Menu rozwijane

08 grudnia 2011
Pogrzeb Adama Hanuszkiewicza (1)
Pogrzeb Adama Hanuszkiewicza (2)
Pogrzeb Adama Hanuszkiewicza (3)
Pogrzeb Adama Hanuszkiewicza (4)
o1920286607.jpg
o1855972250.jpg
o613611473.jpg
o247814675.jpg
Minister Jacek Michałowski wziął udział w uroczystościach pogrzebowych Adama Hanuszkiewicza na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach. Szef Kancelarii Prezydenta RP odczytał list Pary Prezydenckiej skierowany do uczestników:

                                                    

Szanowni Państwo,

Żegnamy dziś znakomitego artystę, wybitnego reżysera i aktora, prawdziwego wizjonera i odważnego reformatora sztuki. Człowieka sceny, pragnącego przez całe życie nade wszystko tworzyć teatr żywy, nieobojętny. Teatr poruszający i umysły, i emocje. Głoszący ważkie treści w nowoczesnej formie.

Przez długie lata pracy w teatrach warszawskich: najpierw w Powszechnym, potem w Narodowym, potem wreszcie w Nowym, Adam Hanuszkiewicz ze szczególnym zamiłowaniem i pasją tworzył nowe, osobiste wizje dzieł literatury klasycznej. Światowej, ale przede wszystkim polskiej. Szukał dla nich takich środków wyrazu, które zdjęłyby z nich patynę zabytków czy poczciwość lektur szkolnych. Potrafił prowokować odbiorców. Zachwyty – ale i sprzeciwy także – budziło użycie motocykli Honda w inscenizacji „Balladyny”albo drabiny zamiast szczytu Mont Blanc, z którego przemawiał Kordian. To oczywiste: prawdziwa sztuka powinna wywoływać spory i dyskusje. Ale tak naprawdę to te tłumy młodych ludzi z żywym, gorącym zainteresowaniem słuchających w Teatrze Narodowym najpiękniejszych strof polskiej poezji dramatycznej, były jego prawdziwym dziełem. Niezwykłym i bezdyskusyjnym.

Podobnie jak dziełem nie do przecenienia było stworzenie Teatru Telewizji. Praktyki, w myśl której co poniedziałek w polskich domach pojawiali się wybitni aktorzy, prezentując znakomite interpretacje dramatów dawnych i współczesnych. Nigdy przedtem i nigdy potem w tak szerokim wymiarze sztuka teatru nie zbłądziła „pod strzechy” wiejskie i pod miejskie sufity, nigdy teatr nie miał tak szerokiej widowni. I to teatr w mistrzowskim wykonaniu. Gdy dziś, po latach pewnej zapaści, poniedziałkowy teatr miewa znowu milionową oglądalność, wypada pokłonić się głęboko artyście, który był jego pierwszym szefem. Gdy dramaty Mickiewicza czy Słowackiego znów są okazją na scenach do fundamentalnych dyskusji o tożsamości narodowej, pełne szacunku myśli należą się twórcy, który w moc polskiego romantyzmu nigdy ani na chwilę nie zwątpił. I umiał swą wiarą zarażać rodaków.

Dziękujemy, Panie Adamie.

Anna i Bronisław Komorowscy