Menu rozwijane

30 sierpnia 2006

30 sierpnia 2006 r. na antenie radia TOK FM gościł Podsekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP Andrzej Krawczyk.

Przekazujemy zapis rozmowy:
Jarosław Gugała: Miał pan dzwonić do profesora Bartoszewskiego, i starać się o to żeby profesor nie odchodził z PISM.

Andrzej Krawczyk: Niestety nie udało mi się, dysponuję dwoma telefonami do profesora, dzwoniłem kilkanaście razy, nie udało mi się dodzwonić, wiem od znajomych, że też im się nie udało dodzwonić, myślę że narzucił sobie okres wyciszenia.

My dodzwoniliśmy się za pierwszym razem, trochę to dziwne.

Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie.

Czy można coś jeszcze zrobić? Czy można coś zrobić żeby profesor nadal pracował dla MSZ?

Źle się stało, szkoda. Po ludzku rozumiem i przepraszam profesora Bartoszewskiego. Jest to rodzaj protestu, jaki wybrał, może skuteczniejszy niż sprawy sądowe. Po trzecie być może ta decyzja jest już nieodwołalna, ale ja mam bardzo głęboką nadzieję, że pan profesor Bartoszewski nie odejdzie z polityki, że pozostanie i będzie pomocny krajowi. Ja myślę, że jest to nadzieja wielu ludzi.

Bezpośrednim powodem, że pan profesor odchodzi jest to, że pani minister Fotyga nie odniosła się w żaden sposób do wypowiedzi ministra Macierewicza, który zarzucił byłym ministrom współpracę z sowieckim wywiadem, powiedziała, że nie ma na ten temat wiedzy. W sprawie, brakuje mi słów i zacinam się kiedy o tym mówię, czasami nie wiem co powiedzieć, to nie jest typowa sprawa dyplomatyczna gdzie powinno się używać tego typu języka, tu chodzi o zwykłą przyzwoitość i polską rację stanu. Nie można puszczać mimo uszu tego typu stwierdzeń. Moim zdaniem pani minister powinna zająć w tej sprawie jasne stanowisko. Czy Kancelaria Prezydenta będzie naciskała w tej sprawie?

Niedobre sformułowanie, Kancelaria naciska. Myślę, że przede wszystkim tu winne są trudności komunikacji międzyludzkiej. Proszę pamiętać, że to wszystko stało się w ciągu 24h czy 36h od ogłoszenia przez prof. Bartoszewskiego jego decyzji i jeżeli byśmy mieli oceniać reakcję ministerstwa, to musimy wziąć pod uwagę dłuższy okres, zobaczmy za 2 tygodnie jaka była reakcja. MSZ jest pewnym urzędem i z porządności urzędniczej rzeczywiście mieć wiedzę. Uprawnione jest pytanie, jeśli wiceminister MON wypowiada, to może on coś wie. Wiemy dzisiaj, po kilkudziesięciu godzinach, że jest to przykry absurd i mamy uczucie absmaku. Myślę, że z takimi ocenami reakcji MSZ poczekajmy jakiś czas, te kilkadziesiąt godzin to jest zbyt szybko, jeszcze nie ma 48 godzin od rozpoczęcia sprawy.

Ja mam nadzieję, że można to postrzegać tak jak pan mówi, ale są takie sytuacje kiedy nie trzeba czekać ustawowych 2 tygodni, tylko trzeba działać.

Ja osobiście, nie jestem tu najważniejszą osobą, ja osobiście będę próbował do skutku dodzwonić się do pana profesora chociażby po to żeby wyrazić swój szacunek.

Anna Fotyga powiedziała, że nie może się wypowiadać na ten temat, zabrzmiało to absurdalnie, bo jeśli minister nie posiada wiedzy o swoich poprzednikach to trudno to skomentować.

Tu wchodzimy na obszar filozofii biurokracji. Traktujmy sprawę poważnie, wiceminister obrony narodowej się wypowiada, żeby to skomentować każdy inny minister powinien powiedzieć, muszę mieć kontakt z ministrem, może on coś wie, czego ja nie wiem, to jest zbyt poważna sprawa, żeby on powiedział to ot tak sobie. Wygląda na to, że tak było ale rutynowo tak się powinien zachować minister. W tym sensie te 24 h to jest zbyt szybko żeby podsumować całą sprawę.

Na razie Anna Fotyga brakiem wypowiedzi przyłączyła się do smrodliwej sugestii, jakoby w tym, co stwierdził Macierewicz była jakaś prawda.

O ile dobrze pamiętam pani minister Fotyga powiedziała, że cała ta sprawa ją zasmuca, i że jest jej przykro, że profesor Bartoszewski poczuł się wewnętrznie zmuszony do rezygnacji ze współpracy z MSZ.

Jednocześnie powiedziała, że wydaje jej się, że być może rezygnacja profesora ze współpracy z PISM jest związana z reorganizacją PISMu, pan wybaczy, ale to jest cios poniżej pasa. To jest kompletny absurd i nie trzeba być wybitnym dyplomatą żeby wiedzieć, że tu jest grane cos bardzo dziwnego.

Nie znam tej wypowiedzi. My zajmujemy się egzegezą postępowań i wystąpień pani minister, może można ją zaprosić?

Brak wypowiedzi pani minister spowodował, że Władysław Bartoszewski, były żołnierz AK, członek Żegoty, jedna z najbardziej szanowanych osób w świecie europejskiej dyplomacji, ten człowiek nie chce mieć nic wspólnego z polskim MSZ. I mając 85 lat odchodzi ponieważ pani minister nie jest w stanie wydukać kilku słów przeprosin.

Pan mnie pyta co myśli i dlaczego tak myśli pani minister Fotyga. Ja cenię te dwie osoby, ale nie umiem powiedzieć, dlaczego tak powiedziała, zwłaszcza, że nie znam tej wypowiedzi.

A co z Trójkątem Weimarskim?

Wczoraj nastąpiły pewne ustalenia. Mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że pracujemy nad tym z francuskimi i niemieckimi kolegami, i przesunięte z 3 maja spotkanie Trójkąta Weimarskiego odbędzie się jeszcze w tym roku. Mamy umowę z naszymi kolegami, że do momentu ostatecznych, wzajemnych potwierdzeń przez naszych szefów nie będziemy mówili o konkretnej dacie dziennej, ale jest już data dzienna, do końca tego roku.

Jest jeszcze szansa żeby przywrócić profesora na łono MSZ?

Głęboko wierzę, że może nie w tej funkcji, wierzę że jest szansa, że wspólnym wysiłkiem przekonamy i przeprosimy pana profesora. To byłaby strata dla Polski gdyby taki symbol odszedł z MSZ.