21 czerwca 2007 r. we wczesnych godzinach popołudniowych Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński udał się do Brukseli, gdzie bierze udział w posiedzeniu Rady Europejskiej. W skład polskiej delegacji oficjalnej wchodzą m.in.: Minister Spraw Zagranicznych Anna Fotyga, Sekretarz Komitetu Integracji Europejskiej Ewa Ośniecka-Tamecka i Doradca Prezydenta RP Marek Cichocki. Podczas posiedzenia Rady będzie omawiana m.in. kwestia systemu liczenia głosów.
W czwartek Prezydent RP uczestniczył w I sesji roboczej Rady Europejskiej oraz w spotkaniu głów państw i szefów rządów z Przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Hansem-Gertem Poetteringiem. Wieczorem Prezydent był obecny na obiedzie roboczym dla głów państw i szefów rządów.
Późnym wieczorem Prezydent Kaczyński uczestniczył w serii spotkań bilateralnych z europejskimi przywódcami – z Kanclerz Niemiec Angelą Merkel, Prezydentem Francji Nicolasem Sarkozym i Prezydentem Litwy Valdasem Adamkusem. Po rozmowach Prezydent podkreślił, że sytuacja jest bardzo trudna.
W piątek Prezydent RP kilkakrotnie spotykał się z Kanclerz RFN Angelą Merkel i innymi europejskimi przywódcami. W sobotę nad ranem udało się osiągnąć kompromis. Nowy traktat – Traktat Reformujący – ma wejść w życie w 2009 roku. Uzgodniono, że do 2014 roku będą obowiązywały dotychczasowe, korzystne dla Polski zasady głosowania w Radzie UE, jakie przewiduje Traktat z Nicei. Dopiero potem zacznie obowiązywać system podwójnej większości państw (55 proc.) i obywateli (65 proc.). Przez trzy następne lata, do 2017 roku, każdy kraj będzie mógł zażądać powtórnego głosowania w systemie nicejskim i jeśli zbuduje mniejszość blokującą - decyzja nie zapadnie.
We wczesnych godzinach rannych 23 czerwca Prezydent Lech Kaczyński spotkał się z dziennikarzami na konferencji prasowej i podsumował wyniki szczytu:
„Polska miała do wstępnej wersji mandatu, tak samo zresztą jak do projektu konstytucji, istotne zastrzeżenia. Te zastrzeżenia w znacznym stopniu zostały uwzględnione. Oczywiście, nie we wszystkich sprawach Polska działała sama, bo były takie sprawy, będące przedmiotem dyskusji, w których Polska zajmowała podobne stanowiska z niejednym z innych państw europejskich – są to właściwie Wielka Brytania, Holandia, Republika Czeska, która w ogóle została lojalna wobec Polski przez cały okres konferencji, po części Litwa i Holandia.
Spotkanie było trudne, składało się z wręcz olbrzymiej serii spotkań bilateralnych, a także z posiedzenia (właściwie dwóch posiedzeń) o charakterze formalnym oraz spotkań szefów państw i premierów w trakcie tak zwanych obiadów, w godzinach wieczornych. Praca trwała więc prawie dwa dni bez przerwy i rezultaty dla Polski w tej sprawie, która była głównym przedmiotem dyskusji, sporu – są niezwykle zachęcające.
Myśmy tutaj występowali z planem tzw. głosowania pierwiastkowego. W tym zakresie popierało nas jedno państwo, 25 było przeciw. 25 państw było za tym, żeby system tzw. podwójnej większości, zaczął działać w roku 2009. Otóż ten system zacznie działać za dziesięć lat, do tej pory będzie funkcjonował nie tyle system pierwiastkowy, co jeszcze bardziej dla Polski korzystny system nicejski. To jest nasz podstawowy sukces i zresztą przedmiot najbardziej gorących sporów w trakcie tego posiedzenia. Po zakończeniu funkcjonowania systemu nicejskiego zostanie wprowadzona tzw. wzmocniona Joanina. Ona będzie funkcjonowała także przez ten okres do 2017 roku, ale po tym okresie zostanie ten system blokujący, który będzie wzmocniony. Wzmocniony w tym sensie, że – mówiąc najprościej – z ponad 26 procent głosów, które są potrzebne w tej chwili, żeby uruchomić ten system, przejdziemy na 19 procent.
Były momenty dramatyczne, jednak nawet w tych dramatycznych momentach starałem się uzgodnić z Panią Kanclerz takie rozwiązanie, które by pozwoliło przeprowadzić konferencje międzyrządową, nawet w niezwykle wręcz trudnych warunkach. Więc tego rodzaju zerwanie w zasadzie nie groziło realnie, a jest rzeczą jasną, że w tak trudnych rokowaniach były godziny lepsze i gorsze, były rozmowy trudniejsze i łatwiejsze. Było stwierdzenie, że już ani kroku do tyłu i po naszej stronie też stwierdzenie, że ani kroku do tyłu. Tylko, że takie rzeczy w negocjacjach się zdarzają. To nie jest nic szczególnie oryginalnego. Tutaj zazwyczaj wygrywa ten, kto ma mocniejsze nerwy. Ale, jak jeszcze raz powtarzam, nerwy może odegrały tutaj pewną rolę, ale jednak poczucie europejskiej solidarności jeszcze większą.
Można powiedzieć, że te – trwające kilkadziesiąt godzin bez przerwy, w różnych postaciach – obrady były też znakomitą szkołą tego, że Unia to jest miejsce, gdzie dochodzi się do jakiś wspólnych opinii czasami zaciskając zęby. Ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że jeśli chodzi o nasz kraj, to myśmy w zasadzie zębów zaciskać nie musieli”.
..................................................................................................................................................................
Zapraszamy do oglądania zdjęć z tego wydarzenia w naszej Galerii!