Menu rozwijane

29 listopada 2007

28 listopada 2007 r. Prezydent RP Lech Kaczyński zaprosił Ministra Spraw Zagranicznych Radosława Sikorskiego na spotkanie, które miało odbyć się dzisiaj (tj. 29 listopada br.) o godz. 16:00 w Pałacu Prezydenckim. Radosław Sikorski odmówił przyjęcia zaproszenia.

29 listopada 2007 r. w Pałacu Prezydenckim odbył się briefing Sekretarza Stanu w Kancelarii Prezydenta RP Michała Kamińskiego.

Podczas briefingu Minister Kamiński zwrócił się do dziennikarzy:

"Dzisiejsza konferencja poświęcona jest bardzo niepokojącej i nieprzyjemnej sprawie, która miała miejsce dzisiaj, mianowicie chodzi o nieprzybycie Pana Radosława Sikorskiego na spotkanie z Panem Prezydentem Lechem Kaczyńskim. Najpierw, co do faktów, ponieważ niestety w tej sprawie, z tego co do mnie dotarło, rzecznik MZS mija się z faktami. Wczoraj w godzinach wczesnopopołudniowych do Pana Radosława Sikorskiego dotarło zaproszenie na dzisiaj na godzinę 16:00 i w istocie, Pan Rzecznik MSZ ma rację, że Pan Radosław Sikorski odmówił tego spotkania powołując się na posiedzenie budżetowe Rady Ministrów. Nawiasem mówiąc, jak wszyscy wiemy, budżet już jest w Sejmie, więc nie wiem, o czym rozmawia w tej kwestii Rada Ministrów. Tutaj mam proszę Państwa faks. Odmowa przyjęcia zaproszenia przez Pana Radosława Sikorskiego do Pana Prezydenta dotarła o godz. 16:03 dzisiaj. Jeżeli to jest kultura polityczna, jeżeli to jest w ogóle kultura jakakolwiek, to ja jestem małą dziewczynką. To jest Proszę Państwa w moim najgłębszym przekonaniu rzecz jak najbardziej niedopuszczalna. Pan Radosław Sikorski wiedział od wczoraj, że jest zaproszony na godzinę 16:00 przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Na Pana Radosława Sikorskiego obowiązek współpracy z Prezydentem RP w dziedzinie polityki zagranicznej nakłada Konstytucja RP. Pan Radosław Sikorski miał kilkadziesiąt godzin na to, by próbować wyjaśnić tą sprawę i w oczywisty sposób Prezydent by zrozumiał, gdyby wczoraj Pan Radosław Sikorski poinformował i poprosił o inne spotkanie. List, w którym Pan Radosław Sikorski odmawia przyjścia do Kancelarii Prezydenta dotarł faksem do Kancelarii Prezydenta trzy minuty po tym, jak Pan Radosław Sikorski miał być w tej Kancelarii.

Chcę powiedzieć, że ten fakt można zostawić bez komentarza, ale ten fakt ma wymiar nie tylko braku elementarnej kultury, ale również niestety wyraźnie pokazuje, że nowa ekipa rządząca przyjmuje konfrontacyjny kurs wobec Prezydenta Rzeczypospolitej, w dziedzinach, w których interes Polski wymaga, by była współpraca. Chcę wyraźnie Państwu powiedzieć, Pan Prezydent od samego początku deklarował dobrą wolę dotyczącą współpracy w sprawach zagranicznych i obronnych, wiedząc o tym, że po pierwsze jest Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej, a po drugie, że jest reprezentantem Polski na zewnątrz, że jest drugim elementem władzy wykonawczej w Polsce - o czym wyraźnie mówi artykuł 10 Konstytucji Rzeczypospoliej. Pan Prezydent przez ostatnie trzynaście dni, do wczorajszego spotkania z ministrem obrony narodowej, nie miał żadnych kontaktów, nie ze swojej winy, z rządem Pana Donalda Tuska. W tym czasie ten rząd wydawał co najmniej oświadczenia, ale także niestety podejmował decyzje w sprawach bardzo istotnych z punktu widzenia polskich interesów narodowych, bezpieczeństwa państwa, polskiej polityki zagranicznej. W żadnej z tych spraw, chcę to jasno i wyraźnie powiedzieć, w żadnej z tych spraw Pan Lech Kaczyński, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej nie był informowany ani konsultowany przez Radę Ministrów.

Chcę Państwu powiedzieć, że zgromadziliśmy obfity materiał dotyczący zarówno kwestii obrony narodowej jak i spraw zagranicznych, opisujący model współpracy Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego i rządu Jerzego Buzka, czyli sytuacji, kiedy pod rządami tej samej Konstytucji, jaka jest dzisiaj można w polityczny sposób porównać do obecnej sytuacji. Chcę Państwu powiedzieć, że ówczesny minister obrony narodowej Bronisław Komorowski przesyłał szczegółowe raporty, dotyczące swojego działania do Biura Bezpieczeństwa Narodowego Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Ten sam Bronisław Komorowski, który dziś jest marszałkiem Sejmu, uważał to wtedy, słusznie zresztą, za stosowne. Dzisiaj, niestety, tego typu działalność, czyli konsultowanie Prezydenta w sprawach najważniejszych dla państwa polskiego, z przykrością to zauważamy, zanikła. Co do listu Radosława Sikorskiego, to jeszcze raz podkreślam, że list przyszedł trzy minuty po tym, kiedy Pan Minister Sikorski powinien się spotkać z Panem Prezydentem. Chcę powiedzieć, że Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, panowie z obecnego rządu mogą go nie lubić, rozumiem frustracje Pana Donalda Tuska, który przegrał wybory prezydenckie z Panem Prezydentem Lechem Kaczyńskim i być może jeszcze dwa lata, to za mały okres od wyborów, żeby w sobie pewną frustrację przełamać, ale apeluję do Pana Donalda Tuska i do Pana Radosława Sikorskiego, by w imię interesów Rzeczypospolitej przeczytali uważnie Konstytucję i uświadomili sobie, że Prezydentem Rzeczypospolitej jest Pan Lech Kaczyński."