Proszę Państwa!
Zanotowałem sobie wiele ważnych słów, które tutaj padły. Ale przede wszystkim chciałem serdecznie pogratulować wszystkim odznaczonym. Podziękować związkom, organizacjom samorządowców za przedstawienie propozycji do odznaczeń. Wydaje mi się, że wszystkie osoby dzisiaj odznaczone, a na pewno będzie ich jeszcze wiele, wiele więcej, że to w ich osobach jest uhonorowany cały samorząd, powołanie polskiego samorządu, jak i te wszystkie pięć kadencji, także ta ostatnia. Jeszcze raz wszystkim serdecznie gratuluję i dziękuję jednocześnie.
Proszę Państwa, pan profesor Regulski, mówiąc o samorządzie, powiedział, że trzeba umieć, móc i chcieć zarządzać sprawami mieszkańców. Ja chciałem powiedzieć, że to samo można, a nawet trzeba odnieść do naszej współpracy na rzecz zrealizowania wizji nowego impulsu prosamorządowego, nowego mechanizmu szukania nowych rozwiązań, które by otworzyły nową kartę szans dla samorządów.
Panie Profesorze, ja na pewno chcę i na pewno wiele mogę. To, czy będę potrafił, będzie zależało także od współpracy nas wszystkich tutaj obecnych, także i Pana Profesora, o co serdecznie proszę.
Jest chyba jasne dla wszystkich w całej Polsce, że wielki eksperyment sprzed 20 lat powiódł się w pełni. Janek Olbrycht słusznie mówi o tym, że Polska jest jednym z bardziej zdecentralizowanych krajów w Europie. To jest ważna konstatacja. Ale to jest też przywilej tych, którzy mają odwagę prowadzenia całościowej zmiany. To jest przywilej także tych, którzy startowali z fatalnego poziomu braku demokracji, także w tym wymiarze lokalnym. Tę szansę myśmy wykorzystali. Tak, rzeczywiście jesteśmy jednym z najbardziej zdecentralizowanych krajów w Europie i mamy z tego powodu bogate doświadczenia, ale mamy także świadomość, co to dało. Bo przecież powszechnym odczuciem Polaków jest to, że samorząd był jednym z najważniejszych mechanizmów przyśpieszających modernizację kraju. Także poprzez bardziej racjonalne wydawanie skąpych środków finansowych, którymi państwo polskie dysponowało, a w warunkach scentralizowania wydawało gorzej.
Mamy wszyscy to doświadczenie. Michał Kulesza wspomniał o tym, że nawet sceptycy sprzed 20 lat dzisiaj kandydują w wyborach samorządowych. I daj im Panie Boże jak najlepiej. Bo to też jest kolejny dowód na to, że wtedy mieliśmy wszyscy – a ojcowie założyciele polskiego samorządu przede wszystkim – rację i odwagę.
Panie Profesorze, umieć, móc i chcieć – jeżeli to połączymy z doświadczeniem, które jest w Polsce, powinno się nam udać dać nowy impuls prorozwojowy i modernizujący, jak to zostało określone chyba przez pana marszałka Protasa. Nam rewolucji nie trzeba, bo samorząd sobie generalnie dobrze radzi, i to jest prawda. Jest natomiast potrzeba modyfikacji i modernizacji samorządu.
Tak to właśnie rozumiem. Tu żadnej rewolucji nie potrzeba. Trzeba pogłębienia, trzeba nowego impulsu w myśleniu o całym szeregu ważnych spraw. Temu właśnie ma służyć Forum Debaty Publicznej „Samorząd dla Polski”, do którego serdecznie zapraszam, aby spróbować znaleźć ten wspólny punkt widzenia na to, co może być tym nowym impulsem, nowym rozwiązaniem.
Pragnę Państwa poinformować – jestem do tego, jak rozumiem, upoważniony – że chciałem, aby to Forum było koordynowane przez tak wytrawnych znawców problemu jak pan prof. Jerzy Regulski. Dostałem taką zgodę, serdecznie za nią dziękuję. Także prof. Michał Kulesza, prof. Paweł Swianiewicz i dr Jarosław Neneman. Chciałbym bardzo, żeby pod kierunkiem tych osób ta dyskusja toczyła się wartko, oddziaływała także na debatę publiczną, która będzie w okresie kampanii wyborczej do samorządu; żebyśmy w ten sposób wspólnym wysiłkiem przygotowali podstawę do wspólnego nieodległego działania.
Zakładam, że debata właśnie w okresie wyborów samorządowych może być na tyle znakomitą okazją do wykucia tego stanowiska, że gdzieś na początku roku byłaby możliwa inicjatywa ustawodawcza dotycząca prawdopodobnie całego pakietu legislacyjnego, który by modernizował i dawał nowy impuls samorządowi w Polsce. To jest to „móc”, Panie Profesorze, ja to mogę. Z największą przyjemnością z taką inicjatywą ustawodawczą chciałbym wyjść.
Chciałbym bardzo, żeby ta spodziewana pogłębiona reforma – nie rewolucja, bo tu chodzi tylko o udoskonalenie mechanizmów, które przecież funkcjonują – oznaczała m.in. przekształcenie ordynacji wyborczej tak, aby wybory samorządowe w 2014 roku mogły już odbywać się przy obowiązywaniu jako reguły w stosunku do całości samorządu wyborów w okręgach jednomandatowych. Chciałbym również bardzo, aby dało to też dodatkowy impuls w postaci silniejszych związków radnych z wyborcami oraz wzrostu znaczenia lokalnych stowarzyszeń i środowisk. To jest też to nowe wyzwanie, co do którego wszyscy chyba czujemy, że teraz możemy się z nim zmierzyć.
Proszę Państwa, „najważniejszy sołtys w Polsce” mówił tutaj o potrzebie pogłębienia znaczenia jednostek pomocniczych w gminach. To są i rady osiedli, i sołectwa. Tak, uważam, że trzeba szukać mądrych rozwiązań, które by ten mechanizm obywatelskiego zarządzania sprawami wspólnymi przesunęły jeszcze niżej, żeby zbudować ten najniższy szczebel samorządności. Dlatego chciałem jeszcze raz podkreślić, że wydaje mi się sprawą zasadniczą wiązanie obywateli z samorządem przez obywatelską inicjatywę ustawodawczą i wysłuchanie publiczne.
Proszę Państwa, poruszone były też kwestie i bolesne, i bardzo trudne, ale na pewno niezbędne do podjęcia sprawy urealnienia finansowania wielu zadań. To też powinno być przedmiotem naszej wspólnej troski i przedmiotem ewentualnych decyzji. Tu trzeba uwzględniać punkty widzenia i realne możliwości każdego poziomu władzy publicznej. Niewątpliwie dążenie do urealnienia zadań i środków musi mieć miejsce.
Możliwości dzisiaj istnieją, choć różnie to jest w różnych gminach. Według mnie warto szukać mechanizmów promujących samorządy młodzieżowe.
Na pewno spraw będzie dużo więcej. Dziękuję serdecznie panu prezydentowi Uszokowi za projekty zapisów w białej księdze. To może być dobry punkt wyjścia do dyskusji o tym, co należy zrobić na tym etapie, na którym nam przychodzi działać.
Chciałbym zadeklarować głęboką wolę uczestniczenia w procesie rozwoju samorządności także poprzez inicjatywę ustawodawczą. Chciałbym jednocześnie złożyć swoiste wyznanie wiary. Tak się złożyło, że nigdy nie funkcjonowałem w samorządzie, bo losy rzuciły mnie od razu do najbardziej scentralizowanej instytucji, jaką jest wojsko, czyli do Ministerstwa Obrony Narodowej. Proszę to przyjąć jako wyznanie człowieka głęboko zaangażowanego w sprawy Polski: zawsze uważałem, że reforma samorządowa była jedną z najcenniejszych z punktu widzenia zmian w Polsce, w sposób najbardziej cywilizowany i głęboki dokonującą de facto dekomunizacji, bo odejścia od mechanizmów odziedziczonych po poprzednim systemie. I zawsze uważałem, że samorządność jest znakomitą szkołą demokracji i odpowiedzialności za państwo, gdyż uczy odpowiedzialności na różnych poziomach i może dawać szansę na funkcjonowanie w sposób odpowiedzialny i dobry na szczytach władzy państwa polskiego. Zawsze patrzyłem z zazdrością na kolegów parlamentarzystów z przeszłością samorządową czy z zaangażowaniami samorządowymi. Ja sam poszedłem inną drogą, ale chciałbym przynajmniej na tym etapie zaznaczyć także i moje głębokie zaangażowanie i głębokie zrozumienie wartości, jaką jest samorząd. Stąd też niesłychanie trafiają mi do przekonania słowa Michała Kuleszy, który mówił o tym, że trzeba uczynić samorządność elementem polskiej doktryny państwowej i cywilizacyjnej. Też tak to widzę, bo jest to nie tylko największa szansa na rozwiązywanie różnych problemów, ale też ogromna szansa na przyśpieszenie, dokonanie skoku cywilizacyjnego pod wszystkimi względami, także budowy mechanizmów społeczeństwa obywatelskiego. To jest moje wyznanie wiary.
Na koniec jedno wspomnienie. Pamiętam taki nagrobek na Powązkach w Warszawie, na którym było napisane „Obywatel Miasta Stołecznego Warszawy”. I nic więcej. Żaden adwokat, żaden inżynier, żaden właściciel, tylko „Obywatel Miasta Stołecznego Warszawy”... Pamiętam, że mnie to zafascynowało. Skąd się to bierze? Kto w naszym pokoleniu podkreślałby nie to, że jest doktorem, profesorem, mecenasem, ważnym prezesem, ministrem itd., tylko że jest obywatelem jakiejś społeczności, jakiegoś miasta czy innej grupy. Ja tego wtedy nie rozumiałem, zastanawiałem się, co to jest, jakiś obcy świat, zewnętrzny, który gdzieś dawno minął. Dzisiaj jestem głęboko przekonany, że zbliżamy się do takiego momentu, kiedy z największą dumą będziemy i my, i nasi potomni także o sobie pisali: obywatel takiego czy innego miasta, obywatel gminy, członek jakiejś społeczności. Bo za tym się kryje tysiąc największych wartości i dobrych skojarzeń. Myślę więc, że jak damy ten nowy impuls, to przyśpieszymy to, że będziemy się wszyscy czuli po pierwsze obywatelami, a dopiero potem prezydentami, ministrami, posłami, radnymi itd.
Serdecznie Państwu dziękuję.