Menu rozwijane

21 czerwca 2011
Prezydent Bronisław Komorowski

Prezydent Bronisław Komorowski spotkał się we wtorek po południu w Bratysławie z tamtejszą Polonią. Rozmawiano o bieżących problemach polskiej diaspory, w tym m.in. o sprawie wsparcia dla nauki języka polskiego na Słowacji.

- Bardzo się cieszę, że mogę spotkać się z Polakami na Słowacji, z którą staramy się mieć ponadstandardowe relacje i kontakty - powiedział polski prezydent.

Wyraził zdziwienie, że Słowację zamieszkuje niewiele osób pochodzenia polskiego. - Bliskość językowa, kulturowa i geograficzna powinna sprzyjać łatwemu przemieszczaniu się ludzi - mówił Bronisław Komorowski. Może Cię zainteresować Prezydent z wizytą na Słowacji

- Prawdopodobnie jest tak - tłumaczył prezydent - że zarówno Polaków, jak i Słowaków bardziej ciągnie zamożny świat zachodni". Wyraził jednocześnie nadzieję, że "postęp w zakresie rozwoju ekonomicznego naszych krajów prędzej czy później spowoduje bardziej naturalny przepływ osób w naszym regionie".

Według polskiej ambasady w Bratysławie, na terytorium Słowacji mieszka ok. 5 tysięcy osób polskiego pochodzenia oraz 5 tys. polskich obywateli. - Natomiast z oficjalnych danych, ze spisu powszechnego z 2001 r. wynika, że na Słowacji żyje 2,6 tys. osób polskiego pochodzenia, ale są to dane zaniżone - zastrzegł na spotkaniu z prezydentem radca-konsul ambasady polskiej na Słowacji Grzegorz Nowacki.

W czasie spotkania przedstawiciele Polonii zwrócili m.in. uwagę na problemy związane z nauką języka w szkółkach polonijnych, np. w Nitrze i Żylinie.

Prezydent przyznał, że "słusznie przywiązujemy znaczenie do nauki języka ojczystego", ale "przesadne stawianie sprawy szkolnictwa polskiego prowadziło już parę razy do tego, że państwo polskie się wysilało, znajdowało pieniądze, możliwości organizacyjne do tworzenia szkoły polskiej gdzieś za granicą, a potem się okazywało, że nie ma kogo uczyć".

Bronisław Komorowski zwrócił uwagę na możliwości, jakie daje obecnie internet, który "w większym stopniu pasuje do mentalności młodych ludzi". - Wystarczy popatrzeć, jak to się dzieje na Alasce, i to nie z jakimś obcym językiem, tylko z angielskim. Po prostu robią tam programy szkolne w oparciu o programy internetowe i to daje efekty - zaznaczył.

(PAP)