Czcigodni Księża Arcybiskupi,
Księże Kardynale,
Czcigodni Księża Biskupi,
Szanowni Państwo,
Goście zagraniczni,
Wszyscy parlamentarzyści, eurodeputowani,
Trzeba wyrazić ogromną satysfakcję i radość z podjęcia takiego tematu, aby o problemach rodziny rozmawiać w kontekście integracji europejskiej, w kontekście procesów zachodzących w całej Europie, w ramach tego najważniejszego centrum nowoczesnego świata, ważnego centrum dokonujących się przemian cywilizacyjnych. Serdecznie dziękuję za taką okazję. Myślę, że warto przypomnieć, że bardzo często w kontekście europejskim używamy terminu rodzina, tyle że mówimy o rodzinie narodów europejskich, rzadko kiedy wnikając w głąb zagadnienia prostego, że każdy naród, każda wspólnota narodowa składa się tak naprawdę ze wspólnot rodzinnych. Warto więc mówić o rodzinie europejskiej jako o rodzinie narodów budowanych przez rodziny w każdym z naszych państw.
Rodzina to wspólnota, w której kształtują się więzi społeczne. Rodzina przekazuje podstawowe wartości, zaszczepia odpowiedzialność. Takie jest nasze doświadczenie, jestem przekonany, że takie było doświadczenie także ojców założycieli Unii Europejskiej. Rodzina uczy dawać i otrzymywać, co jest naczelną zasadą współczesnej demokracji. Uczy współodpowiedzialności za siebie i za całą wspólnotę, za innych. Oczywiście można i warto mówić o rodzinie w kontekście doktryn, w kontekście ideologii, w kontekście wielkich procesów, proszę wybaczyć ja postaram się mówić o tym problemie w ramach kawałka Europy, jakim jest Polska. Chciałbym na tym się skoncentrować i być jak najbliżej nie teorii, ale jak najbliżej praktyki. W kwestiach rodzinnych jestem praktykiem. Życie pozwoliło mi się zmierzyć z konkretnymi problemami.
Dzisiaj i Europa, i rodzina borykają się niewątpliwie z poważnymi trudnościami, z poważnymi wyzwaniami. Myślę, że można powiedzieć: i Europa jest w kryzysie, i pod wieloma względami rodzina jest w kryzysie. Czasami bywa tak, że integracja europejska postrzegana jest jako źródło problemów rodziny. Ale tak nie jest. Przemiany cywilizacyjne, które następują w całym świecie zachodnim, nie omijają, ale też nie ograniczają się do Europy i do obszaru integrującej się Europy. Na integrację europejską warto spoglądać nie ze strachem, nie dostrzegając w niej źródła kłopotów, ale przede wszystkim szukając szans. I w moim przekonaniu te szanse można znajdować właśnie w ramach trwających procesów integracji europejskiej.
Choć przeżywamy najdłuższy okres pojednania, bez wojen wykrwawiających narody, mamy kryzys demograficzny, rodzi się nas coraz mniej. Bezpieczeństwo polityczne wspiera rozwój wspólnoty, lecz nie zapobiega niskiej dzietności. Nietrwałość więzi rodzinnych, której efekty dotkliwie odczuwają dzieci i rodziny, zmiany cywilizacyjne, długotrwały kryzys gospodarczy, odbijający się na stabilności materialnej rodzin - wzmacniają kryzys demograficzny. Dlatego polityka rodzinna, kompleksowe podejście do problemów społecznych jest dzisiaj jednym z kluczowych zadań dla Europy, jest jednym z kluczowych zadań także dla Polski. Dziś rodzina w Europie i rodzina w Polsce potrzebuje dobrego klimatu i przyjaznego wsparcia. Stanowi to przedmiot naszej wspólnej troski.
Poczucie odpowiedzialności za wolną Ojczyznę kieruje nas Polaków prosto ku problemom rodzin. Solidarność Polaków, dzięki której odzyskaliśmy wolność i znaleźliśmy się m.in. w Zjednoczonej Europie, wciąż jest nam potrzebna. Również w rodzinach, także w wymiarze solidarności międzypokoleniowej. Za rok będziemy obchodzili w Polsce 25. rocznicę odzyskania suwerenności i demokracji, 10. rocznicę akcesji do Unii Europejskiej. Te wielkie wydarzenia doprowadziły do istotnych przeobrażeń polskiego życia we wszystkich jego aspektach. Bardzo wiele osiągnęliśmy.
Ale solidarność – dopisana oficjalnie do wartości budujących Europę – wciąż jest potrzebna w naszym polskim życiu społecznym i w życiu społecznym całej Unii Europejskiej. Solidarność wymaga - co warto podkreślać - wzajemnej akceptacji. Nie sposób być solidarnym z kimś, kogo się nie akceptuje. Dotyczy to także akceptacji wyborów każdej rodziny. Ta akceptacja dotyczy relacji między mężem i żoną, między rodzicami a dziećmi oraz także relacji z najstarszym pokoleniem dziadków czy babć. W demokratycznym społeczeństwie każda rodzina ma pełne prawo wyboru zasad podziału obowiązków, aktywności zawodowej rodziców oraz sposobów organizacji wychowania i opieki nad dzieckiem.
Polityka rodzinna nie może narzucać rodzicom jednego słusznego modelu postępowania, lecz musi elastycznie odpowiadać na potrzeby i decyzje. Bardzo pragnę, aby takie myślenie upowszechniło się w naszym kraju i w Europie. Bo to właśnie ono tworzy przestrzeń do dialogu, do akceptacji i do zrozumienia dla racji stojących za różnymi wyborami. Ono pozwala szukać najlepszych rozwiązań dla rodziny. Musimy akceptować zarówno rodziny z jednym dzieckiem, jak i rodziny wielodzietne. Musimy akceptować zarówno decyzje matek aktywnych zawodowo, jak i matek pozostających w domach, gdzie realizują swoje aspiracje rodzicielskie. Celem polityki państwa powinno być ułatwianie godzenia ról, a nie zachęcanie do zawsze trudnego wyboru praca czy dzieci. Musimy promować szacunek dla decyzji obywateli, jeśli wierzymy, że to obywatele powinni kształtować - a nie my politycy za nich - rzeczywistość, w której chcą żyć. Musimy promować szacunek dla obywateli w Polsce i w całej Europie. Natomiast wszystkim, którzy zakładają rodziny i wychowują dzieci, a więc przyszłe pokolenia obywateli Polski, obywateli Europy, musimy udzielać wsparcia na miarę naszych państwowych, społecznych możliwości.
Sprawą wagi szczególnej jest wspieranie rodzin niepełnych, samotnych matek i dzisiaj często samotnych ojców. "Ochrzczę twoje dziecko. My, chrześcijanie, nie możemy dać sobie odebrać nadziei” odpowiedział papież Franciszek na apel ciężarnej kobiety, którą porzucił partner, gdy nie chciała zdecydować się na aborcję. Takie sytuacje wymagają też uwzględnienia w polityce rodzinnej państw! Potrzebna jest wrażliwość na trudności dzieci, które w rozbitych, rodzinach mają obniżone poczucie wartości. Trzeba, by czuły się pełnymi obywatelami. Ważne jest, by samotni rodzice nie czuli się opuszczeni ani wykluczeni. Samotne rodzicielstwo przeważnie jest skutkiem życiowego dramatu. Potrzeba w nim nadziei i współczucia. Istotne jest również unikanie rozwiązań prawnych sprzyjających podejmowaniu decyzji o nietworzeniu pełnych rodzin z samego założenia. Dobry klimat dla rodziny to również działanie na rzecz zdolności do przezwyciężania kryzysów w rodzinie, do działania na rzecz wspierania jej stabilności wewnętrznej.
Zadaniem wspólnym jest przeciwdziałanie patologiom, przemocy w rodzinie. Przemoc jest najgroźniejszym wrogiem rodziny! Wielkie dokonania w tym względzie można wskazać w wielu obszarach życia społecznego, także życia kościelnego. Chciałem w tym miejscu wspomnieć o inicjatywie otwarcia niespełna trzy tygodnie temu Domu Samotnej Matki w Ełku, zbudowanego przez Caritas Diecezji Ełckiej. Takie działania wymagają wsparcia i upowszechnienia. Doceniam to wszystko, co polskie rodziny, dzieci i młodzież uzyskują w ramach pracy duszpasterskiej kościoła, konkretnych kapłanów, konkretnych duchownych, którzy często mają odwagę występowania jako mediatorzy, w ramach kryzysów wewnętrznych w rodzinie.
Polacy chcą mieć co najmniej dwoje dzieci. Pewnie nasze mamy czy babki śmiałyby się gdyby słyszały, że dzisiaj marzeniem ze strony państwa jest zachęcenie młodych małżeństw, młodych ludzi, aby zechcieli mieć drugie dziecko, że już w niektórych województwach rodzinę z dwójką dzieci uważa się za rodzinę dużą. Pewnie moja babcia, jedna i druga, nie mogłaby tego zrozumieć, ale w takiej rzeczywistości żyjemy. Polacy chcą mieć co najmniej dwoje dzieci, ale często rezygnują. Pewnie przez brak poczucia stabilności finansowej, lęk o utratę pracy lub niemożność podołania wyzwaniom dobrego rodzicielstwa, ze względu na brak poczucia bezpieczeństwa, także we wzajemnych relacjach małżonków. To się musi zmienić! Wspierając dziś rodzicielskie aspiracje rodzin, zapewniamy Polsce i Europie rozwój jutra. Bo o ile radość z posiadania dzieci jest ważna dla rodzin, to przezwyciężenie kryzysu demograficznego jest dla Polski i dla Europy konieczne. Śpiewając „Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy”, musimy sobie uświadamiać, że to „póki my żyjemy” nie jest wieczną perspektywą czasową, ale pragmatycznym zobowiązaniem do skonstruowania skutecznej polityki rodzinnej.
W odpowiedzi na te wyzwania i problemy - sprawy rodzin powinny być traktowane jako priorytet i w Polsce, i w Europie. Dlatego w Kancelarii Prezydenta powstał program „Dobry Klimat dla Rodziny”, podejmujący zagadnienia polityki rodzinnej w sposób - w moim przekonaniu - kompleksowy. Grupa ekspertów Kancelarii opracowała nie tylko listę zadań, ale – przede wszystkim - szczegółowy zestaw rekomendacji. Nazwać i wymienić problemy – to już dużo. Ale teraz trzeba stworzyć możliwości ich rozwiązywania. Program ten wskazuje nie tylko potrzeby, ale i kierunki działania, szanse, i źródła tych szans.
Polityka rodzinna jest kosztowna. Ale jej zaniechanie będzie kosztowało o wiele więcej. Zarówno kwota wolna od podatku zależna od liczby dzieci w rodzinie, co postuluję, jak i Ogólnopolska Karta Dużych Rodzin są w zasięgu polskich możliwości. Tu serdecznie chcę podziękować województwu małopolskiemu, szczególnie panu marszałkowi Markowi Sowie za inicjatywę tworzenia Karty Dużej Rodziny na szczeblu wojewódzkim. Z radością obserwuję aktywność samorządów, które się samo rządzą w imieniu obywateli w wielu miejscach Polski. Takich inicjatyw adresowanych do dużych rodzin jest bardzo wiele, jestem przekonany, że to zjawisko będzie narastało w stopniu lawinowym. Powstają nie tylko Karty Dużych Rodzin w miastach, powiatach i gminach, ale są też podejmowane inicjatywy na szczeblu wojewódzkim, będzie karta ogólnopolska, jeśli będziemy skutecznie o to zabiegali, jeśli stworzymy mechanizm zachęty, dobrego przykładu, także konkurencji pomiędzy województwami. To najlepsza, najprostsza i najskuteczniejsza droga do Ogólnopolskiej Karty Dużych Rodzin. Serdecznie jeszcze raz za to dziękuję.
Istotną kwestią dla samodzielności ekonomicznej rodzin są warunki dla rozwoju przedsiębiorczości. Trzeba uczyć ludzi, że nie wszystko należy się od innych, nie wszystko należy się od państwa, wiele trzeba zrobić samemu na poziomie społeczności lokalnej, takiej, jaką jest samorząd, albo w wyniku własnej inicjatywy, własnej przedsiębiorczości. Warto pamiętać o tym, że ponad 1,5 mln firm w Polsce stanowią firmy rodzinne. To jest dorobek polskich przemian. Nam się kiedyś nie marzyło, że można przedsiębiorczość, fundament ekonomicznego funkcjonowania rodziny poza wsią, traktować jako element trwały, idący w pokolenia i budujący aspiracje pokoleń. Firmy rodzinne są dowodem na to, że to w rodzinie jest gigantyczny potencjał, nie tylko emocjonalny, ale także ekonomiczny, i jest siła, jest źródło uczenia zaradności, przedsiębiorczości, kreatywności w zakresie budowania lepszej rzeczywistości dla siebie, dla swojej rodziny, dla całego kraju.
Pomoc w wychowaniu dzieci potrzebna jest wielu polskim rodzinom. Potrzebne są elastyczne rozwiązania, dostosowane do materialnych możliwości oraz bardzo zróżnicowanych potrzeb dzieci i rodzin. Konieczny jest rozwój rynku usług opiekuńczych i edukacyjnych dla dzieci, usług opartych na indywidualnej przedsiębiorczości. Dziś blisko 70% matek w Polsce wychowuje i jednocześnie pracuje na równi z ojcami. Tymczasem na rynku pracy macierzyństwo wciąż uznawane jest za obciążenie. Małą pociechą jest to, że przynajmniej ojcostwo bywa na rynku pracy atutem w oczach pracodawców. Również zaangażowanie obojga rodziców we wspólne wychowanie najmłodszych wciąż wymaga propagowania, uczenia, łączenia tradycji z nowymi wyzwaniami. Ważne jest wprowadzenie urlopu rodzicielskiego, który mogą wykorzystywać ojcowie. Solidarność w rodzinie nie jest w Polsce niczym nowym! Można szukać w doświadczeniach własnych rodzin, można głęboko w kulturze, w piśmiennictwie polskim. Warto przypomnieć pierwsze zdanie napisane po polsku w 1270 roku, słynne zdanie, gdzie Polak mówił do swojej połowicy oferując jej pomoc: „Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj”, czyli ja pomielę na żarnach, a ty odpocznij kochana. Warto o tym pamiętać jako o źródle postawy, która przez wieki była obecna i powinna być dalej obecna nie tylko w ramach pustych frazesów, ale przede wszystkim konkretnych działań.
Rodzin trzeba słuchać. W związku z tym Kancelaria Prezydenta zainicjowała cykl spotkań „Ważne sprawy polskich rodzin”, by słuchając rodzin tworzyć mapę ich potrzeb. Z tych spotkań wynika jedna ważna konstatacja: że polityka wobec rodziny, jeśli ma być skuteczna, musi uwzględniać – powiem więcej – musi szanować odrębności lokalne, odrębności środowiskowe, odrębności regionalne i narodowe. Są zdecydowanie różne potrzeby, różne uwarunkowania i dlatego niedobrą rzeczą jest ujednolicanie rozwiązań w skali ogólnopolskiej, a być może jeszcze groźniejsze byłoby, gdyby miałby to być jeden szymel ogólnoeuropejski.
Podjąłem próbę realizacji strategii godzenia i jednoczenia wokół spraw rodzin także politycznych przeciwników, którzy na co dzień koncentrują się na sporze o Polskę, o Europę i na wzajemnej, normalnej w polityce, konkurencji. W ramach Forum Debaty Publicznej staram się tworzyć przestrzeń dialogu, akceptacji i zrozumienia dla różnych potrzeb i różnych wyborów rodzin. Zabiegam także o kolejne zmiany legislacyjne i wspieram poszukiwanie konsensusu między polityką gospodarczą a społeczną.
Kluczowym zagadnieniem jest rozwój gospodarczy. Podstawowym wyzwaniem, podstawową szansą i podstawowym oczekiwaniem każdej rodziny jest uzyskanie zdolności do zapewnienia sobie fundamentów egzystencji. Podstawą jest praca, a nie będzie w Polsce pracy więcej, jeśli nie będzie rozwoju gospodarczego. A więc trzeba ten element stale uwzględniać, bo łatwiej wymyślać jak wydać pieniądze niż zadbać o to, aby pieniędzy do wydania było więcej - to jest element racjonalności w polityce. W moim przekonaniu są podstawy do tego, aby w polskich warunkach łączyć trwający rozwój gospodarczy z większą wrażliwością w kwestiach polityki rodzinnej. Z satysfakcją więc odnotowuję coraz mocniejsze akcenty prorodzinne w polityce rządu. Liczę na dalsze wsparcie, na pogłębienie tej tendencji.
Rolą prezydenta jest uświadamiać, co jest możliwe już dzisiaj, bo to nie jest tak, że ze wszystkim trzeba czekać aż będziemy bardzo bogaci, aż będziemy opływać w dostatek. Dzisiaj można wiele zrobić, przykładem tego jest właśnie Karta Dużej Rodziny. To jest możliwe do zrobienia dzisiaj i to się robi. I musimy doprowadzić to dzieło do samego końca, do karty ogólnopolskiej. To nie są wielkie pieniądze – to umiejętność wykorzystania tego, co jest już zbudowane, co już funkcjonuje w każdej polskiej gminie, powiecie, województwie, w skali całego kraju.
Ważne są – i tutaj dotykam kwestii przepływu doświadczeń, nie tylko trosk, w ramach Unii Europejskiej – umiejętność i odwaga w sięganiu po doświadczenia innych krajów. Także po inne, niekoniecznie związane z polską tradycją, wzorce. Bo przecież są przykłady krajów Unii Europejskiej, które problem kryzysu demograficznego potrafiły jeśli nie rozwiązać, to w sposób skuteczny ograniczyć bądź zahamować. Jestem przekonany, że i dzisiejsza konferencja może dać dobry impuls do szukania doświadczeń, które mogą się nadawać do zastosowania w innych krajach. Uważam, że warto podjąć próbę zbudowania - my to w Kancelarii Prezydenta też spróbujemy zrobić - stworzenia bazy dobrych praktyk w zakresie polityki rodzinnej. Warto budować bazę propozycji, zbierać doświadczenia, niekoniecznie za każdym razem odkrywając Amerykę na nowo, nie za każdym razem wyważając drzwi, które często już ktoś inny dawno przed nami otworzył.
Działajmy tak, by w wolnej Polsce nie trzeba było wybierać między pracą a dzieckiem. Zachęcam pracodawców, by dostrzegali w swoich pracownikach również rodziców i ich potrzeby. Zachęcam także związki zawodowe, do prostej refleksji, czy w ramach tych oczekiwań i żądań pracowniczych nie powinna znaleźć większego odbicia troska o to, aby praca, więcej pracy i rozwiązania w ramach organizacji istniejącej pracy, w jak największym stopniu uwzględniały potrzeby rodzin, także matek pracujących, szczególnie młodych matek. Warto by ta refleksja towarzyszyła ostatnim wydarzeniom w Warszawie. Bo tylko w ten sposób możemy wspólnym wysiłkiem zbudować wrażliwość nie tylko poszczególnych środowisk politycznych, ale wrażliwość całego społeczeństwa na to, by w każdym aspekcie życia społecznego, w każdym aspekcie życia gospodarczego dostrzegać element wagi poszczególnych rozwiązań dla tego, czy lepiej, czy gorzej będzie funkcjonowała polska rodzina, łącząc najczęściej pracę i marzenie o wychowywaniu dzieci. To samo dotyczy oczywiście organizacji pracodawców. To też jest obszar, w którym musi być pogłębiona refleksja jak lepiej zorganizować funkcjonowanie przedsiębiorstwa, aby możliwe było łączenie funkcji, aby młodzi ludzie w Polsce nie stali przed dramatycznym wyborem praca czy dziecko.
Zachęcam także organizacje pozarządowe, samorządy i przedstawicieli administracji, abyśmy wspólnie próbowali działać w tym obszarze jak najskuteczniej. Zachęcam także wszystkie rodziny do wyciągnięcia wniosków, że można rozsądną, racjonalną, niezacietrzewioną walką, skutecznym domaganiem się swojego, uzyskać bardzo wiele w warunkach państwa demokratycznego. Przykładem tego są słynne działania „matek pierwszego kwartału” – to jest ważne doświadczenie, że można spokojną argumentacją trafić do serc, do umysłów politycznych, ale można i trafić do kasy państwowej.
Zachęcam więc do aktywności. Liczę, i to bardzo, na zamiar dokonania przez ministra Marka Biernackiego przeglądu polskiego prawa pod kątem zagrożeń dla rodzin dźwigających ciężar wychowania dzieci. W moim przekonaniu rzeczą zasadniczą jest systematyczne badanie prawa polskiego a może i innych państw członkowskich UE pod kątem jego wpływu na sytuację rodzin. I myślę, że z tym do twarzy byłoby szczególnie Europejskiej Partii Ludowej, patrzę tutaj na pana przewodniczącego Daula. Myślę, że to jest zadanie wielkie, bo być może tędy wiedzie droga do uruchomienia sumień politycznych i uwrażliwienia nie tylko na trudny los i wyzwania stojące przed ludźmi w jakiś sposób ograniczonymi w swoich możliwościach, zaliczanymi do różnych mniejszości, ale właśnie na coraz trudniejszy los tych, którzy wychowują następne pokolenia.
Witam także z dużą radością deklarację nowego Prezesa Najwyżej Izby Kontroli, pana Krzysztofa Kwiatkowskiego, który zadeklarował, że i od strony NIK będzie badany polski system prawny i jego funkcjonowanie w praktyce, nie w teorii, a w kwestiach istotnych z punktu widzenia polskiej rodziny.
Na koniec chciałbym skierować serdeczne słowa podziękowania do duszpasterzy, zachęcam także, by budowali społeczną akceptację dla rodziny i wrażliwość społeczna na problemy polskiej rodziny. Bez kształtowania wrażliwości na sprawy rodzin, bez propagowania i pokazywania wartości niewiele będzie można zrobić.
Myślę, że jest czas, kiedy trzeba podjąć w Polsce, być może także w skali europejskiej, działania na rzecz szerokiej koalicji na rzecz rodziny. W tej koalicji, w moim przekonaniu, powinno być miejsce dla każdego: dla wszystkich partii politycznych, dla związków zawodowych, dla związków pracodawców, dla stowarzyszeń, dla samorządów, dla wszystkich, którym sprawy polskich rodzin leżą na sercu, którzy mogą wzbogacić propozycje i którzy deklarują także wolę działania wspólnego w obszarze minimum, który da się uczynić programem wspólnym. Zakładam, że każdy człowiek, każda organizacja, każda partia polityczna może mieć jeszcze dziesięć innych, własnych pomysłów, ale warto zbudować program minimum w ramach jak najszerszej koalicji działania na rzecz polskiej rodziny. A w związku z tym, że mówimy dzisiaj o rodzinie we współczesnej Europie to znaczy głównie o rodzinie w Unii Europejskiej, i warto w procesie integracji dostrzegać nie tylko źródła ryzyka i zagrożenia, ale także, a może przede wszystkim, szanse na rozwiązywanie wielu problemów, które już zapukały do polskich drzwi, które zapukały już do drzwi krajów Unii Europejskiej.
Jadę w najbliższym czasie do województwa opolskiego m.in. dlatego, że to województwo przeżywa najgłębszy kryzys demograficzny w Polsce. Tam już jest zjawisko zasadniczego zmniejszania się liczby mieszkańców w skali całego województwa. W tym województwie, właśnie ze względu na świadomość jak poważny problem, jak strategicznie ważny problem się pojawia, jest odwaga w myśleniu o podjęciu wysiłku w oparciu m.in. o błogosławione skutki integracji europejskiej. Bo został opracowany program Opolskiej Strefy Demograficznej. W tym województwie jest wola dokonania wyboru, pewnie kosztem innych aspiracji, do wydania liczących się pieniędzy unijnych na Opolski Program Strefy Demograficznej, do czego serdecznie zachęcam także inne województwa. Aby w swoich strategiach rozwoju gospodarczego, rozwoju społecznego swoich województw, uwzględniając prawo do wyboru strategii, uwzględniały w jak największym stopniu potrzeby rodziny, potrzeby wynikające z pogłębiającego się kryzysu demograficznego w naszym kraju.
Serdecznie dziękuję.