Rolą prezydenta jest szukanie tego, co Polaków łączy, budowanie wspólnoty – podkreślił w środowym wywiadzie dla TVP 1 prezydent Bronisław Komorowski. Staram się być bezstronny, na miarę własnych poglądów politycznych i wierności Konstytucji – zaznaczył. Z prezydentem rozmawiał Piotr Kraśko.
Może Cię zainteresować "Zaufanie Polaków traktuję jako wyzwanie" We wtorek minęły 3 lata od zaprzysiężenia Bronisława Komorowskiego na urząd Prezydenta RP.
Bronisław Komorowski pytany o uprawnienia prezydenta, zwrócił uwagę, że Konstytucja RP jest po to, aby ograniczać, a jednocześnie stanowić pewien oręż w realizacji zamysłów politycznych. - Przyzwoita polityka powinna polegać na tym, że stara się wykorzystać ten obszar władzy, który Konstytucja przyznała – ocenił.
Bronisław Komorowski przyznał, że początki jego prezydentury nie były łatwe, bo był to okres poranienia po katastrofie smoleńskiej. - Dla mnie ważny był ten pierwszy etap, kiedy trzeba było zabliźniać rany państwa polskiego - wspominał. Dodał, że to był moment, kiedy trzeba było państwo polskie ustabilizować po dramatycznej stracie. Ocenił, że to się udało. Jak zaznaczył, był to moment najtrudniejszy, ważne doświadczenie w najtrudniejszej rzeczywistości.
Pytany o spór o krzyż upamiętniający ofiary katastrofy pod Smoleńskiem, który został ustawiony przed Pałacem Prezydenckim, a później przeniesiony do kościoła św. Anny, prezydent mówił: uważałem, że to jest nadużywanie symboliki krzyża - dla mnie ważnej - do bieżącej walki politycznej, że to się musi skompromitować i to się skompromitowało. Dziś już nikt nie chce używać tego rodzaju mechanizmu dla pognębienia kogokolwiek. Ci, którzy chcieli to zrobić powinni - według mnie - mieć mocne wyrzuty sumienia i żałować.
Jak dodał, był przekonany, że sprawy nie można rozwiązywać siłowo, lecz za pośrednictwem Kościoła, który w kwestiach krzyża powinien mieć i miał jak najwięcej do powiedzenia, bo to nie jest domena politycznego działania – rozstrzyganie, co się ma stać z krzyżem.
Wyraził zadowolenie z poziomu zaufania okazywanego mu przez Polaków, nawet z tych środowisk, które nie były mu zbyt przychylne. - To jest źródłem satysfakcji i pewnej wskazówki na przyszłość – podkreślił.
Prezydent zwrócił uwagę, że partie polityczne mają to do siebie, że siłą rzeczy reprezentują tylko część, a nie całość społeczeństwa. – A rolą prezydenta jest szukanie - w gąszczu konfliktów partyjnych i mechanizmów dzielących Polaków, bo partie muszą dzielić – tego, co Polaków łączy. Prezydent nie jest partią i nie powinien się zachowywać jak partia – przekonywał.
Bronisław Komorowski dodał, że z poziomu zaufania w różnych środowiskach wnioskuje, że właśnie tak jest odbierany - nie jako kolejna partia polityczna czy dodatek do partii politycznej, tylko jako samodzielny element sprzyjający budowaniu wspólnoty, a nie dzieleniu jej na kawałki partyjne.
Pytany o kwestię możliwego referendum dotyczącego odwołania prezydent Warszawy, Bronisław Komorowski powiedział, że z niepokojem przyjmuje pewną nową tendencję w samorządach, które powinny być trochę odizolowane od sfery konfliktu rząd-opozycja. - Dziś coraz częściej na obszarze samorządu są toczone te najpoważniejsze batalie partyjne. To źle i ze stratą dla samorządu – ocenił.
Prezydent zapowiedział, że w najbliższym czasie zostanie zgłoszony projekt ustawy przewidujący zwiększenie uprawnień obywateli w zakresie zarządzania miastem przez referenda tematyczne, merytoryczne. - Ale chciałbym bardzo powściągnąć pokusę przenoszenia wojny partyjnej na poziom samorządowy i realizowanej głównie przez referenda służące odwołaniu prezydentów podczas kadencji – zaznaczył.