Szanowni Państwo!
Przede wszystkim chciałem podziękować za propozycję objęcia patronatu wynikającego z 25-lecia polskiej samorządności. To dla mnie honor, zaszczyt. To dla mnie także okazja potwierdzenia jednej, według mnie podstawowej tezy, istotnej dla nas wszystkich, że tak naprawdę „nie ma wolności bez samorządności”. Wszyscy to doskonale czujemy i wszyscy to rozumiemy. Samorząd w Polsce sam w sobie jest sukcesem wolnej Polski, ale jest także źródłem sukcesów wolnej Polski przez całe 25 lat. Samorząd w Polsce jest jednym z tych obszarów, które cieszą się największą akceptacją społeczną, także z punktu widzenia oceny całego 25-lecia wolności. I myślę, że pewnie każdy z nas czuje, że w wielu miejscach Polski – w każdym mieście, w każdym miasteczku, w każdej gminie – są jakieś pomniki wolności. Wolności dobrze zagospodarowanej, mądrze zrealizowanej właśnie za pośrednictwem samorządu. Tymi pomnikami są drogi, mosty, szkoły, przeróżne budynki użyteczności publicznej, ogólny, poprawiający się wygląd polskich miast, miasteczek i wsi. Te pomniki są pomnikami polskiej samorządności. Są także pomnikami wszystkich ludzi, którzy przyczynili się do tych lokalnych sukcesów.
I warto to podkreślić – dzisiaj z okazji Kongresu 25-lecia Samorządu Terytorialnego, a właściwie jego odrodzenia, bo przecież mieliśmy piękne doświadczenia samorządności, one zostały zniszczone razem z wieloma innymi ważnymi obszarami życia narodowego i społecznego w wyniku wojny, a potem przede wszystkim okresu komunistycznego – że ten sukces polskiego samorządu jest niewątpliwe dziełem [wielu] ludzi, przede wszystkim ojców założycieli, tych, którzy odbudowywali polską samorządność, ale także wszystkich kolejnych ekip. Ludzi, którzy rozumieli, że to wielki interes wspólnot lokalnych, że jest wielka potrzeba budowania rozsądnej Polski od dołu; tych wszystkich ekip, które przez te 25 lat w różnych konstelacjach politycznych i niepolitycznych dały z siebie bardzo wiele i uzyskały również bardzo wiele i dla społeczności lokalnej, i dla Ojczyzny w całości. Bo przecież sukcesy samorządów składają się także na obraz Polski po tych 25 latach, składają się na sukces całego kraju.
Proszę Państwa, mając świadomość, że to 25-lecie i ten kongres jest początkiem roku 25-lecia polskiej samorządności, chciałem prosić o to, żebyście Państwo także w wymiarze lokalnym starali się, gdzie to jest możliwe, podkreślać tę wspólnotę dokonań: że były bardzo różne ekipy, bardzo różne problemy, z którymi musiały się zderzać na różnych etapach polskiej samorządności i na różnych etapach polskiego rozwoju. Serdecznie zachęcam do takiego wspólnotowego obchodzenia i podkreślania sukcesów samorządu polskiego.
Oprócz tego świętowania kongres 25-lecia jest także szansą na pewne sprecyzowanie i zademonstrowanie poglądów na dzień dzisiejszy i na przyszłość polskiego samorządu. Warto więc chyba powiedzieć, że samorząd polski generalnie ma się – według mnie – dobrze. To nie znaczy, że nie ma problemów. Te problemy są i one powinny być wyartykułowane. Dla mnie jedno jest pewne: że ten proces zachodzący przez 25 lat jest procesem na tyle ugruntowanym, że on w inną stronę już nie pójdzie, to znaczy pójdzie w stronę pogłębiania decentralizacji, a nie odwrotnie, mimo że oczywiście różne pokusy i hamulce są. Uważam że takim zagrożeniem jest na przykład głębokie uwikłanie kwestii samorządności w polityczną rozgrywkę, czego przykładem było oskarżenie o sfałszowanie wyborów samorządowych – jak rozumiem, te oklaski wynikają z faktu, że wszyscy mamy świadomość, że gdyby się uległo wtedy tej pokusie ustąpienia w kwestii ważności wyborów, to pewnie i ta sala byłaby pusta… Ale oczywiście główne przeszkody, główne bariery są w naszych głowach, w polskich głowach. Tak było w ’89 roku i do pewnego stopnia tak samo jest dzisiaj. No nie tak samo – inaczej, ale też te problemy występują. Wszyscy pamiętamy te wielkie dyskusje w wielu miejscach, szczególnie na szczytach władzy w ’89, ’90 roku, na początku lat dziewięćdziesiątych: czy można zaryzykować, oddać władzę na dół, co z tego wyniknie. Ja pamiętam doskonale, bo miałem to szczęście być dwa razy w rządach, które tego wielkiego ruchu proreformatorskiego na obszarze samorządności dokonały, bo i w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, i Jurka Buzka. Pamiętam te dyskusje. Ile było lęków i – powiedziałbym – argumentów, które trudno było wtedy zlekceważyć: że decentralizacja może oznaczać osłabienie, że może oznaczać nadmierne ryzyko. Wtedy to zostało przełamane, dwukrotnie głęboko przełamane. I w moim przekonaniu nic już tego procesu nie zatrzyma. Jest generalna akceptacja dla kierunku na decentralizację. Z tego naprawdę bardzo wiele wynika na przyszłość. Ale oczywiście są także ukryte lęki… Dzisiaj są to urzędnicze lęki, czasami polityczne lęki, różnej natury. I oczywiście to, co mówił pan Zygmunt Frankiewicz, jest absolutnie słuszne. Spostrzeżenie, że jest taka tendencja, ja ją również dostrzegam, że jeśli się daje samorządom zadania, to bardzo często – oczywiście ma to swoje uzasadnienie, bo za tym idą pieniądze publiczne, przyznawane z budżetu – ulega się pokusie, żeby oprócz zadań do wykonania określić, jak te zadania mają być wykonywane. I to tak bardzo precyzyjnie, bardzo dokładnie, co samo w sobie często jest zaprzeczeniem idei decentralizacji i samorządności. Bo fundamentem tego musi być zaufanie i wiara w to, że jeśli przekazujemy zadania na dół, to ufamy, że będą one zrobione dobrze. Nie musimy kontrolować wszystkiego aż tak literalnie. To zagrożenie jest.
Są inne. Słyszę te oczekiwania zmian systemów finansowania samorządów… Myślę, że jeżeli się przyjmie jako założenie, że proces decentralizacji będzie się posuwał, to oczywiście i dyskusja o pieniądzach – która z natury swojej jest zawsze trudna, ale jest fundamentalna dla całego procesu – nas czeka. Ja powiem tak: ten rok jest rokiem wyjątkowo trudnym. Były wybory samorządowe, teraz idą wybory prezydenckie, za chwilę będą wybory parlamentarne… Bałbym się dyskusji na temat pieniędzy w okresie „stanu podgorączkowego”, który stanowią każde wybory, każda kampania. Bo o tych sprawach trzeba mówić ze spokojem, z pewną odwagą, ale także przy lekkim dystansie od bieżącego używania tych argumentów w kampanii. Przyszły rok to będzie rok bez żadnej kampanii wyborczej, następny rok też. Ja myślę, że tak jak kwestie polskiego udziału w procesie pogłębionej integracji europejskiej z różnych powodów warto przesunąć na czas po wyborach, aby nie zaszkodzić Polsce, tak samo warto według mnie tę trudną dyskusję dotyczącą systemów finansowania samorządów też podjąć w normalnym czasie, bez tej gorączki wyborczej, po to aby szukać optymalnych rozwiązań. Myślę zresztą, że ich jest więcej niż tylko postulat partycypacji w Vacie. To mogą być kwestie podatków lokalnych, gdzie się wiąże kwestia odpowiedzialności wobec ludzi za postawienie kwestii zwiększenia podatków po to, aby uzyskać większe możliwości na konkretnym terenie. Takim wielkim zadaniem jest również pogłębienie procesu obywatelskiego zaangażowania w samorządność – do tego zmierza również moja inicjatywa ustawodawcza. Myślę, że wielkim wyzwaniem jest także kwestia coraz większego angażowania ludzi młodych. Dlaczego? Bo samorząd okazał się znakomitą szkołą postaw obywatelskich, postaw po prostu demokratycznych, oraz bardzo ważnym miejscem kształtowania poczucia wspólnoty, także odpowiedzialności za wspólnotę. Myślę więc, że warto i nad tym aspektem nisko się pochylić i szukać optymalnych rozwiązań.
Proszę Państwa!
Niewątpliwie sprawą zasadniczej wagi – nie tylko dla samorządów, ale dla Polski – jest racjonalne wykorzystanie gigantycznych środków, ostatni raz tak gigantycznych środków, które będą płynęły z Unii Europejskiej w ramach następnej perspektywy budżetowej. Z tego, co tutaj mam napisane, wynika, że województwa dostaną ponad 31 miliardów euro! To jest gigantyczna kwota. To jest również gigantyczna odpowiedzialność za rozsądne wydanie tych pieniędzy. Skuteczne – a ja przez skuteczność rozumiem także to, że te pieniądze będą szły przede wszystkim na zbudowanie większej szansy rozwojowej na przyszłość, stworzenie podstawy do dalszego rozwoju naszej Ojczyzny, także w wymiarze lokalnym i regionalnym wtedy, kiedy to źródło pieniędzy europejskich będzie się zmniejszało. To jest gigantyczna odpowiedzialność, bo gigantyczna jest również szansa. Trzeba będzie tutaj często dużej odwagi. Odwagi zarówno w realizacji, jak i powściąganiu różnego rodzaju tendencji , które mogą oznaczać chęć szybkiego wydania pieniędzy bez myślenia o tym, czy one przyniosą w przyszłości impulsy prorozwojowe, czy nie przyniosą. To jest sprawa absolutnie kluczowa.
Proszę Państwa!
Chciałem na koniec powiedzieć, że jestem otwarty na dyskusje, także na tematy najtrudniejsze, i myślę, że pan minister Dziekoński, który jest takim naturalnym ambasadorem środowiska samorządowców w Kancelarii Prezydenta, też będzie dobrym odbiorcą sygnałów i człowiekiem, który będzie zmieniał te sygnały w jakąś wspólną dyskusję, wspólne działanie, także na rzecz rzeczywiście potrzebnego następnego impulsu prosamorządowego myślenia w Polsce. Samorząd i ustrój samorządowy nie wymagają rewolucji. Nieodpowiedzialni są ci, którzy chcieliby co parę lat, co 10 lat zasadniczo zmieniać ustrój samorządów w Polsce, strukturę administracyjną itd. To są niedoważone pomysły. Trzeba oczywiście doskonalić te rozwiązania, pogłębiając samorządność. Jestem otwarty, jestem do dyspozycji i myślę, że możemy się po prostu umówić, że jeśli sprawy wyborcze pójdą dobrze, to będziemy mogli ze sobą dalej współpracować. Bardzo bym sobie tego życzył, bardzo bym liczył na to, że ten sposób razem wzmocnimy te fundamenty polskiej wolności. Dziękuję bardzo.