Menu rozwijane

08 listopada 2010

Wywiad ukazał się w niedzielę 7 listopada na stronie Onet.pl. Z Bronisławem Komorowskim, Prezydentem RP rozmawia Jacek Nizinkiewicz.

Onet.pl: Panie Prezydencie, pod koniec drugiej debaty prezydenckiej poprosił pan swego kontrkandydata prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego o wspólne podpisanie się pod hasłem "Zgoda buduje, a Polska jest najważniejsza", które stanowi połączone hasło obu kandydatów z kampanii prezydenckiej. Dzisiaj nie ma w Polsce zgody, a Pan z Jarosławem Kaczyńskim nie podają sobie nawet ręki.

Bronisław Komorowski: Zaproponowałem wtedy Jarosławowi Kaczyńskiemu wspólne podpisanie się pod hasłem "Zgoda buduje, a Polska jest najważniejsza", czyli połączonymi hasłami moim i prezesa PiS i głęboko wierzyłem w przełom i pojednanie w polskiej polityce. Tym większe prawo miałem przypuszczać, że dojdzie do zakopania wszelkich sporów, bo Jarosław Kaczyński prezentował w kampanii wyborczej bardzo pojednawczy sposób bycia. Wierzyłem, że prezes PiS chce przełomu w polskiej polityce. Pamiętamy wystąpienie do braci Rosjan, słowa o zakończeniu wojny polsko-polskiej, zresztą te słowa Jarosław Kaczyński zapożyczył ode mnie kiedy mówiłem nad trumną Lecha Kaczyńskiego o pojednaniu polsko-polskim. W trakcie kampanii wyborczej cieszyłem się, że nie walimy się cepami po głowach, byłem zadowolony, że padają słowa o pojednaniu, zgodzie i współpracy. Z deklaracjami Jarosława Kaczyńskiego wiązałem wielkie nadzieje i wierzyłem, że nie ma możliwości cofnięcia się od tak daleko posuniętej deklaracji zgody.

 

Wierzył Pan w pojednanie z Jarosławem Kaczyńskim?

Byłem przekonany, że nie będzie łatwo zerwać memu konkurentowi z własnymi deklaracjami. Po moich wygranych wyborach liczyłem na współpracę z Jarosławem Kaczyńskim i członkami PiS na tyle, na ile to możliwe. Okazało się, że gdy tylko skończyła się kampania wyborcza i okazało się, że Jarosław Kaczyński przegrał wybory, to w tym samym momencie wrócił stary prezes PiS i o zgodzie i pokoju z jego strony nie było już mowy. Szkoda.

 

Pan wciąż chciałby pojednania z Jarosławem Kaczyńskim i członkami PiS?

Ja naprawdę wierzę w to, że zgoda buduje. Wyciągałem wielokrotnie i wyciągam rękę do Jarosława Kaczyńskiego. Liczę na to, że uda się w końcu dojść do porozumienia, a takim obszarem, w którym będzie można znaleźć wspólny pogląd są sprawy bezpieczeństwa kraju i dlatego kiedy jeszcze byłem pełniącym obowiązki głowy państwa, to zaprosiłem m.in. Jarosława Kaczyńskiego do wzięcia udziału w posiedzeniach Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

 

Z uczestnictwa w których prezes PiS później zrezygnował.

Nie jestem w stanie zrozumieć i zaakceptować zachowania i decyzji Jarosława Kaczyńskiego, ale jestem w stanie poczekać aż dojrzeją do zgody inni partnerzy polityczni.

 

A czy po tragedii w Łodzi nie mogło dojść do takiego pojednania? To nie była dobra, przepraszam, okazja, żeby przekazać sobie znak pokoju?

Wszystko jest dobrą okazją, o ile jest autentyczna wola i chęć pojednania, jeżeli jej nie ma, to żadna okazja nie będzie wystarczająco dobra.

 

Nie dostrzega Pan chęci pojednania ze strony Jarosława Kaczyńskiego?

Nie, wręcz przeciwnie. Jestem przeciwnikiem odgrywania teatru z gestami tak pięknymi jak znak pokoju, poprzez podawanie sobie ręki w takim momencie. Jeśli te gesty mają być szczere, to muszą wynikać z naturalnej potrzeby pojednania.

 

Jarosław Kaczyński powiedział, że nie poda Panu ręki, bo nie jest Pan dla niego partnerem i stwierdził również, że został Pan prezydentem przez nieporozumienie. Jak zakończyć tę wojnę polsko-polską?

Na szczęście świat nie kończy się na Jarosławie Kaczyńskim i na PiS. Są obywatele, są wyborcy i oni oceniają kto jest warty nagrody, a kto kary za zdolność do współpracy lub jej brak. Wierzę, że doczekamy takiego momentu współpracy i bardzo tego chcę. Z Jarosławem Kaczyńskim lub bez Jarosława Kaczyńskiego.

 

 

Wyobraża Pan sobie PiS bez Jarosława Kaczyńskiego?

Wyobrażam sobie PiS bez Kaczyńskiego. Nawet nie przychodzi mi to ze specjalną trudnością. Odnoszę wrażenie, że coraz większa grupa członków PiS także wyobraża sobie PiS bez Kaczyńskiego. Ale moje wyobrażenia są tu mniej ważne.

 

Powiedział Pan, że zamierza wspierać rząd w przeprowadzaniu reform, a tych reform nie widać.

Zamierzam nie tylko wspierać, ale jeśli trzeba, to również poganiać i zachęcać rząd do przeprowadzania reform i modernizowania kraju. Na pewno nie będę złośliwie przeszkadzał w realizacji reform czekając, jak to się niestety zdarzyło w przypadku całego pakietu ustaw reformujących służbę zdrowia.

 

Pogania Pan rząd w przeprowadzaniu reform?

Na razie nie muszę, wystarczy, że zachęcam. Na razie wystarczy poczucie wspólnoty celu. Najpilniejszą reformą, którą ten rząd powinien przeprowadzić, jest reforma zdrowia, którą niesłusznie zablokował mój poprzednik. Spodziewam się ustaw do podpisu, które ponownie uruchomią tę reformę. Paradoksalnie reformę służby zdrowia pomogła przygotować kampania prezydencka, która obnażyła wiele kłamstw…

 

…jak to, że jest Pan za prywatyzacją służby zdrowia?

Między innymi. Nie chodzi o prywatyzację służby zdrowia. Polacy wiedzą, że nie grozi im prywatyzacja służby zdrowia, a reformy służą ich interesom. Liczę na rozpoczęcie tych reform i stopniowego ich wdrażania zgodnie z wcześniej ustalonym kalendarzem.

 

A wyobraża Pan sobie zawetowanie ustawy, którą przedłoży Panu rząd Donalda Tuska?

Tak, jeżeli uznam, że jakaś ustawa jest wadliwa i szkodliwa, to ją zawetuję bez względu na to jakiej jest proweniencji, jaki rząd ją przygotował. Nie będę jednak wetował na złość, żeby utrącić jakieś ustawy lub żeby zrobić kłopot rządowi. Takie zachowania mamy już za sobą. Teraz jest czas powrotu do normalności. Zamierzam być recenzentem prac parlamentu i rządu. Nie zamierzam być recenzentem złośliwym, a chciałbym być recenzentem życzliwym.

 

Śp. Lech Kaczyński był recenzentem złośliwym?

Nie chcę oceniać mojego poprzednika. Powiem tylko, że nieszczęście się zdarzyło kiedy jeden jedyny raz w ciągu całych dwudziestu lat prezydent zablokował cały pakiet reform systemowych, bo reformy służby zdrowia, to reforma systemowe. Zdarzyło się to raz i mam nadzieję, że drugi raz się to nie zdarzy.

 

Zaapelował Pan do Polaków o 500 dni spokoju, na pokazanie, że zgoda buduje. Powiedział Pan: "Zaręczam, że w ciągu tych 500 dni od wyborów prezydenckich do wyborów parlamentarnych zrobimy wiele. Zbudujemy wiele. To będzie rozpoczęcie już na wszystkich odcinkach planowanych autostrad w Polsce". Co po stu dniach udało się Panu osiągnąć?

Przede wszystkim Polska wróciła do normalności, mimo że to nie były spokojne dni. Wierzę, że złożone deklaracje będą w ciągu tych 500 dni absolutnie wykonalne, nawet mimo braku spokoju. Już jest wielkie przyśpieszenie w obszarze infrastruktury drogowej. Polska jest jednym wielkim placem budowy dróg. Nie składałem obietnic na wyrost. Obiecywałem zwiększenie ulgi komunikacyjnej dla studentów i wchodzi ona wraz z nowym budżetem.

Panie Prezydencie, wracając do pytania o 100 dni? Co się Panu udało dokonać w tym czasie?

Udało się m.in. opanować ryzyko kryzysu państwa po katastrofie smoleńskiej, bo to katastrofa na niespotykaną na świecie skalę. Udało się powstrzymać państwo przed kryzysem także dzięki moim szybkim decyzjom. Konstytucja, która się sprawdziła, pozwoliła szybko objąć urząd głowy państwa. Ostatecznym przezwyciężeniem postsmoleńskiego kryzysu były wybory prezydenckie.

Byli ministrowie z kancelarii śp. Lecha Kaczyńskiego mówią, że za szybko przejął Pan władzę. Jacek Sasin powiedział: "Otoczenie Komorowskiego sprawiało wrażenie stada sępów. (…) Prawnicy powinni wypowiedzieć się, czy wszystkie działania Komorowskiego w pierwszych godzinach po tragedii smoleńskiej były zgodne z konstytucją. (…) Marszałek sprawiał wrażenie osoby, która chce jak najszybciej przejąć władzę", a minister Andrzej Duda przyznał wręcz, że: "Komorowski bezprawnie przejął urząd prezydenta".

Myślę, że mówią to, bo zdaje się, że kandydują w wyborach samorządowych. Chętnie zapytam panów ministrów, czy lepiej byłoby gdybym reagował na depeszę Putina jak sugerują, czy nie wystarczy, że zareagowałem na telefon szefa polskiego MSZ.

Jacek Sasin powiedział: "Niech Komorowski pokaże dokument, na podstawie którego przejął władzę".

Tym dokumentem jest Konstytucja Rzeczpospolitej. Mogę ją wysłać Panu Sasinowi. Ale sugestie, że o tym, czy polska Konstytucja działa czy nie, miałby decydować premier Rosji? Gratuluję panu Sasinowi takiego sposobu myślenia. Ja się z takim myśleniem nie zgadzam, bo gdyby przyjąć takie założenia, to nawet nie byłoby komu ogłosić żałoby po śmierci prezydenta. To niebywale pokrętny tok rozumowania, chyba że ktoś naprawdę marzy, żeby o tym kto jest głową państwa w Polsce rozstrzygać miał premier sąsiedniego kraju.

Oprócz opanowania sytuacji kryzysowej w Polsce po katastrofie smoleńskiej, czego jeszcze udało się Panu dokonać?

Powołałem szefa NBP, dowódców wojsk, BBN, Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Najważniejsze jest to, że m.in. dzięki mojej aktywności Polska odzyskuje dobry wizerunek na zewnątrz. Polska wraca do serca Europy.

Miał Pan sygnały rozmawiając z przywódcami różnych państw, że Polska wraca na właściwy tor?

Tak. Wyraźnie wraca nadzieja, że Polska będzie odgrywała pozytywną rolę jednego z liderów postępu integracji europejskiej. Wielu w Europie z ulgą przyjęło, że zakończył się etap walki o samolot, krzesło, o to, kto jedzie na jaki szczyt, itp.

 

Pańscy oponenci zarzucają Panu, że na pierwszą podróż zagraniczną wybrał Pan Brukselę, czyli stolicę urzędników, a odchodzi Pan od polityki wschodniej Lecha Kaczyńskiego.

Tak, poleciałem do Brukseli m.in. po to, by z sekretarzem NATO Andersem Fogh Rasmussenem rozmawiać o sprawie dla Polski niezwykle ważnej – Nowej Koncepcji Strategicznej Sojuszu Północnoatlantyckiego, która ma zostać przyjęta za dwa tygodnie w Lizbonie. Nie ma i nie było czegoś takiego jak polityka wschodnia jednego polskiego Prezydenta. Jest to linia państwa polskiego, która rozpoczęła się dużo wcześniej. Już prezydent Lech Wałęsa wspierał Ukrainę w jej dążeniach do niepodległości. Wspieranie Gruzji w jej dążeniu do członkostwa w NATO jest przedmiotem szerokiego politycznego konsensusu w naszym kraju. Polska polityka wschodnia to akcentowanie konieczności utrzymania  otwartości UE i NATO na kraje Europy Wschodniej przy jednoznacznym stawianiu na spełnianie przez nie kryteriów członkostwa.

Jak polepszyć nasze stosunki z Litwą?

Miejmy nadzieję, że nie powtórzy się to, co przydarzyło się mojemu poprzednikowi. Prezydent Kaczyński z całą otwartością i sympatią poleciał do Wilna 8 kwietnia 2010 roku, a w tym samym dniu parlament litewski odrzucił obiecywane od wielu lat regulacje ustawowe ważne dla polskiej mniejszości na Litwie. Zabiegajmy o polepszenie stosunków polsko-litewskich, ale nie tylko Polska powinna o to zabiegać. Również Litwa powinna zrobić krok w kierunku polepszeniu relacji z Polską. Musimy się domagać, żeby Wilno rozwiązało lepiej problem mniejszości polskiej na Litwie. Chciałbym jednak podtrzymywać wszystko, to co nas łączy. Polska flota powietrzna chroniła litewskie niebo, współpracujemy w NATO, wspieramy wiele litewskich poczynań, ale musimy też dbać o własne interesy, które dotyczą zarówno kwestii ekonomicznych i mam tu na myśli Możejki, jak również praw polskiej mniejszości narodowej na Litwie. Zaprosiłem Panią Prezydent Litwy do Polski na uroczystości 11 listopada. To też będzie okazja do szukania dobrych dróg wyjścia z trudnych sytuacji.

Powiedział Pan wcześniej o poprawie stosunków polsko–rosyjskich, a czy jest Pan zadowolony z porozumienia gazowego, które udało się osiągnąć?

Będę prosił rząd o przedstawienie szczegółowych informacji dotyczących tej umowy. Jedno jest pewne: Polsce gazu nie zabraknie. Pytanie, co Polska zrobi, gdy tego gazu będzie miała za dużo. Przypominam, że rozpoczynamy budowę gazoportu w Świnoujściu. Ale wolę kłopot nadmiaru, niż braku.

Na Pańskie zaproszenie w tym roku Polskę odwiedzi prezydent Rosji. Czy podejmie Pan z prezydentem Miedwiediewem temat współpracy polsko-rosyjskiej przy wyjaśnieniu katastrofy smoleńskiej?

Udało mi się skutecznie zaprosić prezydenta Rosji do Polski i będzie to pierwsza od wielu lat wizyta prezydenta Rosji w naszym kraju. Ta wizyta jest dowodem na to, że obie strony – polska i rosyjska pragną na nowo ułożyć wzajemne stosunki. Szansę na to tworzy m.in. umocnienie naszej pozycji w Unii Europejskiej i zainteresowanie Rosji pogłębieniem współpracy z Unią Europejską, której istotną cząstką my jesteśmy.

Powtórzę pytanie, czy podejmie Pan z prezydentem Miedwiediewem temat współpracy polsko-rosyjskiej przy wyjaśnieniu katastrofy smoleńskiej?

W tym współdziałaniu mieści się też wyjaśnienie kwestii przyczyn katastrofy Tu-154. To jest jednak głównie sprawa naszych rządów i prokuratury. Z ocenami poczekajmy na zakończenie śledztwa rosyjskiego i polskiego. Ale będę na pewno na ten temat rozmawiał z prezydentem Miedwiediewem. Już teraz możemy razem zadbać o upamiętnienie ofiar na miejscu katastrofy w Smoleńsku.

A chciałby Pan, żeby przed Pałacem Prezydenckim powstał pomnik upamiętniający ofiary katastrofy smoleńskiej w tym śp. Lecha Kaczyńskiego?

Byłem i jestem za upamiętnieniem wszystkich ofiar katastrofy smoleńskiej i to się dzieje w całym kraju. 10 listopada odsłonięty będzie pomnik na Powązkach. Już jest tablica na Pałacu Prezydenckim, jest w Sejmie i w wielu innych miejscach. Warto się zastanowić, czy nie należałoby postawić również żywego pomnika ofiarom katastrofy smoleńskiej. Na przykład mogłaby powstać instytucja służąca rozwiązywaniu najboleśniejszych ludzkich spraw, może na przykład hospicjum, jak to proponuje siostra Małgorzata Chmielewska. W każdym przypadku trzeba uwzględnić wrażliwość rodzin ofiar katastrofy przy budowie takiego pomnika. Niedługo z inicjatywy mojej małżonki, która była w Smoleńsku z pielgrzymką upamiętniającą pamięć ofiar katastrofy smoleńskiej, rodziny spotykają się ponownie. To może być dobra okazja do rozmowy i na ten temat.

 

Część rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej chce się spotkać z premierem Tuskiem, by "wyjaśnić wątpliwości", z których najważniejsze dotyczą m.in. identyfikacji ciał i sekcji zwłok. Premier powinien spotkać się z rodzinami ofiar katastrofy smoleńskiej?

To smutne, ale istotnie w wyniku politycznych konfliktów nastąpiły też podziały w kręgu rodzin. Te rodziny mają prawo do zadawania każdego pytania, ale byłoby dobrze by partie polityczne zachowały w tej debacie umiar i trzymały się trochę na dystans.

Można było uniknąć sporu o krzyż?

Można było, gdyby niektórzy politycy uszanowali porozumienie Kancelarii Prezydenta z Kurią metropolitalną i harcerzami. Niestety nie uszanowali, ale i tak to porozumienie zostanie doprowadzone do końca.

Jak Pan ocenia marsze każdego 10 dnia miesiąca z pochodniami pod Pałac Prezydencki?

Nie oceniam tego. Demokracja to także prawo do demonstracji. Szkoda tylko, że politycy uczestniczący w tych marszach pozwalają na takie zachowania, jak okrzyki na temat mojej żony powracającej ze Smoleńska: "Żeby spadała" lub "żeby tam już została". To smutne.

 

Panie Prezydencie, porozmawiajmy o Pańskich obietnicach wyborczych.

Bardzo chętnie.

 

Zaakceptuje Pan ustawę o refundacji in vitro? I w jakim kształcie ustawę jest Pan w stanie podpisać?

Moja najważniejsza obietnica – ulga studencka na przejazdy już się realizuje. Od przyszłego roku będzie to nawet więcej niż obiecywałem, bo 51%. Jeżeli wpłynie do mnie ustawa bioetyczna po zakończeniu prac w parlamencie, to po pierwsze ją ocenię, a dopiero wtedy będę się deklarował. Po drugie, jeśli będzie zwierała finansowanie stosowania metody z budżetu państwa, to nie sądzę bym miał do tego zastrzeżenia. Po trzecie chciałbym, by ustawa była kompromisem między oczekiwaniami młodych małżeństw marzących o dziecku a wrażliwością środowisk obrońców życia nienarodzonego na los zarodków. Liczę, że będzie to taki kompromis jak przy obowiązującej ustawie antyaborcyjnej.

 

Podpiszę Pan ustawę o parytetach?

Analogicznie. Ocenię ustawę, gdy wyjdzie ona z Parlamentu. Zapowiadałem, że zachęcę moje własne środowisko polityczne do wyjścia z inicjatywą nie mniej niż 35%. Obietnicę już wykonałem, ale chętnie ją potwierdzę podpisem. Obiecywałem też pogłębienie samorządności i już trwają prace nad ustawą wprowadzającą wybór radnych w okręgach jednomandatowych.

 

Nie zgodzi się Pan na obligatoryjne podniesienie wieku emerytalnego?

Oczywiście, że byłoby najlepiej, gdyby każdy mógł sam decydować o tym, czy wybierze dłuższy okres pracy i lepszą emeryturę czy krótszy i niższą emeryturę. Ale w takich sprawach należy się deklarować mając przed sobą konkretną ustawę.

 

Czy chciałby Pan likwidacji KRUS?

Chciałbym reformy KRUS, ale na pewno nie likwidacji preferencji dla uboższej części wsi. Czekam na projekty ustawy w tej sprawie. System preferencyjnych emerytur dla rolników nie może zniknąć. Wciąż jest zbyt wielu biednych rolników. Z tego systemu nie powinni jednak korzystać ludzie zamożni, na przykład gospodarujący na setkach hektarów.

 

 

Narosły wątpliwości, czy jest Pan za prywatyzacją lasów, czy przeciwko.

Nie wiem kto te wątpliwości podsyca, bo powszechnie wiadomo, że jestem przeciwnikiem prywatyzacji lasów. Czuję tu rękę moich przeciwników. Zamiast sadzić takie bzdury, niech lepiej sadzą las (śmiech).

 

Czy będzie Pan zabiegał o dopłaty europejskie dla rolników na tym samym poziomie co dotychczas?

Nie, bo teraz toczy się batalia o poprawę warunków finansowania rolników polskich. Chodzi o to, aby polski rolnik uzyskiwał dopłaty na jednakowych zasadach, co jego koledzy z całej Unii.

 

A będzie się Pan sprzeciwiał odebraniu dopłat dla barów mlecznych? Wiemy, że w dużej mierze studenci i osoby ubogie na tym ucierpią.

Generalnie uważam, że lepiej dopłacać do studenta, a nie do instytucji i to jeszcze takiej, która funkcjonuje na rynku.

 

A zaakceptuje Pan podwyżkę podatku VAT na książki?

Podwyżka podatków to nie jest nic przyjemnego. Pamiętajmy jednak, że i tak jesteśmy poniżej średniej europejskiej podatku VAT. Lepiej nie podnosić podatków, ale czasami bywa to konieczne.

 

Jest Pan zwolennikiem zmian w Konstytucji?

Jestem i za chwilę sam wyjdę z inicjatywą ustawodawczą w zakresie zmian Konstytucji o czym mówiłem w kampanii wyborczej. Jest już praktycznie zamknięty rozdział "Polska w Europie", którego nie ma w Konstytucji RP, a powinien być. Nie ma takiego rozdziału, bo Konstytucja RP była przyjmowana przed wejściem Polski w struktury UE.

 

A będzie Pan za osłabieniem roli prezydenta w Konstytucji RP, czego chcieli politycy PO?

Nie, nigdy za takimi zmianami nie byłem i nie jestem. Oczywiste jest, ze obecna prezydentura będzie sprawowana zgodnie z Konstytucją uchwaloną w 1997 r. Ale mam świadomość, że przyszłość uprawnień prezydenckich (szczególnie silne weto) może zależeć od sposobu sprawowania funkcji prezydenta w tej kadencji.

 

Komisja Hazardowa zakończyła swoje prace i według raportu przewodniczącego Komisji Mirosława Sekuły afery nie było. Czy Mirosław Drzewiecki i Zbigniew Chlebowski, których po wybuchu afery wspierał Pan dobrym słowem powinni wrócić do aktywnej polityki w ramach PO.

Nie jestem członkiem żadnej partii i proszę zwolnić mnie od komentowania spraw partyjnych.

 

To porozmawiajmy o Januszu Palikocie. Czy wierzy Pan w sukces partii Palikota?

Nie, nie wierzę w sukces partii Palikota. Znajomości z Januszem Palikotem nigdy się nie wyprę, mimo że Palikot kierując się pewnie dobrymi intencjami trochę zaszkodził mi w wyborach prezydenckich. Nie cenię sobie ludzi, którzy dla politycznych kalkulacji poświęcają znajomość i przyjaźń. Uważam, że Janusz Palikot popełnił błąd najpierw uprawiając politykę nadmiernej wojowniczości, a teraz odchodząc z PO.

 

Pamiętamy, że Janusz Palikot chciał raportu zdrowia Lecha Kaczyńskiego i najważniejszych osób w kraju. W USA i w wielu innych państwach jest to praktykowane działanie. Czy Pan zamierza składać publiczne raporty o stanie swojego zdrowia?

Nie popierałem wtedy propozycji Janusza Palikota i dzisiaj też nie zamierzam tego czynić. Sfera prywatności musi być szanowana, nawet jeśli to dotyczy Prezydenta RP.

 

 

Opublikuje Pan aneks WSI?

Nie opublikował go Lech Kaczyński mając szereg wątpliwości. Ja podzielam w zasadniczy sposób wątpliwości mojego poprzednika. Nie, publikacji aneksu WSI nie będzie.

 

Wycofał Pan dwa wnioski Lecha Kaczyńskiego z Trybunału Konstytucyjnego. Czy możemy się spodziewać, że kolejne wnioski Pańskiego poprzednika zostaną wycofane z TK?

Tak, jest to możliwe. Być może jeszcze inne wnioski zostaną wycofane. Oceniam, że część tych wniosków była nieuzasadniona i chyba motywowana walką polityczną.

 

Coraz częściej mówi się o możliwej koalicji po przyszłych wyborach parlamentarnych PO-SLD? Pan będzie sprzyjał takiej koalicji?

Popierałem i pomagałem w konstruowaniu obecnej kadencji, ale rolą prezydenta jest zachęcanie partii do szukania w szerokim układzie tego, co może być wspólne. Dotyczy to partii centrowych jak i lewicowych, czy prawicowych. Chcę mieć przy sobie polityków o różnej wrażliwości ideowej. Oznaką tego jest obecność w Kancelarii profesora Tomasza Nałęcza i Sławomira Nowaka. Będzie ktoś z nurtu ludowego a na twardego prawicowca trzeba będzie poczekać. Miejsce jest jednak przygotowane.

 

Czy będzie się Pan ubiegał o prezydenturę na drugą kadencję?

Na to pytanie jest stanowczo za wcześnie. Właśnie rozpocząłem pierwszą kadencję i tego się trzymajmy. Na decyzje o kandydowaniu przyjdzie jeszcze czas za niecałe pięć lat.

 

Dziękuję za rozmowę.