Menu rozwijane

17 lipca 2007

17 lipca 2007 r., w drugim dniu wizyty roboczej w Stanach Zjednoczonych Ameryki, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński spotkał się z Nancy Reagan w Ronald Reagan Presidential Library and Institute (Simi Valley koło Los Angeles). Polski Prezydent wręczył wdowie po amerykańskim przywódcy Order Orła Białego, nadany pośmiertnie Ronaldowi Reaganowi postanowieniem z 12 lipca br. Prezydent Lech Kaczyński powiedział:

"Szanowna Pani Prezydentowo, Szanowny Panie Ministrze, Szanowne Panie, Szanowni Panowie. Zastanawiałem się, od czego zacząć to wystąpienie. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem będzie jak najszersze uzasadnienie mojej decyzji, która w naszym kraju jest decyzją należącą wyłącznie do Prezydenta. Chodzi o pośmiertne przyznanie Panu Prezydentowi Ronaldowi Reaganowi Orderu Orła Białego. Pan Prezydent Ronald Reagan od wielu już lat był odznaczony Krzyżem Wielkim Orderu Zasługi, który została nadany jeszcze za Jego życia. Jest to najwyższe polskie odznaczenie przyznawane cudzoziemcom. Dzisiaj otrzyma pośmiertnie order, który jest w zasadzie przeznaczony dla obywateli Polski. Order, który ma więcej niż trzysta lat, i którego nazwa związana jest z godłem mojego kraju, godłem, które występuje od ponad siedmiuset lat. Pod tym względem jest jednym z najstarszych orderów na świecie, ponieważ ordery, to znaczy znaki godła państwa, związane były na ogół z rządzącą dynastią. Natomiast w Polsce jest to godło naszego państwa, niezależnie od tego, jaka dynastia nim rządziła. Dlaczego więc zdecydowałem się na ten krok, który jest całkowicie niezwyczajny, niekonwencjonalny? Zrobiłem to świadomie, jako naoczny świadek tych wydarzeń, które łączą się z kadencją Pana Prezydenta Reagana. Ale jako naoczny świadek oczywiście nie tu, w Stanach Zjednoczonych, tylko z drugiej strony - w polskiej „Solidarności”. W latach siedemdziesiątych powstała w Polsce po raz pierwszy, działająca nielegalnie, ale jawna opozycja. W kilka lat z tej opozycji wyrósł jeden z największych ruchów masowych w historii świata – „Solidarność” mająca dziesięć milionów członków w społeczeństwie, w narodzie, który wtedy liczył trzydzieści sześć milionów obywateli. Obejmował on więc prawie wszystkich utrzymujących się z pracy najemnej. A czym była „Solidarność”? Formalnie związkiem zawodowym, ale w rzeczywistości wielkim ruchem narodowym przeciwko komunizmowi. Powstaje pytanie, jak to się stało, że ten ruch mógł powstać i że trwał legalnie - mówię to zupełnie świadomie - aż szesnaście miesięcy. Łamał on wszelkie zasady kierowniczej roli partii komunistycznej. Oczywiście przyczyną była siła tego ruchu, ale były także inne przyczyny i z nimi Pan Prezydent Reagan miał związek bardzo bezpośredni.

Kiedy po raz pierwszy istniała prawie pewność zewnętrznej rosyjskiej interwencji w Polsce, Pan Prezydent Reagan był wtedy prezydentem-elektem. Jeszcze nie objął swojego urzędu, ale było wiadomo, że go obejmie. I w Moskwie wiedziano już, kto będzie za półtora miesiąca Prezydentem Stanów Zjednoczonych. Wiedziano, że czas miękkości się skończył. Że władze w tym najpotężniejszym na świecie kraju obejmuje autentyczny antykomunista - nie ujmując tutaj zasług Panu Prezydentowi Carterowi. Trzeba pamiętać, że ta świadomość była niezwykle ważna dla decyzji o wycofaniu się z interwencji. Kiedy interwencja zagroziła po raz drugi kilka miesięcy później, Pan Prezydent Reagan był już Prezydentem. I też nie ulega wątpliwości, że świadomość władzy sowieckiej, iż polityka amerykańska będzie teraz twarda, po raz drugi od tej interwencji ją powstrzymała. Co więcej w istocie przekreśliła tego rodzaju plany. Nastawiono się na coś innego, na interwencję wewnętrzną, która jest zupełnie czym innym niż interwencja z zewnątrz. Różnica między wprowadzeniem stanu wojennego w Polsce w grudniu 1981 roku, a wkroczeniem armii sowieckiej to różnica, której Wy, Amerykanie może nie rozumiecie, bo nigdy nie byliście w tego rodzaju sytuacji, ale to różnica niezmiernie wręcz zasadnicza. Lata po stanie wojennym to lata dla Polaków bardzo trudne. Ale siła nacisku, z którą spotykał się reżim generała Jaruzelskiego, niewątpliwie ograniczała zakres represji. W tych warunkach mogło powstać coś na miarę prawie podziemnego państwa. Mogły powstać nowe elity. Mogła powstać taka elita, która jako jedyna w państwach postkomunistycznych była zdolna do samodzielnego przejęcia władzy. Tego, że nacisk na rząd generała Jaruzelskiego był przede wszystkim naciskiem amerykańskim, nie muszę tłumaczyć. W tym samym czasie Prezydent Reagan toczył wielką globalną wojnę przeciwko komunizmowi, mówił o tym Pan Minister Shultz. Ta walka odbierała także i polskim komunistom poczucie pewności siebie. Musieli cofać się krok po kroku. Od jesieni 1986 roku kierownictwo podziemnej „Solidarności” było już pewne zwycięstwa. I w tym przypadku łączyło się to z polityką Ronalda Reagana. Zwycięstwo przyszło w roku 1989. Ale enklawy wolności, inna Polska to już lata bezpośrednio poprzedzające rok 1989. Można powiedzieć, że wtedy już wszystko było rozstrzygnięte, choć my z ówczesnego kierownictwa podziemnej Polski nie wiedzieliśmy dokładnie, kiedy to nastąpi. Nastąpiło to w czerwcu i wrześniu roku 1989. Najpierw wielkie zwycięstwo w jeszcze nie do końca wolnych, ale przynajmniej częściowo wolnych wyborach. Później coś, co bardzo wielu jeszcze kilka miesięcy wcześniej wydawało się nierealne – niekomunistyczny rząd w Polsce, rząd Tadeusza Mazowieckiego. Poprzedziła go ponowna legalizacja związku „Solidarność”. Korzystam dzisiaj z okazji żeby przypomnieć, że to było wcześniej niż obalenie berlińskiego muru. To o czym mówię było na pewno wielkim dziełem mojego narodu, ale to dzieło nie byłoby możliwe bez stanowczości i determinacji, bez poczucia misji Pana Prezydenta Ronalda Reagana. Stąd moja decyzja.

Prezydent Lech Kaczyński złożył także kwiaty na grobie Prezydenta USA. Prezydent zwiedził również Museum and Air Force One Pavillon oraz bazę powietrzną Vandenberg. Prezydent RP powiedział:

"Nie muszę chyba nikomu tłumaczyć, że w tego rodzaju obiekcie jeszcze w życiu nie byłem, chociaż byłem w bardzo wielu bazach wojskowych. Wiem jak wyglądają wielkie manewry, ale jeszcze nie widziałem bazy rakietowej z takim rodzajem rakiet. Jesteśmy w tej chwili na dobrej drodze. Mam nadzieję, że współpraca między Ameryką a Polską w sprawach, które się łączą ściśle z tym miejscem, rozwinie się. Widzę, że mamy dziś świat otwarty. Muszę powiedzieć, że dwadzieścia lat temu sam bym sobie nie wyobraził, że nie tylko mnie, ale całą dużą delegację i dziennikarzy wpuszczono by do tego rodzaju bazy. To jest też oznaka zmian na tym świecie, zmian na lepsze, chociaż to, czym się tutaj Państwo zajmują wynika z tego, że na świecie jest też jeszcze wiele niebezpieczeństw. I trzeba tym niebezpieczeństwom przeciwdziałać. W tym zakresie współpraca jest niezwykle istotna. Choć mam nadzieję, że to co widziałem przed chwilą, nie będzie musiało być użyte. I pozostawiam Państwa z tą nadzieją, która nie oznacza, że nie należy pracować nad udoskonaleniem tego systemu"

Podczas spotkania z dziennikarzami Prezydent Kaczyński podkreślił, że umowa z USA w sprawie umieszczenia w Polsce elementów tarczy antyrakietowej będzie negocjowana jeszcze przez wiele miesięcy. Zaznaczył, że w Waszyngtonie nie doszło do zawarcia żadnej umowy w sprawie tarczy. „Nie ma umowy – nie ma i ona będzie jeszcze przez miesiące negocjowana” – powiedział Prezydent RP.

Lokalizacja