Menu rozwijane

06 grudnia 2010

Wywiad z prezydentem Bronisławem Komorowskim ukazał się 6 grudnia 2010 roku w "Izwiestii" (www.izvestia.ru/world/article3149105/)

Michaił Gusman: Panie Prezydencie, czego osobiście oczekuje Pan od wizyty w Polsce prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa?

Bronisław Komorowski: Oczekuję normalności. Według mnie, w interesie zarówno Rosji, jak i Polski leży, żeby stosunki między naszymi krajami były po prostu normalne – takie, jakich godne są sąsiadujące ze sobą państwa. Polska jest członkiem NATO i Unii Europejskiej. Wybrała wariant zachodni. Ale chcemy pozostać również na Wschodzie z bardzo ważnym rosyjskim sąsiadem.

W jaki sposób kształtuje się Pański osobisty dialog z rosyjskim liderem?

Z prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem spotykałem się trzykrotnie. Po raz pierwszy z dramatycznego i smutnego powodu, jakim był pogrzeb mojego poprzednika Lecha Kaczyńskiego. Polska wysoko oceniła to, że prezydent Rosji przyleciał do Krakowa, nie zważając na niekorzystne warunki pogodowe. Właśnie wtedy miał miejsce wybuch wulkanu, który skomplikował loty samolotów. Drugi raz widzieliśmy się w Moskwie na uroczystościach z okazji 65-lecia Zwycięstwa. Po raz trzeci spotkaliśmy się niedawno w Lizbonie podczas szczytu Rosja – NATO. Wydaje mi się, że korzystna jest nie tylko intensywność tych kontaktów, ale i sytuacja, w której mają one miejsce. Kontakty polsko-rosyjskie są częścią szerszego procesu poszukiwania dróg do współpracy, do normalności w stosunkach między Rosją a NATO, Rosją a Unią Europejską.

Prezydent Dmitrij Miedwiediew wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie, wrażenie człowieka, który nie tylko z powodu roku urodzenia, ale także z powodu swojej mentalności jest „ukierunkowany naprzód”. Jestem przekonany, że ma on zarówno kwalifikacje, jak i chęci, żeby uwolnić stosunki polsko-rosyjskie od złego doświadczenia historycznego, żeby poszukiwać i w historii, i we współczesności tego, co jednoczy nasze narody. A jest tego tak naprawdę bardzo, bardzo dużo.

W swoim pierwszym przemówieniu prezydenckim powiedział Pan: Bez współpracy z Rosją nie może być stabilności w regionie, a równocześnie stosunki między naszymi krajami to „trudny marsz”. W jaki sposób widzi Pan ich najbliższą przyszłość?

Tak, mówiłem o tym i jestem przekonany, że rozum polityczny podpowiada przyjęcie koncepcji „długiego marszu”. W dobrym tempie, które wyraźnie pokazywałoby, że posuwamy się do przodu, nawet niekoniecznie defiladowym krokiem. Historii nie wolno przekreślać, ale można z nią żyć – w duchu prawdy. Dlatego z satysfakcją przyjmujemy to, co dzieje się w Rosji. Mowa tu, w szczególności, także o ocenie zbrodni katyńskiej, która na wiele dziesiątków lat zaciążyła na stosunkach polsko-rosyjskich.

Chcemy odnajdywać w historii takie elementy, które są cenne dla nas; i dla Rosji, i dla Polski. Mam tu na myśli zwycięstwo w II wojnie światowej. Duma Rosji z powodu roli, którą odegrał w tym zwycięstwie wasz kraj, jest dla nas absolutnie zrozumiała. Polska też prowadziła wojnę od 1 września 1939 do 1945 roku. I wiemy, jak wielką cenę przyszło nam zapłacić za zwycięstwo nad faszyzmem. Jesteśmy zawsze dumni z tego, że w tym decydującym okresie byliśmy sojusznikami.

Trzeba również szukać tego, co jednoczy nas dzisiaj. To może być także gospodarka. Mało kto wie, również w Polsce, że nawet w okresie, delikatnie i dyplomatycznie mówiąc, nie najlepszych stosunków polsko-rosyjskich, w ciągu ostatnich lat trzykrotnie zwiększyła się wymiana handlowa między naszymi krajami. I to może być źródłem optymizmu.

Co trzeba zrobić w ramach tego „długiego marszu”? Nie przeszkadzać, dawać gwarancje swobodnego i bezpiecznego rozwoju biznesu. Co jeszcze? Inwestować w młodych ludzi. Trzeba wspomnieć o istniejących doświadczeniach pełnego pojednania w stosunkach francusko-niemieckich. Było to możliwe między innymi dzięki wymianie młodzieży. To samo zrobiliśmy po 1989 r. w stosunkach z Niemcami. W Polsce nie ma rodziny, która nie straciłaby kogoś podczas wojny. Dotyczy to także mojej rodziny. Jednak byliśmy w stanie to zrobić, właśnie dzięki wymianie młodzieży. Wydaje się, że stosunki między Polską i Rosją nie są obciążone aż tak dramatycznie. Młodzi ludzie bez wysiłku nawiązują przyjaźnie, po prostu interesują się sobą wzajemnie, łatwo przekraczają bariery historyczne i myślą o przyszłości. Dlatego w ramach taktyki długiego, ale zdecydowanego marszu, stawiam na wymianę młodzieży polskiej i rosyjskiej.

Powiedział Pan bardzo ważne słowa o duchu prawdy między naszymi krajami. Wydaje mi się, że właśnie w takim duchu zostało przyjęte specjalne oświadczenie Dumy Państwowej w sprawie Katynia. Jak osobiście ocenia Pan ten dokument?

Dokumenty tego typu mają znaczenie manifestu. Jest on adresowany do opinii publicznej zarówno Polski, jak i Rosji. Dla Polski szczególnie ważne jest nie tylko potępienie zbrodni okresu stalinowskiego, które dotknęły nas, Polaków. Chcemy również, żeby zbrodnie stalinowskie, również te, które dotknęły naród rosyjski, zostały osądzone przez cały świat. Trudno sobie wyobrazić większe straty niż te, które ponieśli wówczas sami Rosjanie, Ukraińcy i inne narody Związku Radzieckiego.

Jest oczywiste, że dokument przyjęty przez Dumę Państwową nie pociąga za sobą formalnych konsekwencji prawnych. Ale jestem przekonany, że rola parlamentu w waszym kraju uczyni z niego ważny drogowskaz dla całego państwa rosyjskiego. I że spotka się to z pełnym zrozumieniem także ze strony rodzin ofiar katyńskich w Polsce. Ostatnio wykonano bardzo piękny gest, a chodzi mianowicie o oświadczenie tych rodzin, że nie chcą rekompensaty pieniężnej, ponieważ nie chcą oszacowywać straty swoich ojców, mężów, braci... Chcą, żeby to była to sprawa honoru w stosunkach polsko-rosyjskich, a nie sprawa jakichś rozliczeń finansowych.

Proszę pozwolić na dotknięcie tragicznego zdarzenia z niedawnej przeszłości. Mam na myśli śmierć prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego, jego małżonki, przedstawicieli najwyższych polskich władz pod Smoleńskiem. Wie Pan, Panie Prezydencie, że ta tragedia zabolała miliony Rosjan. Naprawdę tak było. Polska i Rosja wspólnie prowadziły śledztwo w sprawie tej tragedii, jest ono faktycznie zakończone. Jak Pan ocenia jego rezultaty?

Jeszcze nie ma ostatecznych wyników. Znane jest stanowisko, które zajęła prokuratura rosyjska z zamiarem zawiadomienia władz państwa polskiego. Jest ono przedmiotem badań. Trwa także polskie śledztwo. Rosja i Polska powinny unikać niepotrzebnych sporów, ponieważ w takich złożonych sprawach wykorzystują to ci, którzy szukają jakiegoś magicznego, a nie racjonalnego wyjaśnienia. W interesie naszych krajów leży to, żeby prokuratury starannie, bez wpływu czynników politycznych zbadały sprawę od początku do końca i zajęły jednoznaczne stanowisko. W Polsce prokuratura nie jest zależna od władz politycznych, nie jest nawet podporządkowana ministrowi sprawiedliwości.

Jestem byłym ministrem obrony narodowej. Wiem więc, jak to wyglądało w przypadku katastrof samolotów wojskowych. Wydaje mi się, że w tego typu sytuacjach najczęściej współistnieje mnóstwo okoliczności, które łącznie doprowadzają do katastrofy. Ale zawsze jest ta jedna, najważniejsza. Niestety, najczęściej ma ona związek albo z pogodą, albo z człowiekiem.

Chcę powiedzieć, że takie wspólne przeżywanie katastrofy smoleńskiej było bardzo potrzebne i Polakom, i Rosjanom. Chcę publicznie jeszcze raz podziękować małżonce prezydenta Miedwiediewa za to, że razem z moją małżonką, małżonkami innych polityków, członkami rodzin ofiar katastrofy lotniczej przebywała pod Smoleńskiem. Byliśmy tam razem – Polacy i Rosjanie. Chcę za to bardzo serdecznie podziękować. Uważam bowiem, ze jest to droga, która może prowadzić do stworzenia czegoś, co jest typowe dla naszych narodów. Jesteśmy narodami emocjonalnymi, narodami z otwartymi sercami. Często są nam potrzebne ciepłe gesty i doceniamy je.

W jaki sposób postrzega Pan współdziałanie Rosji i Polski w kontekście Unii Europejskiej i NATO?

Z satysfakcją zauważamy, że im głębiej Polska zakorzenia się w zachodnim systemie bezpieczeństwa, gospodarki i polityki, tym bardziej rosną szanse na dobrą współpracę z partnerami znajdującymi się poza Unią Europejską i NATO. Jest to normalne i zrozumiałe. Polski głos w tych organizacjach jest ważny. I możemy wpływać na to, żeby jak najlepiej budowały one współpracę z krajami znajdującymi się poza ich granicami. Dotyczy to również Ukrainy. Ale, być może, przede wszystkim Rosji. Polski głos w NATO i UE jest głosem za współpracą tych organizacji z Moskwą.

Zachód uważa nas za ekspertów w tematyce rosyjskiej, ponieważ dużo wiemy o sobie. Mamy wiele wspólnego pod względem historycznym, emocjonalnym i mentalnym. I mamy to, czego nie ma nikt na Zachodzie, a mianowicie podobne doświadczenia życia w warunkach niedemokratycznych. My wspólnie – i Rosjanie, i Polacy – rwiemy się do nowego, zaczynając od podobnego poziomu, od życia w warunkach braku demokracji i wolności. To ważne doświadczenie.

Podczas wizyty prezydenta Dmitrija Miedwiediewa uwaga milionów Rosjan skierowana będzie na Polskę. Czego chciałby Pan życzyć rosyjskim czytelnikom?

Chciałbym zachowania tego, co jest typowe dla Słowian – odwagi. Jest ona potrzebna, żeby zmienić cały świat i samego siebie. Trzeba dużo odwagi, żeby modernizować Rosję. Tak więc życzę jej odwagi i zdecydowania, no i jeszcze – szczęścia. Ono też potrzebne jest w życiu. Mogę przekazać doświadczenie mojego pokolenia, ludzi Solidarności w Polsce. Można powiedzieć, że do nas uśmiechnął się los, i do Polaków, i do Rosjan. Nie mieliśmy łatwej historii, ale gdzieś tam nam się poszczęściło. Pomimo okropnych wojen, ogromnych strat możemy normalnie istnieć, stawać się bogatszymi, rozwijać się, żyć w coraz bardziej demokratycznych warunkach. Uważam się za absolutnego szczęściarza. I życzę tego braciom Rosjanom.

Dziękuję ogromnie, Panie Prezydencie. Wiem, że dobrze rozumie Pan rosyjski i nawet kiedyś mówił Pan w tym języku. Czy ma Pan jakąś praktykę?

Nie chciałbym urazić rosyjskich uszu. Po rosyjsku mówię i rozumiem bardzo dużo. Ale nie przychodzi mi to zupełnie łatwo. Myślę, że Polacy i Rosjanie porozumiewają się ze sobą nie tylko dzięki pokrewieństwu języków, ale dzięki podobnemu doświadczeniu i mentalności. Jestem więc przekonany, że dobra przyszłość Rosji i Polski zależy także od zwiększenia się indywidualnych kontaktów między obywatelami naszych krajów, w wymiarze absolutnie prywatnym, nie tylko w oficjalnym.