Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest prezydent Bronisław Komorowski, wita Monika Olejnik, dzień dobry.
Bronisław Komorowski: Dzień dobry, witam serdecznie i panią i wszystkich radiosłuchaczy.
Monika Olejnik: Panie prezydencie, zaniepokojony jest pan tym, co się dzieje na Majdanie, prezydent Janukowycz coraz jest ostrzejszy wobec opozycji, nawet jest pozwolenie na strzelanie z broni ostrej i wykańcza, wykańcza opozycję. Co może zrobić Unia Europejska, co pan może zrobić?
Bronisław Komorowski: Jestem zaniepokojonym tym, co dzieje się na Ukrainie i z Ukrainą, bo oczywiście rezygnacja z podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską szalenie zawęża pole manewru i Ukrainie i Unii Europejskiej, także Polsce jako kraju sąsiadującego z Ukrainą, ale także jako kraju, który w Unii Europejskiej występował w roli dobrego adwokata europejskich dążeń Ukrainy.
To, co się dzieje na Majdanie widać wyraźnie, że jest zaostrzenie ze wszystkich stron, bo przecież jest też wyraźnie widać, też i mówią to sami liderzy opozycji, że tracą, utracili, albo tracą kontrolę nad zachowaniami Majdanu. Majdan dzisiaj jest, nie w pełni się utożsamia z opozycją i wydaje się, że następuje zjawisko takiej emancypacji pełnej Majdanu, ludzi pełnych niecierpliwości już, bardzo zmęczonych sytuacją, żądających także od opozycji i od władz całego szeregu działań. To nie jest dobra sytuacja. Bo oczywiście odpowiedzią na to wyraźnie widać, że są prawne przygotowania do ewentualnych rozwiązań natury siłowej. Oby tych rozwiązań, obyśmy się ich nie doczekali, bo wtedy będzie dramat, oczywiście z punktu widzenia reakcji świata zachodniego.
Monika Olejnik: Ja wiem, no tak, ale pokusi się pan o telefon do prezydenta Janukowycza, czy to nie ma sensu?
Bronisław Komorowski: Według mnie w tej chwili nie ma większego sensu, bo wszystko, co miało być powiedziane, zostało powiedziane. Dzisiaj Polska musi i Unia Europejska uznać, że nastąpiła zasadnicza zmiana sytuacji, także w relacjach Ukraina - Rosja, w układzie Ukraina - Unia Europejska i według mnie Polska powinna powiedzieć, że oprócz tego jest pewien obszar, który pozostaje niesłychanie ważny w dalszym ciągu, gdzie można wiele dobrego zrobić, to są relacje wzajemne polsko-ukraińskie. Trudno realizować dążenia Ukrainy prozachodnie za Ukraińców. Aczkolwiek warto odnotować i to, daje o sobie to znać na Majdanie, ale nie tylko, że rosną szeregi jakby dzisiaj już mocno zdeterminowanych, ale rosną szeregi ludzi na Ukrainie, którzy w dalszym ciągu ostro, mocno wyrażają swoją wolę, swoją akceptację dla kierunku prozachodniego. Ale realizacja tych marzeń wydaje się być już bardzo, bardzo trudna.
Monika Olejnik: Czy jest pan zdumiony tym, co się dzieje w prokuraturze. Prokuratura umarza śledztwo w sprawie Antoniego Macierewicza mówiąc, że raport WSI nie był dowodem, choć przed sądem Macierewicz mówił, że był dowodem, no i wiadomo przecież, że nie był osobą prywatną, bo był wiceministrem i to premier Kaczyński mianował go likwidatorem WSI.
Bronisław Komorowski: Jak widać trochę co innego nam się wydaje rzeczą normalną i zrozumiałą, logiczną, a co innego znalazło wyraz w uzasadnieniu decyzji o umorzeniu śledztwa. Chyba nie jest dobrym słowem, czy pan jest zdumiony, bo ja już od dłuższego czasu mówię, że potrzebna, przydałaby się bardzo głęboka reforma ustroju prokuratury, bo ten ustrój, który jest dzisiaj tak naprawdę on jest rodem z roku 50., to są czasy stalinowskie...
Monika Olejnik: Ale to chyba nie chodzi o ustrój...
Bronisław Komorowski: Chodzi, chodzi, chodzi... nie, nie, nie tylko.
Monika Olejnik: ...tylko o prokuratorów, którzy mają takie myślenie a nie inne.
Bronisław Komorowski: Jeżeli jest instytucja, która sama realizuje śledztwa i sama się kontroluje z tytułu realizacji tych śledztw, to zawsze o tą kontrolę skuteczną jest trudno, bo taka jest natura ludzka i taka jest natura instytucji, jak sama siebie kontroluje, sama siebie zadaniuje, sama ocenia swoją działalność i sama ją prowadzi, zawsze jest o wiele trudniej o jakąś obiektywność. Dlatego ja jestem zwolennikiem powrotu do modelu zbliżonego, tego, co było w okresie międzywojennym w Polsce, że prokuratura nadzorowała śledztwa policyjne, a sama śledztw nie prowadziła. Ale dzisiaj chyba nie ma większości w Sejmie polskim, aby taką zmianę głęboką wprowadzić.
Monika Olejnik: Nie ma.
Bronisław Komorowski: W związku z tym ma pani rację, warto rozważać inne warianty, w których większe znaczenie by się przywiązywało do mechanizmów wewnętrznych w prokuraturze, które mogłyby pozwolić na to, aby Prokurator Generalny mógł realnie wpływać na bieg spraw, skuteczniej niż to robi dzisiaj i aby też było jasne, że ponosi za to pełną odpowiedzialność. Dlatego jest projekt rządowy, przygotowywany, wiem, że przygotował go pan minister Biernacki w tej chwili, który zakłada między innymi wzmocnienie roli Prokuratora Generalnego, czy przynajmniej prokuratorów przełożonych.
Monika Olejnik: No tak, ale Prokurator Generalny ma uczyć panią prokurator czym jest antysemityzm, jeżeli ona nie rozumie tego, że „Żydzi do gazu” to jest stwierdzenie antysemickie? To jest chyba...
Bronisław Komorowski: Wiele zjawisk w prokuraturze mnie również się nie podoba, to jest, to, które pani wspomina to jest jedno z licznej gamy, to samo dotyczy i właśnie kwestii pana Antoniego Macierewicza, który dla mnie, ja nie jestem oczywiście ekspertem od spraw natury formalno-prawnych, ale to w moim przekonaniu jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, aby uzasadniać rezygnację ze śledztwa prokuratorskiego tym, że pan Antoni Macierewicz był osobą prywatną i miał dostęp do tajemnic państwowy i jako osoba prywatna właściwie zrobił wszystko...
Monika Olejnik: Nie ponosi odpowiedzialności.
Bronisław Komorowski: Bo jeżeli nie był urzędnikiem, nie był osobą oficjalną, to rozumiem, że był osobą prywatną. A raport słynny, o którym on sam mówił jako doniosłym dokumencie państwowym, staje się raptem nieznanej w zasadzie definicji w ogóle, jakimś nieistotnym świstkiem, który jest pozbawiony znaczenia. Ale efekt jest taki, że narosło tysiąc legend, mitów wokół likwidacji WSI, narosło wiele ludzkiej krzywdy, przypomnę, że i prezydent Lech Kaczyński przepraszał niektóre osoby za pomówienia zawarte w tym raporcie, przypomnę, że sądy zasądzają odszkodowania od państwa polskiego i to są już ponad milionowa kwota z tytułu odszkodowań wypłacanych osobom, które się poczuły skrzywdzone przez pana Antoniego Macierewicza, a jednocześnie jest decyzja prokuratury taka, jaka jest, to musi budzić czy zdziwienie, czy wątpliwość, czy po prostu zaniepokojenie.
Monika Olejnik: Wszystko wskazuje na to, że powstanie komisja śledcza, Jarosław Kaczyński mówi, że ci, którzy powołają taką komisję będą rozliczeni.
Bronisław Komorowski: To jest jakaś próba strasznie, wywierania nacisku.
Monika Olejnik: Pan się nie obawia, panie prezydencie, że pan może stanąć przed komisją, pamiętam, jak były próby postawienia przed komisją prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.
Bronisław Komorowski: Wielokrotnie to już dałem tego dowód, ja jestem człowiekiem generalnie spokojnym, ale mnie naprawdę jest trudno przestraszyć, bo różne osoby mnie straszyły i jakoś nic z tego nigdy nie wyszło. A jeśli chodzi o stanięcie przed komisją to powiem tak, że to na szczęście nie PiS podejmuje decyzje w tej sprawie, tylko komisja jako całość, komisja reprezentująca cały parlament, który w świetle konstytucji nie ma żadnych uprawnień w stosunku do prezydenta. Więc warto o tym pamiętać zanim zacznie się tego rodzaju opowiadać historyjki, na użytek bieżącej jakiejś walki politycznej.
Monika Olejnik: Bo się opowiada, że pan właśnie związany z WSI, że pan bronił długie ramię Rosji, że pan przyjmował pułkownika Tobiasza, że pan WSI, jest mowa o pieniądzach...
Bronisław Komorowski: No tak, tylko wie pani pułkownik Tobiasz jako świadek koronny w sprawie dotyczącej m.in. komisji weryfikacyjnej zmarł, bo m.in. tak długo trwało śledztwo prokuratorskie, które się nie zakończyło, dotyczące podejrzeń o korupcję w kręgu komisji weryfikacyjnej. Natomiast wie pani co do tego, kto jest bliżej związany z czym, to ja powiem: poczuwam się w pełni do kontaktów z WSI, ale jako przełożony WSI, bo ja byłem ministrem obrony narodowej. To bliżej można powiedzieć związany był Antoni Macierewicz, bo miał bardziej intymne relacje z tą instytucją na pewno ode mnie, być może jako osoba prywatna, być może jako nadzorujący te służby z ramienia rządu Jarosława Kaczyńskiego, nie wiem prywatny, czy oficjalny człowiek. A z tych wszystkich oskarżeń, którymi tak straszono opinię publiczną, w imię których tak wiele osób skrzywdzono i zaszkodzono siłom zbrojnym, zaszkodzono bezpieczeństwu, nic nie zostało udowodnione. Ja tylko przypomnę, że chyba w 2007 roku, już wtedy, ówczesny minister obrony narodowej w rządzie Jarosława Kaczyńskiego wysłał pismo, w którym prosił o usunięcie Antoniego Macierewicza z zajmowanego stanowiska, bo zniszczył możliwość skutecznej ochrony kontrwywiadowczej sił zbrojnych polskich, m.in. w okresie prowadzenia operacji bojowej, jaką była operacja w Afganistanie. Można przypomnieć tysiąc różnych dziwnych zachowań pana Antoniego Macierewicza, łącznie z tym, że jednak czymś było niebywałym oskarżenie ministrów spraw zagranicznych krajów grupy weimarskiej, a więc Niemiec, Francji i Polski o to, że są agentami rosyjskimi. Więc jak ja słyszę to długie ramię Rosji, to mi się przypomina ten eksces pana Antoniego Macierewicza, który oskarżył i Francję i Niemcy, i Polskę jednocześnie, że wszyscy są długim, krótkim, średnim i jakimkolwiek w ogóle ramieniem rosyjskim.
Monika Olejnik: Tak, ale czy taka komisja...
Bronisław Komorowski: A ja wiem, kto, ale wiem i wiele osób wie, kto wyciąga największe korzyści z tytułu rozwalenia polskich służb wywiadowczych i kontrwywiadowczych. Ja jestem pewien, jestem pewien, że w jednym miejscu niewątpliwie, na Wschód od Polski, otworzono butelkę szampana na wiadomość o tym, co zrobiono z polskim wywiadem i kontrwywiadem. I na koniec pani powiem tyle, że nigdy, nigdy na świecie nikt tego rodzaju rzeczy nie zrobił z własnym wywiadem, z własnym kontrwywiadem. Nawet po rewolucji bolszewicy oszczędzili cały wywiad carski, bo to był wywiad, który służył państwu, nowemu państwu radzieckiemu już wtedy. To jest jedyny, znany na świecie przypadek zniszczenia własnego wywiadu, kontrwywiadu i jako taki był godny i wtedy napiętnowania i dzisiaj. Dzisiaj po tych wielu latach jestem dziesięć razy bardziej pewien, że to ja miałem rację, głosując przy tej niemądrej ustawie, którą zrobili źli ludzie, szkodzący Polsce.
Monika Olejnik: Czy pokusił się pan o to żeby zajrzeć do aneksu, którego nie opublikował, nie zgodził się na publikację prezydent Lech Kaczyński?
Bronisław Komorowski: To już powinno wszystkim wystarczyć, także i sympatykom PiS, że i prezydent Lech Kaczyński w ten sposób, w moim przekonaniu, ocenił działalność Antoniego Macierewicza, że odmówił publikacji tego, nie wiem, oficjalnego, prywatnego, bo dzisiaj trudno w ogóle powiedzieć jakiej w ogóle rangi jest ten dokument.
Monika Olejnik: No też Trybunał się do tego przyczynił, bo powiedział, że musi być nowelizacja.
Bronisław Komorowski: Wie pani, normalnie prezydent, jeżeli stoi w obliczu takiego problemu to sam podejmuje decyzje, jeżeli wysyła coś do Trybunału, to znaczy ma bardzo poważne wątpliwości. Lech Kaczyński miał ogromne wątpliwości, m.in. dlatego, że ja znam przypadek przepraszania przez niego za winy Antoniego Macierewicza osób pomówionych w tym rzekomym dokumencie.
Monika Olejnik: www.radiozet.pl prezydent Bronisław Komorowski i Monika Olejnik, czyli nie zajrzał pan do aneksu, nie?
Bronisław Komorowski: Wie pani ja...
Monika Olejnik: Spalił go pan, gdzie on jest ten aneks.
Bronisław Komorowski: Tam, gdzie powinien być.
Monika Olejnik: W sejfie?
Bronisław Komorowski: Jest, powinien być w moich przekonaniu w służbach, ale ja naprawdę nie cieszę się faktem tym, że gdzieś ten dokument funkcjonuje. Znam swój życiorys, znam życiorysy wielu osób, byłem ministrem obrony narodowej i wiem co to znaczy, jakie jest znaczenie służb, wywiadu i kontrwywiadu wojskowego dla skutecznego działania wojska, w związku z tym naprawdę, swoją wiedzę o świecie, swoją wiedzę o wojsku czerpię z innych źródeł niż dokumenty wysmażone przez Antoniego Macierewicza.
Monika Olejnik: Niedługo będzie film o Jacku Strongu, czyli o pułkowniku Kuklińskim, czy pan, zwierzchnik sił zbrojnych nada pośmiertnie, bo jest dziesiąta rocznica śmierci pułkownika Kuklińskiego, Order Orła Białego pułkownikowi?
Bronisław Komorowski: Nie zrobił tego także mój poprzednik Lech Kaczyński, przypuszczam, że z prostego powodu, że to jest jednak wielki dylemat. Ja jestem człowiekiem, który z jednej strony, jakoś jestem sam, osobiście wdzięczny za to, że pułkownik Kukliński ostrzegł świat zachodni o tym, co się w Polsce szykuje, nie ostrzegł „Solidarności”, ale być może miał w tym swoją jakąś głęboką rację. Ale z drugiej strony wszyscy wiemy, że to nie jest takie proste z punktu widzenia zasad obowiązujących wojskowych. Ja mam w kręgu swoich najbliższych współpracowników jednego bardzo bliskiego współpracownika pana pułkownika Kuklińskiego, który opowiada ciekawe rzeczy o nim, bardzo serdecznie, bardzo ciekawie i bardzo życzliwie.
Monika Olejnik: Pułkownika Kuklińskiego?
Bronisław Komorowski: Tak. Pan gen. Koziej był jego bardzo bliskim współpracownikiem w sztabie generalnym i mówi bardzo dobrze. Ale gdzieś w moim przekonaniu, jako naród stoimy w obliczu takiego nierozwiązywalnego dylematu, pytania, powiedziałbym o Konrada Wallenroda. To jest pytanie i w szkole wszyscy młodzi Polacy, mam nadzieję, że zawsze będą to studiowali, aby wiedzieć, że nie ma prostych odpowiedzi na bardzo skomplikowane sytuacje.
Monika Olejnik: Panie prezydencie, ustawa o „bestiach” w skrócie mówiąc, wzbudziła pana zaniepokojenie, bo podpisał pan z jednej strony, ale z drugiej strony zdecydował, że prześle do Trybunału, czyli ma pan zastrzeżenia konstytucyjne. Prawnicy mówią, że jest to ustawa hańbiąca, że jest to ustawa, która może doprowadzić do tego, że przypuszcza się, że człowiek kogoś może zabić i jest zamykany w ośrodku specjalnym.
Bronisław Komorowski: Chciałem powiedzieć tak, że prawnicy mówią rzeczy bardzo różne. Jedni mówią, że to jest absolutnie zgodne z konstytucją, inni mówią, że to jest właśnie nie do przyjęcia. Natomiast wydaje mi się, że wszyscy prawnicy, a szczególnie konstytucjonaliści wiedzą doskonale, że obie normy, które musiałem brać pod uwagę, norma obowiązku działania na rzecz bezpieczeństwa obywateli i norma, jaką jest niekarane powtórne, czy utrzymywanie pewnych standardów praw człowiek i obywatela, że to są równe normy, wynikające z tej samej konstytucji. Więc tutaj mamy sprzeczność równie ważnych spraw. Dlatego też jednak stanąłem na stanowisku, że po pierwsze należy uniknąć niebezpieczeństwa i zagrożenia i lęku polskiego w związku z opuszczeniem więzienia przez osoby, osobę na razie, tak dramatycznie niebezpieczną. A z drugiej strony chciałbym, żeby Trybunał zbadał to, bo jeśli Trybunał podejmie decyzję, że to jednak jest gdzieś niezgodne, to będzie miało państwo polskie sporo miesięcy na to, żeby ustawę poprawić, to po pierwsze. Po drugie, chciałbym zwrócić uwagę, ja się nie zgadzam z opinią, że to jest karanie po raz drugi, albo że bez sądu karanie.
Monika Olejnik: Tak, ale też akurat ten przypadek jest taki, ale mogą być takie przypadki, że ktoś się narazi - nie wiem - naczelnikowi więzienia...
Bronisław Komorowski: Ja wiem, ale wie pani nie, nie, nie, to nie jest tak. Bo po pierwsze chciałbym powiedzieć tu jest zapewniona procedura sądowa, to sąd penitencjarny będzie decydował, poza tym w polskiej praktyce prawnej są przypadki, w których nawet bez sądu kogoś się pozbawia swobody działania, to dotyczy osób chorych psychicznie, to dotyczy alkoholików, to nawet jest tak prozaiczna i drobna w sumie sprawa, ale dotykająca wielu ludzi, jak funkcjonowanie izb wytrzeźwień, gdzie żadnego wyroku sądowego nie ma, gdzie leczenie nie jest uznawane za karę, tylko jest działaniem na rzecz albo dania nowej szansy, poprzez leczenie medyczne i inne...
Monika Olejnik: Ja wiem, ale ta histeria wobec Trynkiewicza, to pana nie...
Bronisław Komorowski: Martwi mnie, martwi mnie, bo byłoby dobrze żeby było na spokojnie rozważane, właśnie ten problem sprzecznych racji, których nie wolno zlekceważyć, ani jednej, ani drugiej. Natomiast jeżeli jest to tylko epatowanie takie, strasznie opinii publicznej, to wydaje mi się, że
to jest nie fair, jest nie w porządku, jest niepotrzebne i daj Panie Boże, żeby się nie skończyło nieszczęściem, bo nieszczęściem może być także i lincz tego człowieka, prawda. Ale nieszczęściem przede wszystkim może być jego bezkarność, czyli stworzenie możliwości popełnienia ponownie tak odrażającego czynu wobec małych chłopców.
Monika Olejnik: Dobrze, że pan premier przeprosił za panią premier Bieńkowską, która powiedziała sorry taki mamy klimat, pociągi się spóźniają.
Bronisław Komorowski: Wie pani to jest tak, ja myślę, że to są dwie racje, bo przecież z jednej strony wszyscy wiemy, że klimat jest rzeczywiście źródłem bardzo licznych, trudnych do przewidzenia, trudnych do opanowania sytuacji.
Monika Olejnik: No tak, ale w Finlandii jest bez przerwy minus 35.
Bronisław Komorowski: Jest, ale na przykład jeżeli w Niemczech, czy w Stanach Zjednoczonych nastąpi kataklizm z pogodą to nikt nie oskarża od razu prezydenta Obamy, prawda. Ale oczywiście, czym innym jest pewna delikatność wypowiedzi, która powinna uwzględniać wrażliwość ludzi, jak rozumiem nastąpiła pewna korekta ze strony pani wicepremier...
Monika Olejnik: Nie, nie, ze strony pani wicepremier nie, nie.
Bronisław Komorowski: Nie, bo tam było, że co do liczby pociągów...
Monika Olejnik: Co do liczby pociągów, tak, ale pani wicepremier powiedziała, że PR-owo nie będzie niczego robiła.
Bronisław Komorowski: Mam nadzieję, że wszyscy, że tak powiem, uznają za jakiś, za nic groźnego, nie wynikającego z chęci obrażenia kogokolwiek, czy urażenia, ale dla pani wicepremier, pani premier to musi być sygnał sytuacji, o której jej mówiłem zresztą, że ministerstwo transportu jest ministerstwem dużego ryzyka.
Monika Olejnik: Bardzo.
Bronisław Komorowski: I różnych właśnie takich małych także problemów. A jej zadanie jest zadaniem wielkim, jakim jest z jednej strony zreformowanie tego obszaru komunikacji, a z drugiej strony jednak mądre zaplanowanie wydania ogromnych pieniędzy europejskich. Więc ja życzę jej żeby, znajdowała ten dobry jakiś balans między tymi potrzebami.
Monika Olejnik: A Platforma dalej jest „starą ciotką”, panie prezydencie, kiedyś Kazimierz Kutz powiedział, że Platforma to jest taka stara ciotka, co ma klimakterium.
Bronisław Komorowski: Ale to chyba nie wtedy, kiedy był członkiem Platformy?
Monika Olejnik: Wtedy, jak był członkiem, tak, tak.
Bronisław Komorowski: A już pewnie przestawał, tak.
Monika Olejnik: Nie
Bronisław Komorowski: Wie pani, trzeba bardzo uważać żeby nie obrazić ciotek w Polsce, wie pani, bo są i starsze ciocie, które są bardzo miłe, ale myślę, że tak już poważnie odpowiadając, w ustach pana też w latach, to powiedziałbym raczej bym to traktował jako komplement. Ale to po drugie, a po trzecie powiedziałbym tak, że wydaje mi się, że na polskiej scenie politycznej jest w cenie pewien umiar, jest w cenie doświadczenie, jest w cenie pewna zdolność do samoograniczania się, a to na ogół przychodzi z wiekiem.
Monika Olejnik: I na koniec, będzie pan kandydował, panie prezydencie? To powinno być na początek.
Bronisław Komorowski: Wie pani, ja na razie serdecznie chcę wszystkim podziękować za miłe, za wiele głosów oddawanych na mnie w różnych sondażach, z których wynika, że cieszę się dużym zaufaniem, także i zaufaniem tych środowisk, które gdzie indziej w czasie wyborów lokowały swoje nadzieje i swoje głosy, na rzecz mojego konkurenta. Cieszę się, bo to jest dowód na to, że można w Polsce zbliżać się, niekoniecznie w stu procentach, ale zbliżać się do pewnej wspólnoty, pomimo różnic.
Monika Olejnik: No dobrze, ale tak czy nie?
Bronisław Komorowski: Ale chciałem po pierwsze pani powiedzieć, że staram się, mam nadzieję, że mi to wychodzi koncentrować się na tym, aby przyzwoicie zrealizować swoje zadania wynikające z tej kadencji.
Monika Olejnik: A to już niedługo.
Bronisław Komorowski: A decyzje, o, jeszcze kawałeczek, niech pani już tak bardzo nie...
Monika Olejnik: No w Ameryce to już by było szaleństwo.
Bronisław Komorowski: Wiem, ale Polska jest krajem chyba jednak gdzie na razie czeka nas parę innych szaleństw, wybory do Parlamentu Europejskiego, do samorządu, itd., ja w odpowiednim momencie powiem oczywiście o moich decyzjach, ale chciałem pani powiedzieć i to bardzo serio dlaczego nie spieszę z taką decyzją. Dlatego, że z mojej już długoletniej obserwacji i doświadczenia politycznego wynika jedno, że jak pada tego rodzaju deklaracja, to człowiek, który tę deklarację składa staje się jej niewolnikiem, to znaczy zaczyna działać głównie pod kątem idących wyborów. Rezygnuje z niektórych działań, które są potrzebne, konieczne, zasadne, ale mogą być troszkę niepopularne. Więc ja wiem, że jeśli padnie z mojej strony taka deklaracja, ja będę zakładnikiem tej deklaracji i na razie chciałbym tego uniknąć, ale serdecznie pani dziękuję za pytanie.
Monika Olejnik: Bardzo proszę. To był wywiad z prezydentem Polski, Bronisławem Komorowskim, dziękuje Monika Olejnik.