Szanowna Pani Prezydent,
Ekscelencje,
Eminencje,
Szanowni Państwo.
Dzisiaj mamy wielkie święto narodu, święto radości po długiej, ciężkiej nocy cierpień – tak mówił Józef Piłsudski podczas pierwszego posiedzenia Sejmu Ustawodawczego. Kiedy po 123 latach zniewolenia nam Polakom nagle „wybuchła” niepodległa Ojczyzna. Wyrosła przed nimi już nie tylko jako piękna wizja poetów, nie tylko jako wyśniony ideał i marzenie powstańców, zesłańców i emigrantów – ale jako prawdziwe, rzeczywiste polskie państwo.
Kształtowanie tego państwa to była nie tylko walka na frontach. To było budowanie sprawnych instytucji, wprowadzanie nowoczesnego porządku administracyjnego, spajanie rozerwanej na części przez zaborców Polski w jedną całość. I to się nam udało. To się udało II Rzeczypospolitej. Było to możliwe m.in. dlatego, że w pierwszych latach II Rzeczpospolitej jej ojcowie-założyciele potrafili ze sobą współpracować. Odłożyli na bok osobiste urazy i antypatie. Poskromili partyjne egoizmy. Kierowali się narodowym interesem i polską racją stanu. Podający sobie ręce w służbie dla Rzeczypospolitej dwaj wielcy adwersarze – Józef Piłsudski i Roman Dmowski – są najlepszym potwierdzeniem hasła, że tylko zgoda buduje i że tylko ona winna być natchnieniem dla tych, dla których Polska jest najważniejsza. Ten wielki, zgodny wysiłek trudnych lat budowy suwerennej Drugiej Rzeczypospolitej powinien być drogowskazem dla nas, jakim szlakiem dzisiaj podążać, by najlepiej służyć Polsce i Polakom.
Szanowni Państwo,
Dzisiaj, gdy my, urodzeni o wiele później, patrzymy na entuzjazm pokolenia roku 1918, w naszym współodczuwaniu z nimi tamtej radości czujemy także i nutę goryczy. Bo przecież wiemy, że zgodę nierozważnie porzucono i zastąpiono piłsudczykowsko-endecką wojną polsko-polską. Wiemy, że po 21 latach niepodległości na II Rzeczpospolitą spadły ciosy hitlerowskiego i stalinowskiego najazdu. Wiemy, że potem nadeszła długa noc okupacji, a po niej niemal pół wieku ułomnego bytu państwowego z narzuconym z zewnątrz politycznym porządkiem. Dopiero w 1989 roku, dzięki zwycięstwu „Solidarności”, dzięki mądrości dialogu oraz odwadze walki i odwadze porozumienia, Polska odzyskała suwerenność, odzyskała prawo do samodzielnego decydowania o swoim losie.
Czyż wtedy, 21 lat temu, nie cieszyliśmy się tak samo, jak nasi przodkowie w 1918 roku? Czy nie cieszyliśmy się, gdy nasze państwo znów przybrało dostojne imię Rzeczypospolitej Polskiej, gdy biały orzeł znów przywdział królewską koronę? Tak, cieszyliśmy się i byliśmy dumni! Bo mamy prawo być dumni z odzyskanej, wolnej ojczyzny. Dziś Rzeczpospolita nie musi drżeć o swoją suwerenność, z niepokojem spoglądać na swoje granice, tak jak jej poprzedniczka w okresie międzywojennym. Naszymi sojusznikami są największe, najstabilniejsze demokracje świata. Ze wszystkimi sąsiadami prowadzimy dialog. Z wieloma spośród nich mamy nienaganne, przyjacielskie relacje. Wszyscy też pamiętamy te dowody życzliwości, które spotkały nas i naszą ojczyznę w chwilach żałoby po katastrofie smoleńskiej, kiedy z całej Europy, z całego świat płynęły zapewnienia: Polacy, w dniu śmierci Prezydenta i tak wielu ważnych osobistości życia publicznego nie jesteście sami!
Popatrzmy więc, jak wiele zmieniło się w ostatnich dwu dekadach. Nasza zachodnia granica, zza której przez setki lat nadciągały zagrożenia, przestała dzielić, a zaczęła łączyć. Od Suwałk po Lizbonę możemy podróżować przez Europę nie wydobywając z kieszeni paszportu. Przewodniczącym Parlamentu, skupiającego deputowanych z całej unijnej Europy, jest nasz Rodak.
Ktoś powie: my to wszystko wiemy. Tak, ale 11 listopada, właśnie w ten jeden jedyny, szczególny dzień, trzeba to jeszcze raz przypomnieć: Polska wróciła do swojego dobrego miejsca w Europie! Polska jest bezpieczna i stabilna! Polska odniosła sukces! I my musimy ten sukces dalej budować.
Dlatego apeluję: kiedy się spieramy, spierajmy się mądrze. Nie wrzucajmy wielkiego sukcesu naszego pokolenia, pokolenia ludzi „Solidarności” w ogień domowych kłótni i swarów! Nie pozwólmy, by ojczyzna wolna, bezpieczna i coraz zamożniejsza spowszedniała nam do tego stopnia, że przestaniemy umieć cieszyć się tym, o czym śniły tylko poprzednie polskie pokolenia. Radujmy się Polską – tą współczesną, tą naszą, tą wspólną. Klejnot niepodległości, który odzyskaliśmy ponownie 21 lat temu, na pewno wymaga jeszcze oszlifowania. Ale za nic, za żadną cenę, nie wolno nam go zagubić w swarach!
To jasne, że nie jesteśmy identyczni, że różnimy się pod wieloma wzgledami. Mamy i będziemy mieć różne poglądy polityczne i odmienne wyobrażenia, jak rozwiązywać konkretne, polskie sprawy. Różnorodność jest normalnością. Różnorodność jest wartością. Jest nieodłączną cechą demokracji. Ważne jest jednak, by wielobarwność poglądów i wyobrażeń o polskiej pomyślności, o polskich sprawach nie zamieniła się w piekło wojny polsko-polskiej, która niczego nie potrafi zbudować, a może bardzo wiele zniszczyć.
Utożsamiać się z własnym państwem wcale nie znaczy zawsze i wszędzie je chwalić. Czasem miłość własnej Ojczyzny przyjmuje formę niezadowolenia, krytyki, domagania się zmian. Ale horyzontem każdej takiej krytyki musi pozostawać służba państwu jako dobru wspólnemu. Marszałek Piłsudski z właściwą sobie swadą powiedział kiedyś: Choć nieraz (...) wymyślam na Polskę i Polaków, to przecież tylko Polsce służę. Wsłuchajmy się wszyscy w te słowa, gdziekolwiek stoimy – na lewicy, w centrum, na prawicy. Każdy z nas bowiem trzyma w ręku jeden z tysięcy wątków, z jakich utkane jest polskie życie narodowe.
I to od każdego z nas zależy, czy będą się one splatać w sposób mocny, logiczny i trwały, czy też będą pękać i rozchodzić się w przeciwne strony. Bo nie żelazne prawa historii, lecz odpowiedzialność Polaków decyduje o istnieniu i rozwoju Rzeczypospolitej.
Rodacy,
Dzisiaj, u progu trzeciej dekady wolnej i suwerennej Polski, powinniśmy znaleźć w sobie wystarczająco wiele determinacji i mocy, aby nie dać się zepchnąć z drogi współdziałania, która pozwoliła położyć tak solidne fundamenty nie tylko pod II, ale i pod III Rzeczpospolitą. Tylko w ten sposób stawimy czoła wielkim wyzwaniom, jakie niesie współczesny, dynamicznie zmieniający się świat.
Dlatego dyskutujmy, dlatego spierajmy się. Mądry spór jest solą demokracji, jest naturą jej dnia codziennego. Ale niech przedmiotem naszych polskich debat będzie przyszłość naszego kraju i społeczeństwa. Niech przedmiotem tych sporów będzie kwestia unowocześniania i konkurencyjności polskiej gospodarki. Niech będzie nim edukacja uskrzydlająca talenty polskiej młodzieży. Niech będzie budowanie społeczeństwa obywatelskiego. Niech będzie uzdrowienie finansów publicznych. Stworzenie wydajnego i skutecznego systemu ochrony zdrowia. Niech będzie wreszcie: skuteczne zabezpieczenie milionów obywateli na jesień ich życia.
Szanowni Państwo,
W miejscu, w którym stoimy, pochowany jest nieznany obrońca Lwowa z 1918 roku. Ten ochotnik, młody, prawdopodobnie 14-letni chłopak ,oddał swoje życie za wyśnioną Polskę. Za taką Polskę, którą nie dane mu było się nacieszyć. Z nami historia obchodzi się o wiele bardziej łaskawie. Nam dane jest cieszyć się wolną ojczyzną. Ale każdy z nas może jej z pewnością jakąś ważną ofiarę złożyć. Czasem będzie to zwykła, codzienna praca. Czasami wyciągnięcie ręki do skłóconego brata. Czasami – pomoc innym, zaangażowanie się w jakieś wspólne działanie.
Bo niepodległość to nie jest jednorazowe wydarzenie, dekret czy stronica z podręcznika historii. Niepodległość to wyraz naszej woli. To odpowiedź na pytanie: jakimi chcemy być Polakami. Niech każdy z nas w tym wielkim i wspólnie malowanym obrazie, jakim jest Rzeczpospolita, postawi swój choćby drobny, ale jasny akcent. A wtedy ten obraz – za rok, gdy się tu znów spotkamy – zajaśnieje jeszcze piękniejszym blaskiem starej, pięknej Rzeczpospolitej.
Chciałem wyrazić ogromną satysfakcję, że możemy dzisiaj, w czasie polskiej uroczystości, upamiętniającej polską niepodległość, powitać także panią Prezydent Republiki Litewskiej. Chciałem w ten sposób podkreślić, że jest w dalszym ciągu utrzymywany dobry zwyczaj, że razem z naszymi braćmi Litwinami cieszymy się wolnością, bo razem ją – czasami przeciw sobie, ale w tym samym czasie, w tych samych okolicznościach – zyskiwaliśmy i traciliśmy. Jestem głęboko przekonany, że ta wspólnota losów oznacza także zdolność do umacniania naszej wspólnej, polskiej i litewskiej wolności, polskiego i litewskiego bezpieczeństwa, ale także stanowi zachętę do rozwiązywanie wszystkich problemów. Współczesnych problemów Polaków i Litwinów.
Dziękuję serdecznie.