Prezydent Bronisław Komorowski odwiedził w poniedziałek byłe więzienie w Pułtusku, obecnie przekształcone w hospicjum Caritas; prezydent w latach 70. znalazł się w tym więzieniu po manifestacji 11 listopada. - Odwiedziłem to miejsce ze względu na osobiste przeżycia związane z krótkim pobytem w więzieniu w Pułtusku, w związku z uczestniczeniem i organizowaniem przeze mnie w latach 70. manifestacji związanej z 11 listopada - Święta Niepodległości, co wtedy było solą w oku władzy - powiedział prezydent.
Bronisław Komorowski dodał, że widzi po tym miejscu, że Polska, Pułtusk zmienia się na lepsze. - Tam, gdzie było więzienie, tam gdzie budynek był zagrabiony swego czasu Kościołowi, służy dziś hospicjum - ludziom chorym i cierpiącym - zaznaczył.
Prezydent zauważył, że tak pięknie odnowiony budynek, może stanowić jeden z klejnotów architektury Pułtuska, który jest sam w sobie pięknym i wspaniałym miastem. Pogratulował też władzom miasta, miejscowemu proboszczowi, że udało im się ten kawałek Polski uczynić piękniejszym.
Prezydent wspominał, że został osadzony ze zwykłymi kryminalistami. - Czasami byli to ludzie ciekawi i z dużą wiedzą - podkreślił. Jak dodał, jeden ze współwięźniów, wiedząc, że jest więźniem politycznym, pocieszał go: Słuchaj, ty się nie przejmuj. Tu już raz rozbili to więzienie.
Jak zaznaczył prezydent, przez kilkadziesiąt lat trwała pamięć o akcji z okresu powojennej, konspiracyjnej partyzantki antykomunistycznej, która więzienie w Pułtusku rozbiła.
Dodał, że pamięć o tym wydarzeniu trwała i znalazła swój wyraz w tablicy pamiątkowej. Tablica upamiętnia uwolnienie 47 więźniów politycznych z pułtuskiego więzienia przez oddział zbrojny WiN w listopadzie 1946 r.
- Cieszę się, że dziś to miejsce służy budowie pamięci o wszystkich niezwykłych elementach historii Pułtuska i całej Polski. Jest tablica, jest pamięć, jest piękne miejsce, które dziś nikogo nie straszy, a dla wielu może być bardzo ważnym punktem odniesienia i miejscem istotnej pomocy - powiedział Bronisław Komorowski.
Podczas późniejszego spotkania ze studentami Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku prezydent wspomniał, że był w tym mieście po raz pierwszy w życiu wiosną 1980 roku z tytułu zamknięcia jako organizatora demonstracji 11 listopada 1979 r.. Jak dodał, sędzia w swojej łaskawości obwieścił, że Komorowski dostaje najmniejszy wyrok, bo jest najmłodszy i najkrócej przemawiał pod Grobem Nieznanego Żołnierza. - Do tej pory sędziemu Kryżemu jestem bardzo za to wdzięczny - zażartował.
- Naszemu pokoleniu przychodzi zabliźniać różne rany Polski – mówił prezydent. Jak dodał, jednym z elementów tego zadania jest budowanie wspólnoty w obchodzeniu świąt narodowych. Bronisław Komorowski ponowił swe zaproszenie na marsz, który z jego inicjatywy odbędzie się 11 listopada w Warszawie. Apelował o zdolność do wspólnego świętowania ponad wszystkimi podziałami. - Niepodległość i tradycje niepodległościowe są rzeczą wspólną – zaznaczył. (PAP)