Menu rozwijane

01 lipca 2011

To naprawdę ważny dzień. Rozpoczynająca się dzisiaj polska prezydencja w Radzie UE to realizacja marzeń wielu polskich pokoleń o trwałej, nie tylko kulturowej, bo ta trwa od ponad 1000 lat, ale również i politycznej przynależności do świata Zachodu – świata wolności, bezpieczeństwa, demokracji i dobrobytu.

Dwadzieścia lat temu, po przełomie ustrojowym 89 roku, najważniejszym celem polskiej polityki był ujęty skrótowo „powrót do Europy”. Właśnie po to zerwaliśmy „żelazną kurtynę”, dzielącą i Europę i oddzielająca nasz kraj od świata ludzi wolnych. Zerwaliśmy ja po to, by wyrwać się z kręgu pojałtańskich uzależnień i znaleźć się w ramach jednoczącego Europę projektu politycznego i cywilizacyjnego, projektu dającego szanse na lepsze życie, na lepsze dziś i jeszcze lepsze jutro.

Objęcie przez Polskę przewodnictwa UE jest momentem symbolicznym w historii najnowszej naszego kraju. To dokładnie dzisiaj, dokładnie 20 lat temu, 1 lipca 1991 roku rozwiązano Układ Warszawski. Dziś w Warszawie rozpoczynamy polską prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Od rozwiązania Układu Warszawskiego do polskiej prezydencji w UE! To jest nasza Polska droga, to są nasze polskie osiągnięcia.

Polska prezydencja to swoiste uhonorowanie nie tylko polskich marzeń, ale i polskiej pracy na rzecz naszego uczestnictwa w procesie integracji europejskiej. To ukoronowanie pracy i wysiłku całego społeczeństwa, generalnie wszystkich ekip rządzących po 1989 roku i wszystkich prezydentów wolnej Polski. Spieraliśmy się wiele razy i było wiele punktów spornych, różniliśmy się pod wieloma względami, ale często trudna dyskusja dotycząca i integracji europejskiej i polskiej obecności w świecie zachodnim, ona jednak czyniła sytuację coraz korzystniejszą z punktu widzenia zarówno akceptacji, jak i zrozumienia naszego miejsca w integrującej się Europie.

Dlatego chciałem to podkreślić z całą mocą, wszyscy mamy w tym dziele swój udział. I to naprawdę jest sukces całej Polski , także nieomalże całej klasy politycznej.
Zasługi mają i ci, którzy wyznaczali najważniejszy dla polskiej polityki cel jakim była Unia Europejska i ci, którzy wykonali gigantyczną pracę na rzecz uzyskania przez Polskę kryteriów warunkujących członkostwo i ci, którzy negocjowali i podpisywali traktat akcesyjny, a potem także Traktat Lizboński.

Dlatego z satysfakcją zerknąłem w gabloty przy wejściu tutaj na salę do Gmachu Sejmu, gdzie są wyeksponowane także ku naszej wspólnej pamięci dokumenty naszego wspólnego sukcesu, od Traktatu Akcesyjnego po Traktat Lizboński.

Ci, którzy brali udział w tej wielkiej pracy, trwającej wiele lat, naprawdę dobrze zasłużyli się Ojczyźnie, ale dzisiaj chciałbym w sposób szczególny podziękować jednej osobie: pierwszemu ambasadorowi przy Wspólnotach Europejskich, pierwszemu Pełnomocnikowi ds. negocjacji Polski z UE, niedawno zmarłemu i dzisiaj żegnanemu na warszawskich Powązkach Janowi Kułakowskiemu. I myślę, że czcząc jego pamięć modlitwą, chwilą skupienia, myśli, też wewnętrznie powinniśmy podjąć zobowiązanie kontynuacji tej wielkiej, ważnej dla Polski pracy.

Odejście Jana Kułakowskiego i dzisiejsze przejęcie przez Polskę przewodnictwa w Unii to niezwykła i symboliczna zbieżność zdarzeń, nie tylko dat. To świadectwo zazębiającego się narodowego łańcucha odpowiedzialności za losy naszego kraju i całej Europy.

 

Członkostwo w UE i dzisiejsze objęcie prezydencji to powód do uzasadnionej dumy Polaków. To prawda, że chodzi o przewodniczenie rotacyjne przypadające każdemu po kolei członkowi Unii, ale w naszym przypadku to także efekt niezwykłej polskiej drogi pełnej od Układu Warszawskiego do przewodniczenia w UE, polskiej drogi pełnej ryzyka, odwagi, pracy, a także wytrwałości. Droga ta wiodła od walki „Solidarności” o wolność, przez trudne reformy systemowe, do wspierania innych krajów, innych narodów, tych, które później szli tym samym politycznym szlakiem ku Zachodowi.

Na tej drodze widzimy nasze sukcesy, które są dzisiaj atutami i argumentami zwiększającymi nasze znaczenie w ramach integrującej się Europy. Bo przecież każdy polityk, każdy polityk europejski wie, że Polska w znacznej mierze uniknęła kryzysu gospodarczego, tak boleśnie odczuwanego w wielu innych krajach. To budzi respekt i szacunek. Każdy z polityków europejskich wie lub przynajmniej wiedzieć powinien, że poziom poparcia społecznego dla członkostwa w Unii Europejskiej jest w Polsce najwyższy i sięga w badaniach opinii publicznej 83%. To naprawdę jest absolutny, fenomenalny efekt.

Jan Paweł II mówił „Europa jest potrzebna Polsce, a Polska Europie”. Czas prezydencji polskiej w Radzie UE to także egzamin z umiejętności brania na nasze polskie barki odpowiedzialności za Europę. W ostatnich dwóch dekadach wiele otrzymaliśmy od Unii. Jak świadczą badania, absolutna większość Polaków w pełni to docenia. Dzisiaj, w oparciu o słuszne poczucie narodowego sukcesu, powinno być naszą ambicją, aby jak najwięcej dawać z tego, co jest polską silną stroną. Powinniśmy więc umieć i chcieć dzielić się eurooptymizmem, doświadczeniem z trudnej transformacji ustrojowej, docenieniem wolności i demokracji, umiejętnością radzenia sobie w sytuacji kryzysu gospodarczego.

My w Polsce doskonale wiemy, ile wart jest pokój w Europie i ile warta jest idea integracji. Polska prezydencja to dobry czas na namysł nad tym, ile komu w Europie daje Unia Europejska, ale i na ile my – Europejczycy możemy się włączyć w jej dalszy rozwój. Warto sobie zadawać pytanie czym byłaby dziś Europa bez integracji, w świetle tych doświadczeń, które są doświadczeniem także polskim. Ile warta byłaby Europa, jaka by była Europa, na ile niebezpieczna, na ile źle się rozwijająca bez integracji europejskiej. Warto to pytanie zadawać sobie codziennie, bo niecodzienne jest polskie doświadczenie pod tym względem. I warto sobie też zadać pytanie co by było, gdyby ten projekt nie odniósł sukcesu w dalszej perspektywie i co będzie jeśli my na ten wspólny sukces w dalszym ciągu nie będziemy pracowali, także tutaj w Polsce.

Aby Polska prezydencja zakończyła się sukcesem, konieczne jest budowanie zdolności do współpracy wewnątrz Polski, konieczne jest uzyskiwanie chociażby niezbędnej dozy politycznej zgody w sprawach dla Polski najważniejszych, to choćby minimum politycznej zgody. Zbliżają się wybory parlamentarne – czas politycznej konkurencji i konfrontacji – normalnej w systemie demokratycznym. Ale jest to, wszyscy doskonale wielu, także czas sprzyjający zaostrzeniu form walki politycznej.

Zatem, pragnę zatem zwrócić się do wszystkich uczestników życia politycznego i publicznego w naszym kraju, także tutaj w tej Izbie, z gorąca prośbą, aby w tej chwili wielkiej próby dla Polski jaką jest prezydencja w UE – tak, jak w chwili wchodzenia do NATO czy uzyskiwania członkostwa w Unii – zademonstrować dobrą wolę współpracy ponad tym, co może dzielić, co dzieliło w przeszłości, przy przejściu nad problemami, które także w przyszłości się pojawią i będą długo jeszcze będą różnić po zakończeniu naszego przewodnictwa.

Nie odbierajmy Polakom satysfakcji i dumy z roli jaką ich kraj będzie od jutra, a nawet od dnia dzisiejszego odgrywał we wspólnocie europejskiej. Naszym celem jest bowiem silna Polska w silnej Europie. Nie odbierajmy Polsce i Polakom szansy na pokazanie naszego kraju jako odpowiedzialnego i optymistycznego przewodnika Europy. To będzie przecież kapitał, który zostanie nam, Polakom na długie lata. Nasi partnerzy w Unii powinni otrzymać z tego szczególnego miejsca jednoznaczne przesłanie, że Polska nie tylko leży w sercu Europy, ale tutaj też bije mocno serce całej Europy, bije od dnia 1 lipca 2011 roku.