Menu rozwijane

03 grudnia 2012

Szanowny Panie Prezydencie,

Szanowny Panie Prezesie,

Szanowni Profesorowie, Pracownicy Naukowi,

Drodzy Młodzi Mołdawscy Przyjaciele i wszyscy zaproszeni dzisiaj Goście!

To pewnie trochę w ramach rekompensaty dla historyka z zainteresowań i z pasji, który poszedł drogą nie badania przeszłości, ale tworzenia dnia dzisiejszego i przyszłości. Serdecznie dziękuję za to niezwykłe wyróżnienie. Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy rozumieją, że doktorat honoris causa jest przyznawany nie za dokonania naukowe, ale za udział w praktycznym przekształcaniu naszej rzeczywistości, polegający także na przekreślaniu złej historii, której doświadczyły oba narody – i polski, i mołdawski. Doktorat honoris causa Mołdawskiej Akademii Nauk przyjmuję jako wyraz uznania dla mojego narodu, dla roli, jaką odegrał, odgrywa i chce odgrywać w Europie.

Polska droga do Unii Europejskiej, w moim przekonaniu, jest doświadczeniem ważnym dla wszystkich narodów z tego regionu Europy, w sposób szczególnie dotkniętego przez historię, przez zły los, doświadczenia z dwoma totalitaryzmami – i z tym brunatnym, i z tym czerwonym. Jest to droga ważna dla wszystkich, którzy szli od totalitaryzmu do wolności. W 1980 roku zadziwiliśmy i sami siebie w Polsce, i cały świat zdolnością do samoorganizacji i oporu wobec komunistycznego reżimu. To nie było łatwe. Najpierw były jednostki, potem były dziesiątki ludzi, setki, tysiące, a w 1980 roku był to już wielki, dziesięciomilionowy ruch polskiej Solidarności. On poprzedził wielki zryw ku wolności, zakończony sukcesem. Po drodze był jeszcze stan wojenny, czołgi na ulicach polskich miast, dramat strzałów do polskich robotników, obozy i internowania, stan niepewności, lęk o przyszłość ojczyzny i najbliższych. Stąd też wzięła się refleksja, mądra refleksja po obu stronach ówczesnej barykady. Polacy – i ci z wielkiego ruchu Solidarności, i ci ze strony ówczesnej władzy – podjęli debatę w warunkach trudnych, przy braku jednoznacznej szansy na zwycięstwo. Podjęli debatę i znaleźli sposób na przejście od demokracji do wolnego rynku. Alternatywą była klasyczna rewolucja. Polakom udało się znaleźć drogę rewolucji bez przelewu krwi, drogę ewolucyjnych zmian, które stworzyły szansę na wolność dla Polski i innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej. To dzięki postanowieniom Okrągłego Stołu doszło do pierwszych wyborów parlamentarnych, w których głos społeczeństwa zaczął się liczyć. Nie były to wybory w pełni demokratyczne, ale pokazały wolę i determinację narodu, otworzyły drogę do pierwszego niekomunistycznego rządu w Polsce, do rządu prowadzonego odważnie i mądrze przez Tadeusza Mazowieckiego jako pierwszego niekomunistycznego premiera w całej Europie Wschodniej.

Powiew wolności z Polski i skuteczność polskiej Solidarności wzmocniły dążenia prodemokratyczne także u naszych sąsiadów. Wkrótce upadł mur berliński, dokonała się aksamitna rewolucja w Czechosłowacji, przyspieszyły się przemiany w Rumunii, Bułgarii i na Węgrzech. Narody zniewolone przez komunizm w naszej części kontynentu rozpoczęły drogę do tego miejsca, gdzie zawsze były nasze serca – drogę na Zachód ku pełnoprawnemu uczestnictwu w kulturze i rozwiązaniach politycznych Europy. Polakom udało się wtedy wybić wielką dziurę w żelaznej kurtynie, która przez dziesięciolecia dzieliła Europę na bogatszą i biedniejszą, na demokratyczną i totalitarną, na Europę na tych, którzy mieli szanse normalnego rozwoju, i tych, którzy tych szans byli pozbawieni. Przez tę wybitą wyrwę przedostaliśmy się na drugą stronę, na stronę świata normalnego, demokratycznego. Na stronę świata gospodarki wolnorynkowej, także w kierunku integracji europejskiej. Droga ta to przede wszystkim jednak przemiana wewnętrzna, przemiana polityczna, gospodarcza i kulturowa, która dokonała się w Polsce i wielu innych państwach naszego regionu.

Szanowni Państwo!

Często słyszymy obecnie, że Zachód, a szczególnie Europa, jest w kryzysie. To prawda – jest kryzys gospodarczy, są problemy, nie pierwsze i nie ostatnie, ale często umyka z obserwacji to, że w dalszym ciągu Unia Europejska z ponad 500 milionami obywateli państw członkowskich jest i będzie nadal największą gospodarką świata, której produkt krajowy brutto przekracza dzisiaj 17 bilionów dolarów amerykańskich, a PKB per capita liczy 34 tysiące dolarów amerykańskich. Warto o tym pamiętać, porównując także doświadczenia i poziom życia, mierzony właśnie w PKB per capita, krajów, które albo niedawno znalazły się w Unii Europejskiej, albo do niej pretendują. Według siły nabywczej z roku 2011 PKB na mieszkańca w Polsce wynosi dzisiaj ponad 20 tysięcy dolarów, na Ukrainie jest to nieco ponad siedem tysięcy, w Rosji 16 tysięcy dolarów. To jest miara różnicy, ale także miara osiągniętego sukcesu, bo warto pamiętać – my w Polsce też o tym zapominamy – że w punkcie startu Polska miała o wiele mniejszy produkt krajowy brutto do podziału, niż ma dzisiaj. Zwiększyliśmy prawie o 100 procent kwoty, które możemy dzielić dzisiaj, to jest z tytułu rozwoju gospodarczego. Unia pozostaje wspólnotą stabilności, pokoju i zrównoważonego rozwoju. Nawet jeśli Europa i Stany Zjednoczone nie będą miały już tak dominującej pozycji jak w ciągu ostatnich dziesięcioleci, to nadal pozostaną kluczowymi biegunami świata XXI wieku. Niewątpliwie pozostaną także najbogatszą częścią świata. O tym pamięta się w wielu regionach świata, porównując stan rzeczy. Czasami w samej Europie zapomina się o tym zbyt łatwo. Solidarność – wartość, którą kierowała się polska opozycja, a potem polskie przemiany po roku ’89 – jest również jedną z fundamentalnych wartości współczesnej Europy. Od 2004 roku Unia Europejska dokonuje wielu wysiłków, by zjednoczyć kontynent do niedawna podzielony żelazną kurtyną, a po jej upadku podzielony faktycznie odmiennymi ramami, w których przyszło funkcjonować narodom Europy Zachodniej i Europy Środkowo-Wschodniej.

Ta energia, która drzemie w nas wszystkich, energia wolności, przezwyciężała i przezwyciężyła te podziały, które są dziedzictwem trudnej historii. Dzięki takim mechanizmom jak polityka spójności czy wspólna polityka rolna istnieją szanse na zmniejszenie różnic w poziomie rozwoju poszczególnych państw Unii Europejskiej. To w dalszym ciągu jedno z kół zamachowych rozwoju gospodarczego w Europie i całym świecie. Reformy, które konsekwentnie wprowadzamy w Polsce od początku lat 90., dostały wsparcie od unijnych instytucji. Czasami zastanawiamy się w Polsce, gdzie jest źródło niewątpliwego sukcesu gospodarczego i politycznego naszego kraju. Wydaje się, że tym źródłem są odważne reformy zapoczątkowane na przełomie lat 80. i 90., ale również zdolność połączenia tych trudnych reform i ich owoców z dodatkowym impulsem, jakim były fundusze europejskie. Dzięki połączeniu wytrwałości, przedsiębiorczości i pracowitości Polaków z europejską wiedzą i doświadczeniem od ponad 20 lat Polska gospodarka nieprzerwanie rośnie. Polska stała się szóstą gospodarką Unii o wartości ponad 780 miliardów dolarów, a średni dochód na głowę wzrósł o prawie 100 procent, dwie trzecie średniej Unii. Pomogły w tym fundusze europejskie – te, które stały się dźwignią w rozwoju Polski, ale w połączeniu z naszym własnym wysiłkiem. Dzięki ponad 60 miliardom euro zainwestowanym w Polsce z obecnego budżetu Unii Europejskiej powstało 250 tysięcy miejsc pracy, w tym ponad 140 tysięcy utworzonych w przedsiębiorstwach założonych przez osoby bezrobotne. Sami się też dziwimy fenomenowi, którego doświadczamy, że Polacy stali się niesłychanie pracowitym narodem w Europie. Polak – jeśli ma pracę – pracuje przeciętnie 1 900 godzin rocznie, podczas gdy inne, bardziej ustabilizowane narody, które są synonimem pracowitości, na przykład Niemcy, pracują tysiąc siedemset kilkadziesiąt godzin. Polacy wiedzą, że swoje szanse budują w oparciu o członkostwo w Unii Europejskiej, ale i o własną kreatywność i pracowitość. Obecnie, kiedy tak wiele mówi się w Europie o kryzysie, umyka nam zbyt często, jak wielką zmianą było samo powstanie Unii Europejskiej, tej wspólnoty pokoju, dzięki której możliwy jest rozwój. Wspólnoty pokoju, której narody przestają bać się siebie nawzajem. Wspólnoty pokoju, w której można ze spokojem patrzeć nawet na potężnego sąsiada, bo on jest w tych samych ramach politycznych i ekonomicznych.

O sukcesie projektu unijnego najlepiej świadczy fakt, że nawet w trudnych czasach państwa Unii nadal szukają rozwiązań wspólnie, a nie przeciwko sobie. Głęboko wierzę, że Unia wyjdzie z obecnego kryzysu wzmocniona, bardziej solidarna, ale też bardziej otwarta na innych, także na sąsiadów Unii Europejskiej na wschodzie.

Szanowni Państwo!

Korzystając z doświadczeń, ale także doświadczając korzyści ze współtworzenia Unii na co dzień, nie chcemy tego doświadczenia zatrzymać jedynie dla siebie. Unia Europejska od momentu swojego powstania przeprowadziła z sukcesem – o czym warto pamiętać szczególnie tutaj, w Mołdawii – już sześć fal rozszerzenia. Liczymy na to, że i Chorwacja dołączy do wspólnoty w lipcu 2013 roku. Będzie to kolejnym, mocnym dowodem na to, że nawet w czasach kryzysu Europa pozostaje wierna swoim zasadom i znajduje w sobie siłę i wolę poszerzania obszarów tych samych zasad, tych samych reguł, tych samych wartości. Z tego doświadczenia europejskiego płynie czytelny sygnał dla krajów, które niedawno weszły na drogę zmian: warto podążyć drogą reform. Mołdawię czekają teraz trudne reformy, ale jestem pełen wiary i optymizmu, że także Państwu może i musi się udać. Chciałbym, aby Mołdawia stała się pewnego dnia członkiem europejskiej wspólnoty wolnych narodów na równych prawach, na tych samych zasadach.

Polska potrzebowała 13 lat, by od podpisania umowy stowarzyszeniowej przejść do pełnego członkostwa. I warto pamiętać, że na początku tej drogi nikt nie tylko nie obiecywał członkostwa, ale istniały sygnały, że niekoniecznie jesteśmy tam oczekiwani, przyjmowani z otwartymi ramionami. Nie wszyscy nas chcieli widzieć we wspólnocie europejskiej – z różnych powodów. Ale konsekwencja, upór i zdolność do przekształcania własnego kraju otworzyły nam drogę do pełnego członkostwa. Tu, w Mołdawii, już budujecie Państwo swoją europejską przyszłość. Pamiętajcie jednak – mówię to jako prezydent narodu, który w znacznej mierze już dokonał procesu transformacji, modernizacji i integracji europejskiej – rzeczywistości nie da się oszukać. Reformy muszą być przeprowadzone. Muszą być przeprowadzone uczciwie do końca, tak aby ich skutki budowały zaufanie społeczne, aby ludzie odzyskiwali wiarę, że ich praca ma sens, że jest wkładem na rzecz dobra wspólnego i że jest źródłem uczciwego, godziwego i robiącego wrażenie dochodu. Nie da się iść na skróty. Macie Państwo cel, macie wizję, macie także przyjaciół, w tym Polskę. Obraliście dobry kurs, wiatrom przeciwnym na pewno podołacie i okręt Mołdawii będzie cumował niedługo w bezpiecznej przystani w Europie.

Efekty determinacji we wprowadzaniu zmian i wypełnianiu zobowiązań już dzisiaj są w Mołdawii widoczne. Gratuluję zakończenia pierwszego etapu działań liberalizacji wizowych. Mam nadzieję, że uda się spełnić warunki, o których trzy dni temu mówił przewodniczący Barroso, i że już wkrótce obywatele Mołdawii będą swobodnie, bez wiz, podróżować po Europie; że będą także czuli, że proces wzmacniania związku Mołdawii z Europą dotyczy i w sposób pozytywny dotyka ich samych, przeciętnego obywatela. Tu, w Kiszyniowie, czuje się tego samego ducha, który był obecny w czasie polskich przemian. Tu czuje się ten powiew historii, który znamy z naszego, polskiego doświadczenia. Te same ambitne cele stawiają sobie dzisiaj władze Mołdawii, tak jak myśmy stawiali je przed własnym narodem na początku lat 90. Jestem pewien, że zyskują one zrozumienie i sprzymierzeńców w coraz większej liczbie europejskich stolic. W Warszawie, gdzie rodziła się koncepcja Partnerstwa Wschodniego, uczucia sympatii dla mołdawskich aspiracji i przemian są szczególnie silne. Polska w pełni rozumie mołdawskie aspiracje i pragnienia. Polska od lat jest sprzymierzeńcem Mołdawii na jej drodze ku Europie, co potwierdziliśmy podczas przewodnictwa w radzie Unii Europejskiej. Konsekwentnie bronimy stanowiska, że Unia powinna pozostać otwarta na tych wszystkich Europejczyków, którzy postępują wedle wspólnych wartości i dotrzymują przyjętych zobowiązań. Liczymy, że przed trzecim szczytem Partnerstwa Wschodniego w Wilnie w listopadzie 2013 roku dokonamy znacznego postępu, który potwierdzi, że następuje jakościowa zmiana w stosunkach Mołdawii z Unią Europejską. Mamy nadzieję na sfinalizowanie umowy stowarzyszeniowej z jej integralną częścią, jaką jest porozumienie o pogłębionej i kompleksowej strefie wolnego handlu, – niezbędnych zmian w państwach całego sąsiedztwa.

Chciałbym dzisiaj w sposób szczególny pozdrowić młodych ludzi w Mołdawii – i to niezależnie od tego, z jakiego domu pochodzicie, w jakiej rodzinie się wychowaliście, jakim językiem mówi się w tym domu i w tej rodzinie. Ta różnorodność jest, w moim przekonaniu, bogactwem. Daje różnorakie punkty odniesienia, wzbogaca wszystko. To powinno być siłą Mołdawii w dążeniu do uczestniczenia w integracji europejskiej. Europa jest bogata swoją różnorodnością, Mołdawia też. Jesteście trochę małą Europą. I warto tej różnorodności strzec, nie bać się jej, wykorzystywać ją jako siłę, jako pozytywne doświadczenie. Chcemy, by Europa była otwarta dla wszystkich, którzy podzielają jej wartości, chcą się z nią instytucjonalnie związać, by wspólnie budować lepszą przyszłość pojedynczego człowieka i całych narodów. Składałem kwiaty przed pomnikiem wielkiego władcy Mołdawii Stefana Wielkiego. (Jako historyk wiem, że on pokonał w boju także i szlachtę polską, z czego rodzą się i sympatie, bo zawsze bardziej się ceni tego, który potrafi się ostro postawić i bić o swoje). Składałem je z myślą, że każdy naród miał wielkie chwile w swojej historii i że może je mieć w dalszym ciągu, we własnej współczesności i przyszłości. Tak jak Polska była przykładem dla wielu innych narodów naszego regionu, tak w moim przekonaniu i Mołdawia może być źródłem ważnego doświadczenia, dobrego przykładu; może odegrać swoją historyczną wielką rolę, pokazując, że przez konsekwencję, upór, odwagę w zmienianiu rzeczywistości można dostać się w obszar projektu europejskiego – aż po członkostwo w Unii Europejskiej. To może być wielkie wyzwanie dla Mołdawii: nie tylko rozwiązanie swoich własnych problemów, ale także pokazanie całemu regionowi, że jeśli nam się udało, to warto abyście także i wy myśleli o tym, że również wam może się udać żyć lepiej, mądrzej, rozsądniej i w sposób bardziej zamożny.

Jestem przekonany, że Mołdawia, która geograficznie i historycznie zawsze była w Europie, ma dzisiaj realną szansę dołączyć do politycznej i instytucjonalnej wspólnoty. Polska jest krajem sukcesu, który w porę uchwycił i wykorzystał swoją szansę. Mołdawia, w moim przekonaniu, też będzie krajem sukcesu, który w porę podjął odważną zmianę. Zmianę,  która będzie nagrodzona członkostwem w Unii Europejskiej. Każdy naród miał w historii chwile wielkości, nie każdy myśli o wielkości na przyszłość. Dziękuję bardzo.