Prezydent RP Lech Kaczyński podczas spotkania z ambasadorami powiedział:
„Spotykamy się po raz kolejny, ale w nieco zmienionej sytuacji. Ten rok to czas bardzo istotnych wydarzeń i w sferze gospodarczej, i w politycznej. W sferze gospodarczej były to zdarzenia mało szczęśliwe. Kryzys finansowy, który nie zaczął się w Europie, ale do Europy z istoty rzeczy musiał się przenieść, tak dzisiaj powiązana jest światowa gospodarka. W sprawach politycznych natomiast niezmiernie istotne były kwestie związane z wewnętrznymi sprawami Unii, które jednocześnie jednak pozostają sprawami międzynarodowymi. Mam na myśli przede wszystkim sprawę referendum irlandzkiego. W sprawach zewnętrznych natomiast wobec wszystkich członków Unii Europejskiej chodzi o sprawę gruzińską i o rolę, którą odegrała Unia Europejska w próbie zakończenia tego konfliktu.
Zacznijmy od kwestii kryzysu finansowego, który powoli przechodzi w kryzys gospodarczy. Wiemy już, że w przyszłym roku, według szacunków w Europie w najlepszym razie nastąpi coś w rodzaju stagnacji gospodarczej. Jeżeli rozwój w ogóle będzie, to będzie miał wartości promilowe. Polska jest tutaj w dobrej sytuacji, liczymy na wolniejszy, ale jednak istotny wzrost. Inne kraje są w sytuacji znacznie trudniejszej. Słyszałem na ostatnim posiedzeniu Rady Europejskiej o państwach, które przewidują dwu i pół procentowy spadek PKB w przyszłym roku. To już recesja, ale powtarzam mówię o całej Unii, gdzie miejmy nadzieję, skończy się tylko na stagnacji. Podjęte zostały błyskawiczne działania antykryzysowe. I trzeba powiedzieć, że pod tym względem Rada Unii Europejskiej z jej przewodniczącym funkcjonowała w sposób sprawny. Zostały podjęte działania mimo, że w Unii Europejskiej poglądy na temat dróg rozwiązania kryzysu są różne. Mówiąc najogólniej, mamy takich szefów rządów i państw, którzy trzymają się twardo zasad liberalizmu. Uważają, że naruszanie reguł gospodarki rynkowej, w szczególności w zakresie prawa unijnego w szerokim tego słowa znaczeniu, Paktu na rzecz stabilizacji i rozwoju i rygorów przewidzianych przez ten Pakt, musi doprowadzić do efektów jeszcze gorszych niż ewentualne pozytywne skutki. I są tacy, do których opinii ja się osobiście przychylam jako Prezydent Rzeczpospolitej, mówię to we własnym imieniu, którzy uważają, że mamy sytuację niejako stanu wojennego, a w stanie wojennym stosuje się reguły często odmienne od normalnych i że tylko śmiałe zastosowanie tych reguł może powstrzymać zjawiska, które dla nas wszystkich są groźne. Kryzys ogólnoświatowy, a Europa jest niezmiernie ważną częścią gospodarki światowej, będzie kreował nie tylko większą biedę, nie tylko zwiększone bezrobocie, nie tylko wiele milionów ludzkich niepowodzeń, czasem nieszczęść, ale także może kreować wzrost napięć politycznych, kryzysy polityczne a nawet militarne. Tego chcieliśmy za wszelką cenę uniknąć. Mówiąc o tych kryzysach politycznych lub militarnych nie mam na myśli, w pierwszym rzędzie w każdym razie krajów Europejskich. W Unii Europejskiej kryzysy militarne w ogóle są wykluczone, ale napięcia społeczne już oczywiście nie.
Trzeba więc robić wszystko, nawet niekonwencjonalnymi metodami, co może przynieść rezultat, ale trzeba też dokonywać niezwykle dokładnej analizy wszystkich działań, bo proszę pamiętać, że w Europie, naszej Europie również toczy się gra różnych grup interesów, różnych lobby, które chcą korzystać z tego, że jest źle. I przy okazji przeforsować swoje interesy. Tak jest zresztą i w moim kraju, więc działajmy i dokonujmy za każdym razem precyzyjnej analizy, także analizy interesów związanych z tym kto zyska, a kto straci, kto wzmocni swoją pozycję, kto przeprowadzi swój pogląd, kto z kolei poniesie tutaj porażkę, bo to jest zawsze bardzo istotne.
Sprawa kryzysu Gruzińskiego. Dobrze, że Unia podjęła działania. One zostały podjęte szybko. Niektóre z państw unijnych, w tym Polska, Litwa, Łotwa i Estonia, podjęły również działania odrębne, razem z Ukrainą, czyli razem z państwem, które aspiruje do Unii Europejskiej, ale nie jest dzisiaj jej członkiem. Działania Pana Przewodniczącego Rady Europejskiej dały pewien rezultat. Myślę, że głównym sukcesem Unii jest to, że żadne obce wojska nie wkroczyły do Tbilisi, że nie ma zmiany władz Gruzji. To niezmiernie istotne, ale sam osobiście - i nie żałuję tego - przekonałem się, że jednostki Armii Rosyjskiej, nawet jeżeli nazwać ich Osetyńczykami, znajdują się w miejscach, gdzie 7 sierpnia 2008 r. ich nie było. Plan sześciopunktowy został więc zrealizowany tylko w pewnej części. Istotnej, ale pewnej. Europa stoi na stanowisku integralności terytorialnej Gruzji, ale poza tym, że stoi, to powinna jeszcze wyciągać z tego konkretne wnioski. Ta integralność terytorialna obejmuje Osetię Południową i Abchazję, taka jest moja opinia w tej sprawie i sądzę, że opinie odmienne prowadzą nas na rodzaj równi pochyłej i w pewnym momencie już bardzo trudno będzie się zatrzymać.
Dalej sprawa związana z Irlandią, jak wiemy to jest jedyny kraj, gdzie referendum było, bo być musiało. Przypominam, że gdy w pierwszej połowie roku 2007 prowadzone były intensywne rokowanie dotyczące Traktatu, który później nazwano Lizbońskim, za wszelką cenę usiłowano uniknąć takich rozwiązań, które by spowodowały konieczność referendum w licznych państwach, ale konstytucja irlandzka je przewiduje i tam referendum zostało przegrane przez zwolenników Traktatu Lizbońskiego. A w tej sprawie, zgodnie również z Traktatem, obowiązuje zasada jednomyślności. Jeżeli tak, to zasada jednomyślności jest zasadą, której należy przestrzegać nawet, jeżeli skorzystało z niej nieduże państwo. Nikt nie miał wątpliwości, co do tej zasady, gdy po raz pierwszy skorzystało z niej wielkie państwo, czyli Francja przy Konstytucji Europejskiej, później potwierdziła to także Holandia, ale już po odmownej odpowiedzi obywateli Republiki Francuskiej. Pod tym względem równość w Unii Europejskiej jest podstawą jej przetrwania i to uzasadnia decyzje podjęte w Polsce, chociaż Polska jest krajem proeuropejskim.
W Polsce referendum, gdyby było na pewno by się zakończyło sukcesem zwolenników Traktatu i w Polsce parlament znacznie większą niż konieczna większością głosów akceptował zasady Traktatu Lizbońskiego. Myślę, że problem zostanie rozwiązany w przyszłym roku, ponieważ Irlandia uzyskała warunki rozsądne i bardzo się z tego cieszę. Pod tym względem ostatnia Rada Europejska była niewątpliwie istotnym sukcesem, sukcesem nie tylko Irlandii, ale wszystkich tych, którzy szanują zasadę jednomyślności w sprawach najistotniejszych, a ta bez wątpienia do najistotniejszych należy.
Oczywiście były jeszcze inne bardzo istotne zdarzenia w roku mijającym, ale o nich wszyscy wiedzieliśmy. Wiedzieliśmy, że będą wybory w Stanach Zjednoczonych, jedynie nie potrafiliśmy przewidzieć ich wyniku. Nowa administracja po ośmiu latach w najpotężniejszym państwie świata jest zawsze ważnym zdarzeniem. Jak sądzę pozostaje nam życzyć panu prezydentowi elektowi Obamie, jego zastępcy wiceprezydentowi Bidenowi całej nowej administracji, samych sukcesów zarówno w walce z kryzysem jak i w roli spełnianej przez Stany Zjednoczone w skali globalnej, bo ta rola jest dzisiaj rolą konieczną. Chciałbym to też bardzo mocno podkreślić, bez niej równowaga w tym i tak niezwykle skomplikowanym świecie jest niemożliwa. I to absolutnie nie stoi w sprzeczności ze zwiększającą się rolą Europy w świecie.
Były inne zdarzenia istotne z punktu widzenia mojego kraju, na przykład umowa w sprawie tarczy antyrakietowej i tu chciałbym podkreślić, że sam ze wszystkich sił dążyłem do tego, żeby ta umowa została zawarta i nie mylę się, jest ona istotnym elementem bezpieczeństwa, jeżeli chodzi o państwa nieodpowiedzialne. Nie jest to narzędzie walki z największym sąsiadem Unii Europejskiej czyli Federacją Rosyjską, a z drugiej strony jest to element zainteresowania Stanów Zjednoczonych Europą. To zainteresowane, choć bywa uciążliwe, wiem o tym, jest jednak niezbędne.
Myślę, że przyszły rok pod koniec, w listopadzie będzie przede wszystkim rokiem wejścia w życie Traktatu Lizbońskiego, w czym Polska nie będzie przeszkodą.”
Ambasador Republiki Francuskiej, kraju sprawującego w II półroczu bieżącego roku przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej, w swoim wystąpieniu dokonał podsumowania prac prezydencji francuskiej. Podkreślił, że okres ten przyczynił się do osiągnięcia postępu w wielu ważnych dla Unii Europejskiej sprawach, w tym zwłaszcza w odniesieniu do porozumienia w zakresie pakietu energetyczno-klimatycznego oraz procesu ratyfikacji Traktatu z Lizbony. Ponadto Prezydencji udało się zrealizować inicjatywy dotyczące relacji UE z sąsiadującymi krajami, czego wyrazem było powołanie Unii dla Śródziemnomorza oraz wsparcie szwedzko-polskiej propozycji Partnerstwa Wschodniego.
Ambasador wymienił także porozumienia dotyczące rozwiązań w sprawach azylu i migracji oraz wzmocnienia polityki bezpieczeństwa i obrony. Zwrócił szczególną uwagę na to, że przewodnictwo francuskie przypadło na wyjątkowo trudny okres w Europie i na świecie, wskazując na konflikt gruzińsko-rosyjski oraz na kryzys na światowych rynkach finansowych. Zaznaczył, że w obliczu tych problemów, Europa stanęła na wysokości zadania i wykazała solidarną postawę.