Menu rozwijane

26 października 2006
Prezydent Lech Kaczyński

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński przebywał z wizytą we Wrocławiu. Prezydentowi towarzyszyli: Szef Kancelarii Prezydenta RP Aleksander Szczygło i Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP Maciej Łopiński.

Prezydent RP wziął udział w uroczystościach jubileuszu 60-lecia Wydziału Farmacji Akademii Medycznej we Wrocławiu. Podczas uroczystości Rektor prof. Ryszard Andrzejak przekazał Prezydentowi RP medal Akademii Medycznej.

Prezydent RP Lech Kaczyński wręczył podczas uroczystości Ordery Odrodzenia Polski zasłużonym pracownikom Akademii.

Odznaczeni zostali:

za wybitne zasługi w pracy naukowej i dydaktycznej w dziedzinie medycyny

Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski

1. Jerzy Josiak

Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski

2. Olaf Gubrynowicz

za wybitne zasługi dla rozwoju służby zdrowia

Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski

3. Włodzimierz Bednorz
4. Andrzej Szmida

Podczas uroczystości jubileuszu Prezydent RP zwrócił się do zebranych:

„Jestem bardzo zaszczycony tym, że mogę dzisiaj uczestniczyć w uroczystości sześćdziesięciolecia wydziału, który powstał przecież niespełna rok po tym, jak Twierdza Wrocław została zdobyta. Pamiętajmy, że to dopiero maj 1945 roku. Mnie zawsze wyzwolenie spod niemieckiej okupacji naszego kraju kojarzy się ze styczniem, lutym. Wiadomo, że na wschód od Wisły nastąpiło to wcześniej, natomiast Wrocław mógł zacząć być polski dopiero późną wiosną roku 1945. Jakaż była siła naszego narodu, naszego społeczeństwa, jeżeli w tym kompletnie zburzonym mieście w niewiele miesięcy później powstał już Wydział Farmaceutyczny! Zaczęto uczyć studentów, a jesienią 1946 roku, jak dowiedzieliśmy się przed chwilą, było ich już kilkuset. To, powtarzam, miara żywotności, miara siły narodu, który miał za sobą lata straszne, lata niemieckiej, także sowieckiej okupacji, lata represji, całkowitą zmianę granic. I można powiedzieć, że profesorowie Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie i inni pracownicy tej uczelni nie zawiedli: już w 1946 roku byli w stanie zorganizować uczelnię kształcącą ludzi, którzy są absolutnie niezbędni w każdym społeczeństwie, czyli tych, którzy odpowiadają za wytwarzanie, wymyślanie i w końcu w znacznym stopniu, zgodnie z przyjętą od wieków tradycją, dystrybucję leków. W każdym społeczeństwie są ludzie chorzy, a więc każde społeczeństwo musi z kwalifikacji farmaceutów korzystać i za to należą się i tym osobom sprzed lat sześćdziesięciu, i obecnym pracownikom Wydziału najserdeczniejsze podziękowania.

Dziękuję Wam, Szanowni Państwo, za wasz wysiłek, za to, że istnieje tutaj silny w tej chwili ośrodek. Że powstał on w tak nietypowych, skomplikowanych, wręcz tragicznych okolicznościach sprzed już sześćdziesięciu lat.

Magnificencjo, Panie i Panowie Profesorowie, Szanowni Państwo,
My w tej chwili jesteśmy w fazie wielkiej modernizacji naszego kraju, która mogła się rozpocząć w pewnym zakresie po roku 1989, kiedy trzeba było budować od nowa to, co zostało zniszczone, czyli podstawy gospodarki rynkowej. Ale ta modernizacja może być przyspieszona i rzeczywiście następuje tutaj przyspieszenie. Może być przyspieszona i następuje przyspieszenie w związku z wejściem Polski do Unii Europejskiej. Wejście Polski do Unii Europejskiej to olbrzymia szansa związana z tym, że kraj będzie dysponował nieporównanie większymi niż dotąd środkami na to, żeby budować infrastrukturę, drogi i inne urządzenia, których w naszym kraju brakuje, usprawniać telekomunikację. To wszystko niezmiernie istotne, o tym nie należy zapominać, to podstawowe dzisiaj zadanie naszego państwa na wszystkich szczeblach, bo państwo to nie tylko rząd w Warszawie, to także władze wojewódzkie, to władze samorządowe. Tak, samorząd należy do państwa, jest formą realizacji zadań państwa. Nie można przeciwstawiać państwa samorządowi. Powtarzam, to wielkie zadanie, ale ono ma kilka postaci. Jedną z tych postaci są innowacje. To społeczeństwo oparte na wiedzy. To pojęcie czasami nadużywane, ale myślę, że w tej sali, gdzie zgromadzili się profesorowie, adiunkci, asystenci czy inni pracownicy farmacji, tego rodzaju określenie jest szczególnie adekwatne, bo innowacyjność to między innymi wytwarzanie, ulepszanie leków. To próba oparcia się w jak największym stopniu pod tym względem na własnych siłach. To własne pomysły, to wielkie wyzwanie intelektualne.

Zdaję sobie sprawę, że problemy farmacji, problemy wytwarzania leków i ich dystrybucji to problemy, które ogniskują ważne sprawy dzisiejszego świata. Bo mamy z jednej strony wielki postęp. To przecież Paniom i Panom w wielkim stopniu zawdzięczamy to, że w naszym kraju życie w ciągu ostatnich kilkunastu lat przedłużyło się przeciętnie rzecz biorąc tak znacznie, ale to też problem cen leków, polityki koncernów, tak zwanych leków generycznych, które są jedyną szansą dla krajów, gdzie na zapłacenie ceny leków produkowanych niejako w pierwszej generacji nikogo nie stać. To wielki problem naszego kraju, ale jeszcze nieporównanie większy problem tych, którzy w skali świata są rzeczywiście biedni, przede wszystkim społeczeństw afrykańskich. Mamy tutaj do czynienia zarówno z naszym krajowym, narodowym problemem, z problemem Unii, która chce walczyć o to, żeby Europa była w pierwszym szeregu, jeżeli chodzi o innowacyjność, a w tej chwili nie zawsze tak bywa, ale także problem globalny – problem solidarności ludzi na całym świecie, a w szczególności solidarności tych, którym wiedzie się lepiej, a w skali świata my do takich należymy, chociaż nie do ich czołówki, z tymi, którym wiedzie się nieporównanie gorzej. Mamy tutaj problem intelektualnego wyzwania, mamy problemy natury społecznej, mamy problemy natury ekonomicznej.

Farmacja to nauka stosowana w najwyższym możliwym sensie tego słowa, stąd przed chwilą słowa Pana Rektora na temat współpracy z firmami, które farmacją zajmują się od strony praktycznej. To oczywiste i normalne – tak być powinno. To, można powiedzieć, pod wieloma względami postęp. Ale to też i pewne zagrożenie, którego należy unikać za wszelką cenę, jeżeli ta wrażliwie moralnie dziedzina wytwarzania ma pozostać w sferze, którą najprościej można określić jako uczciwość. Tak więc macie Państwo wielką szansę, ale też i olbrzymie obciążenie – zdaję sobie z tego sprawę. Między innymi dlatego właśnie wybrałem Wydział Farmacji. Wydział Farmacji to wydział, w którym, jak przed chwilą mówiłem, widać bardzo różne kwestie występujące nie tylko w naszej nauce, nie tylko w naszym kraju, ale na całym świecie.
Raz jeszcze Magnificencjo, Panie Dziekanie, Panie i Panowie, chciałem najserdeczniej podziękować za zaproszenie. Raz jeszcze chciałem serdecznie Państwu życzyć dalszych sukcesów, życzyć oczywiście nowego budynku, bo zdaję sobie sprawę, jak to jest ważne dla normalnego, codziennego działania w każdej instytucji, w tym również instytucji uczelnianej. Oby stało się to jak najszybciej. Ja w ramach swoich konstytucyjnych kompetencji, które oczywiście są inne niż kompetencje premiera czy ministra zdrowia, będę starał się ten program wspierać. Życzę przede wszystkim tego, żebyście Państwo z tego wydziału wypuszczali ludzi świetnie wykształconych i ludzi zdających sobie sprawę, w jakiej dziedzinie, w jak istotnej a jednocześnie jak wrażliwej będą pracować na ogół przez całe życie. Dziękuję bardzo”.

Z Uniwersytetu Wrocławskiego Prezydent RP udał się do Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu, gdzie wręczył nominację na stopień generała brygady Zygmuntowi Stanisławowi Szumowskiemu – oficerowi Wojska Polskiego w czasie kampanii wrześniowej, dowódcy batalionu Armii Krajowej, komendantowi obwodu Włodawa Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, Kawalerowi Krzyża Srebrnego Orderu Wojennego Virtuti Militari. Zygmunt Szumowski mianowany został na stopień generalski w dniu Święta Wojska Polskiego, nie mógł jednak wówczas przybyć na uroczystości w Belwederze.

Wręczając nominację Prezydent RP powiedział m.in:

"Wielce Szanowny Panie Generale, Szanowni Państwo,

Muszę powiedzieć, że tego rodzaju uroczystości sprawiają mi wielką satysfakcję. Oto ponad sześćdziesiąt lat po tym, jak zakończyła się wojna, pięćdziesiąt kilka lat po tym, jak zakończyła się, na większą skalę w każdym razie, walka drugiej polskiej konspiracji, mam możliwość, ale i zaszczyt uhonorowania tych, którzy przez dziesiątki lat honorowani nie byli. Pan generał Szumowski to oficer Września, to oficer naszej wspaniałej Armii Krajowej. To w końcu oficer zrzeszenia, którego nazwę chciałbym przypomnieć – Wolność i Niezawisłość. Przez dziesiątki lat, w okresie komunizmu, jeżeli w ogóle wspominano o WiN-ie, to w określony sposób. W sposób oczywiście najskrajniej negatywny. Jeżeli WiN występował w pisanych wtedy, w ramach cenzury, książkach czy filmach, , to występował w świetle najskrajniej negatywnym. To byli przeciwnicy Polski Ludowej. A czym w rzeczywistości był WiN? WiN był organizacją ludzi, którzy w tragicznych okolicznościach, w jakich znalazła się Polska w wyniku wydawałoby się zwycięskiej wojny kontynuowali walkę. Kontynuowali walkę o elementarne prawo naszego narodu, o prawo do niepodległego bytu. Ta walka wtedy skazana była na niepowodzenie. Taki był układ sił międzynarodowych. Takie zresztą były decyzje podjęte w Teheranie, na Jałcie i w końcu w Poczdamie. Żaden naród, nawet duży naród, jakim są Polacy, nie był w stanie w tamtych okolicznościach temu się przeciwstawić. Ale  przecież w działalność WiNu zaangażowanych było co najmniej 100 tysięcy ludzi. Działały też inne organizacje – działał Ruch Obrony Armii Krajowej, działały Narodowe Siły Zbrojne, działało także dziesiątki mniejszych. Dali oni świadectwo temu, że Polacy o niepodległość walczyć chcieli zawsze. Nawet w warunkach beznadziejnych. Dlatego dzisiaj chciałem się Panu generałowi pokłonić. Chciałem się też pokłonić wszystkim tym, którzy brali udział w walce, nazywanej przeze mnie druga konspiracją. Cześć tym, którzy żyją, cześć tym, których dzisiaj nie ma już wśród nas. Dziękuję bardzo."

Po uroczystości odbył się briefing, podczas którego Prezydent RP podsumował swój pobyt we Wrocławiu:

"Przybyłem do Wrocławia, na Dolny Śląsk z dwóch powodów. Po pierwsze 60-lecie Wydziału Farmacji. To jest specjalność, w której ogniskuje się mnóstwo problemów zarówno polskich jak i europejskich oraz światowych. Problem jakości leków, problem refundacji przez państwo, skala tej refundacji, lista leków refundowanych, która jest przecież przedmiotem sporów. Są też problemy o charakterze społecznym, moralnym, ale także czysto naukowym. Problem o skali europejskiej, to z jednej strony działalność koncernów, które starają się utrzymać ceny leków na odpowiednim poziomie, tak żeby przynosiły wielkie zyski. To już jest bardzo zyskowna działalność. Polityka koncernów pozostaje w pewnym konflikcie z budżetami poszczególnych państw znacznie bogatszych od naszego kraju, bo to z tych budżetów w znacznym stopniu leki są finansowane. W Polsce ma to miejsce w stopniu stosunkowo niskim w porównaniu do wielu innych państw europejskich. Jest też kwestia możliwości korzystania z droższych leków przez obywateli, a w szczególności przez osoby starsze. Jest wreszcie problem programu innowacji, czyli udziału Europy - w tym naszego kraju - w procesie unowocześniania różnego rodzaju technologii, tworzenia wynalazków. Myślę, że nie trzeba nikogo przekonywać jak ważny jest tu sektor farmaceutyczny. Przypominam o tym w 60. rocznicę tego Wydziału, który powstał w rzeczywiście zupełnie nieprawdopodobnych okolicznościach. Też nie muszę tego Państwu tłumaczyć, bo wiecie to lepiej ode mnie, że Wrocław był miastem wyjątkowo zniszczonym, do którego nie wracali dawni mieszkańcy. Zniszczenia można porównać z Warszawą, z tym że do Warszawy wracali Warszawiacy, natomiast do Wrocławia przyjeżdżali ludzie na ogół z południowo-wschodnich kresów dawnej Rzeczypospolitej, a poza tym także z całej Polski. Sytuacja była tutaj jeszcze trudniejsza, a mimo wszystko w bardzo krótkim czasie ten wydział powołano, co jest dowodem wielkiej żywotności. Cieszę się też, że mogłem Panu generałowi Szumowskiemu osobiście wręczyć nominację generalską. To nie jest nominacja z ostatnich dni, to jest nominacja z dni przed 15 sierpnia, przed świętem Wojska Polskiego. Pan generał wtedy nie mógł przyjechać do Belwederu. Ja konsekwentnie prowadzę nową politykę odznaczeniową i nową politykę związaną z nominacjami o charakterze symbolicznym. Wiem, że Pan generał Szumowski nie będzie już oficerem służby czynnej, ale chodzi o to, żeby docenić tych, którzy walczyli przed kilkudziesięciu laty. W 1939 roku, w konspiracji lat 1939 – 1945, jak i również trzeciej konspiracji. Droga Polski do wolności po roku 1939 to była  bowiem droga przez trzy konspiracje. Pierwszą - lat 1939-1945, drugą - lat 1944-1945, choć można ją liczyć aż po lata 1947-1948, a jeżeli chodzi o działania na mniejszą skalę to aż po połowę lat pięćdziesiątych, no i w końcu opozycja, która walczyła już metodami pokojowymi od połowy lat siedemdziesiątych, od roku 1976, aż do odzyskania niepodległości trzynaście lat później, w roku 1989."

Z Wrocławia Prezydent RP udał się do Opola, gdzie w Urzędzie Miasta podczas uroczystości przekazania przez Prezydenta RP samochodów pożarniczych dla Państwowej Straży Pożarnej, spotkał się z trzema funkcjonariuszami PSP, którym Postanowieniem Prezydenta RP z dnia 12 czerwca 2006 r. nadał Krzyże Zasługi, za osiągnięcia w pracy zawodowej i społecznej na rzecz ochrony przeciwpożarowej.

Odznaczeni zostali:

1. Bogumił Matyja
2. Tadeusz Ogorzały
3. Waldemar Przybyła

Odznaczenia, w imieniu Prezydenta RP, wręczył po ich nadaniu, Wojewoda Opolski Bogdan Tomaszek.

Podczas uroczystości Prezydent Lech Kaczyński zwrócił się do jej uczestników:

„To, co dzieje się tutaj, na opolskim rynku, nie jest rzeczą szczególnie nadzwyczajną. Oto ze środków państwowych, po części unijnych, mamy kilka nowych samochodów, sprzętu potrzebnego dla ratowania ludzkiego życia – bo to zawsze jest na pierwszym miejscu – dopiero później do ratowania mienia. Mienia obywateli naszego kraju, innych osób i w końcu mienia należącego do przedsiębiorstw. W Polsce, jak w każdym kraju, mamy armię, mamy policję, które realizują swoje zadania, ale mamy także służbę ratowniczą, której podstawowym celem jest zwalczanie pożarów, lecz także innych zagrożeń o charakterze naturalnym – bo przecież dzisiejsza Państwowa Straż Pożarna to ogólna służba ratownicza, także jeżeli chodzi o zagrożenia o charakterze toksycznym i wszelkim innym. To służba niezwykle istotna z punktu widzenia najbardziej elementarnej funkcji państwa. Bo najbardziej elementarną funkcją państwa jest ochrona życia i mienia swoich obywateli. To nie jest funkcja jedyna, są liczne inne, ale ta, można powiedzieć, jest pierwotna i najistotniejsza. I wy, panowie oficerowie i inni funkcjonariusze straży pożarnej, tę funkcję właśnie wypełniacie. Te samochody to nowy sprzęt, jakże bardzo polskiej Państwowej Straży Pożarnej potrzebny. Miejmy nadzieję, że tego sprzętu wysiłkiem władz rządowych, a także władz samorządowych będzie z roku na rok coraz więcej. My, Panie i Panowie, od kilkunastu lat, z wieloma zakrętami, błędami, wręcz patologiami, które dziś chcemy wyprostować, budujemy coś, co, mam nadzieję, już wkrótce będzie można nazwać sprawnym państwem polskim. Sprawnym państwem polskim, które dobrze służy swoim obywatelom, dobrze służy ich bezpieczeństwu, dobrze służy rozwojowi gospodarczemu, dobrze służy ochronie zdrowia obywateli, dobrze służy poziomowi ich edukacji. Inaczej mówiąc, wykonuje to, od czego państwo jest. Bo to Rzeczpospolita Polska, będąc najwyższą wartością dla swych obywateli (przynajmniej być nią powinna) jednocześnie jest tych obywateli sługą. Państwo jest dla Polek i Polaków, a nie odwrotnie. Ale żeby potrzeby obywateli były zaspokajane w sposób odpowiedni, państwo musi być sprawne, państwo musi być nieskorumpowane i w końcu państwo musi dysponować pewnymi środkami materialnymi. Potraktujcie te wozy bojowe straży pożarnej jako pewien symbol. One będą służyć w sposób bardzo praktyczny pewnie już w ciągu najbliższego tygodnia czy dwóch, ale są też pewnym symbolem wysiłków idących w tym kierunku, abyśmy dysponowali sprawnymi służbami, Państwową Strażą Pożarną, ale także policją, armią, służbą zdrowia, systemem szkolnictwa. To da się w Polsce zrobić, to nie jest niemożliwe.

Panowie oficerowie, Panie i Panowie funkcjonariusze straży pożarnej,
Dzisiaj chciałbym pogratulować szczególnie Wam – tym odznaczonym i tym, którzy akurat dziś odznaczeń nie dostają. Ale szansę ma tutaj każdy. Szanujemy, głęboko szanujemy Waszą ofiarną, a czasami niebezpieczną służbę. Wiemy, że wasza sprawność każdego roku może ocalić setki ludzkich istnień i uratować majątek warty miliardy złotych. Życzę wszystkim Wam sukcesów w służbie, awansów, dobrych warunków pracy, ale także tego, co potrzebne jest każdemu człowiekowi – a więc spokoju i szczęścia w życiu prywatnym, w życiu osobistym. Dziękuję bardzo.”

Następnie Prezydent udał się na Politechnikę Opolską, gdzie wziął udział w uroczystych obchodach 40-lecia istnienia uczelni. Zabierając głos na uczelni, Prezydent powiedział m.in.:

„Ja się bardzo cieszę że jestem na uczelni, która ma 12 tysięcy studentów i przed chwilą Jego Magnificencja powiedział że to jest uczelnia średnia. Oczywiście, studiowałem bardzo dawno temu na Uniwersytecie Warszawskim, a on miał wtedy mniej więcej tyle samo studentów i była to największa lub jedna z dwóch największych uczelni w Polsce – łącznie ze studentami studiów zaocznych, żeby to było jasne. Oczywiście minęło od tego czasu już więcej niż pokolenie. Minęło półtora pokolenia, ale całkowicie się zgadzam z Panem Rektorem, że Polska, zwana Trzecią Rzeczpospolitą, ma swoje olbrzymie sukcesy, ma też i ciężkie porażki.

Na pewno olbrzymim sukcesem jest eksplozja edukacyjna na poziomie wyższym. Rzeczywiście, liczba studentów w stosunku do liczby młodych ludzi między 19 a 25-26 rokiem życia jest w Polsce jedną z najwyższych w Europie. Jedni mówią, że jesteśmy na drugim miejscu w Unii, inni, że na czwartym. Ale to nie ma znaczenia. Ponad 40 procent naszej młodzieży w wieku pomaturalnym studiuje. I to jest sukces istotnie niespodziewany. To jest sukces wręcz olbrzymi. I to jest sukces, który zawdzięczamy całkowitej zmianie preferencji. Przed laty, w okresie zwanym PRL, studiowało niewiele osób – w 1989 roku niespełna 400 tysięcy, jeżeli dobrze pamiętam. To nie dlatego, że Polacy wtedy nie chcieli się uczyć; nie dlatego, że studia były odpłatne, bo były nieodpłatne; nie dlatego, że nie było preferencji dla studentów zaocznych i coraz rzadszych wtedy zresztą studiów wieczorowych – bo były, większe niż dzisiaj. Tylko dlatego, że uczyć się w ogóle nie opłacało, że uczyli się ci, dla których nauka była wynikiem ich osobistej preferencji. Są tacy ludzie, których tak Pan Bóg ukształtował. Ale były to obyczaje wyniesione z domu – skoro rodzice mieli wyższe wykształcenie, czasami dziadkowie mieli wyższe wykształcenie, no to i ja też muszę mieć wyższe wykształcenie. Wiadomo, jest szkoła podstawowa, jest szkoła średnia, a po maturze się idzie na studia. I to jest jakby „oczywista oczywistość”. Wtedy na studiach dziennych uczyło się około 10 procent młodzieży – pamiętam, bo przecież jestem z zawodu nauczycielem akademickim i nie takim de nomine, tylko takim, który realnie uczył 25 lat z pewną przerwą, od 1971do 2000 roku z kilkuletnią przerwą – wtedy, kiedy zajmowałem się wyłącznie polityką. Uczyłem jako asystent, starszy asystent adiunkt, doktor habilitowany, w końcu profesor, ale nadzwyczajny jeszcze, nie jestem profesorem belwederskim. Otóż przez ten cały czas widziałem świat studentów studiów dziennych, studentów studiów zaocznych, nie tylko w Gdańsku (dlatego wyjechałem z Warszawy, żeby pracować na uczelni) na wtedy nowopowstałym Uniwersytecie Gdańskim, ale także w Elblągu, Słupsku, a w ostatnich latach, w latach 90., także w Koszalinie – czyli w ośrodkach, które nie są tak duże, jak Trójmiasto. Widziałem ich motywację, widziałem, w jakich warunkach i po co studiują. I trzeba powiedzieć, że pod tym względem w naszej ojczyźnie po roku ‘89 zmieniło się w sposób absolutny i zasadniczy. Nie było przywilejów na studiach, w szkołach prywatnych trzeba było płacić, a także w tych województwach Polski, które na ogół nie są bogate, gdzie bezrobocie jest wysokie, większe niż na Opolszczyźnie, ludzie się do nauki garnęli. Garnęli się dlatego, bo dzisiejszy świat pod tym względem, dzisiejsza Polska jest zupełnie inna, niż przed dwudziestu, trzydziestu laty i to jest nasz olbrzymi sukces. I tego sukcesu chciałem także i wam tutaj w Opolu, Jego Magnificencji, całej profesurze, wszystkim pracownikom naukowym, wszystkim nauczycielom akademickim, wszystkim studentom bardzo serdecznie pogratulować.

Teraz przejdę do spraw konkretnych. Mówił Jego Magnificencja o instytucjach technologicznych. Ja o tym mówiłem przed kilkoma dniami na spotkaniu wszystkich przywódców państw Unii Europejskiej. Mówiłem o tym w tym sensie, że rzeczywiście chcemy głębokiej współpracy europejskiej, jeśli chodzi o sprawy innowacyjności, ale tak, żeby ona nie omijała tych państw, które pod tym względem dzisiaj są słabsze. Bo Polska niestety do nich należy. Czyli środki unijne na innowacyjność – tak. Ale żeby nie były one koncentrowane na krajach, które w tej chwili odnoszą największe sukcesy, bo na tym my nie tylko nie wygramy, ale jeszcze przegramy. Instytut Technologiczny to jest organizacja ogólnoeuropejska. Proszę sobie tego nie wyobrażać jako jeden instytut, który ma swoich 500 czy 1000 pracowników, to jest taka sieć ogólnoeuropejska. Chcemy, żeby jeden z węzłów tej sieci znajdował się we Wrocławiu i był ściśle związany z Opolem. Nie wiem, czy to nam się uda, dzisiaj nie mogę powiedzieć, że na pewno, bo bym w takim razie obiecywał rzeczy, których nie jestem pewien. Ale myślę, że mamy poważną szansę, żeby właśnie tak było, żeby była dużo większa niż dzisiaj szansa dla kanalizowania tego, co jest jednym z ewentualnych źródeł naszego sukcesu – „naszego” w rozumieniu polskiego, który jest potrzebny niezwykle dla Europy, która w niejednej dziedzinie z lekka pozostaje w tyle za Stanami Zjednoczonymi, a także Japonią. Coraz bardziej pod tym względem konkurencyjne są także i Chiny.

Są to sprawy niezmiernie istotne także z punktu widzenia tej ziemi, na której jestem w tej chwili. Ja jestem w tej chwili na uczelni, która jest politechniką, to też wielka szansa dla Opolszczyzny. Muszę powiedzieć, że wielkim sukcesem tej ziemi było to, że w 1994 roku powstał tutaj uniwersytet, o ile pamiętam, pierwszy po ‘89 roku. Uniwersytetów mamy coraz więcej, ale pierwszy powstał uniwersytet w Opolu i to nie było przypadkowe. Tak być powinno – tu, na tej ziemi. Uniwersytetów było za mało. Tak, jak za późno powstał uniwersytet w Gdańsku, dopiero 36 lat temu, jak za późno powstał uniwersytet w Szczecinie, niewiele ponad 20 lat temu, tak myślę, że za późno powstał uniwersytet w Opolu, ale powstał, jest ,a do tego istnieje i uniwersytet techniczny. Bo przecież nazwa politechnika jest charakterystyczna dla naszego kraju, w istocie oznacza ona uniwersytet techniczny. W szkołach, które dzisiaj dominują na świecie, w pierwszej dwudziestce szkół na świecie, są prawie same (nie ma się z czego cieszyć z naszego europejskiego punktu widzenia) szkoły amerykańskie. Nie ma podziału na uniwersytety i politechniki. Spotkałem kiedyś w Michigan profesora Polaka najczystszej krwi, mówiącego po polsku jak my, był profesorem tego uniwersytetu. Zapytałem się, czego profesorem? No i padła odpowiedź, która była związana ściśle ze specjalnościami inżynierskimi – był profesorem w zakresie energetyki. A więc to w naszym rozumieniu najczystsza w świecie politechnika, też objęta pojęciem uniwersytetu. I ja jestem święcie przekonany, że zarówno ośrodki wrocławskie, jak i ściśle z tym związane opolskie, jeżeli uda się ten węzeł zrobić, to trzeba to bardzo silnie integrować. Zdadzą egzamin z tego, co nazywamy walką o innowacyjność.

My dzisiaj mamy rzeczywiście bardzo dużo młodzieży na uczelni. Mamy stosunkowo liczną – chociaż jej liczebność wzrosła o 50-60 procent, a liczebność studentów o 400, czyli pięciokrotnie w stosunku do roku ’89 – kadrę naukową. To oczywiście stwarza pewne problemy. Nie ma się co oszukiwać, nie pod każdym względem jest prosto. Ale to powinno powoli, w moim głębokim przekonaniu, zacząć dawać także potężne efekty jakościowe. Jeżeli spojrzymy na tak zwane patenty europejskie to my dzisiaj – nie będę już Szanownym Paniom i Panom, Szacownym Studentom mówił dokładnie, ale wyglądało nie najlepiej, mówiąc delikatnie. Ja jestem najświęciej przekonany, że wynika to także z ograniczeń finansowych: te patenty kosztują, polskich naukowców czy innych odkrywców często na to nie stać. Będziemy walczyli w ramach Unii Europejskiej, żeby ta cena się obniżyła i żeby pod tym względem była większa integracja niż teraz. Ja czasami sprzeciwiam się nadmiernej integracji państwowej, ale w tych dziedzinach integracja powinna być, powtarzam, istotniejsza, niż jest w tej chwili. I mam nadzieję, że wkrótce te zmiany ilościowe przejdą w jakość. Ja jestem najgłębiej przekonany, że wkrótce Polska będzie także w tej dziedzinie, jaką jest innowacyjność, odnosiła sukcesy. Przed jakimiś dwoma miesiącami powiedziano mi w odległym, choć z pewnych względów bliskim nam państwie, powiedziano zresztą w czysto polskim języku, że przecież mamy świetnych chemików, świetnych fizyków, świetnych matematyków, ale jakoś nie potrafimy z tego skorzystać.

Mam nadzieję, że to wszystko niedługo będzie praktycznie wykorzystane, że sukcesów będzie coraz więcej, że nasze państwo i pod tym względem zajmie takie miejsce w Europie, jakie mu się należy. Ja nie twierdzę że my jesteśmy mocarstwem; w ramach Unii Europejskiej jesteśmy szóstym krajem i tak powinniśmy być traktowani. I mam nadzieję, że w tej dziedzinie, o której dzisiaj mówimy, innowacyjności nauki w ogóle, wkrótce też zajmiemy szóste co najmniej miejsce. To oczywiście musi chwilę potrwać, ale jestem przekonany, że mamy szansę. A ta szansa wynika także z tego, że najzdolniejszych ludzi dzisiaj, można powiedzieć, szukamy nie tylko w największych centrach, nie tylko w Warszawie, Trójmieście, Krakowie, Poznaniu, ale także w ośrodkach niemałych jak na naszą skalę, ale nie tych największych. Bo tylko i wyłącznie to może dać rezultat.

I teraz na koniec, Magnificencjo, Panie i Panowie Profesorowie, Szanowni Pracownicy, Młodzieży – rzeczywiście po raz pierwszy środki na naukę w przyszłorocznym budżecie wzrastają, ale wzrastają w sposób niedostateczny, ja sobie z tego zdaję sprawę. Jednakże zaczynają wzrastać. Środki na szkolnictwo wyższe wzrastają w stopniu minimalnym i to na pewno nie jest dobre. Jestem najgłębiej przekonany, że w ramach tego układu politycznego, który dzisiaj funkcjonuje, ten wzrost w następnych latach, wraz z umocnieniem się powodzenia gospodarczego naszego kraju (bo dzisiaj jest to powodzenie) będzie się zwiększać jeszcze bardziej. Mam też nadzieję, że świat polskiej przedsiębiorczości będzie coraz bardziej aktywny w dziedzinie, o której mówimy. Dzisiaj jest tak, że często łatwiej jest sięgnąć po znane wzory, standardy na Zachodzie, niż zainwestować pieniądze we wspomaganie wysiłku polskich uczonych, polskich naukowców, w końcu polskich odkrywców, nawet takich, którzy funkcjonują poza strukturą instytutów wyższych uczelni. Jestem głęboko przekonany, że to się będzie zmieniać, że ten okres mamy już powoli za sobą, że także polscy przedsiębiorcy będą z dużo większą chęcią próbowali szukać rozwiązań na polskich uczelniach, Polskiej Akademii Nauk, w instytutach Polskiej Akademii Nauk, a także wśród tych osób, które funkcjonują poza oficjalnymi strukturami, ale które pewne talenty pod tym względem mają”.

Po zakończeniu uroczystości w Głównej Hali Sportowej Politechniki odbył się briefing prasowy Prezydenta.

Lokalizacja