Przekazujemy treść listu:
"Serdecznie pozdrawiam wszystkich zgromadzonych w kościele Jezuitów w Nowym Sączu na uroczystości związanej z odznaczeniem ojca Władysława Gurgacza pośmiertnie Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
Ten młody jezuita na drogę kapłańskiego powołania wstępował w okresie okupacji niemieckiej. Ciemności tego dramatycznego czasu naszej historii rozświetlał żarliwą wiarą i gotowością do ofiarnego służenia bliźnim. Kiedy zaś koniec II wojny światowej nie przyniósł Polsce prawdziwej wolności, lecz nowe, sowieckie zniewolenie, ojciec Gurgacz podjął bodaj najważniejszą w swoim życiu decyzję, która zadecydowała o jego dalszym losie: przystąpił jako kapelan do antykomunistycznego powstania.
Misyjny nakaz Chrystusa, aby iść aż na krańce świata i tam głosić Ewangelię wszelkiemu stworzeniu, odczytał on jako wezwanie do dzielenia losu partyzantów i niesienia im duchowej opieki. W 1948 i 1949 roku w małopolskich i podkarpackich lasach ksiądz Gurgacz odnalazł swoje krańce świata. Właśnie tam bowiem walczyli i bohatersko ginęli najwierniejsi z wiernych, ostatni niezłomni obrońcy Rzeczypospolitej.
Ojciec Gurgacz wiedział, że przystępując do Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowej, zamyka przed sobą wszelkie możliwości powrotu do normalnego życia. W imię miłości Boga i ojczyzny wybrał los ludzi wyklętych przez komunistyczną propagandę i wyjętych spod prawa, nieustannie tropionych przez aparat bezpieczeństwa, zaciekle zwalczanych, a w razie aresztowania okrutnie torturowanych i skazywanych na śmierć. I nie zawahał się pójść tą drogą aż do samego końca.
W ręce prześladowców oddał się dobrowolnie, chcąc w więzieniu dodawać otuchy pojmanym współtowarzyszom. Wkrótce prasę całego kraju obiegły jego spreparowane przez oprawców zdjęcia, na których oprócz stuły, modlitewnika i komunikantów jako atrybuty kapłana umieszczono także broń i plik obcych walut. W śledztwie ojciec Gurgacz nie uległ żadnym groźbom ani namowom, do końca zachowując godną postawę, a podczas pokazowego procesu odważnie oskarżał komunistyczne władze o zbrodnie. Odmówiwszy ubiegania się o ułaskawienie przez prezydenta Bieruta, został zamordowany strzałem w tył głowy w cieszącym się złowrogą sławą więzieniu przy ulicy Montelupich w Krakowie.
Poczytuję sobie za zaszczyt, iż jako Prezydent Rzeczypospolitej, mogę uhonorować ojca Władysława Gurgacza pośmiertnie Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Niech to odznaczenie stanie się znakiem hołdu, jaki w imieniu całego narodu składam temu wspaniałemu kapłanowi i jednemu z najlepszych synów Polski. Cześć jego pamięci!"
ks. Władysław Gurgacz, jezuita, kapelan „żołnierzy wyklętych”, święcenia kapłańskie przyjął w lipcu 1942 r. Tuż przed wybuchem Powstania Warszawskiego wyjechał do Gorlic gdzie został kapelanem Szpitala ss. Służebniczek. Wiosną 1948 r. udał się z posługą kapłańską do pozostających w konspiracji oddziałów Żołnierzy Wyklętych. Był zagrożony przez UB w Gorlicach z powodu patriotycznych kazań. W czerwcu 1948 r. otrzymał z Kurii Prymasowskiej jurysdykcję na kraj jako kapelan partyzantów. Został kapelanem oddziału podporządkowanego Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowej, operującego w Beskidzie Sądeckim. Gdy dwóch żołnierzy z oddziału zostało ujętych, ks. Gurgacz, aby dodać im otuchy samemu oddał się w ręce UB. W pokazowym procesie został skazany na karę śmierci. Odmówił proszenia o łaskę. Został zabity 13 września 1949 r. na terenie Więzienia Montelupich i potajemnie pogrzebany na Cmentarzu Rakowickim. Ks. Władysław Gurgacz jest nazywany Popiełuszką czasów stalinowskich.