Po spotkaniu Prezydent Lech Kaczyński powiedział m.in.:
Było to spotkanie z ekonomistami, a także z praktykami. Omawialiśmy sytuację w bardzo różnych aspektach, od tego, jak wygląda rzeczywiście sytuacja na świecie, jakie są mechanizmy kryzysu światowego, jakie środku zaradcze, ale przede wszystkim koncentrowaliśmy się na Polsce. Wspólna opinia wszystkich - i tych, którzy reprezentują banki, i tych, którzy reprezentują naukę i tych, którzy byli czynnymi politykami w naszym kraju - jest taka, że trzeba uczynić wszystko, aby wyhamowanie rozwoju Polski było stosunkowo najmniejsze. Polska gospodarka ma zdrowe fundamenty. Podam dla przykładu, że polski system bankowy ma w tej chwili ma zaledwie około 5 procent złych kredytów. Proszę, zatem pamiętać, że nasz system bankowy ma dzisiaj mocne podstawy. Nienajgorzej jest też jeżeli chodzi o system ubezpieczeniowy, niestety z wyjątkiem tak zwanych Otwartych Funduszy Emerytalnych, w których sytuacja istotnie się pogorszyła. Ale sygnały są na ogół optymistyczne. Nie oznacza to, że nie ma zagrożeń. Na posiedzeniu Rady Gabinetowej 28 października, mam nadzieję, że postaramy się porozmawiać w spokoju, bez napięć, i bez przenoszenia ewentualnych sporów merytorycznych, bo one mogą się pojawić, dzisiaj też ujawniły się różne poglądy, na płaszczyznę czysto polityczną. Trzeba się liczyć z tym, że rozwój będzie może nieco wolniejszy. Depozyty w bankach, i to jest dobra wiadomość, są bezpieczne. Polski system bankowy ma bardzo zdrowe podstawy, po długich latach kształtowania w trudnych warunkach, nie bez nadużyć, osiągnął w końcu stan bliski optymalnemu. Nie ma więc dziś się czego obawiać. Ale są oczywiście i problemy. Deprecjacja złotówki, która ma swoje dobre strony, na przykład jeżeli chodzi o eksport, jednocześnie podwyższa raty kredytów, szczególnie dla tych, którzy wzięli je w frankach szwajcarskich. To może być też nauczka dla nas wszystkich, żeby kredyty brać w tej walucie, która jest walutą polską, bo to jednak przy niskiej w Polsce inflacji daje najlepsze rezultaty. Pan prezes Skrzypek powiedział, że zagrożenie inflacją nawet do 5 procent w tym roku się nie ziści, nie będzie tak źle, że przyszły rok też nie będzie najgorszy, a w roku 2010 powinniśmy wrócić w granice celów inflacyjnych, tych, które w latach 2006-2007 były osiągnięte. Na koniec mogę powiedzieć, że na tle tego, co się dzisiaj dzieje, istotnie lata 2005-2007 wypadają niezwykle wręcz dobrze, ale przyczyna nie leży tylko w tym kryzysie z ostatnich dwóch miesięcy, przyczyny są głębsze. Mamy jednak podstawy do tego, że Polska będzie się rozwijać nawet, jeżeli tempo tego będzie nieco niższe.”