Menu rozwijane

24 września 2007

23 września 2007 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński udał się z wizytą roboczą do Stanów Zjednoczonych Ameryki.

Prezydentowi towarzyszy Małżonka, Maria Kaczyńska, Ministrowie Kancelarii Prezydenta RP: Małgorzata Bochenek, Lena Dąbkowska-Cichocka i Ewa Junczyk-Ziomecka oraz Doradca Prezydenta RP Nelli Rokita-Arnold.

Po przylocie Prezydent Lech Kaczyński wraz z Małżonką spotkał się z nowojorską Polonią. Wieczorem czasu nowojorskiego para prezydencka wzięła udział we Mszy Świętej w kościele Św. Stanisława Kostki w Nowym Jorku.

24 września 2007 r. Prezydent Lech Kaczyński wziął udział w sesji plenarnej Spotkania Wysokiego Szczebla ds. Zmian Klimatycznych w siedzibie Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku, gdzie wygłosił przemówienie podczas debaty nt. „Łagodzenia skutków zmian klimatu”. Prezydent RP spotkał się również z Prezydentem Islamskiej Republiki Afganistanu Hamidem Karzajem.

Po zakończeniu sesji plenarnej odbyła się konferencja prasowa, podczas której Prezydent RP powiedział m.in.:

„Tegoroczna sesja Narodów Zjednoczonych poświęcona jest problematyce, która staje się coraz bardziej aktualna w skali świata. To nie znaczy, że ona weszła na arenę dziejów dopiero teraz, bo konwencja klimatyczna pochodzi z roku 1992, konwencja o różnorodności przyrodniczej jest z podobnego okresu. Tak więc to nie są sprawy, których przedtem świat nie dostrzegał, ale dostrzeganie pewnych spraw przez społeczność międzynarodową to jedna sprawa, a nacisk na te problemy, fakt, że jakiś problem staje się centralnym problemem – jednym z kilku centralnych, rozważanych w skali międzynarodowych – to sprawa odmienna. I to właśnie następuje teraz – widać to w skali organizacji, do której należy Polska, Unii Europejskiej, ale widać to w skali nieporównanie szerszej, jakim jest Organizacja Narodów Zjednoczonych.

Bardzo się cieszę, że ten problem jest przedmiotem dyskusji. Nie wchodząc w spory dotyczące tego, na ile to świadoma działalność człowieka, działalność związana z produkcją doprowadziła do zmian klimatycznych, trzeba sobie jasno powiedzieć, że te zmiany następują i że następuje tez zwiększenie ilości dwutlenku węgla w atmosferze z jednej strony, a z drugiej strony, że różnego rodzaju produkcja, komunikacja powodują to, że wielkie ilości tego gazu wydostają się do atmosfery. Powtarzam – nie rozstrzygając żadnych sporów naukowych w tym zakresie, bo nie czuję się tutaj kompetentnym, muszę powiedzieć, że mamy do czynienia z problemem, który jest problemem realnym i trzeba go próbować rozwiązać. To jest problem związany z wieloma sprzecznościami – mówiłem o tym przed chwilą na zamkniętym posiedzeniu. Nie można powiedzieć, że to, iż niektóre państwa świata, które do niedawna rozwijały się nieporównywalnie wolniej, teraz rozwijają się bardzo szybko, to jest źle. Odwrotnie, to bardzo dobrze. Mówię o takich krajach, jak Chiny, Indie, bo one razem mają blisko dwa i pół miliarda ludności, olbrzymią część ludności tego świata, ale także wielkie państwo – w sensie liczby mieszkańców i również terytorium – jakim jest Brazylia, licząca 188 milionów ludzi, a także wiele mniejszych krajów świata, które rozwijają się dziś z bardzo znaczną szybkością. Rozwijają się w oparciu nie tylko o najnowsze i najczystsze technologie, ponieważ ich poziom dochodu narodowego czy produktu krajowego brutto dzisiaj im na to nie pozwala. I to jest sprzeczność natury całkowicie obiektywnej. Poza tym istnieją pewne sprzeczności związane z różnym podejściem przede wszystkim do różnego rodzaju czystych technologii wytwarzania energii.

Na pierwszym miejscu trzeba powiedzieć, że istnieje spór o energię atomową. Czy ją rozwijać tak, jak chcą niektórzy po pewnej przerwie – przerwie spowodowanej przede wszystkim szokiem związanym z katastrofą w Czarnobylu przed 21 laty – czy też tego rozwoju zaniechać, a nawet istniejące elektrownie likwidować. I jedna, i druga koncepcja ma swoich zwolenników, i to w krajach, które odgrywają bardzo istotną rolę w skali globalnej. Problemów istnieje dużo, a jeżeli istnieje ich dużo, to trzeba tym bardziej próbować je rozwiązywać. Istnieją metody rozwiązywania związane z tym, że niektóre kraje mają bardzo poważne emisje, inne je zmniejszyły, jak Polska, i mają pewne rezerwy i można tymi emisjami handlować. Można przyjąć też tego rodzaju rozwiązanie, że jeden kraj daje drugiemu technologie, ale oszczędności, które wynikają z zastosowania tej nowej technologii, dopisuje do swoich kwot. Inaczej mówiąc, możliwe są różne rozwiązania, które sprzyjają stosowaniu takich technologii, które nie niszczą atmosfery, nie powodują emisji dwutlenku węgla. Ale to jest wszystko początek drogi i wydaje się, że ta droga powinna wiązać się w znacznie większym stopniu z solidarnością narodową przy zupełnie innej sprawie – w zeszłym roku mówiłem o tym – i tutaj rozwiązanie jest podobne. Interesy są wspólne, one wychodzą nawet poza interesy wielkich i ścisłych organizacji międzynarodowych, jaką jest np. Unia Europejska. Unia Europejska podjęła różnego rodzaju wysiłki, obejmuje prawie 500 milionów ludzi, olbrzymią część produkcji przemysłowej na świecie, ale mimo wszystko wysiłki samej Unii nie dadzą odpowiedniego rezultatu. Nie jest możliwe, żeby dały. To jest skala globalna, więc rozwiązania powinny być globalne, a jedyną organizacją globalną na świecie jest Organizacja Narodów Zjednoczonych, nie ma innej globalnej organizacji. Stąd też jest to miejsce właściwe, należy je wykorzystywać i miejmy nadzieję, że to będzie jeden z podstawowych przedmiotów funkcjonowania – oby jak najbardziej skutecznego – nowej, zreformowanej Organizacji Narodów Zjednoczonych. Ten proces reform już się zaczął i miejmy nadzieję, że będzie intensywnie kontynuowany.

Na koniec chciałem jeszcze chciałem powiedzieć dwa słowa dotyczące mojego kraju – średniego w skali świata, około 40-milionowego, jak na świat rozwiniętego dość wysoko, jak na Europę raczej jednak należącego do biedniejszych. Dlaczego o tym w ogóle mówię? Choć to nie jest miejsce do opowiadania o partykularnych problemach, jednak Polska jest dobrym przykładem. O jedną trzecią udało nam się zmniejszyć emisję gazu – to się wiązało ściśle z procesem transformacji po roku 1989, procesem zmian gospodarczych związanych z powrotem do gospodarki rynkowej z jednej strony i to w tym samym okresie produkt krajowy brutto na głowę wzrósł jednak o 50 procent. Nie był to błyskawiczny rozwój, ale jednak rozwój bardzo wyraźnie nastąpił od roku 1989 – to jest od 18-19 lat. Wziąwszy pod uwagę, że ludność nieco wzrosła, to na głowę mieszkańca jest to ponad 60 procent wzrost przez ten okres. Dzisiaj Polska przeżywa okres znacznie szybszego rozwoju, ale tez przyjęliśmy twarde rozwiązania. Twarde – mimo, że jesteśmy klasycznym krajem węgla. Krajem, który jest olbrzymim producentem i w którym węgiel dostarcza 95 procent energii. W tej chwili mówię oczywiście o elektroenergii, a nie o energii potrzebnej do napędzania np. samochodów. Natomiast mimo wszystko przyjęliśmy daleko idące zobowiązania w ramach Unii Europejskiej, ponieważ wiemy, że jest to konieczne, ale w osiągnięciu tego sukcesu – będę to powtarzał niejeden raz w trakcie pobytu w Nowym Jorku – pomogła nam polityka dotycząca coraz większego zalesiania naszego kraju. Tutaj w ciągu pokolenia z 20 na 30 procent wzrósł poziom zalesiania – to jest dużo. I to pozwala na to, żeby nasze lasy pochłaniały około 40 milionów ton dwutlenku węgla rocznie. 40 milionów ton to oczywiście w skali emisji całego świata nie jest wiele, ale gdyby każdy z krajów świata, nawet wielkości, podobnej do Polski, miał podobne osiągnięcia, to problem związany z dwutlenkiem węgla – to nie jest jedyny problem związany z klimatem – w istocie by nie istniał. Można więc prowadzić taką politykę, która prowadzi do daleko idących ograniczeń, a jednocześnie związana jest z rozwojem ekonomicznym kraju. I Polska – kraj, powtarzam, o nienajwiększych możliwościach, o dochodzie narodowym sięgającym realnie około 16 tysięcy dolarów na mieszkańca – może sobie z tym dać radę. Dziękuję bardzo”.

Prezydent Lech Kaczyński spotkał się także z  Sekretarzem Generalnym Narodów Zjednoczonych Ban Ki-moonem oraz Prezydentem Brazylii Luizem Inácio Lulą da Silvą.

Lokalizacja