Proszę Państwa!
Pan prezes Szomburg powiedział, że prezydent, nawet gdyby miał czarodziejską różdżkę, nie jest w stanie jednym ruchem zrealizować wszystkich postulatów wszystkich środowisk i stworzyć sytuacji, w której gospodarka rozwijałaby się w sposób cudowny. Wydaje mi się, że prezydent ma jednak konkretne uprawnienia, konkretne umocowania w konstytucji, które może nie jak cudowną różdżkę, ale inaczej wykorzystać. Można wykorzystać fakt, że prezydent ma pewien mechanizm oddziaływania na opinię publiczną, może więc odgrywać istotną rolę w kształtowaniu postaw społecznych, zmian mentalności. Wydaje mi się, że można to planować także jako przedsięwzięcie wspólne, skoordynowane, mające na celu uruchomienie nie tylko kapitału ludzkiego, ale także tych cech Polski, które są cechami wartymi wykorzystania, także na rzecz rozwoju. Bo z narodami i z gospodarkami jest trochę tak jak z ludźmi – każdy ma jakieś felery, każdy ma jakieś cnoty; każdy ma jakieś atuty, każdy ma jakieś słabości. Problem polega na tym, żeby wydobyć wszystko to, co może w sposób naturalny służyć albo promocji Polski, albo zwiększeniu szans na szybszy, lepszy rozwój. Może Cię zainteresować Prezydent: Zamierzam wspierać rząd w reformach
Mamy doświadczenia wspólne. Przecież nie tak dawno narzekaliśmy na to, że w sposób dramatyczny polska opinia publiczna nie akceptowała procesu prywatyzacji. Echa tego jeszcze słyszymy. Dzisiaj to się jednak zmieniło w sposób zasadniczy. Przynosi efekt długotrwała perswazja, tłumaczenie, pokazywanie dobrych wzorców, ale także życie w warunkach gospodarki z daleko idącymi przekształceniami w obszarze własności. Dzisiaj fakty są takie, że to związki zawodowe przychodzą i proszą o przyspieszenie prywatyzacji. Zmieniło się? Tak, zmieniło się. Można więc planować zmiany o długotrwałym oddziaływaniu w innych obszarach. Niewątpliwie dzisiaj takim wielkim wyzwaniem jest promocja i budowanie zrozumienia dla partnerstwa publiczno-prywatnego. To niewątpliwie jest nowe, wielkie wyzwanie. I możemy razem to wyzwanie podjąć, licząc na daleko idący sukces, aczkolwiek nie natychmiast. Tu też trzeba przełamywać różne bariery mentalnościowe, negatywne skojarzenia, trzeba budować akceptację dla tego typu przedsięwzięć, które przecież mogą choć częściowo odpowiedzieć na ten podstawowy brak, o którym wspominał pan prezes Tangel, mówiąc o braku kapitału. Jak mamy go mało, to szukajmy sposobu nie tyle pomnożenia go, ile możliwości złożenia go w różny sposób, tak aby w sumie był to kapitał dający szansę na jakieś duże przedsięwzięcie.
Takich obszarów, gdzie prezydent może pracować na rzecz zmiany mentalności, na pewno jest dużo więcej. Wydaje się, że promocja polskiej przedsiębiorczości, polskich sukcesów jest tym obszarem. To jest obszar naturalny, ale również w wyniku konstytucji przypisany w jakiejś mierze prezydentowi. Trzeba pamiętać o promocji Polski na świecie, trzeba także promować Polskę w Polsce. Tak rozumiem część głosów, które tutaj słyszałem: że jest potrzeba budowania poczucia sukcesu i przekonania, że to od nas zależy, czy ten sukces lepiej czy gorzej zagospodarujemy i rozbudujemy. Ja nie zamierzam uczestniczyć w jakichś szarżach, w jakichś zrywach romantycznych na rzecz modernizacji kraju, bo według mnie ten okres mamy już trochę za sobą. Dziś trzeba mieć mądrą odwagę w mówieniu o potrzebie pogłębienia polskiego sukcesu – niekoniecznie na zasadzie zrywu, ale konsekwentnej i długotrwałej pracy. Myślę, co prezydent może w tym obszarze robić... Może nagradzać, może zachęcać, może kształtować wzorce, na przykład poprzez lekkie odejście od takiej naturalnej polskiej skłonności, żeby nagradzać tylko właśnie szaleńcze szarże romantyczne. Może trzeba zacząć pokazywać wzorce trudnej, ale owocnej pracy, odwagi w mądrym działaniu – nie tylko odwagi romantycznej, gdzie są obowiązkowo koń, szabla i barykada. Wydaje mi się, że jest potrzeba kształtowania postaw odważnych zmian, mądrych zmian.
Proszę Państwa!
Ważny był tu element, który znalazłem w paru wypowiedziach. Otóż widać, że jest potrzeba dialogu, rozmowy; jest potrzeba miejsca, w którym można by się pospierać. W sposób naturalny, regulowany ustawowo, komisja trójstronna jest przy rządzie. Wiem, że to budzi pewne emocje, bo rząd jest stroną. Nie ma żadnych przeszkód natury ustrojowej, konstytucyjnej, aby takim dodatkowym miejscem, w którym byłby pewien element sporu, debaty, również pewnego napięcia, ale i szukania rozwiązań, był Pałac Prezydencki. Nie ma potrzeby dublowania komisji trójstronnej czy zamieniania jej w czterostronną. Ale jest możliwość, aby także tutaj konfrontować oczekiwania i realne możliwości, o których zawsze więcej wie rząd. O potrzebach – jeśli chodzi o gospodarkę – więcej wiedzą przedsiębiorcy i organizacje skupiające ludzi przedsiębiorczych w Polsce. Taką możliwość będę próbował stworzyć, byśmy mogli zastanawiać się razem, co jest potrzebne, co jest realnie możliwe, uwzględniając także naturalną potrzebę sił politycznych, aby kalkulować skalę ryzyka politycznego i wyborczego. Według mnie, to można robić, jednak uwzględniając generalną potrzebę popchnięcia do przodu procesu modernizacji. Zgadzam się pod wieloma względami z tym, że zaniechania, które zawsze da się łatwo wytłumaczyć, że odkładanie wielu kwestii na bok, jeśli nie grozi katastrofą – bo nie widzę aż takiego zagrożenia – to grozi utratą co najmniej części polskiego dotychczasowego sukcesu.
Pan prezes Arendarski, wręczając mi to ciekawe pismo, bardzo dobrze zredagowane – pod każdym rozdziałem jest informacja, co prezydent może albo przynajmniej jakimi narzędziami może działać – dał mi okazję do powiedzenia tego, że obiecywałem w trakcie kampanii wyborczej i dzisiaj również, iż nie zamierzam walczyć z rządem ani wyręczać rządu, natomiast zamierzam wspierać rząd w zamysłach reformatorskich i modernizacyjnych. Zamierzam rząd do tego namawiać, a czasami, jeśli trzeba będzie, to i poganiać, bo to nam wszystkim może ułatwić rozegranie różnych spraw, a także oznacza podział pewnej odpowiedzialności. Chciałbym dzisiaj to potwierdzić, że tak spróbuję działać.
Zawsze jest tak, że debata może być debatą pustą. Są jednak debaty rozpoczynające pewną pracę. Jedno wiemy wszyscy: warto się spierać, warto dyskutować nad czymś konkretnym. Oczywiście płakać, narzekać, że jest źle, możemy. Jak ujawnił pan prezes Arendarski, propozycje spraw ważnych dla biznesu są propozycjami aktualnymi od 20 lat. Można z tego wyciągnąć wniosek, że sprawa jest naprawdę beznadziejna, albo można powiedzieć, że pomimo tych trudności jednak faktem jest sukces Polski, bo naprawdę dokonaliśmy gigantycznego skoku do przodu, jeśli chodzi o rozwój gospodarczy. Można także wyciągnąć wniosek, że może mając całą listę sugestii, próśb, oczekiwań, żądań, warto by wypisać przynajmniej parę i nie dyskutować na zasadzie, że „dobrze by było” albo że „nas to boli”, tylko na zasadzie „porozmawiajmy o konkretach”. Zawsze lepiej dyskutuje się nad czymś konkretnym. Zmierzam do tego, żeby zaproponować Państwu, by wspólnym wysiłkiem wybrać parę spraw, jak się wydaje, najważniejszych oraz najbardziej realnych, jeśli chodzi o efekt finalny w postaci inicjatywy ustawodawczej. Bo nie mam czarodziejskiej różdżki, ale prawo inicjatywy ustawodawczej mam. Chciałbym, żeby to była inicjatywa niezmierzająca do konfliktu, do postawienia kogoś pod ścianą czy w trudnej sytuacji, tylko taka, która by pozwoliła, przy różnym kalendarzu politycznym, jaki obowiązuje prezydenta, parlament i rząd, wybrać sprawy najważniejsze.
Spróbujmy więc najpierw wybrać obszary, później podzielić się inicjatywą i odpowiedzialnością, ale poprzez podjęcie konkretnych działań. Będę prosił i Jurka Osiatyńskiego, i inne osoby, które zgodziły się ze mną współpracować, aby teraz, po tej wstępnej debacie, spróbować wyznaczyć może mniej ambitne, może mniej ogólne, ale za to bardziej konkretne kwestie, które uczynilibyśmy przedmiotem rozmowy, debaty, może sporu, także z udziałem rządu, a na koniec przedmiotem pewnego podzielenia się odpowiedzialnością i inicjatywą. Byle w paru sprawach poszło do przodu, to wtedy następny prezydent już nie dostanie tylu kartkowego dokumentu przygotowanego przez Państwa, tylko może o jedną albo dwie kartki cieńszy. I na tym również będzie polegał sukces. Dlatego serdecznie proszę o dalszą wspólną pracę, ale tak zorganizowaną, żebyśmy się spotykali nie tylko po to, aby mnożyć oczekiwania i przerzucać gdzieś odpowiedzialność. Spróbujmy razem rozwiązać parę konkretnych kwestii. Stawiam się do dyspozycji z moimi możliwościami regulowanymi przez konstytucję.
Dziękuję wszystkim za rozmowę, dziękuję wszystkim za głosy, a najbardziej Andrzejowi Arendarskiemu za to, że przyznał, że są to postulaty od 20 lat aktualne. Dziękuję bardzo.