Menu rozwijane

18 października 2010

Uczestnicy uroczystości
nadania imienia Jacka Kuronia
Żoliborskiemu Placowi
u zbiegu ulic Gdańskiej, Potockiej,
Juliusza Słowackiego oraz Ks. Jerzego Popiełuszki

Szanowna Pani Prezydent!
Szanowny Panie Burmistrzu!
Drodzy Bliscy i Przyjaciele Jacka Kuronia!
Drodzy Warszawiacy!

Niedaleko stąd, przy ulicy Mickiewicza 27, mieszkał jeden z najsłynniejszych żoliborzan – Jacek Kuroń. Mądry, dobry i życzliwy człowiek o olbrzymich zasługach dla wolnej Polski, legenda i duch opozycji w czasie PRL, wybitny, odważny i żarliwy działacz i bojownik o wolność, człowiek o wielkiej osobistej prawości i uczciwości wobec świata. Trudno wyobrazić sobie Jacka na cokole, w roli patrona placu lub ulicy, gdyż kojarzy się nam charakterystyczną dżinsową koszulą, z nieodłącznym papierosem, bo wiemy, że Jacek źle znosił oficjalne konwenanse, patos, celebry i zaszczyty.

Był kimś, o kim mówi się: „kłopoty to jego specjalność” – w tym znaczeniu, że kłopoty innych zawsze gotów był traktować jako swoje, z wszystkimi tego konsekwencjami. Stale chętny do pomocy, miał przekonanie, że jego miejsce jest zawsze po stronie słabszych. Temu przekonaniu był przez całe życie wierny. Troszczył się o drugiego człowieka, wspierał liczne inicjatywy obywatelskie na rzecz obrony praw człowieka, rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i filantropii, niósł pomoc potrzebującym. Był rzecznikiem ludzi biednych i pokrzywdzonych, upomniał się o prawa socjalne wykluczonych, bronił protestujących związkowców, domagał się skutecznej reprezentacji interesów świata pracy. Ciągle chciał zmieniać świat. Wierzył w człowieka, wierzył, że z każdym można się jakoś porozumieć.

Za swoje poglądy i wybory musiał często – razem z najbliższymi – płacić wysoką cenę. Godził się na to i płacił ją bez szemrania, bez rozgłosu. O jego dystansie do siebie i do świata oraz o niepowtarzalnym poczuciu humoru do dziś krążą smakowite anegdoty. Dlatego najważniejszym pomnikiem Jacka Kuronia zostaną może dobre, miłe wspomnienia, dobro, pogodna anegdota. Tu, w tym miejscu, będzie o to najłatwiej.

Szanowni Państwo!

Używam tu ciągle czasu przeszłego. Jednak mimo upływu sześciu lat od śmierci Jacka Kuronia nam, jego znajomym i przyjaciołom z opozycji demokratycznej oraz ze wspólnej działalności publicznej po roku 1989, wciąż trudno myśleć o nim jako o kimś, kogo już wśród nas nie ma.

Dlatego cieszę się bardzo, że od dzisiaj pamięć o Jacku będzie trwać nie tylko w ludzkich sercach, ale też w nazwie placu położonego w sercu warszawskiego Żoliborza. Wszystkim osobom i instytucjom, które się do tego przyczyniły przekazuję gorące podziękowania i wyrazy uznania.

Serdecznie Państwa pozdrawiam.