Menu rozwijane

22 grudnia 2010

Panie Prezydencie,
Szanowni Państwo!

Historię mieliśmy trudną, bo przecież należymy do tej kategorii narodów, które traciły swoją wolność, traciły swoje państwo nie raz. Ale też nie raz udawało się nam odzyskać i wolność, i własną państwowość. Ta trudna historia oznaczała to, że nigdy nie mieliśmy szansy na pełną ciągłość władzy państwowej, systemu prawnego. Nigdy nie mogliśmy myśleć o tym, że państwo polskie jest czymś danym raz na zawsze, trwałym, niezmiennym fundamentem, do którego może się odwoływać każdy Polak. Historię mieliśmy trudną, więc musieliśmy ją od czasu do czasu starać się połączyć. Łączyć porwane części dziejów narodowych. I łączyć także to wszystko, co rozdzielało różne etapy rozwoju życia państwa polskiego.

Za naszego pokolenia przeżyliśmy jedno z tych wielkich, wielkich wyzwań, ale i wielką szansę, wielką nadzieję na nie tylko odzyskanie wolności, ale również scalenie tego, co się wiąże z państwem polskim, z trwaniem państwa polskiego. Pan profesor Stelmachowski, pan marszałek Stelmachowski w tym filmie dokumentalnym mówił o tym, że to chyba dobrze się stało, że uroczystość przekazania insygniów czy pamiątek związanych z trwaniem idei II Rzeczypospolitej na wychodźstwie odbyła się tu, na Zamku Królewskim w Warszawie. Jestem przekonany, że nie można było wymyśleć lepszego miejsca, bo przecież sam Zamek Królewski w Warszawie jest symbolem nie tylko trwania, ale także żmudnego „zszywania” dziejów państwowości polskiej. Bowiem Polacy odruchowo, ile razy przyszło się bić o wolność i mieć szczęście odzyskać wolność i własne państwo, sięgali nie tylko po wymiar prawny funkcjonowania państwa, ale także po wymiar symboliczny.

To dlatego księżna Izabela Czartoryska tworzyła Świątynię Sybilli jako skarbnicę pamiątek narodowych – bo państwa polskiego wtedy nie było. To dlatego po I wojnie światowej w odruchu naturalnym Polacy sięgnęli po odbudowę symbolu państwa polskiego, także chwały narodowej, jakim był zamek wawelski. Z tych samych powodów i Zamek Królewski w Warszawie po I wojnie światowej został przywrócony do swojej świetności, także do roli miejsca, gdzie funkcjonował prezydent Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. To samo mieliśmy po dramacie II wojny światowej.

Po upadku polskich marzeń o trwałym państwie polskim, po upadku naszej wolności, po otworzeniu się nowego rozdziału walki, ale i marzenia o państwie polskim...  przecież pamiętamy, jak wielkie znaczenie miał dla tych pokoleń powrót skarbów narodowych, insygniów, pamiątek, skarbca królewskiego na Wawelu, arrasów, insygniów królewskich. Jak przeżywaliśmy to w okresie ciężkiej nocy komunistycznej. A jak wielkie znaczenie miała odbudowa tego miejsca, Zamku Królewskiego w Warszawie, w latach siedemdziesiątych. To było świadome sięganie po mechanizmy odbudowy poczucia, że państwo polskie trwa mimo tak trudnej historii, mimo dramatów, klęsk, rozbiorów i likwidacji polskiego państwa, polskiej wolności.

I myślę, że ta uroczystość sprzed dwudziestu lat przekazania Polsce, która odzyskała swoją wolność, pamiątek władzy Rzeczypospolitej wpisuje się znakomicie w ten naturalny narodowy odruch sięgania do tego, co pozwala nam połączyć porwaną polską historię w jedną całość. I myślę, że w tym momencie trzeba powiedzieć jeszcze jedną rzecz: że oczywiście mamy naturalną skłonność, żeby mówić o tym, że zawsze trwaliśmy, że zawsze walczyliśmy, że zawsze wierzyliśmy, ale jednocześnie każdy z nas wie dobrze, że z tym trwaniem, z tą walką było różnie. Że aczkolwiek chcielibyśmy, żeby tak było, to jednak wiemy, że czasami decydowały po prostu jednostki. W trwaniu w wierności tradycji narodowej, w trwaniu w marzeniu o wolnej Polsce też czasami były na emigracji setki, a może dziesiątki ludzi. To samo było w Polsce. W ramach walki o polską wolność najpierw były jednostki, potem były dziesiątki, setki, tysiące, a dopiero potem miliony. Te dziesięć milionów ludzi Solidarności.

Historię zmieniają narody, zmieniają społeczeństwa, zmieniają masowe ruchy, masowe marzenia. Ale nikt nie zapomni woli, odwagi konkretnych ludzi, konkretnych osób. Polskę, polską wolność wywalczył naród. Wywalczył w trudnej walce, wykorzystując, jak zawsze, sprzyjające okoliczności. Ale ktoś uczył, ktoś przekonywał, że należy trwać przy ideałach wolności. A inny ktoś uczył, że należy się bić, domagać wolności tu, w kraju.

Dlatego myślę, że dwudziestolecie tego momentu szczególnego, łączącego polskie wychodźstwo i realizację polskiego marzenia o wolności poprzez wielki ruch Solidarności, to jest dobra okazja, żeby serdecznie podziękować. I wspominając ciepłą myślą świętej pamięci prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego, i patrząc z serdeczną wdzięcznością na prezydenta Lecha Wałęsę... bo to w tym momencie, w momencie trafienia do kraju pamiątek tamtej naszej wolności, dwie wolności, wcale niełatwe, wcale nieoczywiste – wolność z okresu po 1918 roku i ta nasza świeżo wywalczona wolność – podały sobie ręce. Te dwie polskie wolności zlały się w jedno w realizacji jednego, wspólnego marzenia. Patrzę na niektórych z panów, także z naszych gości z zagranicy, i mam też osobiste wspomnienie. Kiedy pod koniec lat osiemdziesiątych jako emisariusz polskiego podziemia i jednego ze środowisk trafiłem do Londynu, jednocześnie jako emisariusz podziemia i emisariusz harcerstwa trafiłem także do rządu emigracyjnego. I patrzę dzisiaj z ogromnym sentymentem, ale także z wielką wdzięcznością na panów, których wtedy miałem okazję poznać i zasygnalizować coś, co grało w sercu każdego człowieka Solidarności: że jesteśmy z tego samego wielkiego marzenia o polskiej wolności.

Dlatego chciałbym tę dwudziestą rocznicę wykorzystać jako wielką, piękną okazję do powiedzenia sobie nawzajem – całemu narodowi, wszystkim, którzy mieli odwagę marzyć o wolnym państwie polskim, wszystkim, którzy mieli okazję walczyć o wolną Polskę – powiedzenia z całego serca: dziękujemy!