Menu rozwijane

03 października 2011

Puls Medycyny: „Kryzys finansowy dotknie także zdrowie” , red. Magdalena Sowińska rozmawia z Maciejem Pirógiem, społecznym doradcą prezydenta RP ds. zdrowia

Czego pan spodziewa się po nowym rządzie?

W nowej kadencji tej koalicji, a może nawet tego samego ministra zdrowia, może być jeszcze lepiej. Liczę na odwagę w podejmowaniu decyzji i profesjonalizm zmian, które będą proponowane, bo ochrona zdrowia jest taką dziedziną, gdzie zmiany będą dokonywane ciągle. To nie znaczy, że wcześniej było źle. Obecnie rząd będzie mógł pracować w większym komforcie, w długofalowej, jak na polskie warunki, formule. I nie chodzi o trwanie, ale o pozostanie w tym samym miejscu tej samej ekipy, tego samego człowieka, który odpowiada za ten sektor. Uważam, że będzie to z pożytkiem dla zmian w ochronie zdrowia ta druga kadencja może dać lepsze rozwiązania systemowe.
Nie należy jednak zapominać, gdzie jesteśmy. Mamy kryzys finansów publicznych w krajach UE i kryzys ten dotknie ochronę zdrowia w Polsce w sposób oczywisty ze względu na sposób zbierania pieniędzy na publiczną opiekę zdrowotną. To wcale nie znaczy, że gdybyśmy mieli system budżetowy, byłoby lepiej może nawet tym bardziej byłoby gorzej. Natomiast zapewne będzie potrzebne poszukiwanie nowych źródeł finansowania, bo nie wyobrażam sobie, żeby w obecnej sytuacji podwyższać podatki z tytułu składki na opiekę zdrowotną. Nie powinno się też wprowadzać opłat za wizytę u lekarza. Jednym z możliwych źródeł są oczywiście ubezpieczenia dodatkowe. Jest mitem, że to rozwiązanie uzdrowi finanse ochrony zdrowia w Polsce, ale takie ubezpieczenia są potrzebne dla pewnych grup pacjentów i świadczeniodawców.


Jakie pilne działania rządu są zatem niezbędne?

Są dwa obszary działań: w zakresie poszukiwania nowych środków oraz na rzecz wydawania w sposób bardziej racjonalny i uporządkowany tych pieniędzy, które już są do dyspozycji NFZ i ministra zdrowia. Takie działania były już zapowiadane i wierzę, że tak się stanie. Przede wszystkim chodzi o już gotowy projekt ustawy, nazywanej ustawą o jakości, która powinna regulować standardy postępowania medycznego, a gdy one już będą ich wycenę, niezależną od płatnika za te świadczenia. Teraz usługi wycenia Narodowy Fundusz Zdrowia i to jest sytuacja nienormalna.
Powołanie Agencji Taryf, a właściwie standaryzacji i taryf, Katarzyna Tymowska proponowała już 15 lat temu. Agencja przygotuje narzędzia dla ministra zdrowia: we współpracy ze specjalistami będzie określała standardy postępowania w poszczególnych procedurach medycznych i dokona ich wyceny. Z tym wiąże się podniesienie jakości świadczeń medycznych i opieki zdrowotnej oraz lepsze wykorzystanie środków.
Osobną sprawą jest regulacja ustawowa dotycząca płatnika. To jest jedyny obszar, którego pakiet ustaw zdrowotnych przyjęty w poprzedniej kadencji właściwie w ogóle nie regulował. Nie chodzi o powrót wprost do kas chorych, jednak decentralizacja jest niezbędna. Nie przesądzam, czy powinno być 16, czy mniej oddziałów, które mają swoją autonomię. Profesjonalny nadzór finansowy nad środkami publicznymi wyobrażam sobie poza ministrem zdrowia, czyli w ręku ministra finansów, natomiast nadzór merytoryczny nad płatnikiem powinien zostać przeniesiony bezpośrednio do resortu zdrowia odpowiedzialnego za politykę zdrowotną.

Czy w obecnej kadencji parlamentu Prezydent RP i Kancelaria Prezydenta RP bardziej zaangażują się w sprawy zdrowia?

Prezydent i Kancelaria Prezydenta nie zajmują się organizacją ochrony zdrowia, to absolutnie przynależy rządowi. Ale w sferze zdrowia publicznego działania powinny być szersze, wielosektorowe. To zadania także dla samorządu i organizacji pozarządowych, i dla kancelarii. W czasie prezydencji Polski w UE decydenci bardzo mocno się przekonali, że zdrowie publiczne to nie tylko hasło. Minister zdrowia powinien dostać wsparcie od całego rządu, ale także od Kancelarii Prezydenta, aby w zdrowiu publicznym bardzo aktywnie działać.
W Polsce dodaliśmy lat do życia: wydłużyliśmy średnią wieku, przez ostatnie 20 lat w dużym stopniu poradziliśmy sobie z olbrzymią nadumieralnościa mężczyzn w wieku średnim. Teraz trzeba dodać życia do lat, abyśmy jak najdłużej, w jak największym procencie dożywali późnego wieku w zdrowiu i dobrej kondycji. Chodzi nie tylko o seniorów. Nowe wyzwania są związane z postępem cywilizacyjnym – potrzebna jest lepsza opieka nad chorymi psychicznie, ale nie tylko psychiatry i psychologa, ale szersze działanie państwa w tym zakresie. Trzecia grupa to niepełnosprawni, których ciągle w Polsce nie widać, ale to wcale nie znaczy, że ich nie ma.
Kancelaria Prezydenta jest miejscem, w którym powinny być sygnalizowane problemy i potrzeby, proponowane pewne rozwiązania, które potem rząd, po modyfikacji lub nie, będzie realizował. Jednym z zagadnień, nad którym po wyborach chcemy wspólnie z Ministerstwem Zdrowia oraz komisjami zdrowia Sejmu i Senatu pracować, jest właśnie zdrowie publiczne i problemy, które wymieniłem.

Czy to znaczy, że Prezydent skorzysta ze swego prawa i zgłosi jakieś nowe rozwiązania ustawowe dotyczące opieki zdrowotnej?

Jeśli chodzi o zdrowie publiczne, to tak. Słabością Narodowego Programu Zdrowia na lata 2007-2015 jest brak mechanizmów, aby ten program realizować. Czy będzie ustawa prezydencka w tej materii? Czemu nie.

Jako efekt pracy z rządem i parlamentem?

W tej konfiguracji jest to możliwe.

Weszła już w życie ustawa o działalności leczniczej. Czy pana zdaniem dzięki niej powstanie w Polsce optymalna dla potrzeb populacji sieć szpitali?


Wiele środowisk niepotrzebnie się obawiało Ustawy o działalności leczniczej. Wreszcie możemy mieć w Polsce podmioty lecznicze o normalnej, znanej w całej Europie konstrukcji prawnej. Jeżeli te nowe rozwiązania prawne pewne rzeczy wymuszają, to dobrze. Nie ma takich sytuacji i myślę, że ich nie będzie – żeby zadłużone szpitale, istotne z punktu widzenia zaspokajania potrzeb zdrowotnych lokalnej społeczności, nagle przestały istnieć. Niektóre placówki jednak nie będą działać w takiej formule, w jakiej funkcjonowały do tej pory, czyli publicznego balastu dla samorządu i dla środków publicznych. Pewnie będzie można dla nich znaleźć inne zadania, inny profil działania, niekoniecznie w systemie publicznym.
Ustawa o działalności leczniczej nie wystarcza jednak, aby stworzyć optymalną sieć szpitali. Jestem przeciwnikiem administracyjnego tworzenia sieci z góry aż do gminy włącznie. Popieram rozwiązanie, aby określone były pewne procedury medyczne, za które państwo odpowiada i których świadczenie jest ograniczone wyłącznie do dwóch, trzech wyznaczonych ośrodków. Zezwolenie na wejście kolejnego podmiotu do takiej sieci musiałoby wynikać z epidemiologii i zwiększających się możliwości finansowych państwa. Chodzi o leczenie najbardziej skomplikowanych oparzeń, nowotworów, chorób sierocych czy medycynę ratunkową. Takie miejsca powinny być i już są wyznaczone, ale obecnie z punktu widzenia świadczeniodawcy te procedury są bardzo często nieopłacalne. Jeżeli minister zdecydowałby a uważam, że tak powinno być iż dane procedury muszą być stosowane w Polsce, to wspomniana wcześniej agencja taryfikacji powinna określić cenę gwarantowaną dla ośrodka, który będzie ją wykonywał. Aby potem nie szukać jakichś opłacalnych procedur, które nie powinny być na takim wysokim szczeblu referencyjności wykonywane tylko po to, aby załatać dziurę powstałą w wyniku niedoszacowania kosztów drogiego leczenia. Dlatego do ustawy o działalności leczniczej trzeba dodać ustawę o jakości i na to nałożyć pewne rozwiązania dotyczące sieci najbardziej specjalistycznych ośrodków nie objętych konkursem ofert i spoza zasięgu publicznego płatnika. Gwarancję odpowiedniego ich finansowania dawałby minister – to kolejny przykład pokazujący, dlaczego centrala publicznego płatnika powinna być nie na zewnątrz, ale wewnątrz resortu zdrowia.