Menu rozwijane

11 listopada 2010
Prezydent Bronisław Komorowski

Krzyż jest na miejscu

- Krzyż jest tam, gdzie powinien być, gdzie było to uzgodnione z władzami Kościoła - oświadczył prezydent w czwartkowych "Sygnałach Dnia" w radiowej Jedynce. Krzyż został przeniesiony z kaplicy Pałacu Prezydenckiego do kościoła św. Anny w środę rano. Było to wypełnienie porozumienia z 21 lipca między Kurią Metropolitalną Warszawską, Duszpasterstwem Akademickim Kościoła św. Anny, Związkiem Harcerstwa Polskiego i Związkiem Harcerstwa Rzeczypospolitej oraz Kancelarią w tej sprawie.

W Polskim Radiu prezydent przypomniał, że raz - w sierpniu - nie udało się przeprowadzić krzyża do kościoła św. Anny, "dlatego, że źli ludzie uniemożliwili to, robiąc awanturę, agresywnie zachowując się wobec księży".  - Teraz to się udało, umowa z Kurią Metropolitalną i harcerzami została wykonana - powiedział Bronisław Komorowski.

Prezydent, odnosząc się do krytycznych uwag w sprawie sposobu przeniesienia krzyża, powiedział, że "jeśli ktoś chciałby, aby była ponowna awantura, to pewnie by proponował inny sposób".

Prezydent o wizycie Dmitrija Miedwiediewa

Prezydent powiedział takze, że czasie grudniowej wizyty prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa w Polsce będzie rozmawiał z nim m.in. o wciąż niewystarczającym - jego zdaniem - stopniu wymiany informacji między naszymi krajami w sprawie śledztwa smoleńskiego.

Bronisław Komorowski zastrzegł jednak, że w tej kwestii w ostatnim czasie nastąpiło wyraźne przyspieszenie, jeśli chodzi o ilość i jakość materiału przekazywanego sobie przez obie strony.

Prezydent podkreślił, że Miedwiediew nie zajmuje się kwestiami śledztwa. - Tym zajmuje się prokuratura i sprawa jest bliższa decyzjom rządowym, czyli pana premiera (Władimira) Putina - zastrzegł Bronisław Komorowski. - Prezydent Miedwiediew jest oczywiście człowiekiem poinformowanym w kwestiach postępu śledztwa, na pewno na ten temat będziemy rozmawiali, ale nie chcielibyśmy wyręczać ani prokuratury, ani rządu - powiedział prezydent.

Ale - jak powiedział Bronisław Komorowski - ważne jest dla niego, aby sprawdzić, czy w trakcie prac prokuratury polskiej i rosyjskiej jest wymiana informacji, dokumentów, która gwarantuje po pierwsze sprawne przeprowadzenie śledztwa i jego zakończenie, ale także gwarantuje rzecz ważną, jaką jest nietoczenie sporów po ogłoszeniu wyników śledztwa.

Prezydent tłumaczył, że chodzi o ustalenie, czy na etapie wstępnym stwarzamy sobie możliwość, jako państwa, wskazania: "tu nam się wydaje, że jest coś za słabo, wytłumaczcie, wyjaśnijcie, bo potem będzie kontrowersja". Jak ocenił, to jest rzeczywiście rzecz także dla prezydentów.

Bronisław Komorowski, pytany, czy według niego wymiana informacji między Polską a Rosją w sprawie smoleńskiego śledztwa jest wystarczająca odpowiedział: "Wydaje mi się, że nie. To jest dzisiaj przedmiotem nie tylko pewnych działań politycznych, aby zapewnić sobie pełny dostęp do dokumentów śledztwa z jednej i z drugiej strony, więc jest to w tej chwili formułowane jako postulat".

- Ale wydaje mi się, że jest też postęp, że nastąpiło wyraźne przyspieszenie jeśli chodzi o ilość, jakość materiału przekazywanego sobie przez obie strony nawzajem - zaznaczył prezydent.

Bronisław Komorowski zapowiedział, że będzie rozmawiał z Miedwiediewem także o "trwałym upamiętnieniu" ofiar katastrofy smoleńskiej w miejscu, gdzie do niej doszło. - Jestem pewien, że będziemy w stanie umówić się co do wspólnego działania w tej ważnej, trochę symbolicznej, ale aktualnej sprawie - zaznaczył.

 

Prezydent o NATO i Afganistanie

Prezydent podkreślał, że projekt nowej koncepcji strategicznej NATO, który ma zostać przyjęty na listopadowym szczycie Sojuszu, jest potwierdzeniem artykułu 5. Traktatu Waszyngtońskiego, który mówi o kolektywnej obronie.

- Polska jest krajem na krawędzi systemu natowskiego. W związku z tym przywiązuje wagę do tego, aby Sojusz działał z myślą o ewentualnej konieczności obrony terytorium krajów członkowskich Sojuszu, a nie tylko skupiał się na misji zewnętrznej, gdzieś na antypodach świata, jak na przykład Afganistan - mówił. - Polska o to zabiegała i mamy dobre efekty - dodał.

Prezydent podkreślił, że oprócz tego, iż nowa strategia NATO jest potwierdzeniem artykułu 5. Traktatu Waszyngtońskiego, są również w niej zapisane mechanizmy zastosowania w praktyce działania Sojuszu tzw. planu ewentualnościowego dla Polski, czyli scenariusza działania obronnego.

Bronisław Komorowski podkreślił, że takie plany mają też inne kraje NATO sąsiadujące z Polską. - Dla nas jest niesłychanie ważne, aby w zgodzie z tymi planami ewnetualnościowymi NATO szkoliło się, szykowało, planowało, a nie tylko pod kątem wypraw gdzieś daleko, daleko od naszego kraju. I to są ewidentne sukcesy, osiągnięcia. Ten dokument będzie dyskutowany w Lizbonie i rolą Polski, rolą moją jest zabieganie o to, aby w tej wersji został przyjęty przez Sojusz, jako całość - mówił.

Broniław Komorowski podkreślił, że rozmawiał na ten temat m.in. z prezydentami krajów nadbałtyckich, głowami państw Grupy Wyszehradzkiej. - My w tym rejonie Europy mamy podobną wrażliwość na kwestię kierunku ewolucji Sojuszu Północnoatlantyckiego - powiedział. Dodał, że ma nadzieję, że wszyscy razem potwierdzą to na szczycie w Lizbonie.

Odnosząc się do sprawy Afganistanu, Komorowski podkreślił, że NATO, m.in. pod wpływem także perswazji Polski, zaczyna planować operację zakończenia misji w Afganistanie.

Prezydent zaznaczył, że pojawił się termin zakończenia misji natowskiej w tym kraju - rok 2014. Jak przypomniał, prezydent Afganistanu Hamid Karzaj zapowiedział, że w 2014 r. jego kraj będzie gotowy do przejęcia odpowiedzialności za swoje własne bezpieczeństwo.

- Do tego czasu strona natowska będzie tam na pewno obecna i będziemy wspomagali budowę armii i systemu bezpieczeństwa Afganistanu - powiedział. Według Bronisława Komorowskiego, NATO przyjmie zasadę, z której będzie wynikało, że "mając ten horyzont 2014 r. - w miarę jak poszczególne prowincje, w tym prowincja Polska (Ghazni), będą uzyskiwały zdolność do funkcjonowania w oparciu o siły afgańskie, a nie zewnętrzne - będzie następował proces afganizacji".

- Trochę od naszych umiejętności, trochę od skuteczności Sojuszu, jako całości, od postępu sił afgańskich będzie zależało, jak szybko strona Polska zdoła we własnej prowincji doprowadzić do powstania sił i środków afgańskich, które byłyby w stanie przejąć odpowiedzialność za tę prowincję - ocenił prezydent.

Jego zdaniem, Polska jest w stanie osiągnąć to "stosunkowo szybko", zapowiadając m.in., że nasz kraj chciałby od roku 2012 doprowadzić do zasadniczej, radykalnej zmiany charakteru misji - z misji bojowej na szkoleniową oraz zapowiadając stopniowe zmniejszanie poziomu polskiego zaangażowania w misję w Afganistanie.

- To jest swoisty kompromis z realną możliwością Afganistanu i decyzjami NATO, jako całości, to jest dobry kompromis - ocenił prezydent.(PAP)