11 listopada 2005 roku, w dniu Narodowego Święta Niepodległości, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski z Małżonką wziął udział w uroczystej odprawie wart przed Grobem Nieznanego Żołnierza.
Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział m.in.:
11 listopada to dzień, w którym nasze myśli w sposób szczególny wybiegają ku Ojczyźnie. Dzień, w którym przychodzi czas na refleksję, na głęboki namysł nad historią, nad chwilą obecną, nad przyszłością.
W listopadzie 1918 roku, po ponad 120 latach niewoli, Polska odzyskała upragnioną wolność. To, za co krwawą ofiarę składały całe pokolenia powstańców, patriotów, zesłańców – z dnia na dzień stało się faktem. Niepodległość „wybuchła” na ulicach i w domach, napełniając Polaków radością i jakże wielką nadzieją.
Ale Święto Niepodległości to dzień, w którym wspominamy nie tylko wydarzenia sprzed 87 lat. Dziś nasze serca przepełnione są wdzięcznością wobec tych, którzy – i przed 1918 rokiem, i po nim – suwerenność naszej Ojczyzny stawiali wyżej nad swoje bezpieczeństwo, zdrowie i życie. Tym wszystkim znanym i nieznanym męczennikom wojen, powstań, walk – ludziom, dzięki którym możemy mówić po polsku, możemy żyć w wolności i korzystać z jej owoców, składamy głęboki pokłon. Kłaniamy się też obecnym dzisiaj wśród nas weteranom walk o niepodległość, ludziom niepospolitej zasługi. Chwała Wam, bohaterowie!
Po raz ostatni spotyka mnie zaszczyt występowania na tym placu w roli Prezydenta Rzeczypospolitej. Pragnę w tym dniu przypomnieć o sprawach, które w moim najgłębszym przekonaniu, z perspektywy mojego prezydenckiego dziesięcioletniego doświadczenia, są dla Polski najważniejsze. To przesłanie kieruję nie tylko do mojego następcy na urzędzie prezydenta, nie tylko do nowego rządu i parlamentu, ale do wszystkich, którym leży na sercu dobro naszej Ojczyzny.
Nie wszystkie zamierzenia i pragnienia udało się nam w minionym dziesięcioleciu spełnić. Zbyt wiele jest w naszym kraju biedy, bezrobocia, poczucia wykluczenia. Musi napawać smutkiem, że istnieją regiony, których mieszkańcy nie widzą dla siebie i swoich bliskich dobrych perspektyw, gdzie brakuje nadziei. Że wiele instytucji nie wypełnia społecznych oczekiwań, osłabiając zaufanie do państwa, poczucie bezpieczeństwa i sprawiedliwości. To wszystko musimy zmienić, to jest nasze wielkie narodowe zadanie. To jest praca rozłożona na pokolenia, ale nigdy nie wolno nam z niej zrezygnować.
Oceniając jednak dorobek minionej dekady, nie sposób nie dostrzec faktów świadczących o sukcesie naszej Ojczyzny. O osiągnięciach, które są dziełem wielu ludzi i środowisk, partii politycznych, samorządów, społeczeństwa obywatelskiego.
Ustanowiliśmy nową konstytucję demokratycznej Polski. Była ona owocem długich prac i konsultacji, dziełem mądrego kompromisu. Przyjęta w narodowym referendum, dała Polakom trwały prawny porządek, zagwarantowała podstawowe prawa obywatelskie. Była fundamentem tych wszystkich istotnych przemian i reform, które umacniały i unowocześniały nasze państwo. Choć nie jest zapewne idealna, to jednak sprawdza się. Dlatego do jej ewentualnych zmian należy podchodzić z rozmysłem i umiarem. Zachowując podstawowy kanon wartości i praw, który daje obywatelom wolność indywidualną i poczucie, że są gospodarzami własnego państwa.
Historycznym osiągnięciem Polaków jest zapewnienie Ojczyźnie bezpieczeństwa. Przystępując do NATO, najsilniejszego dziś sojuszu wojskowego w świecie, znaleźliśmy się w gronie krajów i narodów gotowych wspierać się nawzajem w obliczu zagrożeń. Gotowych bronić takich wartości jak demokracja czy prawa człowieka. Poczuwających się do odpowiedzialności za utrzymanie pokoju, ładu i stabilności na świecie. Mamy dziś wypróbowanych partnerów i sojuszników. Polska naprawdę nie jest sama.
Potwierdza to najlepiej następny sukces Polaków, jakim jest przystąpienie do Unii Europejskiej. Spełniło się marzenie pokoleń i otworzyła się przed nami ogromna szansa, aby nasz kraj dorównał do najlepszych. Tylko od nas teraz zależy, czy dobrze ją spożytkujemy. Czy potrafimy wykorzystać pomoc płynącą z różnych unijnych funduszy. Czy naszą aktywnością zapewnimy sobie we wspólnocie odpowiednio silną pozycję i wpływ na decyzje. Jedno nie ulega wątpliwości, nasza obecność w Unii Europejskiej to w polskich dziejach początek zupełnie nowej epoki i nowa perspektywa dla naszych dzieci i wnuków.
Minione dziesięć lat to także czas szybkiego rozwoju gospodarczego i napływu inwestycji zagranicznych. Decydującą rolę w gospodarce zaczęły odgrywać firmy prywatne. Polska coraz więcej eksportuje i dobrze radzi sobie na niełatwym rynku. Ta osiągnięta wielkim wysiłkiem pozycja gospodarcza kraju, stabilność finansów i zaufanie inwestorów zasługują na najwyższą troskę. To dzięki temu może być więcej miejsc pracy, to dzięki temu rośnie konkurencyjność Polski na globalnych rynkach. To jest właśnie gwarancją silnej Polski w silnej Europie. Naszą najlepszą polisą na pomyślną przyszłość.
Przez ostatnie dziesięciolecie przeżywamy wielki edukacyjny boom. Blisko dwa miliony młodych Polaków studiuje na uczelniach wyższych, tysiące za granicą. Polska młodzież wie, że wykształcenie to najlepsza inwestycja. Młodzi, mądrzy Polacy, bez kompleksów poruszający się w świecie i internetowej sieci, osiągający sukcesy w nauce i kulturze, w muzyce i w sporcie, to jest największa i prawdziwa szansa na lepszą Rzeczypospolitą.
Polska ma dziś nadzwyczaj dobrą pozycję międzynarodową. Zawdzięczamy ją naszej otwartości. Temu, że nie zamykaliśmy się egoistycznie we własnych granicach, że nie tworzyliśmy wokół siebie muru. Potrafiliśmy skupiać inne kraje wokół nowych inicjatyw i wokół dobrych rozwiązań. Pokazaliśmy, że umiemy działać razem z innymi. Zawsze dbaliśmy o dobre stosunki ze wszystkimi sąsiadami. Zawsze opowiadaliśmy się za polityką otwartych drzwi do NATO i UE.
Wielkim sukcesem jest dorobek pojednania z Niemcami. To samo dotyczy partnerstwa z Ukrainą. Także tutaj dzieło pojednania i polskie wsparcie udzielone sąsiadom w dniach Pomarańczowej Rewolucji, zbliżyło nasze narody i przyniosło wspaniałe owoce.
Polska przez wiele krajów uważana jest za lidera Europy Środkowej. Tej roli nikomu nie narzucaliśmy, wypracowaliśmy ją dla siebie rozwijając politykę regionalną, dbając o jak najlepsze wzajemne kontakty, inicjując wspólne przedsięwzięcia. To jest nasz polski ważny wkład w stabilizację i integrację kontynentu. I ten styl – aktywny, otwarty, wybiegający w przyszłość – nasze państwo powinno kontynuować.
Apeluję do wszystkich sił w kraju, abyśmy politykę zagraniczną potrafili utrzymać z dala od partyjnych gier i waśni, bowiem o naszą pozycję na arenie międzynarodowej musimy dbać razem.
Nie sposób tu, w tym szczególnym miejscu, w tak ważnym dniu, nie wspomnieć tego bohatera, którego brak nam dziś szczególnie – naszego wielkiego rodaka, papieża Jana Pawła II. W narodowym panteonie Polaków zajął on pozycję szczególną – bo choć walczył, to przecież orężem swojej wiary i swojego przesłania. Pokazał nam, że nie tylko z bronią w ręku, można przeistaczać świat. Że znacznie więcej można osiągnąć dobrym słowem i przykładem. Udowodnił to także na tym placu, gdy wołał o zmianę oblicza ziemi, tej ziemi. Gdy uczył nas, jak żyć w pokoju, wychodząc ku bliźniemu. Gdy przekonywał, że prawdziwą wspólnotę buduje się poprzez troskę o innych, poprzez miłosierdzie.
Gdy mówił: Solidarność – to znaczy: jeden i drugi, skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni – przeciw drugim (...) Nie może być walka silniejsza od solidarności.
Święto Niepodległości z całą mocą uświadamia nam, że Rzeczpospolita jest czymś, co powinno nas łączyć. Że jest wspólnym dobrem, niezależnie od naszych biografii, doświadczeń i poglądów. Nikt, żadna partia i żaden polityk, nie ma jej na własność. Nikt nie jest bliżej niej, niż ktokolwiek inny z rodaków.
Chcę powiedzieć z całą mocą: Polska jest całością, którą napełnia życiem wspólnota obywateli. Tak właśnie powinniśmy o niej myśleć: nie tylko prezydent, nie tylko rząd, nie tylko władza – ale my wszyscy, każdy Polak osobiście, ponosimy wspólnie odpowiedzialność za jej losy. Nie ma lepszej i gorszej Polski. Polska to dom wspólny. Polska jest jedna, a jej portret malowany jest naszą pracą, osiągnięciami, ale też naszymi błędami i słabościami. Tej całości nikomu i z żadnego powodu nie wolno rozbijać, dzielić i niszczyć. Takie przekonanie towarzyszyło mi od początku mojej prezydentury. Głęboko wierzę, że będzie ono też przyświecać następcom i kolejnym rządom.
Korzystając z tej okazji, chcę życzyć Panu Prezydentowi-elektowi Lechowi Kaczyńskiemu, Panu Premierowi Kazimierzowi Marcinkiewiczowi i całej Radzie Ministrów, która wczoraj uzyskała votum zaufania w Parlamencie, powodzenia w wypełnianiu jakże ważnej i odpowiedzialnej misji.
Pragnę również bardzo serdecznie podziękować, także w imieniu małżonki, wszystkim moim rodakom za okazywane mi przez te dziesięć lat wsparcie i liczne dowody życzliwości. To był niezwykły honor, odpowiedzialność i satysfakcja być prezydentem naszego państwa w czasach wielkiej zmiany, być prezydentem narodu dzielnego, pracowitego, nie wolnego od słabości, ale godnego najwyższego szacunku. Chcę przede wszystkim podziękować za wspólną pracę dla Polski, z której możemy być dziś dumni. Uczmy się zabiegać o lepszą Polskę nie przez walkę, lecz poprzez pracę – zgodną, solidarną, wytrwałą. Uczmy się wzajemnego szacunku i zaufania, otwartości i tolerancji. Niech symbolem nowej, suwerennej Polski pozostanie dłoń wyciągnięta w geście przyjaźni. Dłoń wyciągnięta do współobywateli i do innych narodów!