Prezydent Bronisław Komorowski spotkał się w sobotę przed południem z samorządowcami z regionu Kociewia. Podczas spotkania na Zamku w Gniewie (Pomorskie) prezydent wręczył odznaczenia zasłużonym dla Ziemi Kociewskiej.
Może Cię zainteresować Odznaczenia dla zasłużonych dla Ziemi Kociewskiej
Prezydent powiedział, że w patriotyzmie oprócz pielęgnowania języka polskiego i wartości ważna jest także solidna praca rodziny i społeczności lokalnej.
- Pomorze jest jedną z najlepszych części naszej wielkiej ojczyzny. Ta kraina znana jest z tego, że tu są ludzie, którzy potrafią nie tylko unosić się emocjonalnie, ale także racjonalnie pracować. Pracować z dobrymi skutkami dla społeczności lokalnej - mówił prezydent do przedstawicieli lokalnej władzy.
Bronisław Komorowski dodał, że w regionie pomorskim widoczne są "specyficzne cechy patriotyzmu kresowego". - Na Kresach wymiar patriotyzmu zawsze był szczególny: wyrażał się w trwaniu przy polskości, ale także i twardej pracy na rzecz innych i własnej rodziny, utrzymania języka, kultury i poziomu życia. I w ten sposób zawsze myślałem o Kociewiu i Pomorzu - wyjaśnił.
Prezydent dodał, że w rocznicę wybuchu II wojny światowej wybrał Kociewie, gdzie są "miejsca kaźni polskiej inteligencji, gdzie ginęły polskie elity".
Bronisław Komorowski podkreślił, że z regionem pomorskim ma także osobiste wspomnienia. - Mieliśmy tzw. babcię pomorską. Była ona niezwykle doświadczona w relacjach polsko-niemieckich. W czasie zaborów kończyła ona niemieckie szkoły, a języka polskiego używała tylko w domu. - wspominał.
- Była nieprawdopodobnie czuła - dziś może powiedzielibyśmy przeczulona - ona punkcie poprawnego używania języka polskiego. W jej domu nie wolno było powiedzieć żadnego słowa po niemiecku, ani pochodzenia niemieckiego - dodał prezydent Komorowski.
- I pamiętam jako mały chłopiec przychodzę w Poznaniu do babci. Babcia siedzi przy maszynie, reperuje jakieś ubranka dziecięce, okulary tak na czoło nasunięte, naparstek na palcu i woła mnie od drzwi: +Bronek, chodź tu do mnie. Podchodzę, a babcia mnie tym naparstkiem stuka mocno w głowę i mówi: +słyszałam - ty powiedziałaś śruba; nie mówi się śruba, bo to po niemiecki, mówi się wkręt+" - opowiadał Bronisław Komorowski.
Prezydent podkreślił, że zawsze będzie pamiętał ten babciny naparstek jako "przypomnienie, że trzeba pilnować tradycji polskiej, języka polskiego, tego klasycznego patriotyzmu". - Ale jednocześnie chciałem życzyć, żeby ten codzienny patriotyzm wyrażał się w dalszym ciągu w solidnej pracy, trwaniu przy wartościach, które tworzyły nasz naród tyle wieków - powiedział.
- Dziś z największą radością myślę o tym, że naszym wspólnym udziałem jest przełamanie tego złego losu, także w relacjach polsko-niemieckich, także w relacjach dotyczących naszego miejsca w normalnej już i przyzwoitej Europie - zaznaczył prezydent.
Prezydentowi podczas wizyty w Gniewie towarzyszyli Sekretarz Stanu w KPRP Sławomir Rybicki i Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Stanisław Koziej. (PAP, inf. własna)