17 grudnia 2006 r. w Gdyni, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński wziął udział w uroczystościach z okazji 36. rocznicy Wydarzeń Grudnia 1970 roku, przy Pomniku Ofiar Grudnia 1970.
Zabierając głos w trakcie uroczystości, Prezydent powiedział:
„Panie Marszałku, Ekscelencjo, Panie i Panowie Ministrowie, Szanowni Państwo,
Po raz drugi tutaj, w tym miejscu – miejscu symbolicznym, gdzie przed 36 laty doszło do masakry – przychodzi mi zabierać głos. Rok temu mówiłem tutaj jeszcze jako prezydent-elekt, przed zaprzysiężeniem. Powiedziałem wtedy Wam wszystkim, że będę tu także jako Prezydent i jestem, bo obowiązkiem Prezydenta Rzeczypospolitej jest być w tych miejscach, które przypominają naszą najnowszą historię, historię walki z systemem, który zniszczył życie dwóch pokoleń, który został narzucony Polsce siłą i który oparty był o zasadę ubezwłasnowolnienia – i konkretnego człowieka, i społeczeństwa jako całości.
Wydarzenia roku 1970, jak mówił przed chwilą Jego Ekscelencja arcybiskup gdański, to istotnie koniec marzeń o tym, że tamten system może być zreformowany. Opozycja demokratyczna nie ukształtowała się zaraz po grudniu, ale zaczęła się kształtować kilka lat później, niewątpliwie także pod wpływem tego wielkiego doświadczenia – wielkiego i jednocześnie tragicznego. Kilkanaście minut temu wysłuchaliśmy apelu poległych. Padały nazwiska, zawody i wiek. Nie wiem, czy wszyscy zwróciliśmy na to uwagę – zginęli ludzie prawie wyłącznie bardzo młodzi, często prawie dzieci. Zginęli uczniowie, zginęli studenci, ale przede wszystkim zginęli robotnicy, ich było najwięcej. Zginęli w walce z tamtym, obcym naszemu narodowi, obcym naszym podstawowym wartościom, systemem. Można powiedzieć – polegli w walce, ale w walce, która w końcu zakończyła się sukcesem, zwycięstwem, choć było to wiele, wiele lat później. Ich śmierć nie poszła na marne.
Mamy, jak mówił przed chwilą Pan Przewodniczący, wolną Polskę. Czy ta wolna Polska, którą zwiemy III Rzeczypospolitą, ma wady? Tak, ma wady i trzeba próbować je naprawiać. Będziemy to robić i w ciężkim trudzie, idąc niejednokrotnie krętą drogą czy wręcz ścieżką, staramy się to czynić. Wiele rzeczy, przez lata niemożliwych, choć oczywistych, zostało już uczynionych i będziemy dalej czynić to, co dotąd – dlatego, że wprawdzie wolność i niepodległość jest olbrzymią wartością, ale wolność i niepodległość jest również zadaniem, zadaniem do zagospodarowania i trzeba to próbować uczynić tak dobrze, jak potrafimy. Czy da to kiedyś efekt idealny? Nie, nigdy nie da, bo świat, w którym żyjemy, idealny nie jest. My, w znaczącej większości przecież chrześcijanie, katolicy, o tym wiemy. Nie dążymy więc do ideału, dążymy jednak do tego, żeby świat ulepszać, a to jest możliwe. To jest możliwe i historia ostatnich dziesięcioleci, w tym także ofiara tych, których nazwiska zostały przed chwilą wymienione, dowodzi, że ta możliwość to prawda, że tak jest istotnie. Będziemy więc dalej iść drogą, która może doprowadzić do tego, że za dwa czy trzy lata Pan Przewodniczący nie będzie już mówił o niespełnionych postulatach, o niewyrównanych rachunkach krzywd. Ja w każdym razie, jako Prezydent RP, będę czynił wszystko w ramach obowiązującej Konstytucji, aby właśnie tak się stało. Chwała bohaterom, których pamięć dziś czcimy!”