Menu rozwijane

13 grudnia 2006
W konferencji zorganizowanej w Warszawie przez Fundację Centrum Solidarności i Instytut Pamięci Narodowej w 25. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego Kancelarię Prezydenta Rzeczypospolitej reprezentowała Podsekretarz Stanu Ewa Junczyk-Ziomecka. Zabierając głos w sesji inauguracyjnej konferencji Minister Junczyk-Ziomecka powiedziała:

Ekscelencje!
Eminencjo!
Panie i Panowie!
Szanowni Państwo!

Dziś w nocy, z 12 na 13 grudnia we Wrocławiu na centralnych uroczystościach w 25 rocznicę wprowadzenia stanu wojennego po raz pierwszy Prezydent RP wręczył z tej okazji odznaczenia państwowe. To zaledwie początek listy, do której Prezydent będzie wracał przy kolejnych aktach wyróżniania znanych powszechnie i przypominając nieznanych działaczy i sympatyków Solidarności, którzy nigdy nie zgodzili się na stan wojenny.

Dziś w Warszawie spotykamy się na konferencji „Stan wojenny – spojrzenie po 25 latach”. I tam we Wrocławiu i tu w Warszawie, a także w wielu innych miejscach dziś i w ciągu najbliższych dni będą wracać do tamtych wydarzeń ich świadkowie, a wśród nich bohaterowie i twórcy najnowszej historii Rzeczypospolitej.

Jako osoba należąca do pokolenia „Solidarności”, obecna przy narodzinach ruchu – w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 roku – cieszę się, że Fundacja Centrum Solidarności i Instytut Pamięci Narodowej zorganizowali spotkanie tak znakomitego grona, by z perspektywy mijającej dziś rocznicy podjąć refleksję nad jednym z najtrudniejszych momentów powojennej historii Polski. Momentu, w którym polskie czołgi z polskimi żołnierzami wyjechały na ulice polskich miast przeciwko polskiemu społeczeństwu.

Tamta spektakularna manifestacja przemocy była próbą stłumienie niebywałej energii społecznej, samorządowej i demokratycznej, próbą zatrzymania obudzonego w 1980 roku nowego rytmu życia w Polsce, wyzwolonego przez solidarnościowy entuzjazm.
Ta próba rzucenia polskiego społeczeństwa na kolana udana w pierwszej chwili – jednakże nie powiodła się, mimo śmiertelnych ofiar, aresztowań, internowania, delegalizacji NSZZ „Solidarność”, zakazu poruszania się po kraju i wprowadzenia godziny policyjnej. W odpowiedzi rodzi się zorganizowany opór, masowo okazywana solidarność z represjonowanymi, powstają organizacje samopomocowe. Struktury związkowe mimo internowania przywódców i najaktywniejszych działaczy organizują się w podziemiu.

Zaczyna się dynamiczny rozwój prasy i wydawnictw drugiego obiegu. Tysiące tytułów. Obok czasopism, radio "Solidarność" nadające z nadajników na dachach lub wchodzące z sygnałem na program TVP, w Świdniku, Puławach, Warszawie, Kędzierzynie Koźlu, Lublinie. Powstają oficyny fonograficzne w Warszawie, Poznaniu, Krakowie, które wydają "radio na kasetach magnetofonowych". Rozwijają się siatki kolportażu, które są zaczynem nowych struktur konspiracyjnych. Aktorzy odmawiają występowania w oficjalnych imprezach a także w państwowym radiu i telewizji. Powstaje Teatr Domowy.

Kościoły i muzea diecezjalne, a także prywatne mieszkania stają się ośrodkami niezależnej kultury. Tam odbywają się spotkania, seminaria, spektakle teatralne, wystawy malarskie. Władza komunistyczna nie ma już monopolu na informację i kulturę. Tworzy się swoiste państwo podziemne z rozbudowanymi autonomicznymi strukturami związkowymi i z naczelnymi władzami TKK (Tymczasowa Komisja Koordynacyjna.)

W tym dziele uczestniczy tysiące ludzi. Solidarnie. Tylko „Tygodnik Mazowsze”, jak ostatnio obliczono wraz z kolporterami i „skrzynkami” angażował około 10.000 osób. Nikt jeszcze nie obliczył , ile ich było w całym kraju. Nie chcę mitologizować i mówić, że cała Polska przeciwstawiała się stanowi wojennemu, bo to nieprawda. Ale tym większe zasługi tej licznej grupy ludzi, którzy tworzyli, działali i wspomagali struktury podziemne.

Dzisiaj od tamtych wydarzeń dzieli nas ćwierć stulecia, w dorosłe życie zdążyło już wejść młode pokolenie, żyjemy we własnym, niepodległym państwie. I z tej dzisiejszej perspektywy tym mocniej i wyraźniej wybrzmiewa idea naszego wielkiego ruchu „Solidarność”. Papież Jan Paweł II w słynnej homilii na gdańskiej Zaspie w 1987 roku tak ją sformułował: „Solidarność – to znaczy: jeden i drugi, skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie.”

Życzę Państwu, by dzisiejsze obrady, dotyczące spraw tak nadal ważkich i wciąż wywierających wpływ na życie społeczne i polityczne naszego kraju, były owocne w nowe refleksje historyczne i socjologiczne oraz inicjatywy badawcze i legislacyjne.