„Rene van der Linden, przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, bardzo zaniepokoił się możliwością przywrócenia w Polsce kary śmierci.
„Zniesienie kary śmierci we wszystkich okolicznościach stanowi podstawową zasadę polityki Rady Europy” - napisał wczoraj w liście zaadresowanym do prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Poglądy na karę śmierci reprezentowane przez przewodniczącego Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy są mi bliskie, ale niestety, nie potrafię zrozumieć jego obaw. Podobno jego niepokój wzbudziła radiowa wypowiedź prezydenta Kaczyńskiego sprzed kilku dni, że on osobiście był, jest i będzie zwolennikiem kary śmierci.
Rozumiem, że każda wypowiedź głowy państwa na dowolny temat jest analizowana za granicą, a często też traktowana jako oficjalne stanowisko kraju. Ale w tym przypadku reakcja przewodniczącego van der Lindena świadczy raczej o słabej znajomości poglądów polskich polityków.
Lech Kaczyński dokładnie tak jak powiedział, zawsze był zwolennikiem kary śmierci. I nawet nigdy tego nie ukrywał. A co więcej - i tu dopiero pan van der Linden mógłby się zdziwić - Prawo i Sprawiedliwość, której do niedawna Lech Kaczyński był honorowym prezesem, z zaostrzenia kodeksu karnego, w tym przywrócenia kary śmierci, zrobiło jedno ze swoich sztandarowych haseł wyborczych. I wybory wygrało.
Ale wyobraźmy sobie inną sytuację. Lech Kaczyński, już jako prezydent, w radiowym studiu stwierdza nagle, że jest przeciwnikiem kary śmierci. Ciekawe jakby wtedy zareagował pan van der Linden. Zapewne by takiej wypowiedzi nawet nie zauważył. Ale mnie ona bardzo by zaniepokoiła. Bo wolę mieć prezydenta, z którego poglądami się nie zgadzam, niż takiego, który te poglądy łatwo zmienia”.
Na łamach „Dziennika” z 4 sierpnia br. do sprawy listu odniósł się poseł do Parlamentu Europejskiego z ramienia PiS, Marcin Libicki:
„Przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy nie ma żadnych uprawnień, by pisać protest przeciwko wypowiedzi prezydenta Lecha Kaczyńskiego w sprawie kary śmierci.
To tak jakby nasz marszałek Sejmu wygłaszał żądania polityczne na arenie międzynarodowej. Przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego RE jest organizatorem obrad Zgromadzenia i niczym więcej.
Druga rzecz: on komentuje wypowiedź prezydenta innego państwa, która niczego nie zapowiada. Prezydent Lech Kaczyński powiedział tylko, że ma nadzieję, że jego poglądy będą uwzględnione. Mówi, że jest i będzie zwolennikiem kary śmierci - dziś jej przywrócenie nie jest możliwe, ale liczy, że zmieni się to w przyszłości. Gwałtowna reakcja w związku z wyrażaną przez kogoś nadzieją, że opinia europejska zmieni zdanie na jakiś temat, jest w najwyższym stopniu niewłaściwa.
Uważam, że Rene van den Linden przekroczył całkowicie swoje kompetencje wynikające z jego urzędu. To nie do przyjęcia”.