Menu rozwijane

05 lipca 2014
Małżonka Prezydenta RP Anna Komorowska

Aleksandra Kwiatkowska: Czy długo trzeba było Panią namawiać do wizyty w naszym mieście?

Anna Komorowska: Zaproponowany program spotkania był bardzo atrakcyjny, mój kalendarz na tę wizytę pozwalał, dlatego nie trzeba mnie było namawiać.

W sierpniu miną cztery lata, odkąd została Pani Pierwszą Damą. Jaki to był czas dla Pani? Z czego jest Pani najbardziej dumna? Czego się Pani obawiała?

Nie było tak źle, jak sobie wyobrażałam (śmiech). Oczywiście na początku wiele rzeczy było nowych, musiałam się do nich przyzwyczaić, zwłaszcza do mniejszej ilości wolnego czasu czy też do faktu, że nie byłam już całkowicie anonimową osobą. Jednak w miarę upływu czasu było już tylko dużo łatwiej. Dziś mam poczucie satysfakcji, że udało się naszej rodzinie zachować prywatność. Staramy się, mimo tempa, mimo ilości obowiązków, żyć w miarę normalnie (śmiech). Ale przede wszystkim, i to uważam za najważniejsze, mam ogromną satysfakcję z ocen, jakie wystawiają mojemu mężowi i mnie wyborcy. Wysoki poziom zaufania i wysokie notowania utwierdzają w przekonaniu, że podejmowane działania męża i moje spotykają się z aprobatą społeczeństwa.


Pełnienie funkcji Pierwszej Damy to wiele obowiązków. A czy są jakieś przyjemności z tym związane?

Przede wszystkim to wiele satysfakcji, kiedy widzi się, że można pomóc. I nie zawsze musi to być konkretna pomoc materialna, ale jest wiele sytuacji, kiedy sama obecność, uśmiech, uścisk dłoni dają komuś siłę. I to jest niezwykle budujące. Oczywiście, nie zawsze mogę pozytywnie odpowiedzieć na wszystkie zaproszenia, ale zawsze z wielką uwagą rozpatruję adresowane do mnie prośby. A co do przyjemności, to zawsze cieszę się ze spotkań z ludźmi, gdyż lubię bezpośredni kontakt. Mam okazję być w wielu miejscach, spotykać się z różnorodnymi środowiskami i dzięki temu być bliżej ludzi, bliżej ich spraw.

Po wypełnieniu wszystkich obowiązków w jaki sposób Pani odpoczywa?

Chętnie spędzam czas z moimi bliskimi - dziećmi, wnukami, przyjaciółmi. Staram się, zwłaszcza teraz, w okresie wakacji, wyjechać poza miasto, na przykład do naszego domu na Podlasiu. Wtedy jest czas na długie spacery, nordic walking, pływanie. Mogę zająć się roślinami w naszym ogrodzie. Lubię też gotować, zwłaszcza wykorzystując lokalne produkty. Polska kuchnia jest niezwykle bogata, a ja lubię poeksperymentować. Staram się jak najefektywniej wykorzystywać każdą wolną chwilę. Odpoczynkiem, a także przyjemnością jest również zobaczenie nowych miejsc w Polsce. I tak po zakończeniu wizyty w Koninie zamierzam odwiedzić pocysterski klasztor w pobliskim Lądzie.

W Polsce rodzi się coraz mniej dzieci, a rodziny wielodzietne stają się rzadkością. Jakie, według Pani, są przyczyny takiego stanu?

Przyczyn wpływających na to, że Polacy mają mniej dzieci, a nawet mniej niżby chcieli, jest kilka i są one ze sobą powiązane. W badaniach opinii społecznej - jako bariera utrudniająca podjęcie decyzji o posiadaniu dziecka - na pierwszym miejscu wymieniana jest niestabilna sytuacja kobiet na rynku pracy. Trudności ze znalezieniem pracy przez młode matki, a w przypadku, gdy rodzice pracują - z godzeniem pracy zawodowej z życiem rodzinnym wpływają negatywnie na decyzję o posiadaniu kolejnego potomka. Sytuacja na rynku pracy wiąże się także z sytuacją materialną i mieszkaniową rodzin, która jest szczególne trudna w przypadku, gdy dzieci jest więcej. Dlatego też, z mężem, wspieramy samorządy w tworzeniu Kart Dużej Rodziny oraz zachęcamy różne podmioty do zgłaszania się w charakterze partnerów tych Kart, w celu wzbogacenia oferty zniżkowej dla dużych rodzin. Aby wspierać zachowanie równowagi pomiędzy życiem rodzinnym a pracą zawodową ogłosiliśmy konkurs dla pracodawców przyjaznych rodzinie, którzy wspierają pracowników w godzeniu życia rodzinnego i zawodowego. Serdecznie zachęcam do udziału w tym konkursie pracodawców, którzy chcą się podzielić stosowanymi w ich firmie rozwiązaniami, pokazać dobre praktyki, które mają u nich miejsce. Wszystkie te działania służą tworzeniu dobrego klimatu i budowaniu szerokiej koalicji na rzecz otoczenia przyjaznego rodzinom.

Czy działania prorodzinne podejmowane w naszym kraju są wystarczające?

Zawsze można powiedzieć, że nie wszystko zostało zrobione. Ale z pewnością w Polsce polityka rodzinna staje się ważnym elementem działań zarówno władz centralnych, jak i samorządowych. Świadczy o tym chociażby szybko rosnąca liczba samorządów, na terenie których funkcjonują Karty Dużej Rodziny, wprowadzenie urlopu rodzicielskiego czy wspieranie równowagi pomiędzy życiem rodzinnym i zawodowym rodziców. Działania zmierzające do poprawy sytuacji rodzin powinny być przede wszystkim systematyczne i długofalowe. Powinny wprowadzać stabilność i zmniejszać niepewność dnia codziennego, z którą często borykają się polskie rodziny, dlatego też zachęcam wszystkich do wspierania działań na rzecz rodziny.

W Koninie podczas konferencji „Wiejska Polska" spotkała się Pani z kobietami, które są aktywne, działają na rzecz swoich środowisk. Jakie cechy, według Pani, powinna mieć dobra liderka?

Bardzo chętnie spotykam się z aktywnymi kobietami, zwłaszcza ze środowisk wiejskich. Niezwykle miło wspominam debatę o podobnym charakterze, co ta w Koninie, podczas ubiegło­rocznych prezydenckich dożynek w Spale. Lider­ki mają silną potrzebę działania, są aktywne. Mają pewien rodzaj niezgody na niektóre warunki, w których im przychodzi żyć, a do tego mają wizję, jak to zmienić. Czują w sobie możliwości i deter­minację do działania. Nie boją się podejmować wyzwań, ryzyka. I, co niezwykle istotne, posia­dają umiejętność skupiania wokół siebie ludzi. Ważne, że jest to przywództwo partnerskie, a nie dyktatorskie, dzięki temu inne kobiety chętne są do współpracy.


A skąd Pani czerpie siłę do bycia lide­rem?

Myślę, że pewnymi cechami lidera byłam obdarzona od początku. Część z nich wykształci­ła się w czasie mojego zaangażowania w harcer­stwo. Na pewno ważny jest także fakt, że mam dużą rodzinę - to przecież też rodzaj menedżerowania.


Jakie kobiety najbardziej Pani podziwia i dlaczego?

Na pewno podziwiam zaradność, odwagę. Bardzo cenię życzliwość, docenianie radości ży­cia, otwartość na innych, empatię. To są cechy, które są dla mnie istotne w kontaktach zarówno z mężczyznami, jak i kobietami. To nie są cechy stricte kobiece.

Wśród wielu akcji, w które się Pani za­angażowała, była również wspierająca czytel­nictwo.

Niestety, my Polacy mamy w tym dużo do nadrobienia. Wydaje mi się, że warto o tym mówić, warto inicjować akcje zachęcające do czytania, jak np. zaproponowane dwa lata temu Narodowe Czytanie. Jest to ogólnopolska akcja publicznego czytania największych dzieł polskiej literatury. Każda inicjatywa jest dobra, jeżeli za­chęci kogoś do sięgnięcia po książkę.

A po jakie książki sięga Pierwsza Dama?

Bardzo różne. Mam swoich ulubionych au­torów od lat. Teraz jestem na etapie zagłębiania się w biografie. Niemal przy każdym spotkaniu z wnukami staram się znaleźć czas na wspólną lekturę i cieszę się, że oprócz nowo wydawanych trafiamy także na książki, które z przyjemnością czytałam w swoim i moich dzieci dzieciństwie.


Dziękuję za rozmowę.