W imieniu Prezydenta Lecha Kaczyńskiego Minister Ewa Junczyk-Ziomecka odczytała list skierowany do Jubilata:
„Maestro!
Z okazji jubileuszu 75-lecia urodzin pragnę, wraz z moją Małżonką, złożyć Panu serdeczne powinszowania oraz wyrazić najwyższe uznanie dla Pańskiego dorobku twórczego i całej drogi artystycznej.
Zniewolenie, jakiego doświadczyła Polska po II Wojnie światowej było trudnym doświadczeniem dla całej kultury narodowej. Jednak, dzięki wspaniałej postawie wielu artystów, w przestrzeni polskiej sztuki mogliśmy odnaleźć nadzieję i tę choć odrobinę koniecznej do życia wolności. Ogromną rolę w ocaleniu polskiego ducha odegrała również muzyka – dziedzina twórczości, choć wydawałoby się, najodporniejsza na ideologiczną agresję reżimu, to jednak także wymagająca odwagi.
W tamtych czasach ów swobodny oddech, którego tak bardzo wówczas potrzebowaliśmy, przywracały polskiej publiczności liczne kompozycje Pańskiego autorstwa; wszak pisanie muzyki sakralnej w komunistycznym państwie było formą protestu.
Od najwcześniejszych utworów jak Tren poświęcony ofiarom Hiroszimy czy oratorium Dies irae kontemplujące ofiary Oświęcimia, przywiązuje Pan ogromną wagę do wartości etycznych o znaczeniu uniwersalnym, do solidarności i tolerancji wobec innych oraz do godności człowieka.
Dla pokolenia „Solidarności”, do którego należę, pozostanie Pan zawsze twórcą, który uosabia triumf wewnętrznej niezależności człowieka nad ograniczeniami historii i polityki. Autorem Polskiego requiem z Lacrimosą, zadedykowaną pamięci poległych stoczniowców, która zanim zabrzmiała w salach koncertowych została z wdzięcznością i wzruszeniem wysłuchana przez tysiące ludzi podczas odsłonięcia pomnika Trzech Krzyży w Gdańsku, 16 grudnia 1980 roku. "Agnus Dei" z Polskiego Requiem poświęcił Pan Kardynałowi Wyszyńskiemu, pierwszą część "Dies irae" - Powstaniu Warszawskiemu, drugą część - Maksymilianowi Kolbe. Zaś "Libera me, Domine" zadedykował Pan - ofiarom Katynia.
Polskie losy i płynące z nich przesłanie, wyrażone za pomocą dźwięków, stały się wkrótce – wraz z Pana muzyką – własnością ogólnoludzką, przekraczając granice państw i kontynentów. Mimo, że Pan przez wiele lat nie mógł – jak Pana koledzy z wolnego świata – wyjeżdżać z kraju, Pana muzyka poszła w świat. Bo wyraża więcej niż polski los, odnosi się do ludzkiego losu, rozdartego między sacrum a profanum, między Bogiem a diabłem.
Docenił to między innymi Tedy Koleg, który w latach 90-ych był burmistrzem Jerozolimy. I spośród tych nielicznych wybitnych twórców świata wybrał Pana na autora dzieła muzycznego wieńczącego trzy tysiące lat świętego miasta. Napisane z tej okazji Siedem bram Jerozolimy uświetni dzisiejszy uroczysty wieczór w warszawskim Teatrze Wielkim.
Mówi Pan, Mistrzu, że Pana miejscem na ziemi są Lusławice. I że twórczą energię czerpie ze swojego ogrodu, gdzie na 30 hektarach zasadził Pan kilkadziesiąt tysięcy drzew i dwa labirynty, w których nie ma prostych dróg, w których można się zgubić.
Podobno ludzie, którzy sadzą drzewa, patrzą w niebo. Nie wiem czy Pan patrzy w niebo, ale Pana muzyka odrywa nas od przyziemnych spraw. Życzę Panu, aby zawsze miała w sobie tę wielką siłę i stale zdobywała nowych miłośników. Vivat, Maestro! Plurimos Annos!”
Podczas uroczystego koncertu w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej wykonane zostało dzieło Krzysztofa Pendereckiego “Siedem bram Jerozolimy”.