Prezydent Bronisław Komorowski, wraz z wicepremierem Ukrainy Kostiantynem Hryszczenko odwiedził w niedzielę po południu Kisielin na Ukrainie, by oddać hołd zamordowanym tam Polakom. Obaj politycy złożyli wieńce na mogile zamordowanych przez oddział UPA 11 lipca 1943 roku ok. 90 Polaków, w tym kobiet i dzieci. Odwiedzili również ruiny kościoła, w którym Polacy zostali zabici.
- To miejsce przemawia swoim wyglądem, jest związane z dramatem zbrodni 11 lipca 1943 roku, której ofiarą padli tu, w tym kościele bardzo liczni Polacy - mówił Bronisław Komorowski dziennikarzom.
- To dobre miejsce, aby powiedzieć, że ta nieszczęsna ziemia wołyńska przeżyła tyle dramatów, tyle strasznych rzeczy, tyle zbrodni, tyle nieszczęścia ludzkiego, także ludzkiej nienawiści do siebie. W tym miejscu powinniśmy wszyscy w sposób bardzo głęboki przeżyć te wszystkie doświadczenia i sobie nawzajem obiecać, że potrafimy przejść nad tymi dramatami - nie poprzez zapomnienie, ale przez głęboką refleksję, głębokie zakorzenianie w prawdzie, które zawsze boli, ale jednak ludzi wyzwala - do tego etapu w relacjach polsko-ukraińskich, gdzie jest dzisiaj tyle dobrych intencji o bliskiej współpracy między narodami niepodległymi państwami - podkreślił.
Wspomniał, że przed II wojną światową Kisielin był ciekawą miejscowością, w której żyło ok. 1200 ludzi.- Życie toczyło się tu ciekawie i czasami bardzo pogodnie. Dzisiaj zniknęła cała społeczność, zniknął cały dorobek wielu, wielu pokoleń. Dzisiaj mamy nie miasteczko, a resztki wspomnień po okresie tamtej świetności - powiedział.
Może Cię zainteresować
Prezydent: Przeszłość nie musi dzielić na zawsze
Prezydent zaznaczył, że o zbrodni wołyńskiej powinno się mówić językiem biskupów. - W sercach różne rzeczy grają i różne myśli się kłębią, a rozum podpowiada, aby mówić językiem biskupów. I radziłbym wszystkim naśladować ten język i na Ukrainie, i w Polsce. To nie sztuka wzajemnie się ranić słowami, sztuką jest po najcięższych doświadczeniach zbrodni działać na rzecz lepszej przyszłości - powiedział.
W delegacji delegacji był także kompozytor Krzesimir Dębski, którego kilkunastu członków rodziny zginęło w Kisielinie.
Prezydent poinformował, że rozmawiał z przedstawicielami władz Ukrainy, aby w tym miejscu w przyszłości odbył się koncert żałobny w wykonaniu Krzesimira Dębskiego. - Koncert, który byłby skierowany w stronę pamięci o tych, którzy zginęli, ale też w stronę tych, którzy chcą dzisiaj - ponad tą zbrodnią - budować lepszą przyszłość naszych narodów - zaznaczył Bronisław Komorowski.
Przed południem prezydent Komorowski uczestniczył w uroczystej mszy świętej w katedrze w Łucku, skąd wraz z wicepremierem Hryszczenko udał się do Kisielina.
W Kisielinie Bronisław Komorowski złożył też kwiaty na mogile Ukraińców i Żydów zabitych przez niemieckich okupantów. Prezydent upamiętnił też ofiary ukraińskich nacjonalistów w nieistniejącej już dziś miejscowości Rudnia.