleziono rozwiązania – może warto i to przeanalizować, natomiast nie ulega wątpliwości, że ten silny głos środowisk, silny głos autorytetów środowiskowych jest po prostu niezbędny, bo stąd muszą płynąć wzorce, które będą miały nie tylko argumenty w postaci prawa, ale także postawy, sposoby zachowań i odwagi wypowiadania sądów, które często w środowiskach są małopopularne, czy łamią źle rozumianą zawodową, czy środowiskową solidarność.
Proszę Państwa, wymiar sprawiedliwości w naszym kraju powoduje, iż Sąd Najwyższy jest usytuowany pierwszoplanowo. Zwierzchnią pozycję Sądu Najwyższego wśród organów wymiaru sprawiedliwości potwierdza także artykuł 183 Konstytucji. Stanowi on, że do Sądu Najwyższego należy nadzór nad działalnością sądów powszechnych i wojskowych w zakresie orzekania.
Nie można przecenić misji, jaką wypełnia w naszym systemie ustrojowym Sąd Najwyższy. Jego orzecznictwo, szczególnie dotyczące interpretacji norm prawnych, jest busolą na polskich drogach rozumienia i stosowania prawa. Wykładnia, ustalona przez Sąd Najwyższy, kształtuje linię orzekania sądów niższej instancji.
Sprzyja to stabilności prawa. Szczególnie w sytuacji, jaką mamy dziś, gdy jakość stanowionego prawa ciągle bywa wątpliwa. Liczba przepisów, wprowadzanych do systemu prawnego, przyprawia o ból głowy, a regulacje często się zmieniają i to powoduje liczne sprzeczności i nieścisłości. Nawet doświadczeni prawnicy z wielkim trudem poruszają się w tym zawikłanym gąszczu. W takich okolicznościach orzeczenia Sądu Najwyższego, podobnie jak Trybunału Konstytucyjnego, nasycone głębszą refleksją, stanowiące wzór sztuki prawniczej – zapisują się jako wielka wartość polskiego systemu prawnego.
Jeśli spojrzeć na ubiegłoroczny dorobek Sądu Najwyższego, to budzi szacunek nie tylko liczba rozpatrzonych spraw, ale przede wszystkim ciężar gatunkowy wydanych orzeczeń. Mierzyliście się Państwo z trudnymi i złożonymi problemami. Wykazana przez Was umiejętność i trafność dokonanej wykładni prawa to znaczący wkład w rozwój naszej myśli prawniczej. Jestem przekonany, że jest to także istotna pomoc, inspiracja dla Waszych kolegów, orzekających w sądach całej Polski.
Chciałbym szczególnie podkreślić te zasługi Sądu Najwyższego, które utrwalają nasze przemiany gospodarcze. Imponująca jest liczba wykładni, dotyczących prawa handlowego, wekslowego, kształtowania warunków umownych, ochrony wierzytelności, prawa zobowiązań, prawa rzeczowego, odsetek i przedawnienia. Sąd Najwyższy potrafił wyjaśnić wiele skomplikowanych przepisów, nadać im skuteczność, a przez to usprawnić nasz system gospodarczy. Bez wątpienia, macie Państwo swój niebagatelny wkład w rozwój polskiej przedsiębiorczości. Pomnażacie polskie szanse, abyśmy z wydajną, konkurencyjną gospodarką i z nowoczesnym społeczeństwem, mogli zajmować znaczące miejsce w gronie europejskiej wspólnoty. To chciałem powiedzieć podsumowując rok ubiegły, a kończąc chcę powiedzieć to, co miałem okazje powiedzieć na posiedzeniu Trybunału Konstytucyjnego – oto ten rok jest moim ostatnim rokiem prezydentury. W ramach dorocznych Zgromadzeń Ogólnych Sądu Najwyższego spotykam się z Państwem po raz ostatni. Jako Prezydent Rzeczpospolitej chcę na ręce Pana Prezesa Lecha Gardockiego złożyć słowa podziękowań, szacunku i radości osobistej, że mogłem przez wiele lat współpracować z Sądem Najwyższym, dziękuję za współpracę Sądu Najwyższego i urzędu prezydenckiego. Myślę, że zapisaliśmy znaczący i mimo wszystkich trudności naprawdę ważny, imponujący wręcz rozdział w najnowszych dziejach Rzeczypospolitej. W tym mozolnym i jak widać nie wolnym jeszcze od słabości – o czym mówiłem wcześniej – budowaniu państwa prawa na pewno wielkie znaczenie miała nasza współpraca, a Wasza działalność w sprawnej akcesji Polski do Unii Europejskiej. Chcę podziękować bardzo serdecznie za wszystko, czym zostałem przez Panie i Panów obdarowany, wzbogacony dzięki tym kontaktom, dzięki naszym spotkaniom. Dziękuję Panu Prezesowi, dziękuję Pana poprzednikowi na tym odpowiedzialnym stanowisku, z którym również miałem honor współpracować. Dziękuję obecnym i byłym sędziom, dziękuję, tym, którzy w tej współpracy uczestniczyli. Jestem przekonany, że Sąd Najwyższy wykonuje dla dobra Polski pracę wielką, godną szacunku i podziwu. Wierzę, że będziecie mieli dalej wiele satysfakcji, że będziecie mieli poczucie, że misja, którą pełnicie sprawia Wam radość, a nam wszystkim daje jak najwięcej pożytku, że wymiar sprawiedliwości w Polsce jest lepszy, skuteczniejszy, że będziemy mogli któregoś dnia powiedzieć i oby jeszcze wtedy, kiedy będziemy wszyscy w dobrej, jak najlepszej formie – że zbliżylismy się oto do tego ideału demokratycznego państwa prawnego. Nie mówię, że osiągnęliśmy, bo zdaje się nikomu się jeszcze tego nie udało, przy całej polskiej ambicji – nie sądzę żebyśmy byli pierwsi na tej drodze, którym się to powiedzie, ale gdyby któregoś dnia można było powiedzieć, że zbliżyliśmy się do tego kształtu demokratycznego państwa prawnego, w którym wymiar sprawiedliwości jest sprawny, silny i szacunek dla tego sądownictwa jest wysoki, a kultura prawna obywateli jest taka, że nie ma żadnego kłopotu, aby ktokolwiek z 40 milionów Polaków został w przyszłości posłem, premierem, czy prezydentem. Obyśmy dożyli takich pięknych czasów. Wszystkiego najlepszego.
Następnie Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski za wybitne zasługi dla wymiaru sprawiedliwości odznaczył Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski Filomenę Barczewską.