Menu rozwijane

25 września 2007

25 września 2007 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński przybył do Chicago. Prezydent RP złożył wieniec pod Pomnikiem Katyńskim na cmentarzu św. Wojciecha w Niles.

W Chicago Prezydent RP spotkał się z burmistrzem miasta Richardem Daleyem, którego uhonorował Krzyżem Komandorskim Orderu Zasługi RP.

Popołudniu odbyło się spotkanie z Gubernatorem Stanu Illinois Rodem Blagojevichem, podczas którego podpisane zostało memorandum w sprawie współpracy między Polską, a Stanem Illinois. 

Prezydent RP wygłosił także wykład w The Chicago Council on Global Affairs:

„Przede wszystkim chciałem podziękować za zaproszenie. Zawsze chętnie mówię o różnych aspektach związanych z polityką mojego kraju, co wiąże się też w jakimś zakresie z problemami polityki globalnej. Zacznę może od jednego tylko sprostowania, jeżeli chodzi o mój życiorys, bo nie lubię, żeby mnie brano za absolwenta Uniwersytetu Gdańskiego. Jestem absolwentem Uniwersytetu Warszawskiego. Natomiast wiele lat życia spędziłem na Uniwersytecie Gdańskim, bo tam pracowałem. Szanowni Państwo, reprezentuję kraj, który jak na europejskie warunki jest dość duży w dzisiejszej Unii Europejskiej, która się składa z dwudziestu siedmiu krajów. Lada chwila, czyli w ciągu dwóch – trzech lat pewnie będzie się składała z dwudziestu ośmiu, bo Chorwacja prawie na pewno do Unii Europejskiej przystąpi już w krótkim czasie. Mam nadzieję, że później tych krajów będzie jeszcze więcej. Polska jest na szóstym miejscu, przy czym następny kraj jest już znacznie mniejszy niż nasz. Polska jest w sensie ludności mniej więcej wielkości Hiszpanii, minimalnie mniejsza. Podobnie jeśli chodzi o terytorium. Oczywiście jak na Stany Zjednoczone to jest niewiele, ale jak na Europę ponad trzysta tysięcy kilometrów kwadratowych to jest dosyć dużo. Taki jest nasz kraj. Nasz Produkt Krajowy Brutto w całości jest oczywiście w porównaniu z krajami zachodnimi jeszcze niewielki, ale patrząc realnie, według siły nabywczej, która wynosi ponad sześćset miliardów dolarów, oczywiście jest nieporównanie mniejszy od na przykład amerykańskiego, jednak w Europie jest to już wartość licząca się. Nasz kraj istotne, szybko się rozwija w ostatnich latach. Miejmy nadzieję, że ten czas będzie trwał długo, możliwie jak najdłużej. Niewątpliwie ten szybki rozwój związany jest z tym, że od trzech lat jesteśmy w wspólnocie europejskiej, a jeszcze dłużej, bo od ośmiu lat jesteśmy członkami NATO. Tutaj chciałbym raz jeszcze podziękować zarówno przedstawicielom Polonii, jak i w ogóle wszystkim Amerykanom, którzy przyczynili się do tego, że nasza niełatwa droga do NATO zakończyła się sukcesem osiem i pół roku temu, w marcu roku tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego dziewiątego. Było to niezmiernie istotne i muszę powiedzieć, że pełniąc funkcje w naszej administracji, ja i mój brat, obecny premier Polski, bardzo gorąco zabiegaliśmy o to, żeby przełamać pewne opory, które występowały również w moim kraju i żeby wejść na drogę przystąpienia do NATO. Ale oczywiście zdajemy sobie sprawę, że klucz do NATO znajdował się i znajduje w Waszyngtonie, więc gdyby ten klucz nie był w pewnym momencie do naszej dyspozycji, to byśmy do NATO nie przystąpili. Bardzo się z tego cieszymy i współpraca transatlantycka jest dla nas niezmiernie wręcz istotna. Można powiedzieć, że to jest jeden z dwóch punktów zaczepienia Polski o politykę globalną poprzez wspólnoty, do których należymy. Poprzez wspólnotę transatlantycką z jednej strony i wspólnotę europejską z drugiej. Obie te wspólnoty mają olbrzymie znaczenie w skali globalnej. Polska jest ich częścią i stara się odgrywać aktywną rolę. Jest jeszcze trzecie, już raczej niejako indywidualne powiązanie z problemami globalnymi, mianowicie Polska jest krajem leżącym blisko, choć dzisiaj bezpośrednio graniczącą tylko na północy z maleńką enklawą rosyjską, zwaną Obwodem Kaliningradzkim. To jest część dawnych Niemiec, która stała się częścią Rosji po II wojnie światowej. Później Litwa, Łotwa i Estonia odzyskały niepodległość i to spowodowało, że ten fragment jest enklawą otoczoną z jednej strony przez Polskę, z drugiej strony Litwę, ale należy do Rosji. I tylko z tą enklawą Polska dzisiaj graniczy. Na innych odcinkach, gdzie kiedyś graniczyliśmy ze Związkiem Radzieckim, dzisiaj graniczymy z Litwą, Białorusią i Ukrainą, a nie z Rosją. Można powiedzieć, że to marzenie wielkich przywódców Polski końca dziewiętnastego i pierwszych dziesięcioleci dwudziestego wieku się ziściło. Jesteśmy niejako od naszego rosyjskiego partnera oddzieleni innymi państwami. Ale to nie zmienia faktu, że stosunki polsko – rosyjskie mają istotne znaczenie. Istotne znaczenie ze względu na skomplikowaną historię, istotne znaczenie ze względu na to, że w Unii Europejskiej w wielu sprawach obowiązuje zasada jednomyślności. Inaczej mówiąc działania dotyczące Rosji nie mogą być podjęte bez zgody Polski. Istotne znaczenie też z tego powodu, że Rosjanie traktują nasz kraj, choć dziś znacznie od Rosji mniejszy, w sposób bardzo swoisty, łączący postawę wyższości z pewnym kompleksem niższości. Nie rozumiemy tej postawy, nie widzimy do niej żadnych podstaw, ale w istocie w dalszym ciągu tak jest. Zacznijmy więc może od współpracy transatlantyckiej, od tego, co czyni Polska w tym kluczowym ugrupowaniu dla równowagi na świecie. NATO ma strukturę mniej symetryczną nawet niż Unia Europejska, ponieważ kluczową rolę w znaczeniu tego paktu odgrywa militarna potęga Stanów Zjednoczonych. Przyjęło się po II wojnie światowej, nie będziemy dochodzić w tej chwili dlaczego, że główna odpowiedzialność, w sensie tworzenia siły militarnej, spoczywa na Stanach Zjednoczonych. Europa pod tym względem w dużym stopniu na Stanach Zjednoczonych polega. Nie będę tego faktu oceniał, choć mam swoją ocenę. Uważam, że mój kontynent, moja wspólnota powinna pod tym względem czynić większe wysiłki niż czyni, ale dzisiaj tak jest. Stąd też kluczowe znaczenie Stanów Zjednoczonych w polityce transatlantyckiej. Znaczenie, które oczywiście nie oznacza, że jest to wspólnota jednostronnie rządzona przez Stany Zjednoczone. Istnieją tam różne tendencje, zdarza się dyskusja, a nawet spory ze Stanami Zjednoczonymi. Rola Polski polega na tym, że staramy się być lojalnym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, w szczególności w tych przedsięwzięciach, które mają charakter zewnętrzny wobec terenu, na którym znajduje się Pakt Północnoatlantycki. Z jednej strony chodziło tutaj o Irak, gdzie jak już wiemy spory wewnątrz NATO spowodowały, że w ogóle nie jest to formalnie przedsięwzięcie Paktu Północnoatlantyckiego, ale także o Afganistan, gdzie sytuacja jest odmienna i to jest przedsięwzięcie Paktu Północnoatlantyckiego. Polska w ramach swoich możliwości stara się w obydwu tych miejscach być mocno zaangażowana i jeżeli chodzi o Irak, to jak wiemy przez pewien czas Polska miała i ma do dzisiaj dowództwo dywizji, odpowiedzialność za jedną z prowincji irackich. Przy czym dywizja ta nie jest dywizją wyłącznie polską, tylko międzynarodową. Jeżeli chodzi o Afganistan, to tam jednostki nie mają żadnych tak zwanych ograniczeń narodowych. Jest wiele państw, które owszem, wysłały nawet dość znaczne siły do Afganistanu, ale na przykład z zastrzeżeniem, że te siły mogą działać tylko w określonych prowincjach. Często w prowincjach, w których jest względny spokój. Polska nie ma tego rodzaju ograniczeń i nasze jednostki działają w niezwykle trudnych prowincjach, blisko granicy z Pakistanem. Jest to misja bojowa w klasycznym tego słowa znaczeniu. Podobnie niestety jest w Iraku, gdzie misję już o charakterze szkoleniowym, ze względu na komplikowanie się sytuacji w sferze naszej odpowiedzialności, musieliśmy z powrotem zmienić w misję bojową. Niezależnie od tego także w innych sferach związanych z obronnością, Polska bardzo blisko współpracuje ze Stanami Zjednoczonymi w skali całego świata, w sferach, o których na ogół się nie mówi w trakcie publicznych wykładów. Tego rodzaju współpraca też istnieje. Jesteśmy też zwolennikami tego, żeby NATO przez tworzenie pewnych związków stawało się w coraz większym stopniu organizacją o zadaniach nie tylko regionalnych, nawet jeżeli jest to olbrzymi region świata, ale także i globalnych. Pod tym względem nie jest to tylko sprawa lojalności sojuszniczej, ale także naszego głębokiego przekonania, że w istocie organizacje o tym stopniu sprawności, przy wszystkich słabościach NATO, bo jak każda organizacja na świecie nie ma ona wyłącznie zalet, ma też swoje słabości, sprawniejszej organizacji, jak to określam, twardszej struktury bezpieczeństwa nie ma. Struktury bezpieczeństwa na świecie można podzielić na miękkie i twarde i bez wątpienia NATO należy do tych twardych. Czy jest aż tak twarda, jak powinna, to inna sprawa, ale na pewno należy do twardych i z tego powodu jest w miarę skuteczna. Polska w sposób całkowicie celowy popiera więc te wysiłki, które miałyby uczynić z NATO pewien substytut paktów istniejących kiedyś, w latach pięćdziesiątych, sześćdziesiątych a nawet siedemdziesiątych, a następnie w istocie zamarłych. Nie znaczy to, że Polska miała wspierać przystępowanie krajów na przykład sfery Oceanu Spokojnego do NATO, bo tego rodzaju koncepcja wydawałaby się przesadna i całkowicie zmieniłaby charakter Paktu Północnoatlantyckiego. Jeżeli idzie o wspólnotę europejską i jej politykę. Tutaj musicie Państwo jedną rzecz wiedzieć. Polityka zagraniczna Unii Europejskiej nie jest zamiarem, tylko faktem. Jak ona jest prowadzona, czy na pewno dobrze, czy na pewno jest odpowiednio energiczna, to jest inny problem. Natomiast to nie jest tak, że dopiero w ramach reformy traktatów konstytucyjnych Unia zawsze prowadzi politykę energiczną. Ona w tej chwili już ją prowadzi. Prowadzi ją w różnych formach. W formie tak zwanej polityki sąsiedztwa, poprzez stowarzyszanie, poprzez udział w pewnych przedsięwzięciach o charakterze globalnym, na przykład tak zwany Kwartet. Do Kwartetu nie należy żadne z państw Unii oddzielnie, tylko Unia jako całość. Chodzi o grupę czterech podmiotów, które starają się, jak wiemy z umiarkowanym skutkiem, zaprowadzić pokój na Bliskim Wschodzie. Ta polityka jest dzisiaj rzeczywistością. Czy Polska ma swoją opcję w ramach tej polityki? Oczywiście tak. My interesujemy się w największym stopniu oczywiście nie tymi częściami świata, z którymi Polska historycznie nie jest związana, na przykład Afryką, która dzisiaj jest przedmiotem bardzo głębokiego zainteresowania ze strony Unii Europejskiej, tylko przede wszystkim tymi sferami, które nam są najbliższe, czyli tym, co dzieje się na wschód i w szczególności południowy – wschód od Polski. Polska jest w tej chwili tak położona, że na północny – wschód od Polski jest dzisiaj NATO i jest Unia Europejska, bo to jest Litwa, Łotwa i Estonia. Na wschód bezpośrednio jest Białoruś, ze swoimi specyficznymi problemami, ze swoim systemem, który nie spełnia standardów demokratycznych. Nieco na południowy - wschód od Polski leży Ukraina i dalej takie państwa jak Mołdawa a za Morzem Czarnym już Gruzja czy Azerbejdżan. I ta sfera jest zarówno przedmiotem zainteresowania Polski jako indywidualnego kraju, bo prowadzimy tam bardzo aktywną politykę, która przede wszystkim ma na celu zacieśnienie związków o charakterze politycznym, kulturalnym i każdym innym. To jest cel podstawowy. Z Ukrainą wiążą nas bardzo silne więzi historyczne. Z Gruzją, Azerbejdżanem czy Mołdawą w mniejszym stopniu, chociaż jeżeli chodzi o Mołdawę to takie związki również istnieją. Ale są to kraje niezwykle z Polską zaprzyjaźnione. Jest tego rodzaju tradycja. Chcemy tych więzi, choćby dlatego, żeby te kraje poczuły się pewniej w świecie, gdzie dopiero od niedawna są krajami niepodległymi. Ich sytuacja w okresie trwania komunizmu była znacznie gorsza niż Polski, która istniała jako podmiot prawa narodowego, jako formalnie niepodległe państwo mające swoją politykę zagraniczną, swoich ambasadorów, swoje przedstawicielstwo w ONZ-cie. Natomiast Ukraina, Gruzja, Azerbejdżan, czy ówczesna Mołdawia, czyli dzisiejsza Mołdawa, nie miały tego rodzaju statusu. Były republikami, elementem Związku Radzieckiego. Po drugie to jest teren, w szczególności Ukraina i Mołdawa,  historycznych zainteresowań Polski. Ale jest jeszcze jeden krąg spraw, który już ściśle łączy się z polityką globalną. Otóż Polska konsekwentnie dąży do tego, aby kraje te stały się członkami i NATO, i w dłuższej perspektywie Unii Europejskiej. Trzeba powiedzieć, że wysiłki Polski idące w tym kierunku nie są proste, chociaż jest tutaj pewien postęp. Tak zwane mapy drogowe dla Gruzji, Ukrainy, jeżeli chodzi o NATO miały być już przyjęte, ale przyjęte nie zostały. Mam nadzieję, że zostaną przyjęte wkrótce. Mapy drogowe, czyli plan dojścia do członkostwa w NATO. Jest to z punktu widzenia mojego kraju, a jak sądzę również interesów Europy jako całości i Stanów Zjednoczonych, błąd. Te kraje najpierw do wspólnoty transatlantyckiej, w nieco dłuższej perspektywie do Unii Europejskiej należy przyciągać. Choćby dlatego, że NATO to jest swoisty eksporter stabilizacji. W miarę skuteczny. Jakie tutaj można podać przykłady? W NATO są państwa, które między sobą są historycznie niezmiernie skłócone. Ale nigdy jeszcze się nie zdarzyło, żeby między państwami NATO doszło do konfliktu zbrojnego. Mogę powiedzieć, że jestem całkowicie pewien, że gdyby Grecja i Turcja nie były w NATO to w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, co najmniej raz czy dwa doszło by między nimi do zbrojnego konfliktu. A nic takiego się nie zdarzyło. Dlatego też przynależność do NATO stabilizuje pewien region. A ten region, już nie mówiąc o względach zasadniczych, o interesach obywateli tego regionu, o tym, że są to po prostu ludzie, którzy mają prawo żyć w demokracji i budować swój dobrobyt, to sprawa najważniejsza. Ta stabilizacja też niezwykle poprawia sytuację strategiczną Zachodu. Jest to rejon, gdzie występują znaczne zasoby gazu i ropy naftowej. Inaczej mówiąc sytuacja strategiczna Zachodu, jako całości, bardzo wyraźnie się poprawia. Natomiast jeżeli chodzi o Unię Europejską to jest ona skutecznym skądinąd eksporterem dwóch innych wartości: demokracji i rozwoju gospodarczego. Nie ma w Unii Europejskiej kraju, który by miał jakąkolwiek realną możliwość zakwestionowania wewnętrznej demokracji w swoim kraju. Jest rzeczą oczywistą, że nie każdy kraj Unii Europejskiej, jeżeli chodzi o demokrację, tradycję demokratyczną, jest taki sam. Są systemy prezydenckie, jak we Francji, są systemy gabinetowo – parlamentarne, jak w większości państw Unii Europejskiej, ale jest rzeczą jak dotąd bezwyjątkową, że kraj należący do Unii ma charakter demokratyczny. Unia, jako swoista płaszczyzna, na której gospodarka rozwija się szybciej niż poza Unią, też zdaje egzamin. Unia okazała się w szczególności sprawnym narzędziem zmniejszania dystansu między biedniejszymi krajami Europy, a krajami bogatszymi. Weźmy pod uwagę w szczególności przypadki Portugalii i Hiszpanii, która jest tutaj na pewno największym sukcesem w historii wśród krajów dużych. Jeżeli wziąć pod uwagę kraje małe to wręcz fantastycznym tego przykładem jest Irlandia. Liczy tylko trzy miliony siedemset tysięcy mieszkańców, a gdy trzydzieści cztery lata temu wstępowała do Unii, była krajem ewidentnie biednym jak na warunki Europy. Dzisiaj ma najwyższy Produkt Krajowy Brutto na głowę w całej Unii Europejskiej, nie licząc Luksemburga, ale Luksemburg jest trzystutysięcznym miastem, nie może być traktowany podobnie jak wszystkie pozostałe kraje Unii Europejskiej. Z tych dwóch powodów, i to już ma czysto globalny i strategiczny charakter, Polska jest gorącym orędownikiem wejścia Ukrainy, a także Gruzji, Azerbejdżanu, Mołdawy najpierw do NATO, później do Unii Europejskiej. Czy to jest zgodne z naszym czysto ekonomicznym, partykularnym interesem? Można powiedzieć, że nie, bo przecież unijne środki solidarnościowe nie zwiększą się specjalnie, a chętnych do udziału w nich będzie więcej. Czyli Polska na tym straci. Ale my nie patrzymy na rzeczywistość unijną w ten sposób. Uważamy, że czym Unia jest większa, tym z punktu widzenia długofalowych interesów wszystkich, będzie nam wspólnie lepiej. Wróćmy jeszcze na chwilę do aspektu rosyjskiego, o którym mówiłem. Oczywiście ma on związek z naszym uczestnictwem w Unii i w NATO, ale ma też charakter trochę autonomiczny. Polska, chciałem to bardzo mocno podkreślić, nie ma polityki, która byłaby z natury antyrosyjska. Wiadomo, jakie są doświadczenia historyczne, wiadomo, kto głównie organizował rozbiory, likwidację państwa polskiego przed ponad dwustu laty. Wiadomo, że Austria i Prusy nie były na tyle silne, żeby same to uczynić. Ale to są zaszłości. My chcemy w istocie od naszego rosyjskiego partnera tylko jednego i bardzo się cieszę, że mam tutaj kolejną okazję, żeby to podkreślić. Tylko i wyłącznie jednego. Żeby nasi partnerzy zrezygnowali z tego sposobu myślenia, w ramach którego Polska to jest, jeżeli nawet nie dzisiaj, to jutro strefa ich szczególnych wpływów. O nic innego nie chodzi. Rosja zdaje sobie sprawę, że świat się zmienił, to nie ulega wątpliwości. Ale w jej myśleniu ta część Europy, w której znajduje się Polska, a może nawet przede wszystkim Polska, jako kraj tam zdecydowanie największy - mówię w Europie środkowo – wschodniej, a nie mówię w tej chwili o Ukrainie, bo to jest jeszcze inny problem - jest przedmiotem tego rodzaju myślenia, a także zabiegów. Przy czym, żebyście Państwo dobrze rozumieli, my się dzisiaj nie czujemy zagrożeni militarnie przez Rosję. My się nie czujemy też zagrożeni w sensie czysto politycznym. Rosja nie wyrwie nas ani ze wspólnoty europejskiej, ani z NATO, to jasne. Tylko dzisiejszy świat zna też inne metody uzależnienia. Energetyka na przykład. Rosja jest krajem, który ma olbrzymie zasoby gazu i ropy. Rosja jest krajem, który ma olbrzymie możliwości, niewyobrażalne ani w Stanach Zjednoczonych, ani w Europie, koncentrowania środków w ręku państwa. Dochody z gazu i ropy służą oczywiście też poprawie losu obywateli rosyjskich, pod tym względem w ostatnich latach jest tam jednak nieco lepiej, to nie ulega wątpliwości. Ale państwo ma możliwość koncentrowania tych środków i prowadzenia na olbrzymią skalę ekspansji gospodarczej. Ekspansji, której siła całkowicie nie odpowiada realnej sile gospodarczej Rosji. To jest to, czego my nie chcemy. Mamy potężne, jak na europejskie warunki, przedsiębiorstwa przerobu ropy naftowej, mamy duże przedsiębiorstwa związane z transportem gazu i na razie one są w naszych rękach, nie chcemy, żeby były w jakichkolwiek innych w dającej się przewidzieć przyszłości, chociaż oczywiście z czasem może się to zmienić. I innych wymagań w stosunku do Rosjan nie mamy. Są pewne problemy historyczne, ja tutaj stałem przed kilkoma godzinami przed pomnikiem oficerów wojska, policji i urzędników państwowych zamordowanych na rozkaz Stalina w tysiąc dziewięćset czterdziestym roku. Było ich dwadzieścia dwa tysiące. Mówię oczywiście o polskich oficerach policji i wojska. Są to problemy, które oczywiście istnieją i my z kwalifikacji tej zbrodni, którą mamy, nie zrezygnujemy. Ale nie to jest głównym problemem. Chciałem mocno podkreślić, że problem jest tak naprawdę tylko jeden. Innych w zasadzie nie ma. Poza tym gotowi jesteśmy do normalnych, partnerskich stosunków z Federacją Rosyjską. Oczywiście, proszę Państwa, Polska bardzo aktywnie działa jako kraj, który ma swoją wizję zjednoczonej Europy. Jest to wizja najbliższa brytyjskiej, czyli podkreślająca jednak znaczenie państwa narodowego. Ale ponieważ mówię już dosyć długo, to o tym może więcej mówić nie będę, szczególnie, że jestem w Stanach Zjednoczonych, czyli na kontynencie i w państwie, który widzi Unię z pewnej odległości, a tutaj mówiłbym o sprawach, które są sprawami bardzo zdecydowanie europejskimi. Budzą olbrzymie namiętności, ale właśnie na naszym kontynencie. Dziękuję bardzo.”

W godzinach wieczornych Pan Prezydent zainaugurował koncert „Poland for Chicago” oraz spotkał się z jego organizatorami i Polonią w Chicago. Po spotkaniu Prezydent powrócił do Nowego Jorku gdzie weźmie udział w 62. Sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych.

Lokalizacja