Anna Gabińska: Lech Kaczyński bawi od początku sierpnia na urlopie w Juracie. Kto w tym czasie pełni jego obowiązki?
Maciej Łopiński: On sam. W Polsce nie mamy funkcji wiceprezydenta, jak na przykład w Stanach Zjednoczonych. W związku z tym głowa państwa jest w takiej sytuacji, że w czasie wakacji nie ma jej w pałacu prezydenckim, ale z większością spraw musi być na bieżąco.
Jak to wygląda?
Zapoznaje się z dokumentami, podpisuje ustawy, które nie mogą czekać na jego powrót, bo biegną terminy. Jeżeli chodzi o informacje, to my, współpracownicy, powiadamiamy pana prezydenta o wszystkich istotnych zdarzeniach. Na obchody Dnia Wojska Polskiego, 15 sierpnia, pan prezydent przyjedzie do Warszawy. A potem wróci nad morze. I będzie tam prawie do końca sierpnia.
Podczas urlopu z pewnością nie chodzi w garniturze. Jak lubi spędzać wolny czas?
Zapakował ze sobą dużo lektur, na które nie miał czasu na co dzień. A ogromnie lubi czytać. Znalazły się tam zarówno książki historyczne, jak i powieści.
A oprócz czytania? Czy szefowi państwa towarzyszy małżonka? I czworonożni domownicy?
Razem z panią prezydentową chodzi na spacery nad morzem i pływa łódką. W Juracie widziałem też Tytusa, terriera szkockiego . Na co dzień mieszka w pałacu prezydenckim. Suczka Lula natomiast nie znosi podróży, więc została w Sopocie. Jeśli chodzi o koty, to nie wiem, czy zostały zabrane do Juraty. Ja ich nie widziałem, ale, jak wiadomo, z natury chodzą własnymi drogami. Mogą tam być.
Czyli prezydent nie odpocznie do końca swojej kadencji tak, jak zalecają to psycholodzy - z wyłączonym telefonem, z dala od obowiązków?
Podzielam pani troskę o jego samopoczucie. Ale funkcja prezydenta ma swoje minusy. Jednak z tego, co wiem, już trochę odpoczął.