Menu rozwijane

29 listopada 2006
29 listopada 2006 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński wrócił z Rygi, gdzie wziął udział w Szczycie NATO.

Prezydentowi towarzyszyli: Minister Spraw Zagranicznych Anna Fotyga, Minister Obrony Narodowej Radosław Sikorski, Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Władysław Stasiak oraz ministrowie Kancelarii Prezydenta RP: Podsekretarz Stanu Małgorzata Bochenek i Podsekretarz Stanu Andrzej Krawczyk.

Oprócz udziału w Szczycie Prezydent RP spotkał się z Premierem Kanady Stephenem Herperem oraz Prezydentem Rumunii Traianem Basescu.

Po zakończeniu Szczytu, podczas konferencji prasowej Prezydent RP powiedział m.in:

"Głównym przedmiotem Szczytu były sprawy związane z transformacją NATO na kilku płaszczyznach. Wczoraj rozmowy dotyczyły niemal wyłącznie Afganistanu. Temat ten poruszaliśmy w odrębnych rozmowach premierów i prezydentów, odrębnych ministrów spraw zagranicznych i odrębnych ministrów obrony narodowej. Dzisiaj dyskusja miała szerszy charakter, dotyczyła zarówno problematyki usprawniania militarnego NATO, sił odpowiedzi, transportu, systemu AGS i także coraz większej zdolności do współdziałania poszczególnych armii narodowych w ramach NATO. Ale dzisiaj dyskusja dotyczyła również innych problemów związanych z partnerstwem dla pokoju, polityką sąsiedztwa i w końcu, co z naszego punktu widzenia jest najistotniejsze, poszerzenia NATO. Nie mogę powiedzieć, żeby w szerszym zakresie poruszano też sprawy polityki energetycznej, chociaż sygnalizowałem ten problem w moim wystąpieniu, wspomniał o nim w swoim wystąpieniu Sekretarz Generalny NATO, znalazł się on także w deklaracji końcowej. Nie był jednak przedmiotem jakiegoś istotniejszego sporu.

Jeżeli chodzi o opinie dotyczące poszerzenia NATO o Ukrainę i Gruzję, ponieważ nas to interesuje najbardziej (chociaż nie mamy nic przeciwko poszerzeniu Sojuszu także o Albanię, Macedonię i oczywiście Chorwację, a w dalszej perspektywie także o Serbię, Czarnogórę, Bośnię i Hercegowinę): otóż tutaj były wyrażone poglądy zarówno wskazujące na to, że w roku 2008 powinna zapaść decyzja o poszerzeniu i to były głosy, które zostały sformułowane zarówno przez największych członków NATO, a także przez grupę państw z naszego regionu. Były też kraje prezentujące więcej sceptycyzmu, jeśli chodzi o Gruzję i Ukrainę. Uważam mimo to, że mamy tutaj do czynienia z pewnym sukcesem, przede wszystkim dlatego, że najpotężniejszy polityk w NATO w sposób jednoznaczny wymienił Gruzję i Ukrainę. Deklaracja jest sformułowana w sposób dla nas możliwy do przyjęcia. Dwa cele główne, które się wiążą po pierwsze z poszerzeniem NATO, po drugie ze sprawami energetycznymi zostały w niej uwzględnione.

Tak jak przewidywałem jeszcze przed rozpoczęciem obrad to posiedzenie nie miało charakteru jednoznacznego przełomu. Nie była to zresztą tylko moja opinia, rozmawiałem z niektórymi przywódcami państw NATO-wskich jeszcze przed rozpoczęciem dyskusji, nikt się przełomu nie spodziewał. Natomiast zarówno w sprawie energetyki, jak i w sprawie „otwartych drzwi” jest pewien krok naprzód. Polska jest solidarnym członkiem NATO, Polska jest krajem, który w tej chwili bardzo zasadniczo zwiększa swoją obecność w Afganistanie. Pod tym względem nie wszystkie państwa wykazują ten stopień determinacji. Podczas wczorajszej dyskusji dotyczącej Afganistanu, która miała charakter zdecydowanie zgodny, priorytetowy charakter tej operacji dla NATO był powszechnie przyjmowany, co najwyżej były pewne różnice akcentów. Przewidywania prasy polskiej, że to będzie przedmiot zasadniczego sporu nie znalazły odbicia w rzeczywistym przebiegu dyskusji. Mogę powiedzieć, że ogólnie jestem zadowolony, ponieważ NATO, tak samo zresztą jak Unia Europejska, nigdy nie składało się z państw, które w każdej sprawie mają taki sam pogląd. Pewne sprawy zostały w sposób istotny zasygnalizowane.

Wolałbym żeby proces rozszerzenia został podjęty już tutaj. Od miesięcy było jednak wiadomo, że tak nie będzie. Myślę, że mamy szanse na rok 2008, jeżeli chodzi o tę strefę geograficzną. Jesteśmy oczywiście również zainteresowani i popieramy rozszerzenie NATO na Bałkanach. Na szczęście znalazła pewne odbicie w trakcie dyskusji teza, którą sformułowałem wczoraj w trakcie jednej z rozmów bilateralnych, że jeżeli chodzi o Gruzję to tutaj mechanizm działa następująco: przynależność do NATO jest źródłem stabilizacji i ma pomóc w rozwiązaniu konfliktów, a nie na odwrót. Filozofia, w myśl której Gruzja miałaby rozwiązać wszelkie konflikty, w tym przede wszystkim sprawę Abchazji i Osetii, a dopiero później znaleźć się w NATO, to jest sposób myślenia, który w tym przypadku nie jest sposobem właściwym. W swoich działaniach na rzecz Ukrainy i Gruzji na szczęście nie jesteśmy osamotnieni, to wyraźnie wynikało z przebiegu spotkania.

Ekspansja NATO to jest oczywiście pewien proces, w który poszczególne kraje nie są zaangażowane w tym samym stopniu. Jest problem relacji pomiędzy NATO a ONZ w skali globalnej, bo przecież była dzisiaj mowa także o partnerstwie z takimi krajami jak Australia, Japonia, Nowa Zelandia, czy wspomniana w jednym wystąpieniu Indonezja. To jest pewna koncepcja NATO jako organizacji o zdecydowanie globalnym oddziaływaniu. I jest też koncepcja nieco węższego zakresu, pozostawienia pola do działania ONZ, chociaż nikt nie negował roli ONZ. Oczywiście była stawiana sprawa relacji Unii Europejskiej i NATO. Unia poszerza zakres swojego działania. Pod tym względem Polska nie ma nic przeciwko temu poszerzaniu, tylko Polska należy do tych krajów, które widzą te sprawy w sposób jednoznacznie bezkonfliktowy. Sojusz Północnoatlantycki po dwóch stronach Atlantyku, Stany Zjednoczone z jednej strony, a poszerzająca się grupa państw europejskich z drugiej, jest trzonem tego systemu bezpieczeństwa. Jak kiedyś, kiedy przed ponad 15 laty usiłowałem przekonywać ówczesną kadrę kierowniczą Wojska Polskiego, kadrę generalską, że droga do NATO jest jedyną drogą, ponieważ to jest jedyna tzw. twarda struktura bezpieczeństwa. Byłem o tym przekonany i musze powiedzieć, że te 15 lat potwierdziło tą tezę całkowicie. Wtedy konkurencją na terenie Europy dla NATO miało być OBWE. Jaką konkurencją, to wszyscy dzisiaj widzimy.

NATO jest jedyną organizacją sprawdzoną, jej rozwój, koordynacja działania sił zbrojnych, wzrost możliwości ekspedycyjnych, ale też w ogóle wzrost możliwości obronnych jest czymś, co leży w najgłębszym interesie naszego kraju. Polska zwiększa zresztą środki na siły zbrojne. To na pewno nie jest rozwiązanie, które nie rodzi długich dyskusji z ministrem finansów, ktokolwiek by nim nie był. Z drugiej strony jeżeli chcemy być wiarygodni to ten 12% wzrost w przyszłym roku, a mam nadzieję, że będzie on postępował i w następnych latach, jest wzrostem koniecznym zarówno ze względu na nasze międzynarodowe zobowiązania, ale także na elementarne zadanie związane z członkostwem w NATO, czyli obronę własnego terytorium."