Żegnamy artystę, dla którego praca reżyserska i pedagogiczna stanowiła nie tylko akt twórczej ekspresji, ale i formę spotkania drugiego człowieka – autora dramatu, aktora, widza... - napisał prezydent do uczestników uroczystości pogrzebowych Erwina Axera.
Msza św. żałobna została odprawiona w kościele św. Karola Boromeusza na Starych Powązkach. Po mszy list prezydenta Bronisława Komorowskiego odczytał minister Maciej Klimczak:
Uczestnicy uroczystości pogrzebowych
śp. Erwina Axera
Szanowni Państwo,
nie sposób mówić o historii polskiego teatru, nie wspominając twórczości Erwina Axera. Łączył dwie epoki: przedwojenną – tę spod znaku Leona Schillera, którego był uczniem – i powojenną, w której jego uczniami było wielu wspaniałych twórców z Konradem Swinarskim na czele. Na Jego wizję teatru wpłynęły: katastrofa ostatniej wojny światowej, a także lęk, sceptycyzm, wreszcie absurd, czyli pojęcia definiujące kondycję człowieka drugiej połowy XX wieku.
Erwin Axer przez kilkadziesiąt lat pokazywał nam – widzom – czym tak naprawdę powinien być teatr, jaka jest jego rola w kształtowaniu zmysłu moralnego. Bo Erwin Axer zawsze stawiał niewygodne pytania, szukał odpowiedzi ukrytych pod warstwą tekstu.
W czasie październikowej odwilży przez trzy lata był dyrektorem Teatru Narodowego, ale najważniejszym dla niego miejscem był zawsze Teatr Współczesny, który stworzył, prowadził przez z górą trzydzieści lat, w którym reżyserował przez następne dwadzieścia i którego legenda na zawsze będzie związana z jego nazwiskiem. Jego przedstawienia były artystycznymi wydarzeniami; inscenizacje dramatów Bertolta Brechta, Sławomira Mrożka czy Thomasa Bernharda przybliżały dziedzictwo europejskiego teatru.
Erwin Axer był człowiekiem o wysokiej kulturze osobistej, cechowała go wyrozumiałość i tolerancja. Oprócz tego miał jeszcze jeden niezwykły dar – umiejętność współpracy z wybitnymi aktorami; z takich spotkań rodziły się arcydzieła.
Był skromny, usuwał się w cień, twierdził, że w teatrze liczy się literatura i aktor, a przecież istotne było to, jak została wybrana literatura i jak aktora poprowadził reżyser.
Był jedynym polskim twórcą teatralnym swojego pokolenia zapraszanym do częstej pracy i w Wiedniu, i w Leningradzie. Cieszył się w teatralnej Europie szacunkiem, który przekraczał granice ówczesnych podziałów geopolitycznych. Pozostawił nam wspomnienia, refleksje o teatrze, pełne uroku krótkie formy prozatorskie.
Żegnamy dziś artystę, dla którego praca reżyserska i pedagogiczna stanowiła nie tylko akt twórczej ekspresji, ale również formę spotkania drugiego człowieka – autora dramatu, aktora, widza...