Edyta Wołosik: To 500-lecie województwa podlaskiego – mamy co świętować.
Bronisław Komorowski: 500-lecie zdarza się raz na pół tysiąclecia, a wiec jest co świętować i powiedziałbym nawet: trzeba świętować, bo każda pamięć o ważnych wydarzeniach z odległej historii buduje własne poczucie wartości. A oprócz tego pozwala lepiej widzieć to, co się przez te kilkaset lat udało uzyskać, jeśli chodzi o sprawy ważne dla ludzi mieszkających na tym obszarze. Tak więc 500 lat to wyjątkowo piękna rocznica – warta i refleksji, i świętowania.
Ale to region uchodzący za biedniejszy… Czego, według Pana, temu regionowi brakuje?
Część mojej rodziny jest z jeszcze dalszego Wschodu, z terenów litewskich, więc myśmy byli jeszcze bardziej wschodni. Ale nie uważam, żeby ściana wschodnia miała jakiekolwiek powody do kompleksów. Oczywiście, Europa rozwija się silniej na Zachodzie, słabiej na Wschodzie, o czym wszyscy zawsze wiedzieliśmy. Dlatego zostały zbudowane mechanizmy wyrównujące szanse, przede wszystkim wielki mechanizm Unii Europejskiej, ale są również mechanizmy wewnątrzkrajowe, które mają doprowadzić do wyrównania poziomu życia. A oprócz tego są jakieś rekompensaty od natury, od Pana Boga. Rekompensatą jest nieco rzadsze zaludnienie, piękno krajobrazu stosunkowo mało zniszczonego, przekształconego. Warto o ten krajobraz dbać.
Niektórzy mówią, że to nastawienie blokuje trochę rozwój tego regionu.
Nie wiem, czy Podlasie miałoby szansę i ochotę stać się Śląskiem. Prawdopodobnie nie. Trzeba wykorzystać to, co się ma. Co odróżnia Podlasie? Rolnictwo, niezniszczona natura, tereny wyjątkowo atrakcyjne od strony turystycznej, rekreacyjnej, krajobrazowej. Także ogromna różnorodność kulturowa i językowa. Tu jest styk granic, kultur, języków; jest cała masa różnych nacji, które razem tworzą niesłychaną atrakcyjność. Więc nie ma sensu marzyć, że Podlasie stanie się Śląskiem, bo to może nie bardzo warto. Warto wykorzystać te walory, które są.
Czego chciałby Pan życzyć województwu, mieszkańcom tego regionu z okazji 500-lecia?
Zdolności do docenienia tego, co tu jest wspaniałego, a jest tego bardzo wiele – historia, krajobraz, natura, różnorodność kulturowa, rozwijające się rolnictwo. Widać także aspiracje akademickie, co bardzo cieszy. Życzyłbym więc tego, żeby ludzie mieli poczucie, że żyją w ciekawym i wartościowym miejscu – nie tylko Polski, ale i całej Europy. Żeby to doceniali w jak największym stopniu, oczywiście marząc o jeszcze większej zamożności, która przyjdzie w miarę procesów unifikacji całej Europy.
Na koniec: czy rozpoczął Pan już sezon turystyczny w Budzie Ruskiej w tym roku?
Zaczynam niedługo. Jest tam moja małżonka, inaugurujemy rodzinnie, czyli ona także w moim imieniu. Ciągnie serce tam bardzo, bo właśnie tam widać najlepiej tę szaloną atrakcyjność terenu, nie tylko turystyczną, ale też na przykład przez kontakt z bardzo sympatycznymi ludźmi. Naturalnymi, serdecznymi – jak to ludzie na Wschodzie – otwartymi na innych, zainteresowanymi innymi. To tutaj bardzo lubię, bardzo cenię i nie ukrywam, że zawsze mnie tutaj serce ciągnie. Stąd też pewnie moje częste wizyty w województwie podlaskim, nie tylko z okazji tak ważnego święta. Następna wizyta na pewno też nie będzie musiała być związana z jakąś kolejną rocznicą utworzenia województwa. Będzie w sposób naturalny dużo, dużo szybciej.