Wywiad Prezydenta Rzeczypospolitej Bronisława Komorowskiego ukazał się w „Corriere della Sera” 16 października 2010 roku.
Panie Prezydencie, czy stosunki z Rzymem mają dla Pana znaczenie strategiczne?
Stosunki między naszymi krajami były zawsze pozytywne, mamy wiele wspólnego, ponadto Włochy są po Niemcach naszym drugim partnerem w eksporcie. Uważamy, że pogłębiona współpraca może przynieść korzyści całej Unii Europejskiej.
Jakie dziedziny ma Pan na myśli?
Włochy, podobnie jak Francja i Hiszpania, znają dobrze problematykę basenu Morza Śródziemnego. My możemy przyczynić się do lepszego poznania sąsiadów wschodnich: Ukrainy, Białorusi i Rosji. Uważamy za właściwe przywiązywanie takiej samej uwagi do takich projektów jak Unia dla Śródziemnomorza i Partnerstwo Wschodnie, to programy, które się wzajemnie nie wykluczają, lecz uzupełniają.
Czy sądzi Pan, że głos krajów EŚW jest dyskryminowany w UE?
Nie, nie mamy żadnych kompleksów. To naturalne, że w Unii Europejskiej dyskutuje się o znaczeniu tych dwóch projektów.
Zatem nie ma mowy o Europie dwóch prędkości?
Nie. Unia jest jedna i musi prowadzić wspólną politykę. Koncepcja Europy o wielu prędkościach stoi w poważnej sprzeczności z zasadą jedności.
Ma Pan na myśli także sprawy obrony i energii?
Tak, Polska zawsze była zwolenniczką pogłębienia WPZiB, szczególnie w zakresie bezpieczeństwa energetycznego. Jesteśmy także za wzmocnieniem więzi transatlantyckich.
Jak ocenia Pan projekt gazociągu bałtyckiego?
Krytycznie. To projekt podyktowany kryteriami politycznymi, a nie ekonomicznymi, przeprowadzenie go drogą ziemną, przez Polskę, byłoby bardziej korzystne.
Jak określa Pan obecny stan stosunków z Niemcami i Rosją?
W historii Polski położenie geograficzne było często przekleństwem, lecz z trudem udało się nam przezwyciężyć przeszłość. W Berlinie, w pobliżu Reichstagu, jest fragment muru, przez który Lech Wałęsa przeskoczył trzydzieści lat temu, przypuszczając ze Stoczni Gdańskiej ostatni atak na władzę radziecką. Europa przeżyła tragiczne karty historii, francusko-niemiecki i polsko-niemiecki wzór pojednania wskazują drogę do pogłębienia pojednania rosyjsko-polskiego. Przed kilkoma dniami pierwsze damy Moskwy i Warszawy były razem w Smoleńsku aby złożyć hołd ofiarom katastrofy lotniczej i w Katyniu, by uczcić pamięć przeszło 20 tysięcy oficerów polskich zgładzonych przez NKWD.
W polityce wewnętrznej w miejsce spójności narodowej pojawiły się znów napięcia, czego dowodem był spór o krzyż upamiętniający ofiary przed Pałacem Prezydenckim.
Wracamy do normalności po tragicznym wstrząsie. W sprawie krzyża, Kościół Katolicki i Kancelaria Prezydenta osiągnęły porozumienie. Krzyż znajdzie swoje miejsce w Kościele Św. Anny w Warszawie.