Dzisiaj moim i Państwa gościem jest Prezydent Rzeczypospolitej Pan Bronisław Komorowski, witam Panie Prezydencie.
Prezydent Bronisław Komorowski: Witam Panią i witam wszystkich słuchaczy i to witam bardzo serdecznie z Bydgoszczy.
Na początek muszę spytać o region, bo zwiedził Pan już Toruńskie Zakłady Materiałów Opatrunkowych, był Pan gościem Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, a teraz jest Pan gościem Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego. Jak Pan postrzega nasz region? Jak jest postrzegany nasz region przez Głowę Państwa? Często mieszkańcy czują się niedocenieni, nie wiem, być może to jest ten pryzmat tej konkurencji między dwoma miastami.
Po pierwsze moja babka ze strony mamy pochodzi z Pomorza, była Pomorzanką, więc ja mam naturalny sentyment i szacunek dla postaw ludzi z tego regionu Polski. Postaw, w których się mieści tyle samo patriotyzmu i wrażliwości na sprawy narodowe, ile rozumienie nowoczesnego patriotyzmu, jako potrzeby uczciwej i solidnej pracy. I ja efekty tej pracy tutaj widzę. Tu jest region, który się szalenie zmienia. Zmienia się na lepsze. Umiejętnie wykorzystując pieniądze płynące i z Unii Europejskiej i efekty własnej pracy, przedsiębiorczości i pomysłowości. Toruńska firma produkująca chyba w osiemnastu miejscach w Polsce i na świecie materiały opatrunkowe i higieniczne, jest symbolem polskiego sukcesu gospodarczego. Zresztą jedną z niewielu firm, które mogą się pochwalić aktywnością w wymiarze de facto globalnym. Na dodatek jeszcze jest to firma, w której są udziały pracownicze. To była udana, jedna z niewielu udanych prywatyzacji pracowniczych. Świadczy to o tym, że i ludzie, pracownicy i zarówno i menadżerowie, gdzieś w tym rejonie mają szczególne umiejętności myślenia nie w kategoriach interesu tylko i wyłącznie osobistego, ale umiejętności działania zbiorowego, przy zapewnieniu swoich własnych interesów indywidualnych, ale działania zbiorowego na rzecz wspólnoty szerszej. I to jest w moim przekonaniu wielki kapitał tego regionu. Umiejętność dobrej pracy i dobrej organizacji pracy, naturalny zmysł patriotyczny połączony z marzeniem i nastawieniem na to, że się buduje lepszą rzeczywistość.
Czyli nie jesteśmy postrzegani, jako ci, którzy się kłócą?
Nie, absolutnie. Gdzie nie ma na świecie jakiś antagonizmów takich regionalnych, lokalnych? One mogą czasami śmieszyć, mogą czasami denerwować, mogą czasami jednak stanowić także pewną pożywkę do konkurencji. Nic lepiej nie robi ludziom i gospodarce, niż konkurencja, byle nie przekraczała ona pewnych barier. Dlatego z ciekawością słyszę, że w tym regionie są pomysły na jakieś ściślejsze związanie ze sobą w wymiarze aglomeracyjnym także Torunia i Bydgoszczy. Że podobno jest też zaawansowane myślenie o tym, aby i ten wielki potencjał intelektualny, jakim są uczelnie wyższe także do siebie zbliżać. A że się tam oprócz tego podkreśla swoją odrębność, albo właśnie że się konkuruje, bardzo dobrze. Niech tak będzie.
Dzisiaj usłyszymy o promowaniu przez Pana Prezydenta nowoczesnego patriotyzmu. Nie będę pytała, co to jest ten nowoczesny patriotyzm, chociaż no właśnie, w ogóle krzewienia wartości patriotyzmu nam bardzo często brakuje.
Brakuje albo nie do końca sobie uświadamiamy tego, że jesteśmy patriotami. Bo to trochę tak, jak czasami ktoś co, jak czyta książkę, nie wie, że czyta prozę. Gdzieś w każdym człowieku tkwi potrzeba działania na rzecz wspólnoty narodowej, której jest się cząstką. Więc każde pokolenie musi sobie samo odpowiadać na pytanie, w czym, w jaki sposób się patriotyzm tego konkretnego pokolenia ma przejawiać. Inny był patriotyzm pokolenia moich dziadków, nie wiem, żołnierzy Józefa Piłsudskiego, żołnierzy generała Hallera, inny był patriotyzm pokolenia moich rodziców, żołnierzy Armii Krajowej, którzy przetrwali, trwali potem w systemie stalinowskim i marzyli o tym, żeby kiedyś się Polska zmieniła, ale pracowali na rzecz Polski takiej, jaka ona była. Inny jest patriotyzm mojego pokolenia, ludzi Solidarności, którym było dane szczęśliwie wywalczyć wolność. Inny będzie jest patriotyzm pokolenia moich dzieci. Też pani redaktor pewnie pokolenia, gdzie się bardziej patriotyzm realizować może przez patriotyzm pracy a nie walki. Poprzez patriotyzm odpowiedzialności za Państwo, szacunku do Państwa, do prawa. To może być patriotyzm także walki o ambitne, dobre miejsce Polski w integrującej się Europie. Jestem przekonany, że każde polskie pokolenie będzie znajdowało najlepszą odpowiedź na to, jak zdefiniować własny patriotyzm.
Albo sukcesów w sporcie tak, jak wczoraj Robert Lewandowski, tak?
A, to jest trochę ponad pokoleniowe, oczywiście ma Pani rację, że sport jest tym elementem, który wyzwala bardzo łatwo elementy dumy narodowej, albo konkurencji międzynarodowej, pozwala się utożsamiać ogromnej ilości osób, poprzez wspólnotę przeżycia sportowego. No z Lewandowskim mamy pewien kłopot, bo z jednej strony chcemy i słusznie widzieć w nim przejaw polskiej dumy, bo to Polak te bramki strzelał. Ale jednocześnie musimy uznać, że to jest cząstka sukcesu piłki nożnej niemieckiej, prawda i to jednym się może podobać, drugim mniej. No pewnie wszystkich łączyć będzie w tym wypadku marzenie o tym, żeby i polscy piłkarze w barwach biało – czerwonych walcząc odnosili, jeśli nie takie same, to zbliżone sukcesy.
Skoro już mówimy o patriotyzmie to chciałabym o coś zapytać. W Bydgoszczy organizowany jest Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny imienia Ignacego Jana Paderewskiego. Patron wielki, chociaż o tym patronie cały czas Polacy niewiele wiedzą. Zresztą u Pana Prezydenta koncertowali dwa pianiści, laureaci, Karol Szymanowski, czy Paweł Wakarecy, a inni laureaci tego konkursu wgrywali potem Konkurs Chopinowski. Myślę, że warto byłoby coś wiedzieć o Paderewskim i nie mylić go chociażby z Pendereckim.
No pewnie, że tak. Ja bym proponował nie wpadać w jakąś frustrację, że Polacy wiedzą dużo mniej o swoich wybitnych rodakach, niż inne narody o swoich. Tak nie jest. Upływ czasu robi swoje, ale akurat Paderewski ma swoje zapewnione miejsce w panteonie chwały muzyki polskiej i będzie zawsze wiele okazji do przeżywania jego twórczości muzycznej. Zresztą zapraszam do Pałacu Prezydenckiego na pierwszym piętrze tak, w miejscu, gdzie przechodzą wszyscy zagraniczni goście, ale także i wycieczki polskie, stoi fortepian, na którym rzeczywiście grał Ignacy Paderewski i są nad tym fortepianem są dwa portrety bardzo ważne, osób z sobą zaprzyjaźnionych, które odegrały istotną rolę w odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Bo to jest portret i wielkiego wirtuoza i polityka Ignacego Paderewskiego, z rozwianym włosem i jest portret Prezydenta Stanów Zjednoczonych Wilsona, który miał ten słynny trzynasty punkt w swoim orędziu, kiedy Stany Zjednoczone przystępowały do wojny I Wojny Światowej i mówi się, że ten trzynasty punkt to wpływ Paderewskiego. Że Paderewski w jakiejś mierze wygrał Polsce na fortepianie niepodległość, no może nie całą niepodległość, ale na pewno przyłączenie do Polski ziem, które rozstrzygnęły o tym, że Polska miała dostęp do Bałtyku. Czyli na pewno to dotyczyło Pomorza.
Panie Prezydencie, czy nadal mocniej Pana serce bije na odgłos obronności. Z Bydgoszczy, z Inowrocławia żołnierze wyjeżdżają na misję do Afganistanu, misja ma się zakończyć w 2014, tak, roku?
Tak, ma się zakończyć. Będę tego pilnował, żeby się zakończyła, bo Polska wypełnia w dwustu procentach, albo i trzystu procentach swoje zobowiązania sojusznicze. Przypomnę, że pierwotnie któryś z poprzednich rządów zapowiadał, że to jest misja na rok. No jesteśmy już tam wiele, wiele lat, kosztuje to bardzo wiele, wiele pieniędzy, także wiele istnień. Kosztuje także niezrealizowanie wielu projektów modernizacji Polskich Sił Zbrojnych potrzebnych do obrony naszego polskiego terytorium, dlatego przestawiamy dzisiaj politykę z polityki, jak to kiedyś jedna pani Minister Spraw Zagranicznych w polskim Sejmie ogłosiła z polityki ekspedycyjnej na politykę nastawioną na obronę własnego terytorium i będę tego konsekwentnie pilnował. Żołnierze będą oczywiście uczestniczyli w misjach zewnętrznych, ale na miarę polskich możliwości i polskich interesów. Będę pilnował tego, abyśmy jak najbliżej byli zawsze odczytywania Polskich interesów, no oczywiście dając także kontrybucję do operacji wspólnych, ale na skalę już nie taką jak w Afganistanie.
Nie zawsze możemy odmówić.
Tak, ale czasami trzeba umieć odmówić i właśnie na tym polegało nieszczęście polskiej polityki, że bardzo często polegała ona na nadgorliwym zgadywaniu tego, co od nas świat zewnętrzny chce zażądać. To nie jest, to nie była mądra polityka. To była polityka kompleksów Polskich.
Panie Prezydencie tytuł doktora honoris causa to jest Pana pierwszy tytuł nadany przez polski Uniwersytet. Wcześniej już tytuł z Mołdawskiej Akademii…
Miałem przyjemność na Litwie i w Mołdawii i miałem przyjemność na Węgrzech uzyskania tego tytułu, ale rzeczywiście to jest wyjątkowe wzruszenie, że mam uzyskać ten zaszczytny dla całego środowiska akademickiego, uniwersyteckiego i świata tytuł doktora honoris causa po raz pierwszy tutaj w Bydgoszczy. Bardzo serdecznie za to dziękuję. Chcę powiedzieć, że to dla mnie jest autentycznie wielkie przeżycie.
A jak Pan odbiera w ogóle takie tytuły? Czy przebiera Pan i mówi nie, z tego Uniwersytetu nie przyjmę, z innego przyjmę?
Wie Pani, no oczywiście to jest jakiś, tutaj muszą być dokonywane oceny, także tego, jak będzie przyjmowane w opinii publicznej kolejnych tytułów doktora honoris causa. Nie można popadać w pewną przesadę i nie można się zamieniać w kolekcjonera tytułów honoris causa, ale to nie grozi, to jest pierwszy, więc ja to bardzo głęboko przeżywam i bardzo serdecznie dziękuję. Tym bardziej, że tutaj osobą, która ma wygłaszać laudację jest dla mnie osoba niesłychanie ważna, która odegrała w moim życiu istotną rolę. To jest profesor Henryk Samsonowicz, mój wielki mistrz z czasów studiów na Uniwersytecie Warszawskim na Wydziale Historii w czasach trudnych, bo jeszcze w czasach, kiedy moją aktywność studencką, między innymi jako prezesa Koła Naukowego Historyków godziłem w pełni z zaangażowaniem w opozycję komunistyczną. A dla mnie też dodatkowym elementem przeżycia jest to, że recenzentami jest pan profesor Władysław Bartoszewski, mój starosta z obozu internowanych i pan profesor Ziejka, który jest dla mnie uosobieniem tego wszystkiego, co jest najpiękniejsze w krakowskiej tradycji akademickiej. Więc to są te dodatkowe okoliczności, które czynią ten pierwszy doktorat honoris causa w Polsce dla mnie niesłychanie ważnym i nie ukrywam bardzo miłym.
I być może trochę mocniej Pan się zwiąże z naszym regionem?
Wie Pani, ja się czuję z tym regionem związany, powiedziałem nie tylko przez babkę Pomorzankę, co prawda to jest odległość z Pelplina i matkę, która się urodziła w Grudziądzu, ale także przez fakt paroletniego posłowania w Pile, co oznaczało, że zawsze jechałem przez Toruń, przez Bydgoszcz do Piły i z powrotem i w związku z tym też wielokrotnie gdzieś tutaj przebywałem, rozmawiałem, poznawałem ludzi, poznawałem problemy. A jeden z takich najfajniejszych przeżyć, które wiążę z tym regionem, to jest z takiej politycznej natury, no to także przez kilkanaście lat prezesowałem Lidze Morskiej i Rzecznej, w związku z czym byłem zaangażowany w lansowanie zaangażowania dolnej Wisły tak, aby ona przynosiła korzyści natury i energetycznej i korzyści infrastrukturalnej, jako szlaku komunikacyjnego z całym poszanowaniem dla pięknej przyrody i pięknego środowiska naturalnego tego regionu.
Panie Prezydencie bardzo dziękuję za rozmowę.
Dziękuję najserdeczniej jeszcze raz wszystkich pozdrawiam i wszystkim dziękuję za to wielkie uniwersyteckie wyróżnienie, jakim jest doktorat honoris causa Uniwersytetu w Bydgoszczy.