Przekazujemy pełny zapis rozmowy:
Małgorzata Słomkowska: Aleksander Marek Szczygło, szef Kancelarii Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. Dzień dobry, panie ministrze.
Aleksander Szczygło: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.
Były szef dyplomacji Stefan Meller tak powiada: „Macierewicz szkodzi i uwłacza Polsce”. Czy pan też tak uważa?
Poczekajmy na rozmowę bezpośredniego przełożonego pana ministra Macierewicza, czyli pana premiera Jarosława Kaczyńskiego, wstrzymajmy się od komentarzy. Pan premier ma instrumenty dyscyplinujące swoich ministrów.
To znaczy?
To oznacza tyle, co powiedziałem.
Instrumenty – kara, nagana, upomnienie, rozmowa?
Pani redaktor, to nie do mnie należy podpowiadanie premierowi. Pan premier jest osobą, która może w tej sprawie podejmować decyzje.
Opozycja mówi, że prezydent, premier i szef MON-u powinni zażądać od Macierewicza dostarczenia dowodów. (...) Co na to prezydent?
Poczekajmy. Tu jest tak, że hierarchia i podział władzy jest wyraźnie określony. Premier zażądał wyjaśnień od ministra Macierewicza. Poczekajmy na wyniki tej rozmowy.
Czy prezydent też będzie żądał wyjaśnień?
Bezpośrednim przełożonym ministra Macierewicza jest Prezes Rady Ministrów, w związku z tym to do niego należą decyzje w tej sprawie.
Ale, panie ministrze, prezydent odpowiada za politykę zagraniczną.
Tak, to prawda.
I czy sądzi pan, że będzie jednak próbował?
Nie mam już nic więcej do powiedzenia w tej sprawie.
Panie ministrze, ale słowa padły, słów już się nie odwróci. Czy pan uważa, że to może zaszkodzić postrzeganiu Polski na świecie? Czy takie słowa w ogóle powinny paść?
Pani redaktor, jest tak, że oglądanie się ciągle na zagranicę, czyli wysuwanie argumentu, który nie ma bezpośredniego związku z tym, co się dzieje w Polsce, jest takim trochę powtarzaniem rzeczy, których powtarzać nie ma potrzeby. Naprawdę poczekajmy, to premier podejmuje decyzję i to jest cały mój komentarz do tej sprawy.
W takim razie przechodzimy, panie ministrze, do drugiego tematu i poczekamy na spotkanie (ono się ma dziś odbyć) premiera z wiceministrem obrony narodowej, panem Macierewiczem.
Dziś od rana w Sejmie było gorąco, gorący bój, gorąca walka o ordynację wyborczą, w której podczas wyborów samorządowych, których terminu jeszcze nie znamy, prawdopodobnie 12 listopada, mają być blokowane listy. I dziś okazało się, że komisja, która ma przyjąć projekt ustawy liczyła 32 osoby, a w tej chwili liczy 61 osób. I takie pytanie do pana, panie ministrze: właściwie koalicja może zrobić wszystko – może przegłosować, może zbojkotować, może doprowadzić do każdej sytuacji.
Ale to znaczy co? Pani redaktor, jest tak, że demokracja polega na tym, że tworzy się koalicje po wyborach. Ta koalicja ma większość (z reguły tak jest) i próbuje realizować czy realizuje własny program. Czy można w tym dostrzegać jakiekolwiek dziwactwo?
Nie nazwałabym tego dziwactwem...
No właśnie.
...tylko raczej pytam się. Sejmowa Komisja Samorządowa przyjęła w drodze głosowania na poprzednim posiedzeniu określone decyzje, że za dwa tygodnie będzie wysłuchanie publiczne i dopiero potem będzie można się dalej zajmować ustawą. Wiadomo, że jeżeli termin będzie tak daleki, to może tak się stać, że nie zdąży się uchwalić nowej ustawy i ona nie zdąży wejść w terminie i wówczas wybory odbyłyby się pod rządami starej ustawy. No to co w takim razie przygotowała koalicja? No to koalicja wymyśliła, żeby mieć większość, taką pewną większość i dokooptowała większość posłów do swojej komisji z PiS-u.
Tryb prac Sejmu opisany jest w regulaminie Sejmu. Jeżeli jest to zgodne z regulaminem, to ja tutaj nie widzę żadnego problemu.
No, opozycja zarzuca, że został złamany regulamin. O siedemnastej zbiera się Konwent Seniorów.
Trudno władzy wykonawczej oceniać władzę ustawodawczą. Sejm ma swój regulamin, Parlament jako całość, i według tego regulaminu działa i podejmuje decyzje i to są autonomiczne decyzje posłów i senatorów. I niech tak zostanie.
Panie ministrze, czy pana zdaniem koalicja może dokładnie wszystko przegłosować?
To nie chodzi o to, że może wszystko przegłosować, bo po to jest między innymi „kontrola” Trybunału Konstytucyjnego, który przecież jeżeli ktoś z podmiotów oceni, że jakiś akt prawny jest niezgodny z Konstytucją, to może skierować sprawę do Trybunału Konstytucyjnego, który może dokonać oceny zgodności z Konstytucją jakiegoś aktu prawnego. Tak że tutaj nie można mówić o robieniu wszystkiego przez koalicję według zasady, że co wymyśli, to robi, tylko realizacji programu wszystkich partii, które wchodzą w skład tej koalicji. Tyle mam do powiedzenia w tej sprawie. To jest taka niezręczna dla mnie sytuacja, bo co prawda do niedawna byłem posłem, ale już nie jestem posłem.
Do dziś, tak prawdę powiedziawszy, bo dziś jest...
Nie, nie, do chwili, kiedy odebrałem z rąk prezydenta akt nominacji, czyli dokładnie do 2 sierpnia...
Ale dziś posłanka zasiadła na pana miejscu.
Na moje miejsce, tak. I myślę, że autonomiczność decyzji każdego organu władzy państwowej, naczelnego organu władzy państwowej jest tutaj zachowana i tak powinno zostać.
Ale prezydent będzie musiał podpisać zmianę ordynacji wyborczej. Czy prezydent podpisze zmianę...
Zgodnie z procesem legislacyjnym nie tyle prezydent musi podpisać, co...
Powinien.
...co na końcu procesu legislacyjnego jest podpis lub brak tego podpisu przez prezydenta. I to jest rzecz wynikająca z Konstytucji.
I prezydent podpisze tę ustawę o zmianie ordynacji wyborczej?
Poczekajmy na koniec prac legislacyjnych. To jest zbyt wcześnie, żeby teraz opowiadać o decyzjach, które będą czy powinny być podjęte po otrzymaniu projektu z Parlamentu.
I jeszcze dziś Senat się zajmował też bardzo istotną ustawą, ustawą lustracyjną. Czy prezydent też każdą wersję ustawy lustracyjnej podpisze, czy będzie czekał na jej wynik? Już prezydent się wypowiadał, że nie tak, jak chciałby Sejm, tylko jednak...
Oczekujemy na zakończenie prac legislacyjnych. Po poprawkach Senatu one trafiają do Sejmu, Sejm musi się nad nimi zastanowić, przyjąć, odrzucić, zależy od poprawki. I wtedy będziemy mogli w tej sprawie się wypowiadać.
Panie ministrze, zbliżają się obchody Solidarności i Lech Wałęsa wystąpił z Solidarności. Po raz pierwszy nie weźmie udziału w oficjalnych obchodach rocznicy Sierpnia 80, bo nie godzi się z polityką braci Kaczyńskich. Czy takie słowa bolą, sprawiają przykrość?
To jest smutne, dlatego że ruch Solidarności w 1980 roku był ruchem, który jednoczył wiele osób, osób, które marzyły o wolności, o demokracji. I to się udało. To są wielkie rzeczy. I dla tak wielkich rzeczy trzeba unikać zachowań, które nie współgrają z takimi wydarzeniami.
„Lechu ma swoje powody – uważa Jerzy Borowczak, dyrektor Fundacji Centrum Solidarności. – Przecież niedawno Kaczyński zagrał mu na nosie, dając wysokie odznaczenie Annie Walentynowicz i Andrzejowi Gwiaździe. A przecież oni o Wałęsie nie mówią inaczej, jak agent”.
Pan Gwiazda i pani Anna Walentynowicz to są zasłużone osoby dla walki o niepodległość Polski. I to są względy, które stały za decyzjami pana prezydenta. Wystarczające, żeby takie osoby po tylu latach od 1989 roku uhonorować.
Czy pan uważa, że w takiej sytuacji obecny prezydent Lech Kaczyński powinien wyciągnąć rękę do byłego prezydenta Lecha Wałęsy?
Nie wiem, nie jestem w stanie ocenić poziomu emocji byłego prezydenta Lecha Wałęsy.
Pan prezydent Lech Kaczyński jest na urlopie
Tak, jest na urlopie, aczkolwiek przerywanym co kilka dni, dlatego że bierze udział zarówno w uroczystościach, jak i w zdarzeniach, na których mu bardzo zależy.
Przebywa cały czas na Helu?
Tak, przebywa cały czas na Helu.
Kiedy wraca?
Koniec urlopu jest przewidziany w przyszłym tygodniu, z tym, że już trzydziestego będą uroczystości z okazji 26. rocznicy wydarzeń sierpniowych w Szczecinie, następnego dnia z okazji 26. rocznicy wydarzeń w Gdańsku, tak że to będzie ten koniec właściwie urlopu.
Dziękuję bardzo. Z Kancelarii Prezydenta Szef Kancelarii Aleksander Marek Szczygło.
Dziękuję bardzo, kłaniam się.