Sytuacja w naszym kraju pod względem demograficznym nie jest zadowalająca – w 2003 r. zanotowaliśmy najniższy przyrost naturalny – ubyło nas aż 14 tys. Obecnie poziom ten oscyluje wokół zera a dzietność polskich kobiet wynosi 1,3, czyli 130 urodzeń na 100 kobiet. To jest zdecydowanie zbyt mało, żeby społeczeństwo nie starzało się. Dlatego mam przyjemność z Małżonką Prezydenta RP, mamą 5. dzieci rozmawiać na temat polskich kobiet – aktywnych mam.
Matka Polka – nazwa sztandar. Co tak naprawdę, według Pani, kryje się za tym określeniem? Jaka jest ta polska mama?
Anna Komorowska: Z semantycznego punktu widzenia każda Polka mająca dzieci mieści się w tym pojęciu. Mam wrażenie, że dzisiaj to określenie czasami trąci myszką. Kiedyś było używane z uznaniem dla Polek, kobiet silnych, zaradnych, gdy trzeba było, samowystarczalnych, poświęcających się rodzinie, tych które często rezygnowały z własnych potrzeb i ambicji na rzecz domu. Bywało, że później nadawano mu wręcz pejoratywne, lekceważąco ironiczne znaczenie.
A jaka jest dzisiejsza mama? Odpowiadając na to pytanie można szeroko rozłożyć wachlarz różnych typów, od mamy źle zajmującej się dziećmi, po mamę nadopiekuńczą. Współczesna Matka Polka mieści się w palecie tych postaw.
Często też określenie Matka Polka utożsamiane jest z kurą domową...
Ale co tak naprawdę znaczy „kura domowa”? Uważam, za niewłaściwe dzielenie matek na dobre i złe w zależności od tego, czy decydują się łączyć macierzyństwo z pracą, czy też wybierają pozostanie w domu. Decyzje wynikają z różnych czynników i nie powinny podlegać wartościowaniu. Jeżeli kobieta, określana mianem „kura domowa” prowadzi dom, zajmuje się dziećmi, to jest raczej menadżerem domowym. Sama przez wiele lat zajmowałam się dziećmi i domem i wiem jak absorbujące jest to zajęcie. Bo przecież w dużej części do mnie należała organizacja życia domowego, troska o edukację i czas wolny dzieci, nasze życie rodzinne, towarzyskie i kulturalne. Jestem pełna uznania dla wszystkich matek, zarówno tych które decydują się na pozostanie z dziećmi w domu, jak i tych, które wychowują je nie przerywając kariery zawodowej.
Obraz polskich mam, jak sama Pani stwierdziła zmienił się. Czy zatem teraz Matka Polka brzmi dumnie?
Myślę, że nadal miewa podwójne zabarwienie. Mnie osobiście bliskie jest poczucie podwójnej dumy, zarówno jako Polki jak i matki.
Na jakiś okres zrezygnowała Pani z aktywności zawodowej. Czy przy 5. dzieci już się po prostu nie da połączyć pracy z macierzyństwem, czy raczej był to taki wybór?
To był nasz wspólny wybór, mój i męża. Jednak kiedy najmłodsze dziecko dorosło do wieku przedszkolnego, a starsze chodziły już do szkoły, podjęłam pracę zawodową. Nie było to łatwe, ale taka była konieczność.
Jak wówczas wyglądało macierzyństwo? Czym się różniło od tego współczesnego? Ma Pani 3. córki i 2. synów i 3. wnucząt, czyli doświadczenia nowego pokolenia już są.
Przede wszystkim rzucają się w oczy różnice natury „technicznej”. Dziś jest dużo łatwiej. Moje dzieci wychowywały się w czasach pranych pieluszek tetrowych. Początkowo też nie mieliśmy pralki – to było dosyć trudne. Jak porównuję dzisiaj, np. przygotowywanie posiłków, jakość mleka i dostępność wszystkich odżywek do czasów, kiedy tego nie było, to jest ogromna różnica. Wówczas to wszystko pochłaniało dużo czasu i skutkowało dużym zmęczeniem.
Z badań robionych w krajach OECD wynika, że spośród kobiet, które decydują się na macierzyństwo więcej jest tych aktywnych zawodowo niż tych, które nie pracują. Stereotypy myślenia wydają się być odwrotne. Teraz zapewne jednym z czynników wpływających na takie decyzje jest ten ekonomiczny.
Na pewno czynniki ekonomiczne mają wpływ na decyzję o łączeniu rodzicielstwa z aktywnością zawodową, ale nie powinien, być to jedyny i najważniejszy aspekt. Jednakże każda para powinna podjąć decyzję, czy mama pozostaje w domu, czy wraca do pracy. Ideałem byłby bardziej elastyczny tryb pracy, bardziej życzliwy rodzicom, np. możliwość pracy z domu, czy praca w niepełnym wymiarze.
Ta fleksyjność pracy jest jednym z elementów polityki prorodzinnej?
Tak, jest to bardzo istotny aspekt. I w tym zakresie Kancelaria Prezydenta RP nie tylko rekomenduje, ale i sama proponuje rodzicom rozwiązania pozwalające na połączenie aktywności zawodowej z rodzicielstwem.
Ważne jest nagłaśnianie dobrych praktyk, pokazywanie przykładów firm, które są przyjazne rodzicom. I do tego przyczynia się np. konkurs „Firma przyjazna mamie”.
Pani patronuje temu konkursowi, więc zapytam wprost – czym charakteryzuje się taka firma przyjazna mamie?
Każdy pracodawca proponuje inne rozwiązania dostosowane do specyfiki firmy i potrzeb pracowników. Istotne jest to, że to sami pracownicy–rodzice oceniają swoją firmę jako przyjazną, to oni zgłaszają swojego pracodawcę do tego konkursu.
Tak naprawdę rzadko tylko jeden rodzic zajmuje się dzieckiem. Zwłaszcza teraz, kiedy role społecznie naprawdę się zmieniają. Dzisiaj widok ojca spacerującego z wózkiem czy przechodzącego na urlop tacierzyński nie jest ewenementem...
W pewnych środowiskach jest nawet moda na to, żeby ojcowie spędzali więcej czasu ze swoimi dziećmi.
W jaki inny sposób, oprócz propagowania urlopu tacierzyńskiego, możemy realizować hasło, że tata potrafi wychować nie gorzej niż mama?
Zachęcając, pokazując, że jest to ważne w rozwoju dziecka i życia rodzinnego. Coraz częściej ojcowie są przy porodach, co w dawnych czasach było wręcz niemożliwe. Wszystko, co się robi na rzecz wzmacniania więzi rodzinnych, jest szalenie ważne. Ale poród to nie wszystko. Uważam, że bardzo dobrym rozwiązaniem są niedawno wprowadzone roczne urlopy rodzicielskie, z których mogą korzystać oboje rodzice, razem, czy też wymiennie. Ważne jest też, by tatusiowie byli „dopuszczani” do wychowania dzieci, by panie angażowały panów w codzienną opiekę, by nie zrażały ich uważając, że tylko one wiedzą jak wychować i pielęgnować dziecko. Uważam, że panowie też doskonale sobie radzą. Istotnym wsparciem w propagowaniu ojcostwa są też fora internetowe, publikacje, szkolenia adresowane typowo do ojców lub też obojga rodziców, a nie tylko do mam. Warto pokazać, że ojciec też potrafi zaopiekować się dzieckiem, a w miarę upływu czasu zostać jego przyjacielem.
Czy nie powinniśmy zacząć od wychowywania naszych dzieci? Nie mówię, tylko o synach, ale również o córkach, które często, po prostu za bardzo później matkują mężczyznom.
Był taki okres, kiedy kobiety poczuły, że są tak silne, że wszystko zrobią same i to lepiej – urodzą dzieci, posprzątają, ugotują, wyprasują i jeszcze zrealizują się zawodowo. Ważna jest jak najszersza promocja partnerstwa rodzinnego.
Ja zawsze powtarzam swojemu synowi – ucz się wszystkiego...
I bardzo dobrze. Ja też zawsze uważałam, że wychowuję swoich synów dla przyszłych synowych.
Czyli synowie uczestniczą w wychowywaniu swoich dzieci?
Z tego co obserwuję, to tak.
Czy kiedy dzieci były małe, Pani wspierała się w opiece nad nimi poprzez nianię lub żłobki, przedszkola?
Starsze dzieci nie chodziły do przedszkola, poszły dopiero do zerówki. Młodsze już jako trzylatki poszły do przedszkola. Wydaje mi się, że dzieci powinny uczęszczać na zajęcia w większej grupie, zwłaszcza teraz, kiedy nasze rodziny są mniejsze. Uczy ich to bowiem współistnienia w grupie, współodpowiedzialności, ale zarazem i samodzielności.
Do Polski zawitała idea edukacji domowej. Są zwolennicy i przeciwnicy.
To nie jest przecież nowość. Dawniej, bywały guwernantki i nauczyciele domowi, którzy nauczali w domach, a potem dzieci zdawały egzaminy. Nie potrafię się ustosunkować, czy dzisiaj to indywidualne nauczanie jest dobrym rozwiązaniem. Mamy w tym zakresie jeszcze za mało doświadczeń.
Powszechnie narzekamy na system edukacji w Polsce.
Ale zawsze się narzeka. Warto jednak wspomnieć o wynikach badania PISA, które pokazują, że polscy gimnazjaliści są wśród najlepszych uczniów w Unii Europejskiej.
Właśnie. To co jest najistotniejsze w wychowywaniu?
Trzeba postawić sobie pytanie „czemu ma ono służyć”? Według mnie, przede wszystkim powinno przygotować do samodzielnego życia w przyszłości. W wychowaniu istotne jest to, by zapewnić dziecku tyle wsparcia, by w przyszłości odważnie i samodzielnie wchodziło w świat dorosłych, ale nie w izolacji tylko we współdziałaniu z innymi.
A na co Pani zwracała największą uwagę w wychowywaniu swoich dzieci?
Żeby powiązać zakres obowiązków z zakresem praw. Żeby umiały budować relacje między sobą. Oprócz tego, żeby funkcjonowały w licznej rodzinie, żeby miały swoje środowisko, w którym wzrastały.
Piękne, wykształcone, mądre Polki coraz częściej odkładają decyzję o macierzyństwie na dalej nieokreślony czas. Co takiego im powiedzieć, aby one same poczuły, że to jest wartość a nie obowiązek?
Żyje się nie tylko między 20. a 40. rokiem życia, ale przychodzą potem lata, gdzie człowiek rozgląda się wokół siebie, dokonuje podsumowań, pragnie znaleźć kontynuację siebie samego w dzieciach lub wnukach. Macierzyństwo jest wielką wartością. Myślę, że duży wpływ na odkładanie decyzji o nim ma niestety coraz częstsza nietrwałość związków. Ludzie są coraz bardziej skupieni na sobie.
Na czym polega inicjatywa „Dobry Klimat dla rodziny”?
W ramach szerokiego zaangażowania w politykę rodzinną zapraszamy z mężem samorządy wszystkich szczebli do udziału w konkursie „Dobry Klimat dla Rodziny”. Konkurs ten ma wyłaniać i upowszechniać najlepsze przedsięwzięcia sprzyjające rodzinom, aby stały się inspiracją dla innych samorządów w Polsce. Inicjatywy zgłaszane do Konkursu są niezwykle różnorodne. Widać w nich pomysłowość i zaangażowanie. Widać przede wszystkim znajomość lokalnych potrzeb, a to z nich wywodzą się konkretne działania.
W pierwszej edycji Konkursu zgłoszono 250 lokalnych Inicjatyw wspierających rodziny w Polsce. Projekty zgłaszano w trzech kategoriach: Inicjatywy międzypokoleniowe, Wsparcie dla rodzin w opiece i edukacji najmłodszych dzieci oraz Dobry klimat dla rodziny (jako kategoria otwarta). Do udziału w drugiej edycji Konkursu zaprosiliśmy samorządy, które prowadzą działania na rzecz dobrego rodzicielstwa, organizują czas wolny dzieci i młodzieży oraz wspierają rodziny wielodzietne.
Trzeba wspierać rodziny wielodzietne, bo są one pozytywnym przykładem dla innych.
Oczywiście warto. Takim wsparciem może stać się proponowany prezydencki projekt zmiany w systemie podatkowym. Z drugiej strony trzeba też rozbijać negatywne stereotypy rodziny wielodzietnej jako rodziny patologicznej.
A co z kobietami, które absolutnie poświęcają się rodzinie? Jak zabezpieczyć ich przyszłość?
Po pierwsze należy uszanować ich wybór i pamiętać, że każdy wybór wiąże się z jakąś rezygnacją. Warto pomyśleć o działaniu na rzecz zwiększenia szans na podjęcie przez nie pracy po wychowaniu dzieci.
Czy wydłużenie urlopów macierzyńskich do roku to dobre rozwiązanie?
Myślę, że tak. Pierwszy rok życia dziecka to bardzo ważny okres dla budowania relacji w rodzinie między rodzicami a potomstwem.
Czyli dziecko nadal jest wartością w tym zmaterializowanym świecie?
Oczywiście, że tak. Materializm jest najmniej ważny w rodzicielstwie.
A co zatem jest najważniejsze?
By dać dziecku miłość, ciepło, wsparcie. Wydaje mi się, że bardzo ważną wartością, którą rodzice powinni dać dzieciom to czas i uważność. Dziś niejednokrotnie tłumaczymy się, że nie mamy czasu, bo praca, bo inne obowiązki, a dzieci wychowywane są przez komputero-nianki. Uważam, że jeżeli ktoś decyduje się na dziecko, to powinien mieć pełną świadomość wszystkich konsekwencji z tym związanych. Powinien wiedzieć, że dziecko to wielka odpowiedzialność.
Podróżuje Pani po całym świecie, spotyka wiele kobiet. Proszę powiedzieć, czy polskie mamy wyróżniają się w jakiś szczególny sposób na tle innych?
Mama zawsze jest mamą. Bez względu na narodowość, kolor skóry, miejsce zamieszkania.
Jakim inicjatywom prorodzinnym Pani patronuje ?
Chętnie odpowiadam na prośby o patronat dla akcji na rzecz dzieci i młodzieży w zakresie edukacji, wychowania, zdrowia i bezpieczeństwa. Podczas ostatnich wakacji zorganizowałam letni wypoczynek dla rodzin wielodzielnych, w tym też zastępczych. W czasie wizyt w różnych miejscach w Polsce zachęcam do czytania, czytając z dziećmi i dla dzieci.
Czy warto czytać i uczyć czytania dzieci we współczesnym skomputeryzowanym świecie?
Warto ponieważ pobudza to wyobraźnię, ćwiczy skupienie uwagi. Czytanie to jest szalenie ważna umiejętność i nawyk. A to co się czyta–to jest budowanie świata wartości dziecka, adekwatnie do jego fazy rozwoju.
Rozpoczął się nowy rok. Czego życzyłaby Pani naszym Czytelniczkom?
Rodzicielstwo to z jednej strony duża odpowiedzialność i wysiłek, ale z drugiej jest źródłem satysfakcji i szczęścia. I tego właśnie życzę Pani, Czytelnikom i Redakcji.
Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę Pani i Pani najbliższym wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.
Rozmawiała: Beata Michalska-Jutrzenka