Menu rozwijane

01 października 2007

1 października 2007 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński i Prezydent Republiki Litewskiej Valdas Adamkus złożyli wizytę w Toruniu.

Prezydenci wzięli udział w inauguracji roku akademickiego 2007/2008 na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika, podczas której odbyła się ceremonia nadania tytułu doktora honoris causa Prezydentowi Republiki Litewskiej.

Podczas uroczystej inauguracji Prezydent RP Lech Kaczyński powiedział:

„Chciałem wyrazić olbrzymią satysfakcję, która łączy się z podziękowaniem dla władz toruńskiego uniwersytetu. Myślę, że trudno było o celniejszą decyzję, niż uhonorowanie Pana Prezydenta Valdasa Adamkusa doktoratem honoris causa tego właśnie uniwersytetu. Tego uniwersytetu, o którym wszyscy wiemy, że historycznie, choć historia to już dzisiaj raczej odległa, jest on związany z Akademią Wileńską. Warto przypomnieć, że była ona drugą uczelnią w Rzeczypospolitej, powstała mniej więcej w tym samym okresie, co Akademia Zamojska. Kolejny Uniwersytet – Uniwersytet Jana Kazimierza we Lwowie jest już młodszy o 80 lat. To bardzo istotne, bo bez tej części naszej narodowej kultury, która powstała właśnie tam, na terenach dzisiejszego państwa litewskiego i innych terenach wschodnich, nasza kultura byłaby zupełnie inna, nie byłaby pełna. Ale to jest istotne również dlatego, że jak to już dzisiaj było kilkakrotnie mówione, a o czym w szczególności wspomniał Pan Prezydent Adamkus, dzisiejsza Polska i Litwa, po czasach naszych nienajlepszych relacji, które nastąpiły po co najmniej 200 z okładem, a wziąwszy pierwszą Unię z roku 1386 to po ponad 400 latach życia we wspólnym, czy też prawie wspólnym państwie. To były zjawiska, w których nie ma nic dziwnego, tak po prostu wygląda historia tego regionu Europy, narody budziły się do życia. I dzisiaj każdy rozsądny człowiek musi powiedzieć tylko jedno – tak po prostu jest i mamy dzisiaj istotnego partnera w postaci narodu litewskiego, który stworzył przed blisko już 100 laty, a później po 50 latach przerwy z powrotem, swoje państwo. Państwo, które podobnie jak my jest i w Unii Europejskiej od czasu niedługiego, i dłużej w NATO. To nasz wspólny, wielki sukces – mówił dzisiaj o tym Pan Prezydent Adamkus. Ale sukcesem równie wielkim jest nasza wspólna polityka w ciągu ostatnich około 10 lat, ale śmiem powiedzieć, że ze szczególną intensywnością w ciągu ostatnich lat dwóch, kiedy to konkretne, wspominane tutaj przedsięwzięcia – jak zakup rafinerii w Możejkach, który nie przyszedł łatwo, było wielu przeciwnych, także i w naszych kraju, ale który był dla naszej relacji i co więcej, bo może to najważniejsze, dla naszej wspólnej suwerenności niezmiernie istotne. Niezmiernie istotne są również inne przedsięwzięcia związane z elektrownią w Ignalinie, związane z mostem energetycznym, związane także, choć zajmie to nieco więcej czasu, z usprawnieniem - Prezydent Adamkus o tym wspominał - komunikacji kolejowej i drogowej między Wilnem a Warszawą., a to oznacza po prostu, między Litwą a Polską, Polską a Litwą. To musi się bardzo znacznie poprawić w imię pogłębienia naszej współpracy. W imię tego, abyśmy wspólnie tutaj, w jednoczącej się Europie znaczyli więcej. Cytowany był dziś prof. Adamkus jako orędownik obrony suwerenności poprzez integrację ze strukturami europejskimi, a także strukturami NATO. Tak, to jest jeden ze sposobów ochrony suwerenności i Litwy, i także naszego kraju. Ale ochrony suwerenności, a nie jej utraty. To bardzo zasadnicza różnica. Bardzo zasadniczą różnicą jest to, czy Litwa i Polska, czy inne kraje tego regionu lub całego terenu Unii Europejskiej idą do tej Unii po, żeby wspólnie wzmacniać swoją suwerenność - oczywiście w warunkach XXI wieku, które nie są podobne do tego, co było w wieku XIX czy w pierwszej połowie XX - czy idą tam po to, żeby ową suwerenność gubić. Otóż myślę, że i Pan Prezydent Adamkus, i obecne władze polskie chcą tego, aby te związki, zarówno NATO jak i Unia Europejska, które są zjawiskami bez precedensów w historii świata, a jeżeli nawet są jakieś precedensy, pewne związki miast greckich jeszcze w okresie starożytności, jeżeli chodzi o Unię Europejską to w jakimś tam zakresie, niewielkim Hanza, to są to precedensy odległe i jednak bardzo mocno odmienne od tego, co budujemy dziś. I to są zjawiska ze wszech miar pozytywne, powtarzam, ze wszech miar pozytywne, pod warunkiem, że spełniać będą dobrze swoją rolę. I Litwa, i Polska przyczynia się właśnie do tego, aby tak było. Coraz częściej zdarza nam się tutaj występować wspólnie. Zdarza nam się występować wspólnie w imię tego, o czym również Prezydent Adamkus mówił, co zresztą wskazuje na podobieństwo sposobów naszego myślenia. Mianowicie w imię tego, aby zasadę równowagi sił i równowagi interesów, która tak długo panowała nad Europą, panowała nie tylko w okresie komunizmu. Panowała w bardzo różnych okresach, a już na pewno od Kongresu Wiedeńskiego, żeby tą zasadę zastąpić zasadą solidarności i współpracy. I Unia Europejska niewątpliwie jest czymś takim, co w dużym stopniu zasadę równowagi sił zastępuje solidarnością i współpracą. Idzie jedynie o to, aby ten proces zastępowania, bo to jest wszystko w trakcie dziania się, przyśpieszyć i pogłębić. Na tym polega nasza polityka, jeżeli idzie o Unię Europejską.

Szanowni Państwo,
Magnificencje,
Panie Prezydencie,

Co roku jestem na jakiejś inauguracji roku akademickiego. Wielką przyjemność sprawiło mi to, że w tym roku jestem w Toruniu, na uczelni, na której jako pracownik naukowy niejednokrotnie w życiu byłem. Uczelni, którą kończyło bardzo wielu moich kolegów z Uniwersytetu Gdańskiego, jako że osoby w moim wieku nie mogły prawniczych studiów kończyć w Gdańsku i czyniły to na ogół w Toruniu, rzadziej w Poznaniu. Jestem z tego niezwykle zadowolony, ale daje to także asumpt do tego, żeby powiedzieć kilka słów o sytuacji szkolnictwa wyższego. Otóż Pan Rektor mówił bardzo słusznie, że co dwudziesty Polak, a nawet nieco więcej, niż co dwudziesty - czyli mniej Polaków przypada nieco na jednego studenta - jest dzisiaj studentem. W sensie ilościowym osiągnęliśmy bardzo istotny sukces. O ile pamiętam, być może tutaj nieco liczby mylę, w roku 1989-90, czyli u końca tamtej epoki było w Polsce zaledwie 360 tysięcy studentów. Mamy więc do czynienia z nieprawdopodobną eksplozją edukacyjną na poziomie wyższym. Eksplozją, która obejmuje już połowę pokolenia, w większych miastach dochodzi do siedemdziesięciu procent populacji. To bardzo dużo nawet w skali europejskiej. To bardzo, bardzo dużo. No ale przecież zadanie nauczania tej dzisiaj tak ogromnej grupy ludzi spadło na barki środowiska, które bynajmniej nie zwiększyło się sześciokrotnie w ciągu ostatnich ponad dwudziestu lat. To zwiększenie jest istotne, ale nie sięga nawet, o ile dobrze pamiętam, pełnych dwóch razy. Inaczej mówiąc, mamy do czynienia z bardzo znacznym obciążeniem pracowników nauki zadaniami związanymi z dydaktyką. To rzecz oczywista. Ale z drugiej strony mamy też do czynienia z tym, że studiuje nie od 8 do 12 procent – taka sytuacja trwała w Polsce przez bardzo wiele lat, można powiedzieć całe pokolenie - tylko właśnie, według różnych danych, od czterdziestu kilku do prawie pięćdziesięciu procent. A jeżeli tak, to z istoty rzeczy, jeżeli złożą się te dwa czynniki, które wymieniłem, to z istoty rzeczy utrzymanie takiego poziomu studiów jaki był przy 360 tysiącach studentów jest niezmiernie trudne. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że w istocie jest niemożliwe. Problem jakości kształcenia w tej chwili jest bodajże naszym najistotniejszym problemem. Na pewno dało się uczyć socjologów polskich wtedy, gdy w istocie tylko w Warszawie, Poznaniu, Krakowie i Łodzi były wydziały socjologii. Pamiętam świetnie ten czas. Dzisiaj według danych z ostatniego Zjazdu Socjologów w osiemdziesięciu ośrodkach w Polsce uczy się socjologów. Czy może to dać odpowiednie dla tego specyficznego zawodu, specjalnie wymieniam ten przykład, dobre rezultaty? Nie mogę nie podzielić się moimi wątpliwościami z Państwem w tym zakresie. A więc problem jakości jest dzisiaj tym problemem najistotniejszym. A problem jakości to, mimo, że to nie wszystkim się na pewno spodoba, to problem tworzenia ekskluzywnych uczelni. To zadanie uniwersytetów przede wszystkim. I tego chciałbym Państwu życzyć. Zdaję sobie sprawę, że środki na naukę, w tej chwili nie mówię o środkach na nauczanie, tylko na naukę, były w Polsce przez wiele lat bardzo niskie i one pozostają na niskim poziomie, ale warto jednak wspomnieć, że w ostatnich latach rosną. I to rosną dość istotnie. Miejmy nadzieję, że i to przyczyni się do tego, że sukcesów naszej nauki na skalę międzynarodową będzie więcej. Tu przy okazji bym chciał pogratulować Uniwersytetowi osiągnięć zarówno w fizyce, jak i w astronomii. Ta druga dziedzina to już, można powiedzieć, tradycyjna specjalność Uniwersytetu Toruńskiego, powodów w Polsce nie trzeba nikomu wyjaśniać. Ale jest to w tej chwili kwestia jakości. Trwają prace nad pewnymi rozwiązaniami instytucjonalnymi, ale wymaga to także olbrzymiego zaangażowania ze strony kadr.

I na koniec znów nawiązując do wspaniałego wykładu Pana Prezydenta Adamusa, głowy państwa, z którą stykam się najczęściej ze wszystkich państw europejskich, osoby, z którą, chyba Pan Prezydent to przyzna, jestem ze wszystkich głów państw najbliżej, warto powiedzieć kilka słów o owych zadaniach związanych z obowiązkami obywatelskimi uczelni. Tak, oczywiście są tego rodzaju zadania, nikt tego nie kwestionuje. Tyle tylko, że uczenie prawdy, uczenie szacunku dla prawdy musi być uczeniem szacunku dla prawdy w klasycznym tego słowa rozumieniu. Jak wiemy mamy kilka teorii prawdy. Mogę powiedzieć, że tylko taka prawda, która odpowiada rzeczywistości, a nie odpowiada tej, czy innej poprawności, tej, czy innej modzie, czy tej, czy innej nachalnie niekiedy narzucanej ideologii, tylko i wyłącznie taka prawda buduje. Wszelkie inne prawdy, do których należy dodać cudzysłów, nie tylko nie budują, ale burzą. Czy owa jedna prawda oznacza jedność przekonań? Nie. Wybór przekonań jest przede wszystkim wyborem aksjologicznym. Można być np. zwolennikiem równości kosztem nawet pewnych ograniczeń związanych z wolnością, można wyznawać przekonania odmienne uważając, że wolność jest swoistą nadwartością i wszystkie inne powinny przed nią ustępować – mówię tutaj także o wolności gospodarczej. Można uważać, że wartość solidarności jest wartością najistotniejszą w życiu ludzkim i można mieć pod tym względem inne przekonania. Oczywiście można także wierzyć w tą, czy inną teorię rozwoju ekonomicznego i do tego dostosowywać poglądy w tym właśnie zakresie – to oczywiste, ale to nie zmienia faktu, że prawda ma znaczenie tylko wtedy, kiedy rzeczywiście odzwierciedla rzeczywistość. W dzisiejszej Polsce w sposób oczywisty tak nie jest. Widzę tutaj napis: „Precz w fundamentalizmem katolickim”, bo w Polsce występuje takie zjawisko, tylko nie wiem, czy wśród zaproszonych na dzisiejsze posiedzenie gości. To już jest chyba pewne nieporozumienie, jeden z jego przykładów, ale o tym mówię całkowicie na marginesie. Natomiast na pewno nie na marginesie mówię o tym, że zadania środowisk akademickich muszą się wiązać z tym, żeby wykazywać wielką przenikliwość społeczną. To jest często bardzo trudne, ale bez tego to zadanie, o którym mówiłem wykonane być nie może. Jeszcze raz chciałem podziękować za znakomity wybór władzom Uniwersytetu Toruńskiego. Chciałem jeszcze raz pogratulować serdecznie Panu Prezydentowi – wiem, że to nie pierwszy, nie piąty i nie dziesiąty tytuł, ale ta uczelnia w zaprzyjaźnionej Polsce naprawdę niemało znaczy Panie Prezydencie. Dziękuję bardzo.”

Następnie obaj Prezydenci udali się do Ratusza, gdzie wygłosili oświadczenia dla prasy.

Prezydent RP Lech Kaczyński powiedział:

„Panie Prezydencie, chciałbym pogratulować kolejnego już tytułu doktora honoris causa. Tutaj, w mieście Mikołaja Kopernika, na mającym ponad 60-letnią tradycję uniwersytecie. Na uniwersytecie, który powstawał w dużym stopniu w oparciu o kadrę dawnego Uniwersytetu Wileńskiego, tego z okresu sprzed wojny, bo Uniwersytet Wileński istnieje oczywiście dalej. Myślę, że to istotne wydarzenie. Istotne jest też uzasadnienie – związane z współpracą między Polską, a Litwą, a także rolą Pana Prezydenta w Europie i w budowie litewskiej demokracji. Ja proszę Państwa jestem częstym gościem w Wilnie i mogę powiedzieć, że zmienia się w oczach. Widać, że mamy do czynienia z krajem ustabilizowanym, z krajem funkcjonującym tak jak wiele innych państw europejskich. Ostatnie pół godziny, czy nieco więcej, spędziliśmy na rozmowie dotyczącej bardzo istotnej konferencji, która odbędzie się dosłownie za kilka dni w Wilnie. Ona będzie kontynuacją majowego spotkania w Krakowie, ale w szerszym składzie. Tam są sprawy związane z oczywiście ze spółką „Sarmacja”, ale rozmawialiśmy i to produktywnie o Ignalinie. O wielkim – jak mam nadzieję – litewsko-polsko-łotewsko-estońskim przedsięwzięciu energetycznym. Przekazywałem Panu Prezydentowi to, co jest istotne z punktu widzenia Polski, także z punktu widzenia mostu energetycznego między naszymi dwoma krajami. Oczywiście pewne szczegóły są jeszcze do omówienia, ale generalnie wszystko jest na bardzo dobrej drodze. Spotkanie – powtarzam – jest spotkaniem bardzo istotnym. Będą wysocy przedstawiciele Kazachstanu – przedstawiciel Kazachstanu był w Krakowie, ale teraz będzie wyższej rangi, będą przedstawiciele Turkmenistanu – ich przedstawicieli nie było w Krakowie. I trzeba sobie jasno powiedzieć, że mówię tylko o państwach, które dysponują olbrzymimi zasobami gazu i ropy naftowej, ale poza tym będą jeszcze inni czołowi politycy – ale o tym to już może powie Pan Prezydent, bo Pan Prezydent jest gospodarzem tego spotkania. Mogę też powiedzieć, że gdyby relacje – tu trochę cytuję Pana Prezydenta – między Panem Prezydentem, a mną były takim modelem relacji w Europie to niewiele byłoby problemów.

Prezydent RP i Prezydent RL wzięli również udział w uroczystości przekazania kluczy do bram Torunia.

Lokalizacja