Menu rozwijane

15 października 2007

15 października 2007 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński odwiedził Mińsk Mazowiecki.

Podczas wizyty Prezydent RP zwiedził końcową fazę budowy basenu pływackiego i lodowiska. Następnie udał się do Miejskiego Domu Kultury gdzie wręczył Ordery Odrodzenia Polski zasłużonym kombatantom.

Za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, za działalność na rzecz środowisk kombatanckich odznaczeni zostali:

KRZYŻEM OFICERSKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI

Stanisław Chojnowski
Zofia Danielewicz
Czesław Grzywacz
Władysław Kurowski
Zygmunt Niemiałtowski
Waldemar Pistolin
Stanisław Żukowski

KRZYŻEM KAWALERSKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI

Eligiusz Malesa
Władysław Milewski
Bogusław Walewski

za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej, za osiągnięcia w pracy pedagogicznej

KRZYŻEM KAWALERSKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI

Jadwiga Sowa.

Podczas uroczystości Prezydent Lech Kaczyński zwrócił się do odznaczonych:

„Szanowny Panie Burmistrzu, Szanowni Panowie Oficerowie, Księże Prałacie, przede wszystkim Szanowne Panie i Szanowni Panowie Odznaczeni, Szanowni Państwo,

Oto odznaczamy tych, którzy prowadzili walki szczególnie w latach już bardzo odległych, w latach, które skończyły się w roku 1945, a jeżeli chodzi o ludzi tak zwanej drugiej konspiracji, którzy walczyli z komunizmem po wojnie, na ogół gdzieś do roku 1950 – 1951, choć były wyjątki. I to rzecz zupełnie oczywista. Można powiedzieć, że dziwne jest, iż te uroczystości odbywają się dopiero teraz, gdy ja, jako trzeci a formalnie jako czwarty prezydent wolnej Rzeczypospolitej sprawuję swój urząd. Wykonuję więc jedynie swój obowiązek wobec pokolenia, które w sposób szczególny zasłużyło się Polsce, sprawdziło się w warunkach najbardziej ekstremalnych, gdzie ceną było ludzkie życie. Chciałbym Paniom i Panom tej postawy w walce, którą prowadzili pogratulować. Ale tamta rzeczywistość z najgorszych lat miała różne postacie, różne twarze, była walka zbrojna, przygotowywanie się na wielką skalę do walki zbrojnej, do operacji „Burza”, która miała być wielkim narodowym powstaniem i która w niektórych częściach kraju i w Warszawie takim wielkim powstaniem była. Było też podziemne państwo, które starało się organizować codzienne życie kraju w sposób możliwie najbardziej podobny do tego, co jest normalne, a przecież wiadomo, że jednym z celów niemieckiego okupanta była likwidacja oświaty, w zasadzie na poziomie wyższym od podstawowego. Powtarzam, w zasadzie, bo były od tego wyjątki. Jedną z postaci bardzo ważnych działań podziemnych władz Rzeczypospolitej i działań prowadzonych przez tysiące ludzi stanu nauczycielskiego było podziemne nauczanie. Wiem, że część z Państwa w tym uczestniczyła i to rzecz wspaniała. Za to chciałem bardzo serdecznie podziękować.

Wielu starszych Polaków dziś ma za sobą maturę, część szkoły wyższej skończonych w podziemiu. Pochodzę z rodziny, gdzie tak właśnie było. Normalna edukacja skończyła się na przedostatniej klasie liceum, czy ostatniej klasie szkoły podstawowej, a później była już edukacja podziemna, dokańczana już po wojnie. Inaczej mówiąc, to nic oryginalnego, że tysiące Polaków w ten sposób zdobywało często bardzo rzetelne wykształcenie. To też rzecz, która w historii świata nie zdarzała się często. Raz jeszcze wielkie dzięki, również dla tych, którzy zasłużyli się Polsce innym typem walki. Wiemy, że ta część Polski była waleczna, wiemy, że waleczny był Mińsk – za to raz jeszcze chciałem tym, którzy żyją, i tym, których już nie ma najserdeczniej podziękować.

Szanowni Państwo, przyjechałem tutaj w dniu szczególnym, w jakimś sensie obchodziłem go już przedwczoraj, był to dzień przed świętem edukacji, dzisiaj jest już dzień po święcie. To dzień związany z polską tradycją, dzień związany z tym, co w historii nazywamy pierwszym ministerstwem oświaty – Komisją Edukacji Narodowej. Nie było to ministerstwo w dzisiejszym tego słowa znaczeniu, był to organ kolektywny, ale na pewno była to potężna próba ratowania naszego kraju. Mówię o tym z pełnym poczuciem odpowiedzialności. Tuż po pierwszym rozbiorze, tuż po pierwszych próbach reform Sejmu Konwokacyjnego, jeszcze przed pierwszym rozbiorem, nastąpiła mobilizacja do dalszych reform a jedną z elementarnych, najważniejszą w tamtych latach było powołanie ogólnopolskiego systemu nauczania z dwoma szkołami głównymi, jak to wtedy nazywano, czyli uniwersytetami – krakowskim i wileńskim na czele. Osiągnięto bardzo wiele i niewątpliwie, jeżeli później nie cały kraj, ale jego część, potrafiła zmobilizować potężną armię w okresie powstania kościuszkowskiego, jeżeli tak masowy był udział żołnierza polskiego w wojnach napoleońskich, to zasługa zarówno tych, którzy tą Komisję tworzyli, różny były później ich losy, niektórych nienajlepsze, jak i tych nauczycieli szkół elementarnych, którzy uczyli czytać i pisać, ale uczyli też elementarnej miłości do ojczyzny. Szkoła, zarówno tamta jak i ta dzisiejsza, musi nie tylko uczyć, ale musi wychowywać, to niezmiernie wręcz istotne zadanie. Dzisiaj mamy w Polsce eksplozję edukacyjną. Szkoły wyższe obejmują już blisko połowę populacji. W szkołach średnich jest jeszcze lepiej, można powiedzieć, że jest tam sytuacja na granicy wydolności fizycznej i intelektualnej naszego społeczeństwa. To bardzo dobrze. Cieszymy się z tego, nawet my, krytycy ostatnich 18 lat zwanych III Rzeczypospolitą, zwolennicy przejścia do IV. Uważamy, że jest to bardzo poważny sukces. Ale ten sukces ma jednak różne oblicza. Jakie są te oblicza? Z jednej strony wielkie umasowienie, w szczególności szkolnictwa wyższego a także średniego, ale z drugiej strony silne rozprężenie dyscypliny w niektórych szkołach, zwycięstwo ideologii, która w praktyce daje przewagę silniejszego nad słabszym, która w istocie prowadzi do prawa pięści. Trzeba z tym skończyć i w jakimś zakresie w ostatnich dwóch latach, przy wszystkich błędach, które popełniono, próbowano z tym skończyć. Druga sprawa to różnicowanie się poziomów nauczania. Realny poziom szkół jest bardzo różny a to ma bardzo daleko idące konsekwencje.

Szanowni Państwo, tutaj przed chwilą z Panem Burmistrzem, z Panem Starostą, z Panem Przewodniczącym Rady rozmawialiśmy o rozwoju tego regionu. Z sympatycznym zdumieniem patrzyłem na Mińsk, w którym byłem nieraz w życiu, ale nie byłem od wielu lat. Jak się zmieniło, jak wypiękniał, jak jest bogatszy. To przede wszystkim efekt działalności tutejszych władz i tutejszych obywateli, ich przedsiębiorczości, siły woli. Tego że zdołali się także osobiście wzbogacić. Nie wszyscy, ale niektórzy i to dobrze, jeżeli to jest uczciwe, to chciałem po raz dziesiąty powtórzyć, że nie jest prawdą, że ja lub obóz, który reprezentuję jest temu przeciwny. Gospodarka rynkowa – dużo efektywniejsza od socjalistycznej - zakłada to, że ludzie się bogacą i nie jest to bogacenie się równe. Ale w tym wyścigu i w wielu innych wyścigach, bo przecież sukces życiowy nie polega tylko na bogactwie, musi być względna przynajmniej równość startu. Nie ma tak, że biegniemy na 10 kilometrów, ale jedni zaczynają od pierwszego metra, a inni dopiero dołączają po przebiegnięciu 5 kilometrów, bo wtedy nawet rekordzista świata przegra z kimś, kto jest przeciętnej kondycji młodym człowiekiem. Tak po prostu musi być. I stąd olbrzymia waga wyrównania poziomu edukacyjnego, końca z podziałem na Polskę A i Polskę B. Wiem, że to nie dotyczy akurat Mińska, bo on, choćby ze względu na to, że powoli już wchodzi do aglomeracji warszawskiej, jest niewątpliwie Polską A. Byłem nieco dalej od Warszawy, chociaż w tym samym mniej więcej kierunku, na wschód i tam ten problem występuje nieporównanie mocniej. Musimy tworzyć równe szanse, a 80 procent równych szans to jest edukacja i jej poziom. Co z kolei jest potrzebne do tej edukacji? Potrzebny jest status nauczycielskiego stanu. Są takie profesje, które nie są zawodem w ścisłym tego słowa znaczeniu: stan sędziowski - tak zawsze mówię do sędziów, których z mocy Konstytucji RP mianuję - i stan nauczycielski, bo jest on powiązany z pewnym trudnym, często bolesnym, uciążliwym powołaniem. Oczywiście są ludzie, którzy uprawiali ten piękny zawód, aby później z niego odejść, w tym zawodzie byli, sprawdzali się i gdzie indziej, ale potrzeba jest bardzo wielu takich, którzy temu zawodowi, temu stanowi poświęcają całe życie. A do tego stan ten musi mieć odpowiedni status i gratyfikacje. Ja wprawdzie akademickim, ale również z zawodu jestem nauczycielem i to nie z nazwy. Przez dziesiątki lat swojego życia ten zawód rzeczywiście uprawiałem. Przez moje ręce przeszło tysiące studentów, setki magistratów. Wiem, że praca nauczyciela jest pracą niezmiernie trudną, szczególnie, że znam ją również z domu rodzinnego. I Polska musi dbać o to, żeby ten zawód miał status państwowego urzędnika w najlepszym tego słowa znaczeniu, a z czasem także z coraz lepszą gratyfikację materialną. Dziś jest tak, że jedne gminy mogą do subwencji oświatowej dokładać drugie tyle – sam byłem prezydentem takiej gminy – a inne nie mogą dokładać prawie nic. To trzeba powoli zmieniać, wyrównywać. Nie zrobimy tego z godziny na godzinę, ale robić to musimy. W ramach uprawnień Prezydenta Rzeczypospolitej, który nie jest w Polsce szefem rządu, będę starał się, choćby korzystając z inicjatywy ustawodawczej, walczyć o status prawny zawodu nauczyciela, bo wiem, że walczę o rzeczy najistotniejsze. Niektórzy nie tak dawno, przed kilkoma dniami, obiecywali w Polsce Irlandię. Irlandia jest dziś prawie trzy razy bogatsza od Polski i obiecywanie w ciągu czterech lat, bo wybory są na cztery lata, wyrównania poziomu między jednym z najbiedniejszych krajów Unii Europejskiej, jakim niestety jesteśmy, a najbogatszym, nie licząc Luksemburga, jest oczywiście pozbawiona podstaw, mówiąc delikatnie. Jako Prezydent będę z tej obietnicy rozliczał, mówię jasno, miesiąc po miesiącu, jaki to już mamy poziom Irlandii. Mamy dzisiaj 53 procent przeciętnej unijnej, według niektórych danych trochę więcej, Irlandia ok. 140 procent. Mówienie takich rzeczy jest robieniem ludziom wody z mózgu, szczególnie ludziom młodym. Z drugiej strony warto pod pewnymi względami brać z Irlandii przykład. Pod jakimi mianowicie? Otóż Irlandia, zanim po latach stagnacji ruszyła do szybkiego rozwoju, po ciężkich latach stagnacji, nawet jeszcze w ramach Unii Europejskiej, uczyniła olbrzymi wysiłek oświatowy. Pod tym względem byli bardzo zacofani. My ten wysiłek w dużym stopniu mamy już za sobą, ale w Irlandii było mnóstwo ludzi, którzy nawet robili wielkie kariery polityczne, ale matury nie mieli, bo ich na to nie było stać. Znam takich ludzi i właśnie może oni, zdając sobie sprawę z kłopotów, które z tego wynikają, podjęli ten olbrzymi wysiłek. Polska ten wysiłek już podjęła, ale powinna go podjąć w jeszcze większym stopniu. I podejmie go. Będę robił wszystko, żeby tak było. To może dać rzeczywiste rezultaty dla Polski.

Na koniec, gratulując wszystkim przedstawicielom nauczycielskiego stanu ciężkiej pracy i sukcesów, chciałbym powiedzieć kilka słów o obowiązku dotyczącym patriotyzmu. Szkoła musi być zakładem wychowania patriotycznego tak, jak była przed wojną. Nie miałbym przyjemności i zaszczytu odznaczania tylu z Państwa tutaj, 62 i pół roku po wojnie, gdyby międzywojenna polska szkoła - najpierw stare porosyjskie gimnazja, później już gimnazja i licea, a także szkoły podstawowe - nie były zakładami patriotycznego wychowania. Pod tym względem II Rzeczypospolita, choć nie brakowało jej wad, zdała egzamin na „szóstkę”, a i III Rzeczypospolita ten egzamin musi przynajmniej na „piątkę” zacząć zadawać. Nie chodzi tu, proszę Państwa, o przekonania, bo ci ludzie, którzy rządzili przez większość czasu w okresie Polski międzywojennej nie byli jak na tamte czasy przekonać prawicowych. Oni stworzyli Polskę szkołę, ale można mieć różne przekonania, ale być patriotą. Patriotyzm to nie jest nacjonalizm, patriotyzm to jest przywiązanie do swojego kraju, to jest docenianie swojego kraju, to jest łączenie swoich celów życiowych z celami swojego kraju. To jest w końcu poczucie satysfakcji z sukcesów swojego kraju, nie tylko na boisku piłki nożnej, piłki ręcznej, lekkoatletyki, boksu, czy każdej innej dyscypliny sportu, ale także jeżeli chodzi o cele najistotniejsze. Doceniając sport, pani minister jest tutaj z nami i myślę, że oddałem temu resortowi najbardziej energicznego ze swoich współpracowników, który pochodzi z tego okręgu. Natomiast jeżeli ktoś takie odczucia ma, jeżeli ktoś swojej ojczyzny broni, to poza tym przekonania może mieć różne. Chodzi o to, żeby tego właśnie młodych ludzi uczyć i mam nadzieje, że Państwo uczyć będziecie. Tego wszystkim życzę, raz jeszcze gratulując odznaczonym, raz jeszcze gratulując władzom Mińska, ale także mieszkańcom, bo dzisiaj władze nie wszystko mogą, chociaż mogą jeszcze nie mało, tego, jak zmieniło się miasto i obiecując sobie, że takich odmienionych miast będę, jeżdżąc po Polsce, a jeżdżę nie mało, widzieć nie tylko z roku na rok, ale z miesiąca na miesiąc więcej. Tego Wam szczerze życzę, ale pamiętajcie, że aby tak było to owszem, trzeba uprościć procedury i to już jest przygotowane, gdyby Sejm działał to być może te ustawy byłyby uchwalone, ale trzeba też walczyć z patologiami. Mogę zacytować średnich i niedużych biznesmenów z północno-wschodniej Polski, którzy mówili, że jest im teraz lżej, bo nie mają ludzi, których muszą opłacać. Oczywiście mieli tylko ludzi nieuczciwych. Jest przecież bardzo wielu ludzi, którzy mają okazję do tego, żeby brać łapówki, ale ich nie biorą i żaden strach nie jest im potrzebny, nawet gdyby się niczego nie bali, to też by nie brali, bo są po prostu uczciwi. Natomiast są inni i stąd też czasem nawet surowe działania dziś podejmowane są potrzebne i muszą być kontynuowane, inaczej zacznie być gorzej.”

Prezydent Lech Kaczyński spotkał się również z przedstawicielami władz administracyjnych i samorządowych.

Lokalizacja