Menu rozwijane

04 lutego 2012
48. Monachijska Konferencja o Bezpieczeństwie (1)
48. Monachijska Konferencja o Bezpieczeństwie (2)
48. Monachijska Konferencja o Bezpieczeństwie (3)
48. Monachijska Konferencja o Bezpieczeństwie (4)
48. Monachijska Konferencja o Bezpieczeństwie (5)
o685939991.jpg
o186713304.jpg
o204274294.jpg
o263661698.jpg
o312351089.jpg

Unia Europejska powinna podjąć prace nad nową strategią bezpieczeństwa - zaapelował w sobotę prezydent Bronisław Komorowski podczas 48. Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium.

- Dojrzał czas, by UE z całą powagą podeszła do swojej odpowiedzialności za bezpieczeństwo w Europie i w jej otoczeniu, w synergicznej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi i NATO, z Rosją i innymi państwami Europy Wschodniej - ocenił Bronisław Komorowski w swoim przemówieniu podczas głównej sesji konferencji, poświęconej budowie euroatlantyckiej wspólnoty bezpieczeństwa. - W moim przekonaniu drogą do rewitalizacji wysiłku UE w sferze bezpieczeństwa powinno być podjęcie odkładanych prac nad nową strategią bezpieczeństwa Unii - zaznaczył.

Wśród powodów, jakie powinny skłonić Unię do wypracowania nowej strategii, prezydent wymienił m.in. decyzję USA, które niedawno zapowiedziały zmniejszenie swej militarnej obecności w Europie. Przyznał, że trudno czerpać satysfakcję z zapowiedzi głębokich zmian akcentów polityki amerykańskiej.

Wyraził jednak nadzieję, że utrzymana zostanie realna spoistość Sojuszu Północnoatlantyckiego i zostanie on przygotowany na wyzwania przyszłości.

- Ale traktuję te wezwania z Waszyngtonu jako wezwanie do całej UE (...) UE musi przejść od deklaracji do czynów - dodał prezydent.

Jak ocenił, Amerykańscy przyjaciele zdają się nam mówić: "Europo, przymierz się do cięższej zbroi", a sygnał z Waszyngtonu jest ostatnim dzwonkiem alarmowym, który powinien skłonić UE do pracy nad nową strategią bezpieczeństwa.

Bronisław Komorowski zastrzegł jednocześnie, że NATO musi pozostać platformą strategicznej jedności państw obu brzegów Atlantyku, jako ogniwa łączącego Europę z Ameryką Północną.

Przypomniał też, że Polska złożyła w tym zakresie w ostatnich dwóch latach wiele propozycji - począwszy od ustanowienia stałego dowództwa operacyjnego w ramach Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony. - Warto się zastanowić, czy drogą do większej odpowiedzialności i dojrzałości UE w sferze bezpieczeństwa i obrony nie powinna być formuła wzmocnionej współpracy, którą przewiduje Traktat z Lizbony - dodał.

 

Bronisław Komorowski przekonywał w Monachium, że zapewnienie bezpieczeństwa wymaga ciągłej troski i nakładów. - Zastanawia to, że dwie dekady po zakończeniu zimnej wojny, po tym jak zmalały różnice ideologiczne oraz wrogość militarna, w dalszym ciągu w obrębie tej samej strefy poświęcamy wewnątrzeuroatlantyckim problemom bezpieczeństwa, które wydają się zupełnie trywialne w porównaniu z tym, z czym mamy do czynienia na Bliskim Wschodzie, Afryce czy na ogromnych obszarach Azji - zauważył.

Niepokojące - zdaniem polskiego prezydenta - są pewne tendencje do unilateralizmu i renacjonalizacji, które nierzadko biorą górę nad wielostronnym podejściem do bezpieczeństwa.

- Kryzys finansowy w UE, blokada działań OBWE, rozbieżności w podejściu do kryzysu libijskiego, nieuzasadniony wzrost wydatków militarnych niektórych państw, albo najnowsze różnice wobec sztandarowego zadania NATO, jakim jest Afganistan - to wyraźne znamiona współczesnych uwarunkowań i pytań o sferę bezpieczeństwa - powiedział prezydent Komorowski.

- Ta lista problemów skłania do porzucenia aroganckiej pewności, że przyszłość nie przyniesie nowych poważnych wyzwań - ocenił.

Często problem tkwi - jak mówił prezydent Komorowski - w psychologii, percepcji, historycznych stereotypach, a także atawizmach związanych z przywiązaniem do czynnika militarnego jako czynnika wpływu, potęgi, czy nawet tylko i wyłącznie prestiżu. - Nikt nie jest wolny od tego, a zwłaszcza wielkie mocarstwa - upominał.

Potwierdzeniem tego są, zdaniem prezydenta, losy zainicjowanego w 2009 r. przez administrację prezydenta USA Baracka Obamy tzw. resetu w stosunkach amerykańsko-rosyjskich. - Niemało osób pokładało w tym "resecie" spore nadzieje. Dzisiaj możemy odnieść wrażenie, że po wstępnej dynamice i podpisaniu niemal dwa lata temu porozumienia START, te nadzieję zostały zrealizowane  - ocenił Bronisław Komorowski.

Prezydent przypomniał również, że Polska uruchomiła swój własny "reset" w stosunkach z Rosją, ale jego dynamika dzisiaj także nie odpowiada naszym oczekiwaniom. - Oczywiście trzeba konsekwencji. My mamy nadzieję, że po (wiosennych) wyborach nastąpi ponowna intensyfikacja dialogu z Rosją - podkreślił prezydent.

Na briefingu prasowym po wykładzie prezydent Komorowski podkreślił, że Polska od wielu lat sugeruje podjęcie wysiłku w obszarze integracji europejskiej na rzecz wzmocnienia wspólnotowego charakteru polityki bezpieczeństwa i obronności. - Na razie to idzie słabo. Niewątpliwie jest to poniżej oczekiwań - dodał. Zapowiedział też, że Polska będzie się starała konsekwentnie o to zabiegać i szukać partnerów w UE, aby te procesy posunąć do przodu.

Pytany przez dziennikarzy o to, jak widzi szczegóły strategii, o której mówił, i czy ma może na myśli stworzenie wspólnej armii, Bronisław Komorowski odpowiedział: Tak, tego rodzaju pomysły były zgłaszane. O ile pamiętam parę lat temu rozmawiał o tym z panią kanclerz Niemiec Angelą Merkel ówczesny premier pan Jarosław Kaczyński, więc - jak rozumiem - polska opinia publiczna jest przygotowana do tak daleko idących pomysłów, ale wydaje mi się, że dzisiaj trzeba po prostu pogłębiania i tych spraw uczynienia elementem polityki wspólnotowej.(PAP)