W okrągłym stole udział również wzięli: Boris Gorin – dyrektor departamentu społecznych kontaktów Federacji Wspólnot Żydowskich Rosji, Michael Schudrich – Naczelny Rabin Polski, Jakow Szechter – izraelski pisarz, Aurel Vainer – rumuński Deputowany, Iszaja Gisser – Rabin z Izraela, Gerard Rabinovitch – francuski filozof i socjolog, Andrej Glocer – przedstawiciel Głównego Rabina Rosji, Menachem Jaglom – redaktor z Izraela, Leonid Kacis – profesor z Rosyjskiego Państwowego Uniwersytetu Humanistycznego.
Rozpoczynając debatę Pani Minister Ewa Junczyk-Ziomecka zwróciła uwagę na zwiększającą się liczbę organizacji żydowskich powstających w Polsce po 1989 roku. Według danych statystycznych, na pytanie o narodowość żydowską osób zamieszkałych w Polsce twierdząco odpowiada około 1000 osób. Według innych danych, nasz kraj faktycznie zamieszkuje obecnie około 10000-20000 Polaków żydowskiego pochodzenia.
Festiwal Kultury Żydowskiej w Krakowie, Tzadik Poznań Festiwal, Festiwal Kultury Żydowskiej „Warszawa Singera”, dwa Festiwale filmów żydowskich w stolicy, Spotkanie z Kulturą Żydowską w Chmielniku, odbywające się w różnych miastach Dni Judaizmu, łódzki Festiwal Dialogu Czterech Kultur, Festiwal Kultury Żydowskiej „Zachor – kolor i dźwięk” w Białymstoku, Trójstronne – polsko-izraelsko-niemeckie spotkanie młodzieży w Gołdapi to zaledwie kilka imprez, podczas których corocznie na kilka dni ożywa w Polsce duch kultury żydowskiej. Nie ma takiego kraju w Europie, nie ma takiego miesiąca w Polsce, w którym nie odbywałoby się jakieś artystyczne, naukowe czy upamiętniające kulturę żydowską, wydarzenie.
Z kulturą tą zetknęliśmy się niemal tysiąc lat temu, gdy pierwsi Żydzi przybyli na nasze ziemie. Polska stała się dla nich drugą ojczyzną, w której postanowili odpocząć po długiej tułaczce. Funkcjonujące obok siebie, dwa światy, polski i żydowski często przenikały się w sposób naturalny. Wpływy zauważalne są dziś w wielu dziedzinach. Od przepisów kulinarnych do zagadnień językowych. Najczęściej nieświadomie wypowiadamy wyrazy, zwroty, powiedzenia zapożyczone z języka hebrajskiego lub jidysz. Wśród wybitnych Polaków znaleźć możemy wielu o żydowskich korzeniach. A postacie jak Jankiel u Mickiewicza, Rachela u Wyspiańskiego, Meir Ezofowicz u Orzeszkowej czy Szlangbaum u Prusa – te żydowskie postaci literackie na które każdy Polak natyka się w lekturach szkolnych. Pamiętając o udziale polskich Żydów w kulturze polskiej, nie można zapomnieć o tym, że powstała na terenach naszego kraju cywilizacja żydowska wpłynęła na wzbogacenie światowego dziedzictwa. Myślę tu na przykład o laureatach Nagrody Nobla urodzonych w miejscowościach, które były lub są w granicach naszego kraju takich jak pisarz Isaac Bashevis Singer, polityk Szymon Peres, fizyk Isidor Isaac Rabi.
W 1939 r. świat Rzeczpospolitej wielokulturowej przestał istnieć. Ostatnia wojna światowa przyniosła zagładę setek tysięcy Żydów z całej Europy, w tym około trzech milionów Żydów polskich. Miała zginąć także pamięć o ich religii, kulturze i obyczajach. Aby zatrzeć ślady żydowskiej obecności, naziści wysadzali synagogi, dewastowali cmentarze. Niszczono pomniki stanowiące ślad kilkusetletniej obecności Żydów w Polsce. Mordowano żydowską cywilizację. Lata powojenne, lata „zniewolonego umysłu” również nie były łaskawe, ani dla Polaków ani dla Żydów, ani dla polskiej ani dla żydowskiej kultury.
Ale od 19 lat żyjemy w innej Polsce. W takiej, w której pamięć o wielokulturowym dziedzictwie, w tym o polskich Żydach, ożyła. Dzieje się tak, ponieważ Polska jest wolna w myśleniu, wolna w poszukiwaniu historii własnego kraju i historii narodów, które mają tu swoje korzenie. Dziś bez lęku można już pytać: skąd jesteś? Rosnące wzajemne zainteresowanie wyzwala się z lęku przed odrzuceniem. Znów wspomina się współziomków, czy był nim polski arystokrata, szlachcic, mieszczanin czy żydowski mędrzec, którzy przez kilka stuleci tworzyli świetność tego państwa. Dziś przybywają tu chasydzi z całego świata, by przy znajdujących się na kirkutach ohelach szukać duchowego wsparcia. Remontowane są synagogi, rededykowane i odnawiane żydowskie cmentarze w Wąchocku, Iwaniskach, Łosicach, Tykocinie, organizowane są spotkania z lokalną kulturą żydowską w Szydłowie, Pińczowie, Chmielniku, uroczystości upamiętniające społeczność żydowską polskich miast: Wysokiego Mazowieckiego, Dobrej, Rymanowa. Do tego trzeba wspomnieć o mniejszych, acz nie mniej ważnych inicjatywach lokalnych w całej Polsce, podejmowanych przez ludzi, chcących chronić pamięć o tych, których już nie ma, ale których dziedzictwo otrzymaliśmy w spadku. W ten sposób nadrabiamy wiele lat niepamięci.
Samo zjawisko odrodzenia szeroko pojętej cywilizacji żydowskiej w naszym kraju jest bezprecedensowe. Wspomniane festiwale organizowane są na ogół nie przez gminy czy organizacje żydowskie z wyjątkiem Fundacji Shalom i Stowarzyszenie dzieci Holocaustu, ale przez różnego rodzaju organizacje społeczne, szkoły, władze lokalne i centralne, często z udziałem księży i biskupów. Dlaczego się tym zajmują? Czy Janusz Makuch na krakowskim Kazimierzu, Tomasz Pietrasiewicz w teatrze NN-Brama Grodzka w Lublinie, Krzysztof Czyżewski w Fundacji Pogranicze w Sejnach, burmistrz Gołdapi, Marek Miros czy Prezydent Czestochowy Tadeusz Wrona są spadkobiercami żydowskiego dziedzictwa w Polsce? Dlaczego wydobywają z niepamięci, chronią i upowszechniają kulturę żydowską w dzisiejszej Rzeczypospolitej? Pytam o to, ponieważ Żydzi i nie Żydzi zadawali mi podobne pytanie, gdy przez wiele lat byłam wicedyrektorem Muzeum Historii Żydów Polskich. Pytali zdziwieni: dlaczego Pani się tym zajmuje? Odpowiedz na to pytanie wymagałaby oddzielnego wykładu. W tym momencie mogę tylko powiedzieć, że za Prezydentem RP, Lechem Kaczyńskim nazywam ich „kustoszami pamięci”. Ich aktywność wypływa z wiary w edukację. Za tę działalność Prezydent RP odznaczył ich wysokimi odznaczeniami 19 kwietnia br.
Ale dziedzictwo nie jest wyłącznie przypisane do miejsca aktualnego zamieszkania. Stąd tak częste współuczestnictwo w tych wszystkich wcześniej wymienionych inicjatywach dawnych mieszkańców, dziś obywateli Stanów Zjednoczonych, Izraela i Unii Europejskiej, którzy w swoich zagranicznych paszportach mają polsko brzmiące miejscowości, w których się urodzili. Stąd także nasza dbałość o ślady polskości za granicą. To my – „kustosze pamięci” – staramy się troszczyć o polskie dziedzictwo na Ukrainie, o Cmentarz Orląt we Lwowie, o prawdę i upamiętnienie cierpienia mieszkańców wołyńskich wiosek.
To, że w dzisiejszej Polsce jest tyle pozytywnych zjawisk, wcale nie oznacza, iż nie istnieje w naszym kraju przestrzeń, która wzbudza niepokój. Nie można zamykać oczu na zbezczeszczenie – tuż przed rededykacją – cmentarza w Łosicach, na namalowane czarnym sprayem antysemickie napisy, powieszone na szubienicach Gwiazdy Dawida, które w zeszłym roku pojawiły się na częstochowskim kirkucie. Na podobne napisy i rysunki na murach domów czy na przystankach trafimy niejednokrotnie.
Optymizmem napawa mnie jednak fakt, że coraz więcej jest zjawisk pozytywnych, do których się odnosimy. Powołuję się na te pozytywne przykłady, nie tylko dlatego, że jestem z nich dumna, ale z wiary, że czerpiemy z nich siłę do pokonywania w sobie i w innych skłonności do nietolerancji, pogardy czy agresji. Kirkut w Częstochowie zbezcześciły dwie, trzy osoby. Macewy czyściło kilkudziesięciu uczniów z trzech klas lokalnej szkoły. Na rededykacje cmentarzy, na uroczystości związane z upamiętnianiem społeczności żydowskiej przychodzą rzesze ludzi. Młodzi, starzy, duchowni, przedstawiciele władz administracyjnych, organizacji pozarządowych. A na dodatek wolna Polska dorobiła się już polskich specjalistów, badaczy Holokaustu znających jidysz i hebrajski, którzy dopiero od niedawna – w przeciwieństwie do zagranicznych naukowców – mogą analizować dogłębnie problem Shoah. I robią to, stając się równorzędnymi partnerami swoich zagranicznych kolegów, z którymi wreszcie jak równy z równym pochylają się nie tylko nad dramatem ludzkości XX wieku ale także nad dramatem i ułomnością ludzkiej natury. Z chęci tych wszystkich osób, a jest ich coraz więcej, z ich zaangażowania i dorobku czerpiemy siłę przeciw ksenofobii, antysemityzmowi i rasizmowi. Wierze, że to oni wygrają. A z nimi my wszyscy."